Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 472
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

No to ja pisze.


Placek jest juz w swoim domu. :loveu: :loveu: :loveu:

Nie pisalam, bo czekalam na wszelki wypadek co bedzie sie dzialo.
I chyba jednak sie nie pomylilam z wyborem domu.
Wklejam maila od nowych Opiekunow przez duze "O":

"Witam,

krótka relacja z dotychczasowego życia Placka u nas.

Tak jak pisałam rano Placek chyba juz załapał o co chodzi z załatwianiem się na spacerze, a nie w domu. Wczoraj po rozmowie z Panią, poczekałam aż się wyśpi, wstanie i od razu wyszłam z nim na dwór. Tam dosyć szybko odnalazł swoja kupę i nieopodal nasikał, pochwaliłam go i dostał nagrodę. Właściwie na razie dostaje nagrodę za każdym razem jak się załatwi na dworze plus pochwałę słowną. Po powrocie bardzo wyraźnie dał nam do zrozumienia że jeszcze musi wyjść - staje na tylnych łapach przy drzwiach wejściowych, ale rzeczywiście musiał wyjść, więc dostał pochwałę i nagrodę zaraz po kupie.
Rano o 6.30 tylko sikał, potem jadł (w zyciu nie widziałam żeby pies tak łapczywie jadł), potem znowu spacer i znowu kupa (jak w zegarku po 30 minutach :-)
Potem my odsypialiśmy poranne spacery a on spał w pokoju pod stołem, zapomniałam napisac że w nocy nie spał w kuchni, bo przy samej próbie zamknięcia go w kuchni, nawet z moim mężem w kuchni, narobił takiego rumoru i tak zaczął drapać w drzwi, że stwierdziliśmy, że zaryzykujemy jego spanie w pokoju dla dobra Placka i drzwi do kuchni :-) Został sam w pokoju a my bylismy w sypialni i pomimo że zostawilismy mu uchylone drzwi nie wchodził, przed snem powiedziałam mu "idź spać pod stół" i sprawia wrażenie jakby rozumiał to polecenie. Teraz tylko nie wiem czy on przez to zrozumiał, że tam będzie jego legowisko ? Zaczęło się od tego że w miejscu wyznaczonym przez nas na legowisko nawet nie chciał usiąść a pod stół wchodził sam chętnie i spał tam(połozyłam mu tam ręcznik), więc nie walczylismy z nim, bo może i miejsce wybralismy nieszczególne (w środku mieszkania), w miejscu gdzie raczej nie można się schować, chyba nie najlepsze, myślelismy że będzie miał dobry widok na całe mieszkanie a przy okazji na nas , ale jemu chyba nie o to chodzi, raczej chce sobie spokojnie pospać, to w ogóle bardzo spokojny pies, jeszcze nie słyszelismy żeby szczekał.

Na spacerach placek spotyka bardzo duzo innych psów, nic na nim nie wymuszam, nie ciągnę go na siłę i pozwalam mu się samemu poznać z tymi psami, choc musze przyznać, że tych małych piesków (małych wzrostem , nie młodych) boi się, chowa ogon pod siebie i chowa się za mnie i potrzebuje dłuższej chwili żeby przestać się bać, pogłaskania itp., lubi natomiast psy duże, wczoraj dosyc długo cieszył się ze spotkania z psem rasy podobnej do posokowca, ale jakby większej , Placek w każdym razie był wyrażnie szczęśliwuy że go spotkał. Placek wpadł tez w oko kilku właścicielom psów które spotkalismy, wszystkim bardzo się podoba, naszej sąsiadce (tej od małego pieska)również, ale to mnie akurat nie dziwi jest pięknym psem :-)

Z ciekawostek - czy nie mają Państwo samochodu typu van albo kombi ? Placek jest bardzo zainteresowany takimi samochodami, szczególnie gdy widzi, że ktoś z nich wysiada, interesuje się również dziećmi w wieku 10-12 lat (z wyglądu) , jak idą z daleka to patrzy na nie wyczekująco jakby kogoś poznawał, myślę więc że kojarzy to wszystko z Państwa domem.

Dzisiaj Placek został pierwszy raz sam w domu, na krótko, ale po pierwsze musielismy wyjść, po drugie jutro praca, przed wyjściem wyszliśmy z nim , a potem kazalismy połozyc sie pod stołem i wyszlismy, schodząc po schodach słyszelismy że chyba skoczył na drzwi, ale więcej nie hałasował i jak wracalismy to tez był spokojny, na dzwięk otwieranych drzwi usiadł pod stołem i czekał co będzie, a jak weszlismy i zaczęlismy go wołać to przybiegł cały szczęśliwy.

Ze smutniejszych rzeczy, Placek chyba był bity, bo gdy wczoraj mąż wyjął poziomicę spod szafy Placek wystraszył się, przysiadł na łapach (obniżył się ), uciekł do mnie i się schował za mną, mam nadzieję, że zapomni o tym z czasem.

Mam pytania:
1. zauważylismy, że Placek ma suchy nos, pies powinien miec chyba mokry, innych oznak choroby ewentualnej nie widzę, wczoraj dwa razy kichnął, ale tak to nic poza tym, jaki nos miał u Pani w domu ?
2. Czy mozna coś poradzic na suche i szorstkie poduszki w łapach ?
3. Czy może nam Pani podać jakąś książkę, napisaną przystępnie z przykładami jakiś madrych zabaw ,które nie tylko bawią psa ale uczą i może zanim ją kupimy i przeczytamy poda nam Pani taką zabawę, która uczy?
4. Czy na bemowie jest jakiś dobry (polecany przez Państwa wolontariuszy) weterynarz, chcielibysmy chodzić cały czas do tego samego, żeby znał Placka, a musimy iść na szczepienie przeciwko wściekliźnie, czy jeszce jakieś trzeba teraz zrobić ?
5. Czy możemy mu chociaż przez jakiś czas dawac więcej jedzenia niz jest napisane na opakowaniu, on je bardzo łapczywie i mam wrażenie że za mało mu dajemy. Ale nie żebrze jak my jemy, próbuje, ale mówimy mu "Ty teraz nie jesz" i daje spokój
6. Pies pogryzł swój dywanik(właściwie to grubszy ręcznik), nie wiem czy mu na to pozwalac czy mówić "fe", z jednej strony nie chciałabym go ciągle strofować, że tego mu nie wolno, tamtego mu nie wolno, a z drugiej boje się, że tak samo może obgryźć ten trochę większy nasz dywanik, bo jak zrozumie, że jeden mu wolno a drugi nie, miał już chwilę gdy w zabawie przyłożył zęby do narożnika od kanapy, który tak zachęcająco wystawał, ale powiedzielismy mu "fe" i dał spokój, ale z tym dywanikiem to nie wiem jak zrobić, to w końcu jego dywanik, ale żeby nie przesadził potem z gryzieniem innych rzeczy?
7. Jak zapewnić psu odpowiednią ilość ruchu zimą (pogoda trochę utrudnia bieganie), szczególnie gdy nie możemy go spuszczać na razie ?

I to chyba tyle, doszliśmy do wniosku że Placek to bardzo mądry piesek, który szybko się uczy, choc oczywiście nieustannie próbuje tych samych sztuczek np. wchodzenia na kanapę choćby przednimi łapami, nie pozwalamy mu na to, bo zgłupieje jak bedziemy mu pozwalali wchodzić przednimi a zabraniali wchodzić w całości, czy dobrze zrozumielismy to co Pani mówiła ? Nie pozwalam mu tez skakać na nas i cały czas mam wyrzuty że tylu rzeczy mu nie pozwalamy, ale jesli to ma dac efekty w przyszłości to tak trzeba.

Pozdrawiamy serdecznie, Ania, Łukasz i Placek."

Co o tym myslicie ? :-)

Posted

Bardzo się cieszę. Tym bardziej, że Placek mieszka na Bemowie więc jest moim sąsiadem. Niestety na Bemowie nie ma weterynarza, którego mogłabym polecić. Po przeprowadzce dr. Wojciechowskiej i przedwczesnej śmierci dr. Rudnickiej i dr. Popowicza niestety nie ma. Jest natomiast lecznica, której nie polecam, ale tę wiadomość mogę wysłać na PW.

Posted

Rewelacyjna wiadomosć!! :loveu: :loveu:
Dzieki Wam, kochani, jayo i gemsi, kolejne bidy są szczęśliwe!

A swoją drogą ja się tez nie zalatwiam w salonie, a nagrody nikt mi nie daje :placz:

Posted

malagos napisał(a):
Rewelacyjna wiadomosć!! :loveu: :loveu:
Dzieki Wam, kochani, jayo i gemsi, kolejne bidy są szczęśliwe!

A swoją drogą ja się tez nie zalatwiam w salonie, a nagrody nikt mi nie daje :placz:
To załatw się , zobaczymy co na to domownicy :evil_lol:
No , nareszcie Placek w domku . I to takim świadomym . Wspaniale . Dobra robota :lol:

Posted

maja602 napisał(a):
Bardzo się cieszę. Tym bardziej, że Placek mieszka na Bemowie więc jest moim sąsiadem. Niestety na Bemowie nie ma weterynarza, którego mogłabym polecić. Po przeprowadzce dr. Wojciechowskiej i przedwczesnej śmierci dr. Rudnickiej i dr. Popowicza niestety nie ma. Jest natomiast lecznica, której nie polecam, ale tę wiadomość mogę wysłać na PW.


Kurcze, przedwczesnej śmierci, dwóch wetów? A co im się stało? Wypadek samochodowy?:placz: Boże, gdybyś rzeczywiście był, tacy ludzie by nie umierali przedwcześnie.

Posted

maja602 napisał(a):
Bardzo się cieszę. Tym bardziej, że Placek mieszka na Bemowie więc jest moim sąsiadem.


I wlasnie dopytalam jak ludzie trafili na adopcejpsow.org...
Ano, zerwali malutka karteczke z ogloszenia w aptece na Bemowie...

Maja - jestes Matka Chrzestna Placka i jego nowych Opiekunow :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: !! Dziekujemy - bo domek wpsanialy. Dzis znow rozmawialam z nimi i lezka w oku sie zakrecila... Wszystkow powolutku, pomalutku zaczyna sie jakos ukladac.
A poprzednich "ludzi" roznioslabym na szablach - dzis pies zostal pierwszy raz sam w domu, nie nabrudzil, wszystko super, ale jak wrocili Panstwo i otwarly sie drzwi, psiak natychmiast uciekl i wczolgal sie pod stol z podkulonym ogonem :placz: Bez komentarza..

Posted

Byłam kiedyś ( jako osoba towarzysząca a właściwie jako kierowca ) ze znajomą, w lecznicy na Bemowie na powstańców Śląskich u dr. Rajskiej. Wyglądała na sensowną, ale to był tylko jeden raz.

Posted

Jak juz znalazl sie ten wlasciwy domek, to sie znow zle dzieje..

Placek od poniedzialku nie czul sie najlepiej... Zjadl kawalek recznika, potem wymiotowal, potem dostal biegunki, ale bez zadnej krwi.. Proby opanowania problemu (ryz, glodowka, przepchanie potencjalnie zalegajacego "recznika") nic nie daly.
Wczoraj musial juz dostac kroplowke, chociaz sporo pil, zaraz Panstwo jada ponownie - jest coraz slabszy... Wczoraj robione byly badania krwi - ma zle wyniki watrobowe i nerkowe. Musi byc intensywnie plukany, dostaje antybiotyk, ale nie wiadomo co to !!! Jakas wirusowka byc moze, ale nie parwo. Oslabienie organizmu spowodowane kolejnym stresem bylo jednak zbyt duze.
Poprzedni dom mial go zaszczepic kolejny raz, ale tego nie zrobil. Wrocil do nas bardzo wychudzony, czekalam na lekkie odtuczenie ze szczepieniem - to sie doczekalam :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:.

Slijcie cieple mysli, bo naprawde nie wyobrazam sobie, zeby teraz go stracic !!!!

Posted

jayo napisał(a):
Jak juz znalazl sie ten wlasciwy domek, to sie znow zle dzieje..

Placek od poniedzialku nie czul sie najlepiej... Zjadl kawalek recznika, potem wymiotowal, potem dostal biegunki, ale bez zadnej krwi.. Proby opanowania problemu (ryz, glodowka, przepchanie potencjalnie zalegajacego "recznika") nic nie daly.
Wczoraj musial juz dostac kroplowke, chociaz sporo pil, zaraz Panstwo jada ponownie - jest coraz slabszy... Wczoraj robione byly badania krwi - ma zle wyniki watrobowe i nerkowe. Musi byc intensywnie plukany, dostaje antybiotyk, ale nie wiadomo co to !!! Jakas wirusowka byc moze, ale nie parwo. Oslabienie organizmu spowodowane kolejnym stresem bylo jednak zbyt duze.
Poprzedni dom mial go zaszczepic kolejny raz, ale tego nie zrobil. Wrocil do nas bardzo wychudzony, czekalam na lekkie odtuczenie ze szczepieniem - to sie doczekalam :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:.

Slijcie cieple mysli, bo naprawde nie wyobrazam sobie, zeby teraz go stracic !!!!



O masz !!

Teraz sa takie zmutowane wirusy że organizmu nie oszczędzają... :shake:

Trzymaj sie Placek !! :roll:

Posted

Dzis Panstwo spedzili 4 godziny w lecznicy.
Jest podejrzenie parwo... Dostal wszystko co mozliwe, jutro kolejna tura.
Jest bardzo oslabiony, ma wciaz wymioty i biegunke.
Wymioty byly juz z krwia.

Czekamy...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...