maja602 Posted February 28, 2009 Posted February 28, 2009 Jak się czuje nasz pacjent? Chyba już jest OK? Quote
malagos Posted March 1, 2009 Author Posted March 1, 2009 Patrzcie, jaki to cwaniaczek ;) Ale to rzeczywiscie dobrze, ze ropień dojrzał i pękł, teraz psiak będzie jak nowy :evil_lol: Quote
Placek Posted March 1, 2009 Posted March 1, 2009 Witam ponownie, jesli chodzi o zdrowie fizyczne Placka to czuje się coraz lepiej, bierze antybiotyki, leki na odpornośc i witaminy, ale wszystko w domu w tabletkach, je chętnie więc nie ma problemu, apetyt mu dopisuje, łapa tez się goi, ale robimy opatrunki, bo inaczej rozwala sobie ranę lizaniem. Gorzej jesli chodzi o zdrowie psychiczne, a raczej spokój psychiczny Placka, są tu sami jego przyjaciele, więc chyba nie będzie bardzo zawstydzony jak napiszę co porabia :oops: Wczoraj mieliśmy gości i Placek trochę (chyba nawet więcej niż trochę) się zestresował ich obecnością, najpierw niektórych powitał szczekaniem i warczeniem, czego nigdy wcześniej w domu nie robił, a potem wszyscy chcieli go głaskać i się z nim witać, a on się jeszcze ludzi boi, no i w końcu wszedł za kanapę i się zsikał :oops:, potem goście poszli, a on znowu się zsikał w domu, wczorajszy stres jeszcze mu nie minął, bo dziś rano spotkał na spacerze dwa większe psy (niestety bez kagańca i właścicieli !!!) i ze strachu schował ogon pod siebie, zsikał się i zrobił kupę. Nie mam do niego żalu o to sikanie w domu, bo wiem, że umie się załatwiać na dworze, więc musiał być dość mocno zestresowany, ale chciałabym, żeby wyrósł na odważnego psa, który nie ma takich lęków, a tych właścicieli co puszczają psy bez smyczy i ich nie pilnują to :mad:. Pozdrawiam serdecznie wszystkich którzy wychodzą z psami, a nie je tylko wypuszczają samopas na spacer. Quote
beam6 Posted March 2, 2009 Posted March 2, 2009 Biedny Placek :shake: To spotkanie musiało być dla Niego bardzo traumatyczne. Niestety, moje doświadczenie uczy, że to jeszcze potrwa i to długo. Mojej Fifce zdarzało się (kilka razy) przez dobrych parę miesięcy. Do dzisiaj (jest z nami 1,5 roku) jakiekolwiek zachwianie równowagi w domu (goście, wyjazd, wizyta z nocowaniem) i "zdarza się". One po prostu niczego innego nie pragną i nie potrzebują jak spokoju. Takie "stado" gości musiało Go przestraszyć - obcy w domu! Ratunku! Nie wiem co mi zrobią! Nie wierzę im! Powoli zaufa. Musi poznawać nowych ludzi, nowe psy, nowe sytuacje. Trzymam kciuki żeby to trwało jak najkrócej. A tych wypuszczających psy luzem - :mad: :lmaa::chainsaw::2gunfire::snipersm: albo jeszcze coś gorszego. Quote
esperanza Posted March 2, 2009 Posted March 2, 2009 Koniecznie trzeba poszukać spokojnych, zrównoważonych dużych psów w okolicy do wspólnych spacerów. Placek będzie się czuł przy nich pewniej i nauczy się właściwych zachowań. W tym dziale można założyć wątek i umawiać się na wspólne spacery: Spacery - Dogomania Forum :p Quote
maja602 Posted March 3, 2009 Posted March 3, 2009 Poza tym co napisała esperanza, za jakiś czas, jak już poczuje, że jest u siebie, że właściciel go akceptuje, trzeba zanaleźć mu towarzystwo w jego wieku. Takie młodziutkie pieski, właściwie, wyrośnięte szczeniaki, jeszcze nie starają się dominować a bawić. W takiej zabawie przekona się, że inny pies to nie koniecznie rywal, a raczej kompan do zabawy. Odnośnie zachowania przy gościach, to moje zwierzęta (pies i dwa koty) jak przychodzi gość, którego nie znają np. radosne dziecko lub obcy mężczyzna, obserwują go z ukrycia. Potrzeba trochę czasu, żeby się przywitały. Jest to znacznie lepsze niż obszczekiwanie, rzucanie się z zębami czy nadmierne łaszenie. Trzeba psiakowi dać trochę czasu a przede wszystkim pokazać, ze jest chciany i kochany przez właściciela. Myślę, ze z Plackiem będzie dobrze. On sporo przeszedł i nie zawsze miał do czynienia z tak dobrymi i troskliwymi ludźmi jak jego obecni właściciele. Quote
Placek Posted March 18, 2009 Posted March 18, 2009 u Placka chyba wszystko idzie w dobrym kierunku. Zczyna się w końcu zachowywać jak szczeniak ;) Trochę łobuzuje podczas naszej nieobecności w domu ale rozróżnia już złe i dobre postępowanie. W ogóle rozpoznaje sporo komend, doskonale wie kiedy będzie spacer, kiedy jest czas na zabawę i jedzenie. Przybrał na wadze i ogólnie zmężniał co nie uchodzi uwadze sąsiadów, którzy bacznie przyglądają się jego rozwojowi. Placek poznał kilka psów z okolicy w podobnym wieku. Potrafi się z nimi bawić nieraz do upadłego, ostatnio szalał z owczarkiem niemieckim blisko godzinę. Zabawa była tak przednia, że placek po powrocie do domu był kąpany. Dziwił się strasznie tej prcedurze, kilka razy chciał nawiać nam z wanny ale chyba w końcu spodobała mu się woda. Dzisiaj jedziemy do wetki na zdaje się ostatniąwizytę kontrolnąpo chorobie. Teraz trzeba przypilnować planu szczepień żeby niczego nie przegapić i zapewnić mu spokój od wszelkiej maści choróbsk! Załączam kilka fotek placka z ostatiej wycieczki za miasto, on uwielbia takie wyprawy! Quote
esperanza Posted March 18, 2009 Posted March 18, 2009 Super :p Były jakieś wpadki z załatwianiem się w domu? Jak reaguje na obce osoby? Quote
Placek Posted March 22, 2009 Posted March 22, 2009 Byliśmy na wizycie kontrolnej u Pani Wetki, orzekła że Placek jest już zdrowy:multi:, dzisiaj kończymy dawać mu lekarstwa, a za dwa tygodnie Placka czeka jeszcze szczepienie na wściekliznę... A co do jego zachowania, to nadal chodzi głównie za mną, czasem tylko się czymś zajmie np. kością, ale uczyliśmy go zostawania w domu i nie robienia z tego powodu tragedii (dbamy też o zapas kości do gryzienia) i teraz jak wychodzimy do pracy to przyjmuje to spokojnie i co najważniejsze nic nie niszczy w domu. Jeśli chodzi o załatwianie się w domu, to od tamtej wizyty gości nie załatwiał się juz w domu, choć mielismy gości, ale w pojedynczych egzeplarzach i nauczonych , że nie wyciąga się do Placka rąk i do niczego się go nie zmusza (np. do głaskania). Metoda ta jest skuteczna o tyle, że Placek po jakimś czasie sam przychodzi, obwąchuje i nawet z czasem daje się pogłaskać... kilka dni póżniej te same osoby spotkane na ulicy sa juz dla Placka obce i traktuje je jak wszystkich spotkanych ludzi - co najwyżej obwącha, a na wyciągnięcie ręki przez kogoś ucieka. Jest to o tyle wygodne, że nawet jeśli Placek jest spuszczony i do kogoś podbiegnie to zachowuje od niego bezpieczny (dla siebie i dla przechodnia) dystans. Placek puszczony luzem bardzo ładnie się pilnuje i przychodzi na każde zawołanie, nawet jeśli bawi się z jakimś psem :multi: Co do lęków Placka to ostatnio problemem stały się dzieci, które wraz z wiosną wyciągneły swoje hałaśliwe zabawki typu rolki, hulajnogi, bawią się w podchody, w chowanego, jednym słowem biegają bez opamiętania, huśtają na huśtawkach i robią różne inne straszne rzeczy... czasem Placek boi się na to wszystko patrzeć nawet z balkonu, a gdy wychodzimy na dwór boi się, najpierw w ogóle nie chce wyjść :shake:, a potem chce jak najszybciej wrócić do domu, nie wiem jak go przekonać, bo nie pomaga odwracanie uwagi, przysmaki itp., najczęściej idziemy w inną stronę, żeby się z dziećmi nie spotkać, ale czasem nie mamy wyboru, a dzieci sa chyba bardziej przerażające niż te małe szczekające pieski, które już teraz (czasem) takie straszne nie są. Najgorsze w tym jest to, że jak się zaprze łapami i nie chce iść, to schyla głowę i bez problemu zdejmuje sobie szelki (dziś właśnie dokonał tego na widok kanapy wyrzuconej na śmietnik, która była bardzo przerażającą). Szelki ma na tyle ciasno, że boję się, że jak zapnę je ciaśniej to zrobią mu się obtarcia pod pachami, ale patent ze zdejmowaniem szelek tez mi się nie podoba, bo nie wiadomo co mu ze strachu do łba strzeli i gdzie go łapy poniosą. Pozdrawiamy wszystkich serdecznie, szczególnie chrapiący Placek :loveu: Quote
maja602 Posted March 22, 2009 Posted March 22, 2009 Z jego zachowania wyraźnie widać, że jest pieskiem ostrożnym. Jak czegoś nie zna to woli omijać, a nie zna jeszcze wielu rzeczy. Z czasem przyzwyczai się do wszystkiego aczkolwiek nie wszystko polubi. Może zamiast szelek lepsza byłaby obroża? :painting: Quote
beam6 Posted March 23, 2009 Posted March 23, 2009 Placek napisał(a): Najgorsze w tym jest to, że jak się zaprze łapami i nie chce iść, to schyla głowę i bez problemu zdejmuje sobie szelki (dziś właśnie dokonał tego na widok kanapy wyrzuconej na śmietnik, która była bardzo przerażającą). Szelki ma na tyle ciasno, że boję się, że jak zapnę je ciaśniej to zrobią mu się obtarcia pod pachami, ale patent ze zdejmowaniem szelek tez mi się nie podoba, bo nie wiadomo co mu ze strachu do łba strzeli i gdzie go łapy poniosą. Znam ten ból - mój Lolek też posiadł sztukę zdejmowania szelek w ułamku sekundy :shake: Ja mam na to jeden sposób - staram się nie być PRZED Nim i ciągnąć do siebie ( bo wtedy ewidentnie to ja ściągam z niego szelki) tylko ustawiam się z boku Lolka i nie ma szans na wyjście z szelek. Spróbuj - powinno pomóc. Pozdrowienia dla Was i dodatkowo mizianki dla Placka :loveu: Quote
esperanza Posted March 23, 2009 Posted March 23, 2009 Może rozwiązaniem są szelki i obroża? O lękach- nowa pozycja: Onet.pl Pies Odnośnie "odwrażliwiania nie znalazłam niestety za wiele, ale sporo informacji jest w książkach, o których jayo pisała w mailu. Quote
Placek Posted March 24, 2009 Posted March 24, 2009 Ja mam na to jeden sposób - staram się nie być PRZED Nim i ciągnąć do siebie ( bo wtedy ewidentnie to ja ściągam z niego szelki) tylko ustawiam się z boku Lolka i nie ma szans na wyjście z szelek. Spróbuj - powinno pomóc. Pozdrowienia dla Was i dodatkowo mizianki dla Placka :loveu: Mizianki przekazane, a co do szelek to też tak robię (staję z boku żeby nie ściągać z niego szelek). Cieszy mnie to (przynajmniej takie sa moje dotychczasowe obserwacje), że w przypadku Placka chyba rację ma maja, Placek jest psem ostrożnym, ale nie bojaźliwym i z czasem oswaja się z powodami swoich leków. Gdy do nas przyszedł bał się małych piesków i gdy widział je nawet daleko bał się iść w ich stronę, teraz jest zdecydowanie lepiej, nie boi się, ale też nie zaczepia ich i nie zachęca do zabawy. Lubi natomiast psy duże, nawet większe od siebie, gdy pojawia się nowy nieznany pies najpierw jest bardzo niepewny, potem go zaczepia, a gdy tamten go odstraszy to przybiega i chowa się za mną, teraz już wiem że w takich chwilach nie mogę go głaskać i mówić "dobry Placek", bo to tylko utwierdzałoby go w przekonaniu, że słusznie robi, że sie boi (Ktoś, kto chyba jest tu na forum mi to powiedział, dziękuję ! ), mówię więc Plackowi "Zaczepiałeś go chłopie to sobie teraz radź" i czekam co będzie dalej i ta "metoda" jest bardzo skuteczna - Placek wychodzi zza "maminej spódnicy", kolejny raz zaczepia drugiego psa i zabawa się rozkręca. Zauważyłam tez dzisiaj, że i dzieci już nie są takie straszne jak jeszcze kilka dni temu (bo i pogoda się pogorszyła, hurra, juz nie wszystkie jeżdżą na rolkach :-) Placek przygląda się im jakby chciał zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi, a w rzeczywistości najbardziej chyba przeszkadza mu ten specyficzny rodzaj hałasu, bo zauważyłam, że w ogóle nie boi się rowerów. Ostatnio przyzwyczajamy Placka, że czasem idziemy razem z nim do kogoś do domu, znamy tu w okolicy jeden bardzo przyjazny mu dom (poza naszym), gdzie ćwiczymy, że są inni ludzie i że nie zawsze inny dom oznacza kolejnych, nowych właścicieli i że wracamy razem do naszego domu, bardzo dzielnie to znosi, z ciekawości zagląda do innych pokoi (i nawet się oddala ode mnie) oczywiście po chwili wraca sprawdzić czy nadal jestem tam gdzie mnie zostawił, ale z każdym kolejnym razem robi się coraz bardziej odważny, a gdy wraca do domu to cieszy się jak małe dziecko, że jest w swoim domku, on w ogóle ma bardzo dużo zachowań charakterystycznych dla małego dziecka. Placek ogólnie jest psem bardzo posłusznym (i to nie w znaczeniu lepiej zrobię to czego chcą, bo inaczej mi się oberwie tylko zrobię to czego chcą, a zostanę pochwalony, a może nawet dostanę nagrodę), zastanawiam się czasem, ile w tym mądrości wrodzonej Placka, a ile nakładu pracy jayo (dziękujemy !), gdy był maluchem... w każdym razie po Placku widać, że spełnianie poleceń go cieszy. Oj rozpisałam się, a jeszcze pora na ostatni spacerek dzisiaj, pozdrawiamy serdecznie :loveu: Quote
beam6 Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Uwielbiam Twoje opowieści o Placku - to mój ulubiony wątek :loveu: Jak się już z rana przelecę po wszystkich biedach i tragediach - przychodzę do Was serce i duszę pocieszyć :lol: Quote
jayo Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 Dzieki Wam Placek wraca do normalnosci !!! Jestescie kochani, naprawde. A duze psy lubi, bo... coz, u nas w domu nie ma malych psow :diabloti: I wszystkie go raczej dobrze traktowaly :-) to i pozytywne skojarzenia pewnie budzi. Quote
Placek Posted March 28, 2009 Posted March 28, 2009 Placek to ma pecha... Przed godziną wróciliśmy od weta, który wyciągnął mu z karku wielkiego, spasionego kleszcza. Wet powiedział, że kleszcz jest na tyle spasiony, że mógł siedzieć w Placu nawet 48 godzin. Wśród komplikacji pokleszczowych wymienił tą wstrętną babeszjoze :-(. Proszę powiedzcie, że nie każdy kleszcz powoduje choroby, wet kazał nam obserwować Placka bo objawy mogą wystąpić nawet do 3 miesięcy po ugryzieniu :-(. Pozdrawiamy. Quote
esperanza Posted March 28, 2009 Posted March 28, 2009 Nie każdy kleszcz przenosi pierwotniaka, ale trzeba uważać. Mój zabezpieczony Frontline pies też miał babeszię. Najlepiej sprawdza się Kiltix lub Preventic- obroże plus kropelki Fiprex lub Frontline. Trzymam kciuki, bu Placek nie chorował. Quote
malagos Posted October 2, 2009 Author Posted October 2, 2009 Pamietacie Różanke, tę mamuśkę, która urodziła dzeci w lochach pod kosciołem w Różanie? Taka była rok temu zabiedzona, zaabsorbowana dziećmi, wdzieczna za uratowanie... Znalazła świetny dom w Warszawie. Wczoraj była tam EVA2406 i jest zachwycona sunią! Taka z niej teraz dama, ze nawet leząc na dywnaie krzyżuje łapki przed sobą i unosi slicznie główkę - jak na damę przystało. Trafiła na madrych i dobrych ludzi, którzy nadal łagodzą jej lęki i traumę, wyciszaja nadpobudliwośc i cierpliwie znoszą przekopywanie ogródka dokupując ziemię i siejąc trawę :razz: Quote
jayo Posted October 5, 2009 Posted October 5, 2009 malagos napisał(a): Pamietacie Różanke, tę mamuśkę, która urodziła dzeci w lochach pod kosciołem w Różanie? Taka była rok temu zabiedzona, zaabsorbowana dziećmi, wdzieczna za uratowanie... Znalazła świetny dom w Warszawie. Wczoraj była tam EVA2406 i jest zachwycona sunią! Taka z niej teraz dama, ze nawet leząc na dywnaie krzyżuje łapki przed sobą i unosi slicznie główkę - jak na damę przystało. Trafiła na madrych i dobrych ludzi, którzy nadal łagodzą jej lęki i traumę, wyciszaja nadpobudliwośc i cierpliwie znoszą przekopywanie ogródka dokupując ziemię i siejąc trawę :razz: .... a mialysmy tam podjechac podpowiedziec, jak ja oduczyc kopania w ogrodku.... cudnie, ze sunia sie tam przyjela :-) Quote
esperanza Posted February 8, 2010 Posted February 8, 2010 Temat powraca, bo Klara vel Mania wróciła z adopcji :-( Pilnie potrzebny tymczas! http://www.dogomania.pl/threads/179586-oddana-po-ponad-roku-umiera-ze-strachu-Mania-pilnie-poszukuje-tymczasu?p=14071294#post14071294 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.