Erazm Posted January 30, 2009 Posted January 30, 2009 [SIZE="1"]Tak cichutko zapytam, czy na foteczki mozna liczyc? Quote
Tola Posted January 30, 2009 Author Posted January 30, 2009 [quote name='Erazm']Tak cichutko zapytam, czy na foteczki mozna liczyc? Fotki są w aparacie u Funi:mad: Juz do niej dzwonię. Quote
gonia66 Posted January 30, 2009 Posted January 30, 2009 [quote name='funia'] :crazyeye::crazyeye::crazyeye:Kto nam ukradł Kostusia i podmienił?????:loveu::loveu::loveu::loveu:Mmmm....cudeńko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:multi::multi::multi: Quote
Tola Posted January 30, 2009 Author Posted January 30, 2009 Wrzucaj funia , wrzucaj bo Cioteczki czekają:cool3: Quote
funia Posted January 30, 2009 Posted January 30, 2009 Wiecie ,zastanawiam się czy on czasem nie ma lepiej tu u Krystyny niż u zmarłej pani ,bo ja myślę ze on tak szybko sie zadomowił jakby tam sie urodził. A może jego zmarła Pani czuwała nad nim do momentu aż będzie bezpieczny. L Krystyna jest jego wielką miłością odwzajemnioną oczywiście:lol: Tylko strasznie go zapasła ,a dla niego nie jest to dobre ma słabe serce i do końca będzie na lekach Quote
funia Posted January 30, 2009 Posted January 30, 2009 No i jak ?????To już nie Kostek To PARÓWA:crazyeye: Quote
Tola Posted January 30, 2009 Author Posted January 30, 2009 No to teraz chyba Cioteczki zadowolone:p Quote
Tola Posted January 30, 2009 Author Posted January 30, 2009 Odwróciłam trochę dziadziunia, zeby mu było wygodniej:cool3: Quote
Torusia Posted January 31, 2009 Posted January 31, 2009 Oj faktycznie go zapasła,ale psina nie do poznania. Quote
Erazm Posted January 31, 2009 Posted January 31, 2009 Przepraszam, ale gdzie jest Kostus:razz:??????? Bo toto na fotkach to niepodobne, tluste i kudlate:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
funia Posted February 1, 2009 Posted February 1, 2009 Ja ciągle to mówię Krystynie ,że zapasła go strasznie ale ona twierdzi ze on dużo nie je :mad:Już można na nim kufel z piwem stawiać bo z góry jest równy jak blat stołu:evil_lol: Quote
majka50 Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 Napiszcie proszę co słychać u Kostusia??????????:crazyeye: Quote
funia Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 Mam przykrą wiadomość Kostuś odszedł w czwartek ,do końca biegał.:-( Ostatnie dwa dni po prostu przestał jeść i bardzo wymiotował .Trzeciego dnia juz bardzo się męczył ,oszczędze wam szczegółów.Trzeba było po prostu skrócić mu cierpienie . Był szczęśliwy do samego końca ,był kochany przez te 10 miesięcy i miłość swą oddawał po stokroć .Chylę czoła mojej przyjaciółce Krystynie ,która z takim oddaniem i miłością zajmowała się z nim . żegnaj Kostuniu ,mam szczególny sentyment do Ciebie bo byłłeś jednym z pierwszych moich piesków ,które zabrałóam będąc wolontariuszką . Quote
Tola Posted June 11, 2009 Author Posted June 11, 2009 [FONT=times new roman] [*][/FONT] [FONT=times new roman]Miał chociaż szczesliwe ostatnie miesiące życia[/FONT] Quote
EVA2406 Posted June 12, 2009 Posted June 12, 2009 [*] Kostuś :-( :placz: Dobrze, że chociaż miał kilka miesięcy szczęśliwego życia. Chyba nie będę dzisiaj zaglądać na inne wątki. To kolejna smutna dzisiaj wiadomość :-(. Quote
Torusia Posted June 12, 2009 Posted June 12, 2009 Kostusiu bądź szczęśliwy za Tęczowym Mostem,a TY Krysiu jesteś ,,wybawcą'',pozwolę zadedykować piękne opowiadanie,które skopiowałam z innego wątku. TĘCZOWY MOST I URATOWANE ZWIERZĘTA Tego dnia, inaczej niż zazwyczaj przy Tęczowym Moście, ranek budził się chłodny i pochmurny, wilgotny jak moczar i ponury jak smutek. Nikt z niedawno przybyłych nie wiedział, co o tym sądzić, bo nigdy przedtem nie widzieli tutaj takiego dnia. Ale zwierzęta, które czekały tu na swojego człowieka wystarczająco długo, dobrze wiedziały, co się dzieje i zaczęły zbierać się na ścieżce prowadzącej do Tęczowego Mostu, żeby dobrze widzieć. Za chwilę oczom ich ukazał się pies-staruszek ze spuszczoną nisko głową i zwisającym bezwładnie ogonem. Zwierzęta, które przebywały tutaj już jakiś czas, od razu wiedziały, jaki los spotkał biedaczka, gdyż nazbyt często dane im było widywać podobnych nieszczęśników. Staruszek podszedł wolno, a w jego oczach malował się ból, chociaż na jego ciele nie widać było żadnych ran ani choroby. Inaczej niż pozostałym zwierzętom czekającym przy Tęczowym Moście, jemu nie została przywrócona młodość ani zdrowie. Kiedy tak szedł w stronę Mostu, patrzył na przyglądające mu się inne zwierzęta. Wiedział, że nie pasuje do nich i że im prędzej przejdzie na drugą stronę, tym szybciej będzie szczęśliwy. Ale niestety, kiedy dotarł do Mostu, drogę zastąpił mu Anioł, który przepraszając oznajmił mu, że nie będzie mógł przejść. Przez Tęczowy Most mogą przejść tylko te zwierzęta, które przyjdą tam ze swoim własnym człowiekiem. Nie mając się gdzie podziać, staruszek zawrócił i powlókł się w kierunku pól nieopodal Mostu. Ujrzał tam grupkę zwierząt takich jak on sam – starych i zniedołężniałych. Nie bawiły się ze sobą, lecz leżały tylko w milczeniu na trawie, ze smutkiem wpatrując się w ścieżkę wiodącą do Mostu. Dołączył więc do nich, patrząc na ścieżkę i czekając. Jedno z niedawno przybyłych tu zwierząt, nie rozumiejąc, co się stało, poprosiło inne, które przebywało tutaj już jakiś czas, o wyjaśnienie zagadkowej sytuacji. „Widzisz, ten biedaczek to uratowany zwierzak. Zabrali go do przytuliska w takim stanie, jak go widzisz teraz i tam umarł posiwiały, z zamglonym wzrokiem. Nigdy nie opuścił przytuliska i odszedł z tamtego świata kochany tylko przez swojego wybawcę. Ponieważ nie miał żadnej rodziny, którą mógł obdarzyć miłością, nie ma nikogo, kto przeprowadziłby go przez Most.” Niedawny przybysz pomyślał chwilę, a potem zapytał: „To co z nim teraz będzie?”. I kiedy już miał usłyszeć odpowiedź, chmury nagle rozproszyły się, a mrok ustąpił. Do Tęczowego Mostu zbliżał się samotny człowiek, a wśród starszych zwierząt zapanowało poruszenie. Nagle całą ich grupkę otoczył złoty blask i znów były młode i zdrowe, jak za swoich najlepszych lat. „Patrz teraz”, powiedziało drugie zwierzę. Niektóre z przyglądających się dotąd zwierząt podeszły do ścieżki, kłaniając się nisko zbliżającemu się człowiekowi. A człowiek zatrzymywał się przy każdym pochylonym przed nim zwierzęciu, głaszcząc go po głowie i drapiąc za uszami. Zwierzęta, które dopiero co odzyskały młody wygląd, ustawiły się rzędem i podążały za nim w stronę Mostu. A potem wszyscy razem przeszli przez Tęczowy Most. „Co się stało?”, zapytał nowoprzybyły. “To był wybawca. Zwierzęta, które z szacunkiem chyliły przed nim głowy, to te, które dzięki niemu znalazły nowe domy. One przejdą przed Most, gdy dołączą do nich ich rodziny. Te, które widziałeś, jak odzyskują młodość, to zwierzęta, które nigdy nie znalazły domów. Kiedy przybywa wybawca, wolno mu ostatni raz dokonać aktu wybawienia i przeprowadzić przez Tęczowy Most zwierzęta, dla których nie udało mu się znaleźć domu na ziemi”. „Podobają mi się ci wybawcy”, powiedziało pierwsze zwierzę. „Bogu też się podobają”, usłyszał w odpowiedzi. NIEKTÓRZY MAJĄ SWOJE ŻYCIE, INNI MAJĄ SWOJE ZWIERZĘTA. (autor nieznany) (tłumaczenie z jęz. angielskiego: Dorota Wiland) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.