brazowa1 Posted December 3, 2008 Author Posted December 3, 2008 pani dominika juz wie-a ona byla na dyzurze (sama pytala,czy pani z Warszawy go nadal chce).Z kierownikiem schroniska nie udalo mi sie porozmawiac. Papiery to teraz juz kwestia zalatwiona-jest po obserwacji. Quote
danka1234 Posted December 4, 2008 Posted December 4, 2008 to teraz transport i czarodziej mógłby jechac do domku. Quote
danka1234 Posted December 4, 2008 Posted December 4, 2008 jutro jadę po psa do Ostródy,wyjazd nagły i nieplanowany dlatego dopiero teraz pisze, jesli jest jakas możliwośc że ktoś mógłby podjechac tam po Harego to mogłabym go tam podwieżć. Quote
Betbet Posted December 4, 2008 Posted December 4, 2008 o której jedziesz? ja do popołudnia musze być w radyju.od 9:00, a adopcje są od 10:00 zdaje się Quote
danka1234 Posted December 4, 2008 Posted December 4, 2008 jade po południu ale ktoś musiałby go w tej Ostródzie odebrać i dowieżć do Warszawy i tu jest problem czy to sie uda. Quote
dzidda Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 my będziemy z gdańska do warszawy jechać ale po świętach dopiero a to za późno ale może jest jakis inny chętny? bedziemy wyjezdzac pewnie 27-28.12 mamy psa ale samochodzik spory więc spokojnie zmieści się jeszcze jakis potrzebujący. więc gdańsk-warszawa albo gdzies po drodze(np Elbląg) po świętach możemy zabrać.:lol: Quote
yunona Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 W środę 10.12.b.r. będę miała do dyspozycji samochód jadący w sprawach służbowych do Gdańska. W Sopocie szacujemy byc między 14 a 15. Jesli dokumenty adopcyjne byłyby przygotowane i sprawa zamknęła by się w ok 15 -20 minut to mogłabym osobiście go adoptować i zabrać. Natomiast jeśli by to trwało dłużej to byłaby prośba do Betbet aby zrobiła to na siebie i te 15 - 20 minut poswięciłybyśmy na poznanie się i rozmowę. Co do terminu i czasu to są prognozy na 90%. 100% pewną datę i godzinę podam w poniedziałek wieczorkiem jak zostanie załatwiona sprawa wyjazdu służbowego. Na razie nie cieszę się , żeby nie zapeszyć tak jak za pierwszym razem. Mam nadzieję, że to wypali.:p Odezwij się Brązowa i Betbet co o tym sądzicie. Quote
Betbet Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 postaram się wziąć w środę wolne, pojade wcześniej jak coś niż przed Waszym przyjazdem, wezmę go na siebie jak coś i już? chyba, że będę na Ciebie czrkać, pięknie i legalnie weźmiesz go sama, a ja Ci po prostu przy tym potowarzyszę. Nie wiem ile trwa adopcja, tu się musi Brązia wypowiedzieć. Ja widziałam tylko adopcję Angela i była ekspresowa, no ale za pośrednictwem Brązowej. Quote
yunona Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 Brązia jak się wyraziłaś fajnie:lol: na pewno zaraz się wpisze i pezekaże jak by to miało być. Quote
wiewiora1 Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Generalnie adopcja trwa jakies 15,20 min,,,, Wypelniacie bardzo prosta i zwiezla umowe adopcyjna,odbieracie ksiazeczke zdrowia ,wplacanie kase ,,dostajecie kp,ktos wam przynosi psa do biura albo po wypelnieniu wszystkich formalnosci idziecie na podworko gdzie pies juz czeka i tyle!!!( nalezy miec swoja smyczke,czasem mozna kupic w schronie,,,ale nie wiem czy teraz maja zapasy) Czasem , ktos biurowy chce sobie troche pogadac ,podpytac o dalsza droge psa itp ,,,,wiec troche moze to potrwac ,,,,(tym bardziej ze to pies po obserwacji ),,ale wg mnie pojdzie szybko,,,, oby sie udalo:multi: Quote
Betbet Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 yunona ja mu kupiłam czerwoną obróżkę więc jeśli nie masz mogę wziąć;) Quote
brazowa1 Posted December 6, 2008 Author Posted December 6, 2008 witajcie.Poprawil mi sie humor,gdy Was przeczytalam.Nikt juz o nic nie bedzie pytal,wszyscy wsio beda wiedzieli. Pies ma na sobie obrozke,swoja,z ktora przyszedl.jakas smycz by sie przydala,ale jezeli zapomnicie,zawsze jakas stara sie znajdzie (tylko uwaga,moze smierdziec w nagrzanym samochodzie).Koniecznie dowod osobisty. yunona,gdyby udalo Ci sie zadzownic jutro i poprosic kierownika do telefonu i przypomniec mu sie,ze Ty deklarowalas jego adopcje i nadal to podtrzymujesz i przyjezdzasz w srode-byloby wspaniale.Albo Betbet,to juz w zalezności,ktora wersje wybieracie.Ja poprosze dzis pania z biura schroniskowego o napisanie kartki.Ale zadzwonic tez byloby bardzo dobrze. tel do schr 058 551 24 57 Quote
yunona Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 brazowa1 napisał(a):witajcie.Poprawil mi sie humor,gdy Was przeczytalam.Nikt juz o nic nie bedzie pytal,wszyscy wsio beda wiedzieli. Pies ma na sobie obrozke,swoja,z ktora przyszedl.jakas smycz by sie przydala,ale jezeli zapomnicie,zawsze jakas stara sie znajdzie (tylko uwaga,moze smierdziec w nagrzanym samochodzie).Koniecznie dowod osobisty. yunona,gdyby udalo Ci sie zadzownic jutro i poprosic kierownika do telefonu i przypomniec mu sie,ze Ty deklarowalas jego adopcje i nadal to podtrzymujesz i przyjezdzasz w srode-byloby wspaniale.Albo Betbet,to juz w zalezności,ktora wersje wybieracie.Ja poprosze dzis pania z biura schroniskowego o napisanie kartki.Ale zadzwonic tez byloby bardzo dobrze. tel do schr 058 551 24 57 Brązia:eviltong:, Jak już pisalam w pon będę na 100% wiedzieć , że jadę. Będę w środę w stałym kontakcie telefonicznym z Tobą i Bebet w czasie jazdy i dokładnie będziecie wiedziec o której będę. I może jednak dobrze by było, żeby albo papiery były gotowe tylko do podpisu i ja wezmę na siebie i to by była Twoja rola i jeśli potwierdzisz to wtedy będę dzwonić do kierownika. Najlepiej zaraz. Ferki adopcja trwała ok. 10 minut. Quote
yunona Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 [quote name='Betbet']yunona ja mu kupiłam czerwoną obróżkę więc jeśli nie masz mogę wziąć;) Fajnie, ze pamiętacie o Harrym, obróżkę dla niego mam, będzie jechał w tej samej co Ferka (prezent od jamnisia Rufusa). Harry już jest posiadaczem pięknego kocyka, nowych miseczek, smyczy i różnych smakołyków psich - uszka wołowe, nóżki kurze kosteczki itp. Ma piłeczkę, nicianą kostkę do zabawy a jednocześnie czyszczenia ząbków, aby miał piękne do gryzienia - ale tylko smakołyków. Podaję link na którym jeśli macie ochotę można obejrzeć Ferkę. www.dogomania.pl/gallery/149/33/5783.html Obróżkę od Ciebie mogę wziąć na szczęście - talizman dla Harrego (jak czarować to na całość):eviltong::loveu: Fairy inaczej wróżka , czarodziejka jest z Pomorza i Harry jest z Pomorza i tym razem będzie czarował tymi pięknymi ślepkami. Wy tam na Pomorzu macie dobre dobre psiaki i koło (czarodziejskie :eviltong: ) się zatoczy.:evil_lol: Abra kadabra tak będzie. :diabloti: Quote
brazowa1 Posted December 7, 2008 Author Posted December 7, 2008 a ja jak zwykle łyche dziegdziu dołożę :roll: Może sie myle,ale Harry chyba mysli,ze jest bogiem i wolno mu wszystko.Co prawda teraz jest bogiem zdruzgotanym i warunki go przytlaczaja,ale widac,ze nie zauważa swoich mizernych,jamniczych rozmariow i gdyby tylko mogł,to by nam pokazał. Oczywiście to zartem,bo wiadomo,ze jest przede wszystkim skrzywdzonym psem. Podprowadzilam go wczoraj do Węgielka,byl oddzielony krata.Węgielek w ogole na niego nie reagował,nie wysylal mu żadnych negatywnych sygnałow,Harry,gdy tylko go zobaczyl-dopadl do kraty (nie byl nawet zainteresowany obwąchaniem) i zaczal wściele ujadac. Ostro powiedzialam mu,ze ma sie przymknac,bo sobie nie zycze takich zachowań.Momentalnie przestal (byl zdziwiony chyba,ze ktos smial mu przykre slowo powiedziec) i potem udawał,ze nie widzi Węgielka.Wybaczcie,co napisze,ale mialam wrażenie,ze jego nikt nigdy nie "opiep...ył". Ale uwaga-powitanie z jamniczka może byc niefajne.Harry nie zostal nauczony kontaktow z innymi psami.Widocznie jego kontakty ograniczaly sie wlasnie do ujadania na inne psy w parku.Ja na powitanie na pewno zalozylabym mu kaganiec. Ma ogromny apetyt,chyba nawet w schronisku przytyl (pewnie stres tez zajada),latwo go przekupic na smakołyk. Duzy instynt mysliwski. Yunona,przemysl prosze jeszcze raz kwestie Harry i Twoja jamniczka,zeby tej suni nie pogorszyc zywota. Bo chcesz sie podjac naaaprawde trudnej sprawy. Quote
yunona Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 brazowa1 napisał(a):a ja jak zwykle łyche dziegdziu dołożę :roll: Może sie myle,ale Harry chyba mysli,ze jest bogiem i wolno mu wszystko.Co prawda teraz jest bogiem zdruzgotanym i warunki go przytlaczaja,ale widac,ze nie zauważa swoich mizernych,jamniczych rozmariow i gdyby tylko mogł,to by nam pokazał. Oczywiście to zartem,bo wiadomo,ze jest przede wszystkim skrzywdzonym psem. Podprowadzilam go wczoraj do Węgielka,byl oddzielony krata.Węgielek w ogole na niego nie reagował,nie wysylal mu żadnych negatywnych sygnałow,Harry,gdy tylko go zobaczyl-dopadl do kraty (nie byl nawet zainteresowany obwąchaniem) i zaczal wściele ujadac. Ostro powiedzialam mu,ze ma sie przymknac,bo sobie nie zycze takich zachowań.Momentalnie przestal (byl zdziwiony chyba,ze ktos smial mu przykre slowo powiedziec) i potem udawał,ze nie widzi Węgielka.Wybaczcie,co napisze,ale mialam wrażenie,ze jego nikt nigdy nie "opiep...ył". Ale uwaga-powitanie z jamniczka może byc niefajne.Harry nie zostal nauczony kontaktow z innymi psami.Widocznie jego kontakty ograniczaly sie wlasnie do ujadania na inne psy w parku.Ja na powitanie na pewno zalozylabym mu kaganiec. Ma ogromny apetyt,chyba nawet w schronisku przytyl (pewnie stres tez zajada),latwo go przekupic na smakołyk. Duzy instynt mysliwski. Yunona,przemysl prosze jeszcze raz kwestie Harry i Twoja jamniczka,zeby tej suni nie pogorszyc zywota. Bo chcesz sie podjac naaaprawde trudnej sprawy. Tak zadaję sobie sprawę, ale spotkanie było nietypowe. Harry był na wolności a piesek za kratami. I to że wogóle nie zareagował na Harrego choćby delikatnym machnięciem ogonka, to mogło spowodować taką a nie inną reakcję. Należy też pamiętać, że Harry jest teraz w bardzo kiepskim stanie psychicznym. Ja mam suczkę to po pierwsze, a po drugie ona wita machaniem ogonka prawie wszystko co się rusza. Widziałam wiele razy jak reaguje na obce nieznane psy różnej maści, które przewijają się przez mój dom od mix labradora poprzez jamniki aż do ratlerka. Kiedy Eurydyka była z Wiolinem u mnie sama może potwierdzić, że nawet odstąpiła swoją kość i tylko się przyglądała. Na pewno czujność będzie wzmożona bardziej , ale jak Harry dostanie swoje zabawki i domeczek , nie sądzę żeby były większe kłopoty. Tak jak w życiu tylko spokój może nas uratować. I musisz też wiedzieć, że ja się nie cofam. Co by to nie było, trud nie jest w stanie mnie przeskoczyć. Powiem wręcz, że radziłam sobie w trudniejszych sytuacjach i jestem w pełni świadoma. A na podstawie jednej czy dwóch reakcji nie wolno oceniać psa tak samo jak człowieka. Bo można się grubo mylić. O jej to ja to napisałam? :eviltong::diabloti: Zacytuję piosenkę -don"t worry be happy ! Wszystko na bieżąco opiszę i zilustruję zdjęciami. Chciałam jeszcze dodać że jestem niepoprawną optymistką i dzięki temu mam mnóstwo przyjaciół , którym mój optymizm pomógl przetrwać ciężkie momenty. To jest zaraźliwe. Quote
akucha Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 To się Brazowa ucieszy, gdy przeczyta :multi: Quote
wiewiora1 Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 Suczki chyba nie ruszy ,,a jesli nie bedzie sie zachowywac jak na gentelmana przystalo, to dostanie klapacza i potraktowany powinien byc magicznym slowkiem i sie oduczy rzadzenia!!!! Ja go nie znam dobrze,,,,ale wydaje mi sie ze swiety on nie jest ,,,Brazowa wie co mowi!!!:diabloti: Ale jamnicza ciotka na pewno nie wyjdzie z siebie i nauczy go manier!!! Quote
yunona Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 A jak Ty byś sie czuła? Wyprowadzają Cię na spacer po 2 tygodniach to idziesz i krzyczysz- Ludzieeeeeee! ja ide na spaceeeeeeeeeeeer! I tak zrobił nasz jamniś.:eviltong: Poczuł się ważny i obszczekał na cały Sopot to ja idę na spacer!!! :mad: Moja poprzednia jamnisia Tina ze szczekaniem wypadała na dwór z radości. Tylko przy mojej mamie nie pozwalała sobie na to. Wychodziła cichutko. Nawet spała z moją mamą jak mama przyjeżdżała do mnie na parę dni, ale nigdy nie wlazła pod kołdrę,tylko leżała obok mamy,ale w swoim kocyku. Niesamowite, gdyż mamę moją bardzo kochała, a jednak czuła respekt. A przy nas pozwalała sobie na wszystko do oporu. I nie znosiła dzieci, ale tylko warczała , nie ugryzła. Proste? Ten sam jamnik a jak różnie się zachowywał , w zależności z kim był . No niestety jamniorki są bardzo mądre i Harry wiedział, że Brązi go kocha i tak go rozpierała radość, chciał się popisać no i dostał reprymendę. I co ? Natychmiast się uciszył. I co? Jest dobrym pieskiem tylko w tej chwili bidulkiem rozchwianym emocjonalnie. Zauważ, że ludzie też zachowują się identycznie. Ktoś napisał, że jamniki są bardo podobne z charakteru do ludzi ( chyba Isadora) i przeanalizuj - czy to nie jest prawda? :evil_lol: ;) Quote
Fundacja Medor Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 kazdego jamnika da sie ucywilizowac przykładem jest nasza tusia chrapie w łozeczku spi razem z panem pokochała suczki a była cholernym dzikuskiem miłosc pokona wszystko prawdziwa miłosc rzecz jasna Quote
yunona Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 Z całą pewnością, trochę cierpliwości ,konsekwencji w postępowaniu i prawdziwa miłość, potrafi zdziałać cuda. Quote
pixie Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 jamnik nie tylko jak malowany, lecz wlasnie malowany artystycznie... do adopcji na bazarku:evil_lol: jakze moglam Wam o tym nie doniesc uprzejmie:eviltong: do18.12 Bulwa,Jamnik,Doberman na plotnie malowane PSIE IMPRESJE dla17.letn.staruszka na dziadziusia psia bide... zlot jamnikowcow na bazarku moze byc interesujaco...szczekajaco...:diabloti: Quote
brazowa1 Posted December 7, 2008 Author Posted December 7, 2008 yunona,ja tam wierze,ze dasz rade. ale jego wscieklosci na Węgielka,nie wygladala:"Hurra ,ide na spacer!" tylko raczej na :"o zesz w morde,pies! zaraz Cie upierdziele" Dwa tygodnie temu nelonik robila fotki naszym psom.Harry na sniegu Quote
yunona Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 Fajnie to ujęłaś, no ale samce tak mają a nie?;) Na śniegu jest jeszcze ładniejszy, no jak można go nie kochać, każdy ma wady. :eviltong: Quote
yunona Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 Jest fajny, naprostujemy go. I na pewno go nie skrzywdzę. Czeka tu na niego cała armia rąk do myziania. A zresztą, powiem - co to za pies co na drugiego nie ujada. Zauważ, że każde zwierzę znaczy swój teren, w ten czy w inny sposób. A zazdrość u ludzi też różnie się objawia. Czy Twój Milusi lubi jak za dużo przystojniaków kręci się koło Ciebie ? Ja takie obserwacje czyniłam. Najlepsza komedia pod słońcem :evil_lol:. Damy radę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.