ewatr Posted August 14, 2008 Posted August 14, 2008 Az by sie chciało zakląć :angryy: ile jeszcze takich historii no ile ??? Dobra nie bede pisać co myśle bo chyba kazdy z nas czuje to samo ...:placz: postaram sie kupic cegiełki na leczenie Carego i wezme jego banner do podpisu ...........tyle moge pomóc :roll: Quote
psiulka Posted August 14, 2008 Posted August 14, 2008 Do czego ludzie są zdolni...... :shake: Jak można zamknąć tak psa i patrzeć codziennie jak się męczy?! Jak tak można?..................... Podnoszę... Quote
sati Posted August 14, 2008 Posted August 14, 2008 Zapoczątkowałam zakup cegiełek może coś się ruszy...oby Quote
majqa Posted August 14, 2008 Posted August 14, 2008 Dziękuję Wam serdecznie Dziewczyny !!! :loveu: Nawet umieszczenie banerka w podpisie to też ogromna pomoc !!! Isadorko, wstawiam tekst, do alternatywnej wersji allegro, tak jak uzgodniłyśmy. Sprawdź mnie z ewentualnymi literówkami, względnie innymi bykami. Fotki są na wątku do wyboru, do koloru. Z góry dziękuję Skarbie!:loveu: Owczarek Cary błaga o życie. Dzieło potwora? Podobno tzw. szlachetne urodzenie jest przepustką do szczęścia. Być może tkwi w tym jakieś źdźbło prawdy ale wyłącznie w odniesieniu do ludzi. To niepisane prawo nie działa w przypadku zwierząt. Smutna historia owczarka niemieckiego, o pięknym imieniu Cary, stanowi dowód/podstawę tego przekonania. Jako maleńkie szczenię, Cary, pies z rodowodem, trafił w dobre ręce, co do tego hodowca nie miał wątpliwości. Ów hodowca skrupulatnie sprawdzał potencjalnych chętnych na szczenięta. Cary miał być psem wystawowym, mieszkającym w niemalże psim raju. Dom z ogrodem, ogromna działka, stanowiąca miejsce cudownego wybiegu, gwarancja miłości do zwierząt, opieki weterynaryjnej. Czy można chcieć więcej? Minęło 5 lat, gdy do drzwi hodowcy zapukał zdruzgotany człowiek, błagający o wsparcie w postaci rady, co można jeszcze zrobić, by ratować zwierzę, które trzymał na smyczy. Oczom zdumionego hodowcy, który już chwilę później skamieniał z rozpaczy, ukazał się Cary. Człowiek, który go przyprowadził, potrafił w pełni udowodnić, że to właśnie ten pies. To, co opowiedział później, było prawdą, okrutną, zwalającą z nóg prawdą, pokazującą jak wiele masek potrafią założyć ludzie, by osiągnąć cel. Cary u swych pierwszych właścicieli przeżył istne piekło na ziemi. Nie były mu przeznaczone wystawy. 3 lata spędził w kojcu, małym więzieniu, bez skrawka budy, choćby minimalnego zadaszenia. Przeszedł katorgę i solidny trening termiczny - mróz, deszcze, upały, przed którymi nie było, gdzie uciec i znikąd, słownie znikąd, nie nadchodziła pomoc. Czy ktoś się temu piekłu przyglądał? Trudno uwierzyć, że mogło być inaczej. Właściciele biedaka nie mieszkali na pustkowiu. Jakimś zrządzeniem losu, jakby ostatnim rzutem na taśmę, przeznaczenie przywiodło do tego domu wspomnianego człowieka, wybawcę Carego. Podjął tam pracę i tak zetknął się z psem. Widząc codzienne cierpienie zwierzęcia uprosił włascicieli, by zrzekli się praw do psa na jego korzyść. W ten sposób to on stał się jego nowym opiekunem i całym sercem pokochał to tak bestialsko potraktowane stworzenie. Bite 2 lata, angażując w to wszelkie oszczędności i bieżąco zarabiane pieniądze, leczył Carego. Nie poddał się w walce o jego życie. To już niestety był, w dosłownym tego słowa rozumieniu, ten rodzaj walki. Do hodowcy, który również natychmiast włączył się w pomoc, zwrócił się jedynie o wsparcie i wspólne szukanie dróg ratunku. W miejscu, gdzie Cary przebywa, wyczerpało się wszelkie pole popisu diagnostycznego. Leczenie w przysłowiowe "ciemno" daje znikomy efekt. Weterynarze podejrzewają u psa zapalenie opon mózgowych, jako następstwo doznawanych udarów słonecznych. Biorąc pod uwagę, ile przeszło to zwierzę, trudno się temu dziwić. Na cud zakrawa, że Cary w ogóle jeszcze żyje. Pies porusza się podtrzymywany w specjalnie skonstruowanym nosidle. Jego łapki odmawiają współpracy, podwijają się, chód jest chwiejny. By pokonać przeszkody pod tytułem "schody" jest wnoszony i znoszony. Nie ma innego sposobu. Owczarek przeszedł również epizod zapalenia nerwu wzrokowego, z czasową ślepotą na jedno oko. Ta, ku wielkiemu szczęściu, ustąpiła. Niestety nie wycofują się objawy porażenia czterokończynowego. RTG wykazało uraz kręgosłupa w odcinku piersiowym, jakby pies został czymś ordynarnie uderzony. Jaki jest sens walczyć o tak zniszczoną istotę? Zapewne, odrzucając uczucia wyższe, nie byłoby żadnego, gdyby nie fakt, że Cary rozumie, co się do niego mówi. Pomimo bagażu przejść jest niezwykle inteligentnym psem. Na ile jego ciało pozwala, całym sobą reaguje na człowieka, okazując mu wielką wdzięczność, za każde płynące dobro. Nie można pozwolić, by cudze zaniedbanie, a raczej, nazywając to po imieniu, podłość, miała zaowocować odejściem psa tam, skąd już nie ma powrotu. Cary, marnie, jakby pod dyktando przeznaczenia zaczął. Nie wolno dopuścić, by równie marnie, tak młody pies, wciąż piękny i jakże kochany, miał skończyć. Wierzymy, że czas i los stosownie wyrównają rachunki z jego pierwszymi właścicielami. W tej chwili błagamy o pomoc zarówno w imieniu Carego jak i jego drugiego pana. Nie szukamy dla psa domu. Trudno sobie wymarzyć, by kolejny mógł okazać się wspanialszym, bardziej przepełnionym rzeczywistą miłością do czterołapnego kaleki, niż obecny. Zwracamy się z prośbą o pomoc finansową, potrzebną na dalszą diagnostykę owczarka. Szczegółowe badania (CT, MRI) są gwarancją prawidłowo ustawionego, ukierunkowanego leczenia. Cary ma jeszcze przed sobą wiele lat życia. Nie dopuszczamy myśli by je przekreślić decyzją o uśpieniu, bo nie ma ku temu podstaw. Cary trafił na kata. Ten nie zdążył wykonać zaplanowanego wyroku. Jeszcze jest czas na ratunek! Osoby zainteresowane losem psa, pragnące włączyć się w pomoc, pozyskać dodatkowe informacje, proszone są o kontakt z Pania Ewą, dzwoniąc na numer 0 - 695666388 lub pisząc na adres mailowy [email protected] Dla tych z Państwa, którzy są przekonani, że zechcą wspomóc diagnostykę i leczenie owczarka, pozostawiamy dane do wpłaty. Tu pomocną dłoń, grzecznościowo użyczając swojego konta Caremu, wyciągnęła sopocka Fundacja Rottka, której z całego serca dziękujemy. Wpłaty na pomoc dla Cary'ego należy kierować: dopisek "Cary": Pomorska Fundacja Rottka, 81-786 Sopot ul. Chopina 38 Konto bankowe Bank BZ WBK S.A. O /Sopot: 53 1090 1098 0000 0001 0587 2375 Quote
Isadora7 Posted August 14, 2008 Posted August 14, 2008 OK, kawa, papierosek, spacerek z Rambusiem i zabieram się do roboty Quote
al-ka Posted August 14, 2008 Posted August 14, 2008 Wrzuciłam Caryego na Owczarka http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=14023 Quote
majqa Posted August 14, 2008 Posted August 14, 2008 [quote name='al-ka']Wrzuciłam Caryego na Owczarka http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=14023 Z całego serca dziękuję za pomoc !!! :Cool!: Quote
beka Posted August 14, 2008 Posted August 14, 2008 A ja nic nie wiedziałam. Jak Ewa daje sobie z tym radę? Przygarnęła Bonosię i tę sunię z wrocka i teraz pomaga temu biedakowi.... Ewa jesteś wielka. Quote
majqa Posted August 14, 2008 Posted August 14, 2008 beka napisał(a):(...)Jak Ewa daje sobie z tym radę? Przygarnęła Bonosię i tę sunię z wrocka i teraz pomaga temu biedakowi.... Ewa jesteś wielka. Ewa daje sobie radę ale właściwsze pytanie jest, jakim kosztem. Odpowiedź na nie pozostawiam jednak dla siebie. Widziałam ten koszt.:-( Sunia Brenda z Wrocka musiała być uśpiona. W międzyczasie była stareńka sunia z Zamościa, Sonia (też nie żyje) - pominę, jak to Ewa przeżyła. Obecnie do Boni dołączyła sunia z Orzechowców, też babcia, o imieniu Luna. Doszedł teraz pilotaż Carego. Sunie mają się znakomicie, mają full service ale jeśli chodzi o zmęczenie Ewy to jest hardcore.:-( Byłam u Ewy i jedno co nam się udało to rozgryźć na potrzeby Boni ten kombajn fizykoterapeutyczny, podciągnąć sprawy z masażem i ćwiczeniem łapek Boni. To tak w telegraficznym skrócie. Quote
ewatr Posted August 15, 2008 Posted August 15, 2008 Cary oneczku z pamięci mi wyjśc nie możesz :shake: Wielki szacunek dla Ewy która się nim zajmuje ! I dla wszystkich którzy juz okazali mu sece i pomogli wyrwać z tego piekła .... Mam jeszcze pytanie "techniczne " czy wpłacając za cegiełkę poprzez płatności allegro trzeba też dodać te 6 zł za koszt wysyłki ? Quote
majqa Posted August 15, 2008 Posted August 15, 2008 [quote name='ewatr'](...) Mam jeszcze pytanie "techniczne " czy wpłacając za cegiełkę poprzez płatności allegro trzeba też dodać te 6 zł za koszt wysyłki ? Ewatr, tu mnie zagięłaś. Masz na myśli pewno aukcje wystawione przez Rottkę, a ta sprzedaje konkretną rzecz, w związku z czym, na bank tę rzecz wysyła i wtedy należy doliczyć koszt wysyłki, jaki jest podany, czyli rozumiem, że 6zł. Widziałabym tu dwojakie rozwiązanie. Zakup cegiełki z Rottki, a po kupnie kontakt mailowy z Rottką, że płacisz tylko za cegiełkę i nie chcesz wysyłki żadnego przedmiotu lub... Poczekanie momencik, Isadorka obiecała dla Carunia allegro, a wtedy wpisze koszt wysyłki 0 zł, za cegiełkę uznając np. zdjęcie Carego (i jego wysyłkę mailem). Wtedy pozostanie goły koszt cegiełki. Isadorko mylę się??? Jak Isadorka zrobi allegro to link wrzuci na wątek. Quote
Isadora7 Posted August 15, 2008 Posted August 15, 2008 [quote name='majqa']Ewatr, tu mnie zagięłaś. Masz na myśli pewno aukcje wystawione przez Rottkę, a ta sprzedaje konkretną rzecz, w związku z czym, na bank tę rzecz wysyła i wtedy należy doliczyć koszt wysyłki, jaki jest podany, czyli rozumiem, że 6zł. Widziałabym tu dwojakie rozwiązanie. Zakup cegiełki z Rottki, a po kupnie kontakt mailowy z Rottką, że płacisz tylko za cegiełkę i nie chcesz wysyłki żadnego przedmiotu lub... Poczekanie momencik, Isadorka obiecała dla Carunia allegro, a wtedy wpisze koszt wysyłki 0 zł, za cegiełkę uznając np. zdjęcie Carego (i jego wysyłkę mailem). Wtedy pozostanie goły koszt cegiełki. Isadorko mylę się??? Jak Isadorka zrobi allegro to link wrzuci na wątek. Cegiełka-allegro będzie w ciągu najbliższych godzin. Siedze nad layoutami i plikami graficznymi. Przedmiotem aukcji które ja wystawiam sa dyplomy/certyfikaty z podziękowaniem i zdjęciami psiaka na którego była aukcja. Rozsyłam po zakończeniu aukcji wszystkim uczestnikom (+komentarze) mailem w pliku *pdf (acrobat reader). Plik jest opracowany tak aby druk był dobry na każdej drukarce Zarówno kolorowej jak i drukującej w czerni. Nie pobieram za to kasy. Link oczywiście będzie do aukcji. Quote
ewatr Posted August 15, 2008 Posted August 15, 2008 Dobrze juz wszystko wiem :lol: Dzięki za wyjasnienie . A , że juz zakupiłam cegiełkę przez Fundacje Rottka to dodam jeszcze te 6 zł i dostane plakat ;) Powiesimy w schronie i bedzie reklama . Quote
egradska Posted August 15, 2008 Posted August 15, 2008 brak mi słow po prostu... zaraz przesle male wsparcie dla psiaka na konto fundacji. A swoja drogą - czy "pseudowłaścicielki" :angryy:nie dałoby sie oskarżyć o znecanie, skoro są ewidentne tego dowody, i wyegzekwować kasę na leczenie? to jakis potwor ta baba Quote
majqa Posted August 15, 2008 Posted August 15, 2008 egradska napisał(a):brak mi słow po prostu... zaraz przesle male wsparcie dla psiaka na konto fundacji. A swoja drogą - czy "pseudowłaścicielki" :angryy:nie dałoby sie oskarżyć o znecanie, skoro są ewidentne tego dowody(...) Ewatr, Egradsko, dziękuję serdecznie za wsparcie.:loveu: Egradsko, Jedynymi dowodami są zaświadczenia od wetów o stanie psa i to z czasów gdy opiekę przejął nad nim obecny Pan. Sytuacja wygląda tak, że nikt nosa nie wyściubi jako świadek. Pamiętaj, że losowi psa przyglądała się zapewne masa ludzi, a nikt nie zgłosił tego żadnym służbom interwencyjnym. Nie chcę by wątek zamienił się w wątek byłej właścicielki. Niech pozostanie wyłącznie wątkiem Carusia. By nie pozostawić Cię bez odpowiedzi, ze znakami zapytania, wysłałam Ci PW. Póki co, w oczekiwaniu na aukcję cioci Isadory, w górę Caruniu!!! Quote
Isadora7 Posted August 15, 2008 Posted August 15, 2008 majqa napisał(a):W górę biedulinku!!! Psino już ciotka zaraz dzierga dalej twoją aukcję. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.