majqa Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 zuzel napisał(a):(...)czy ktoś rozmawiał z wydziałami weterynarii na uczelniach? Jak są ciekawe przypadki lecznica może zdecydować się na leczenie (a w tym przypadku diagnozę) po kosztach w celach edukacyjnych. (...) A dążę to tego, że na tym samym SGGW jest rezonans magnetyczny - jedyny w Polsce dla zwierząt.(...) Opiekun Carego nigdzie się, niestety, z psem nie ruszy. Ma z tym problem w niewielkim obrębie na terenie Szczecina (z tego, co mi obecnie wiadomo). Pani Ewa, osoba pomagająca psu i dogrywająca sprawę diagnostyki, jest w kontakcie z wetami z SGGW, wie o tamtym rezonansie. Problem polega na tym, że wspomniana Pani ma pod opieką porażoną sunię owczarka, Bonię (suńka z dogo) i schorowaną staruszkę z Orzechowców Lunę. Cary nie jest jej psem ale mimo tego kobieta dwoi się i troi by mu pomóc. Prosty przykład - zbierane są pieniążki na diagnostykę (nie są tknięte, czekają), a w znakomitej większości wizyty u weta, leki, karmę sponsoruje Pani Ewa. Wyjazd do Niemiec na diagnostykę wziął się stąd, że jest to mała odległość od Szczecina (miejsce sprawdzone), a przy okazji Carego na dodatkową diagnostykę pojedzie wspomniana onka. Pokonywanie dystansu z dwoma psami (w tym jednym, mam na myśli Bonię, u której banał w trakcie transportu może jeszcze pogorszyć stan) ze Szczecina do W-wy + powrót, jest ryzykowne. Quote
Beata19 Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 ....................................................... Quote
majqa Posted October 3, 2008 Posted October 3, 2008 Rozliczenie wpłat, które wpłynęły na Carego we wrześniu, podane przez Fundację Rottka : Leszek Z. Szczecin 10,- Anita Dariusz K. Szczecin 25,- Izabela P. Cykarzew 10,- Elżbieta K. Warszawa 10,- Katarzyna Dariusz M. Olkusz 10,- Anita K. Ostrów 5,- Marek B. Pobierowo 15,- Piotr P. Wysokie Maz. 20,- Lidia K. Płock 50,- Karolina R. Człuchów 5,- Paweł O. Piechowice 10,- Beata R. Sopot 10,- Anna F. Skoki 5,- Anna G. Blizyn 10,- Barbara B. Tarnowskie G. 10,- Małgorzata G. Poznań 30,- Kuba S. Szubin 26,- Monika S. Sieradz 10,- Katarzyna T. Gdynia 20,- Justyna M. Warszawa 20,- Krystyna W. Gliwice 5,- Małgorzata J. 30,- Mariusz Rz. Łódź 10,- RAZEM : 356,- Quote
majqa Posted October 3, 2008 Posted October 3, 2008 Wpis Ewy z dnia dzisiejszego (z forum sopockiej Rottki): "Witajcie kochani a oto czym chciałam się podzielić ze wszystkimi i jak zawsze proszę o dzielenie się myślami i uwagami. Otóż, z opiekunem Caregi i z samym Carym mam kontakt od początku lipca lub końcówki czerwca - kiedy to opiekun Carego zgłosił się do nas jako do hodowców pieska. Człowiek ten niewątpliwie ma dobre serce i kocha zwierzęta, jednak w moim odczuciu (po trzymiesięcznej obserwacji jego poczynań) jest on osobą mocno niezorganizowaną i niezaradną zyciowo. Jeszcze latem, ktorego w tym roku szczęsliwie trochę mieliśmy, Dr Dobrowolski zalecił (w mojej obecności) zabieranie Carego na pobliskie oczko wodne, aby popływał, dopóki pogoda pozwoli. Opiekun Carego przytaknął, po czym zapytany póżniej przez ze mnie przyznał, że ani razu nie był z pieskiem na plywaniu a jest to dosłownie parę kroków od jego domu. Jako powód podał, że Cary po pływaniu w naturalnych zbiornikach ma podobno zapalenie skóry i uszu. Skontaktowałam się więc z DR. Dobrowolskim, ktory nakazał pływanie stwierdzając, że nawet gdyby przyplątało się jakieś zapalenie, to z tym damy sobie radę a najważniejsze jest usprawnianie Carego dopóki jeszcze jako tako z pomocą chodzi. Niestety plywania w dalszym ciagu nie było. Była zatem kolejna wizyta Carego u Dr Dobrowolskiego na mój koszt, w trakcie ktorej faktycznie leczone było zapalenie uszu psiaka, ale powstałe wyłącznie z brudu - pies był po prostu brudny i śmierdzący, mial nie czyszczone uszy choć wcześniej kupiłam dla niego dobry czyszczący i odkażąjący duński specyfik do czyszczenia uszu i wręczyłam go opiekunowi Carego. Miała też od niego telefon, czy można zamówić duży gelecan Fast (zł. 200) bo on ma znajomego rottwailera, który ma chore stawy i by mu się przydało. Odparłam spokojnie, że można, i podam mu namiary żeby sobie zamówił. Na koniec zażądał drogiego hypoalergicznego szmponu dla Carego (rzecz jasna na mój koszt) ale Dr odmówił (i o wszystkim mnie powiadomił) dodając, że w zupełności wystarczy szampon bambino dla dzieci za 7 zł. - też hypoalergiczny. Nie chcę nikomu szyć butów i naprawdę szanuję tego człowieka, bo to on uratowal temu psu życie i Cary patrzy w niego jak w obraz, ale mam wątpliwości, czy podoła hehabilitacji i dalszemu leczeniu Carego - a może (oby) się mylę. Sprawa jest o tyle trudna, że Caru ufa jemu i bardzo się do niego przywiązał - a uczuć takiej kochanej kaleki nie sposób lekceważyć, bo może się okazać, że to wszystko, na co można liczyć. Nie wiem, co o tym myśleć, może wyolbrzymiam przytłoczona pogodą ale to mi się nie spodobało." Odpis szefowej fundacji (dotyczący wpisu cytowanego powyżej): "Obawiam się Ewo, że nie wyolbrzymiasz , a nawet do pewnego czasu próbowałaś sobie tłumaczyć jego poczynania . Czy masz jakiś pomysł jak temu zaradzić? znasz sytuację najlepiej, jestes najbliżej... co o tym myslisz? Dodam jeszcze, że spotykaliśmy sie z podobnymi sytuacjami i rosnąca lawiną roszczeń, za każdym razem niestety nie kończyło się to dobrze, dla nikogo, a najmniej dla psa . jesli zdajemy sobie z tego sprawę, a będziemy to ciągnąć dalej, tym gorzej ." Quote
majqa Posted October 3, 2008 Posted October 3, 2008 Kolejnym, wierny cytat wpisu Ewy w wiadomej sprawie: " Kasiu, prawdę mówiąc nie mam pomysłów na ten moment. Jedno wiem - bardzo chciałabym pomóc temu psiakowi, on na to zasługuje. Jest jeszcze jedna kwestia : rozmawiałam z facetem już jakiś czas temu i uzgodniliśmy, że przystosuje przyczepę rowerową (którą dysponuje plus rower) i będzie dojeżdzać do mnie do domu z Carym na zabiegi (mam w domu sprzęt dla Bonusi). Do chwili obecnej to nie nastąpiło i nie dała rezultatu kolejna rozmowa na ten temat - facet po prostu zwiesił głowę i nie podjął kwestii. Dodam, że odkąd go poznałam siedzi w domu i nie pracuje (to jak ma mieć jakiekolwiek środki) - podobno obecnie jest na świadczeniu rehabilitacyjnym i też ma zabiegi rehabilitacyjne, ale według mnie na chorego ani niepełnosprawnego nie wygląda. Ponoc boli go biodro (ile rzeczy mnie boli i musze normalnie funkcjonować i nawet nie moge dać poznać po sobie w pracy że coś jest nie tak) ale co to za powód ? On chyba oczekuje że będę po nich jeżdzić ale to niemożliwe dla mnie czasowo. Nie pamiętam, czy już o tym pisałam, ale pierwsze 12 zabiegów dla Carego odbyło się całkowicie moim kosztem tj. robiłam 4 rundy przez całe miasto i tak : 1. wyjeżdzałam po nich z domu codziennie ok. 20. 2. wiozłam z ich powrotem do mnie domu i robiłam Caremu zabieg 3. odwoziłam ich z powrotem na Zawadzkiego 4. wracałam do domu i było to już po 23.00 i tak codziennie przez 12 dni - ale to było latem, kiedy w pracy mialam tzw. sezon ogorkowy, czego nie można powiedzieć o obecnym stanie rzeczy. Juz samo to mnie bardzo zdenerwawało - facet ma możliwości ale z nich nie korzysta, a jak nie chce jeżdzić rowerem to niech zarobi na taksówki - niech szuka jakiejkolwiek pracy bodaj dorywczej, jest dorosłym facetem. Ja naprawdę nie mogę wszystkiego za niego wykonywać i organizować i jeszcze za to płacić. Zagwozdka polega na tym, że Cary kocha tego człowieka jak swojego wybawiciela (którym faktycznie co by nie mówić jest) i to psuje mi trochę pomyślunek o szukaniu mu po prostu innego opiekuna - takiego, który zajmie się Carym tak, jak ja zajęłam się Boną. Ale w tej sytuacji nawet nie będę podejmować z tym facetem tej kwestii bo jeszcze wręczy mi Carego i co ja wtedy zrobię z jednym psem całkowicie porażonym i drugim ledwo chodzącym (tylko w nosidłach) na trzecim piętrze bez windy ? Może coś mi się przyśni ale na tą chwilę naprawdę jestem w kropce. A najgorsze jest to, że faktycznie to mogłoby się odbić na Carym. Tylko co z tego, że przeprowadzimy diagnostykę i ustawimy i nawet sfinansujemy dalsze leczenie, skoro ten facet nie będzie moim zdaniem Carego ćwiczył, masował, robił zabiegów itp ? No może go krzywdzę może będzie ale ja w to wątpię skoro nawet go nie wykąpał z własnej inicjatywy i nie chodził na pływanie mając czas i nie pracując. Całuję mocno naprawdę mam mętlik w głowie bo wiele osób zaangażowało się w tą sprawę a facio jedynie czeka co z tego wyniknie." Quote
majqa Posted October 3, 2008 Posted October 3, 2008 Kolejny cytat wpisu Ewy z wiadomego forum: "Prawdę mówiąc nie mam pomysłów na ten moment. Jedno wiem - bardzo chciałabym pomóc temu psiakowi, on na to zasługuje. Jest jeszcze jedna kwestia : rozmawiałam z facetem już jakiś czas temu i uzgodniliśmy, że przystosuje przyczepę rowerową (którą dysponuje plus rower) i będzie dojeżdzać do mnie do domu z Carym na zabiegi (mam w domu sprzęt dla Bonusi). Do chwili obecnej to nie nastąpiło i nie dała rezultatu kolejna rozmowa na ten temat - facet po prostu zwiesił głowę i nie podjął kwestii. Dodam, że odkąd go poznałam siedzi w domu i nie pracuje (to jak ma mieć jakiekolwiek środki) - podobno obecnie jest na świadczeniu rehabilitacyjnym i też ma zabiegi rehabilitacyjne, ale według mnie na chorego ani niepełnosprawnego nie wygląda. Ponoc boli go biodro (ile rzeczy mnie boli i musze normalnie funkcjonować i nawet nie moge dać poznać po sobie w pracy że coś jest nie tak) ale co to za powód ? On chyba oczekuje że będę po nich jeżdzić ale to niemożliwe dla mnie czasowo. Nie pamiętam, czy już o tym pisałam, ale pierwsze 12 zabiegów dla Carego odbyło się całkowicie moim kosztem tj. robiłam 4 rundy przez całe miasto i tak : 1. wyjeżdzałam po nich z domu codziennie ok. 20. 2. wiozłam z ich powrotem do mnie domu i robiłam Caremu zabieg 3. odwoziłam ich z powrotem na Zawadzkiego 4. wracałam do domu i było to już po 23.00 i tak codziennie przez 12 dni - ale to było latem, kiedy w pracy mialam tzw. sezon ogorkowy, czego nie można powiedzieć o obecnym stanie rzeczy. Juz samo to mnie bardzo zdenerwawało - facet ma możliwości ale z nich nie korzysta, a jak nie chce jeżdzić rowerem to niech zarobi na taksówki - niech szuka jakiejkolwiek pracy bodaj dorywczej, jest dorosłym facetem. Ja naprawdę nie mogę wszystkiego za niego wykonywać i organizować i jeszcze za to płacić. Zagwozdka polega na tym, że Cary kocha tego człowieka jak swojego wybawiciela (którym faktycznie co by nie mówić jest) i to psuje mi trochę pomyślunek o szukaniu mu po prostu innego opiekuna - takiego, który zajmie się Carym tak, jak ja zajęłam się Boną. Ale w tej sytuacji nawet nie będę podejmować z tym facetem tej kwestii bo jeszcze wręczy mi Carego i co ja wtedy zrobię z jednym psem całkowicie porażonym i drugim ledwo chodzącym (tylko w nosidłach) na trzecim piętrze bez windy ? Może coś mi się przyśni ale na tą chwilę naprawdę jestem w kropce. A najgorsze jest to, że faktycznie to mogłoby się odbić na Carym. Tylko co z tego, że przeprowadzimy diagnostykę i ustawimy i nawet sfinansujemy dalsze leczenie, skoro ten facet nie będzie moim zdaniem Carego ćwiczył, masował, robił zabiegów itp ? No może go krzywdzę może będzie ale ja w to wątpię skoro nawet go nie wykąpał z własnej inicjatywy i nie chodził na pływanie mając czas i nie pracując. Całuję mocno naprawdę mam mętlik w głowie bo wiele osób zaangażowało się w tą sprawę a facio jedynie czeka co z tego wyniknie." Moja odpowiedź/ przemyślenia: "Ewo, moje zdanie po rozmowach telefonicznych znasz. Dobrze, że wrzód pękł i ujawniłaś swoje przemyślenia i obserwacje. Jestem oburzona postawą roszczeniową opiekuna Carego. Obiecałaś pomóc, a nie załatwiać wszystkiego, bo na dobrą sprawę (warto podkreślić, że pieniążki na Rottce są nietknięte) bulisz i to słono za wszystko (wet, leki, karma) i jesteś do tego rehabilitantem i kierowcą. Jesteś sama, zdana tylko na siebie, masz cholernie odpowiedzialną pracę, dwa w b.poważnym stanie psy (inne, o których wiem, pominę tu w rozważaniach ). Nazwę to wprost, dałaś się zajechać na max, a to, co opisałaś na wątku, zrobiłaś i tak bardzo delikatnie i z taktem, zaznaczając, że masz masę wątpliwości (nie dziwię się, bo łatwo skrzywdzić pochopnym osądem człowieka), a i przemilczając inne bolesne spostrzeżenia (jak najbardziej to szanuję). Moja rada w dalszej części (oczywiście niech wypowiedzą się inni), każde, nawet sprzeczne z moją opinią zdanie, jest tu na wagę złota. Do rzeczy... 1. Dopiąć diagnostykę Carego (tę najkonieczniejszą, według hierarchii pilności i stanu kasy). 2. Ustawić najbardziej ucelowane leczenie Carego. 3. Odpuścić, przynajmniej na tym etapie, mrzonki o zakupie aparatury. Obie przy Twoim sprzęcie siedziałyśmy, wiesz jak to szło, ile czasu zajęło i jakim wyzwaniem to było, w tym i dla mnie. Ten sprzęt (poza niebotyczną kwotą potrzebną na niego) jest skomplikowany, wymaga wiedzy, pomyślunku, umiejętnego obchodzenia się z nim, umiejętności kombinowania w oprogramowaniu. Skoro opiekun Carego miał problem z chodzeniem na zalecone pływanie (mając czas, a miejsce było o rzut beretem od zamieszkania), doprowadzeniem psa do czystości (infekcja z brudu) to...absolutnie nie wierzę, że zdoła zająć się fachowo leczeniem fizjoterapeutycznym psiaka. Idźmy dalej... 4. Tak by nie sprawiać Panu przykrości wypadałoby przeprowadzić z nim rozmowę. Uzmysłowić mu trud (będzie on trwał jeszcze wiele lat, bo i wiele ich życzę Caremu) dalszej opieki nad Carym. Nie żądać, a poprosić o rozważenie poszukania nowego, docelowego domu dla Carego (dla psa pewno to będzie na początku szok, w dalszej perspektywie Cary wygra, nie takim psom się udawało). 5. W przypadku zgody, przemyślanej zgody, zacząć takiego domu szukać, gdzie nie bez znaczenia będą finanse, mobilność, do tego, jasna sprawa, zaangażowanie, konsekwencja, troska i uwaga, której celem jest zwierzę. Z samą, deklarowaną miłością (nie umniejszając zasługi Pana, że wyrwał Carego z poprzedniego miejsca) daleko się nie zajdzie. Ile jeszcze wytrzymasz Ewo??? " Quote
Inez de Villaro Posted October 4, 2008 Posted October 4, 2008 sprawa nie wygląda dobrze a najgorsze że cierpi na tym pies....:( Quote
Isadora7 Posted October 4, 2008 Posted October 4, 2008 [quote name='Inez de Villaro']sprawa nie wygląda dobrze a najgorsze że cierpi na tym pies....:( Niestety mam takie same odczucia:-( Quote
majqa Posted October 4, 2008 Posted October 4, 2008 Kolejna wymiana myśli. Ewa: "To prawda Majeczko. Same deklaracje miłosci (która nie watpię że jest) niczego temu stworzeniu nie zapewnią ani nic nie wniosą. Ja też nie jestem w stanie za długo wytrzymać - także psychicznie, bo się w to zaangażowałam, także swoich lekarzy (w międzyczasie Carego oglądał też Dr Ostaszewski) i obaj są zgodni, że w przypadku Carego wiele mozna zdzialać fizjoterapią. Cary zresztą bardzo ładnie zareagowal na pierwszą serię zabiegów - funkcja chodu poprawiła się, chwiejność zmniejszyła a wyjściowo było gorzej - nawet nosidła nie wystarczały, raczej trzeba było nosić go na rękach. Dlatego tak mnie denerwuje, że facet nic nie robi, aby korzystać z zabiegów, ktore ma u mnie zapewnione - ma zadbać tylko o dojazd - czy to za dużo ? Obawiam się jeszcze jednej rzecz- że to ja zaszkodziłam Caremu, dając od poczatku po prostu za dużo i teraz nastąpiła obraza majestatu, bo uznane zostało to nie za pomoc, ale za rzecz należną. Od czasu do czasu się odechciewa a moja Babcia mawia (żartem, oczywiście) że każdy dobry uczynek będzie ukarany." Ja: "Niewielu ludzi potrafi Ewo korzystać z pomocy i wiedzieć, gdzie leży granica umiaru. Fakt jest faktem, że dałaś siebie i z siebie, ile wlazło. Wiem, bo widziałam na własne oczy, co "wyczyniasz" z Bonką. Tak, tak...wyczyniasz ale to akurat odbierz jako komplement. Konia z rzędem temu, kto by wziął w pojedynkę na swoje barki sunię z takim kalibrem problemów. (Pamiętam przecież, że nie pozwoliłaś pomóc sobie w dźwiganiu Boni, by transportować ją z pomieszczenia do pomieszczenia na zabiegi. Przyglądałam się temu ze zgrozą. Boni nic nie groziło, Tobie tak.) Poczekajmy może, niech wypowiedzą się inni. Może widzą sprawę Carego zupełnie inaczej? Może będą mieć jakiś pomysł? Poprą mój tok rozumowania lub wręcz przeciwnie, zbiją go ale pozwolą spojrzeć na sprawę inaczej?" Quote
majqa Posted October 5, 2008 Posted October 5, 2008 Dogo ruszyło więc jeszcze dogrywka z wpisów z forum Rottki: Ewa: "Ja niestety zgadzam się z Wami Kochane, że żadne wyjście nie jest tu dobre i że być może wobec całkowicie biernej i wyłącznie wyczekującej postawy opiekuna Carego zajdzie potrzeba znalezienia mu nowego domu. Tylko gdzie takiego szukać ? Samo nic się nie zrobi, a mnie jeszcze gnębi myśl co będzie, kiedy nie daj Boże Cary przestanie całkowicie chodzić jak Bonia (a na to niestety w tej chorobie zawsze jest szansa). Ale ona ma stałą, systematyczną opiekę i ulgę w bólu, a Cary ? Ja nie dam rady z dwoma tak ciężko chorymi, dużymi i ciężkimi psami. W naszej hodowli też problemy, Iskra ma 10 lat i złośliwy nowotwór ucha, Luka (wyciągnięta ze schronu w Szczecinie jako pierwsza) ma "tylko" włókniaka, Eli poroniła i urodziła cały miot martwy. Ale dziękuję Bogu za to i nie narzekam. Cary po pierwszym szoku w nowym domu nabrałby zaufania i dobrze poczułby się z nowymi opiekunami - a przede wszystkim poczułby się bezpieczenie. Wiem to, bo pamiętam, jak lękliwie na początku reagowała Bonusia. Dziś już na mnie poszczekuje żeby szybciej podawać jej wodę, jedzonko itp Cary zasługuje na pomoc i dużo już w tej mierze zostało zrobione, ale co zrobić z kimś, kto siebie nie jest w stanie doprowadzic do ładu ? Czy podoła opiece nad takim stworzeniem ? Myślęi myślę nad tym wszystkim i nic konstruktywnego nie przychodzi mi do głowy. A może być i tak, że nie uda się znależć dla Carego odpowiedniego domu zastępczego i co wtedy ? Jak, nawet mająć już zebrane środki, pomóc stworzeniu, którego opiekun nie ruszy tyłka ? Ostatnio przemyśliwam nad materacem magnetycznym dla Carego - jest prosty w obsłudze i nie taki drogi. Sama już nie wiem i nie ukrywam, że najbardziej poraża mnie najczarniejsza myśl, że Cary nie znajdzie odpowiedniego nowego domu. Wtedy jego los raczej byłby przesądzony." "No właśnie nowy dom ... Cały w tym problem. A facet to faktycznie ciapa. Jak ma zadbać o poważnie chore zwierzę , skoro o siebie nie jest w stanie ? I nawet nie próbuje sobie czegoś szukać a naprawdę chodzi o dwóch nogach. Tylko jęczy że pracodawca jeszcze mu czegoś nie wyplacił itp aż się słuchać nie chce. Co do adopcji zagranicznych, to mam tu pewne obiekcje - nie wiem czy słuszne - ale trochę mrozi mnie zmniejszona możliwość kontaktu i mówiąć krótko ewentualnego monitoringu dalszych losów i leczenia zwierzaka choć może się mylę i jak zwykle wyolbrzymiam (to moje przewrazliwienie daje o sobie ciągle znać ). Domu chyba należałoby szukać tylko że ja w tej sytuacji raczej nie chciałabym przeprowadzać z tym faciem rozmowy. No i nalegałabym, żeby jednak działać w takiej kolejności : najpierw pewny (i sprawdzony) nowy dom, a potem rozmowa i zabranie psiaka. Raczej nie będzie protestował, zresztą może dać bez przeszków dom psu zdrowemu, sprawnemu, ktorych też bardzo wiele czeka na domy. Tak bym to widziała bo naprawdę nie widzę sytuacji, w której zostałabym obarczona kolejnym niepełnosprawnym, dużym psem - a nie wiemy, jak facet zareaguje, nie znamy go co niestety potwierdziły jego zachowania - nie tak to na poczatku wyglądało. To chyba jest rozsadne, żeby jednak rozpocząć od szukania domu dla Carego a nie rozmawiania z nim - bo jego reakcji naprawde przewidzieć nie sposób." (Ten wpis dotyczył czyjejś sugestii o szukaniu psu domku choćby za granicą.) Quote
majqa Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 Wpis dzisiejszy Pani Prezes Rottki (brzmi obiecująco i oby to było to...): "Z najnowszych informacji: rozmawiałam z Panem bardzo zainteresowanym sytuacją Cary'ego i jego diagnostyką oraz losem. Nie chodzi to o dom dla niego, ale o pomoc, nie wykluczam, ze naprawdę poważną. W skrócie nakreśliłam obecną sytuację i poprosiłam o wstrzymanie przez okres do dwóch tygodni - do tego czasu coś powinno nam się wyjaśnić. Mam namiary, będę dzwonic dopiero jak będziemy w stanie powiedziec co dalej z tym robimy. Pan miał ON-ka z podobnym przypadkiem, nosidła nie sa mu obce, tak jego pies poruszał się przez ostatnie miesiące zycia, niestety, odszedł pół roku temu. Los Cary'ego niezwykle go poruszył i czeka na znak ode mnie, czego,w jakiej kwocie potrzebujemy, jakie będą dalsze kroki, by móc ocenić, ile może się dołożyć." Wpis Ewy: "Jeśli ci niemcy nadal będą tacy niewyraźni to przeprowadzimy to CT w Koszalinie - ostatecznie nasze szpitale tez lepszego sprzętu nie mają (niestety) a jakoś funkcjonują i obsługują pacjentów. Zgadzam się z Majeczką że zacząć trzeba od badań zwłaszcz w takiej sytuacji bo co powiemy ewentualnemu przyszłemu domowi skoro sami nic nie wiemy ? Zaczynam wobec tego dzialać sama nie oglądając się na nikogo. Dam znać co i jak jak najszybciej." Quote
majqa Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 Aukcje dla Carego, wystawione przez Rottkę: http://www.allegro.pl/item453836805_guma_do_wlosow_wspomoz_cary_ego_rottka_pl.html http://www.allegro.pl/item453900386_kosmetyki_yves_rocher_wspomoz_cary_ego_rottka_p.html http://www.allegro.pl/item453907482_swiece_24cm_wspomoz_cary_ego_rottka_p.html http://www.allegro.pl/item453825339_skarpetki_z_palcami_wspomoz_cary_ego_rottka_pl.html http://www.allegro.pl/item453916741_pianka_spray_l_oreal_wspomoz_cary_ego_rottka_pl.html Quote
Isadora7 Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 Bradzo mi ten psiak w sercu siedzi. Tak bardzo chciałabym aby mu się ułozyło na tyle ile mozliwe. Quote
majqa Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 [quote name='Isadora7']Bradzo mi ten psiak w sercu siedzi. Tak bardzo chciałabym aby mu się ułozyło na tyle ile mozliwe. Oj wiem Isadorko, oj wiem...:-( Jest jeszcze z dziś taki wpis Ewy (łączę 2): "Przed chwilą rozmawiałam z bratem opiekuna Carego - on sam podobno jest w pracy i będzie w domu po 18.00 (nie ma komórki) ! Słuchajcie czyżby kolejna dobra wiadomość ? Facet zaczął pracować ! A jutro będę dzwonić do Koszalina do Dr Kaszubskiego odnośnie CT dla Carego - nie ma na co czekać, skoro ci Niemcy są tacy ślamazarni. Nie będę się powtarzać ale to też jest jakaś możliwośc diagnostyki (jest tam CT dla zwierząt) i jestem w stanie sama to zorganizować - i to najbardziej mi odpowiada, bo jak człowiek od kogoś zależy, to potem wychodzą różne takie dziwne przedłużki (...). Oczywiście o wszystkim niezwłocznie dam Wam znać. (...) idziemy do przodu zaraz będę dzwonić do opiekuna Carego a jutro do kliniki dla zwierząt w Koszalinie. W czwartek będę widzieć się z Dr Ostaszewskim - moze już coś będzie wiadomo odnośnie cen badania w Niemczech. Jeśli nie, to działamy w Koszalinie - szkoda czasu. A wydawałoby się że Niemcy to cywilizowany naród i liczyć umieją (kasę). Aukcje super mam już zebraną kolejną partię rzeczy na kupce do wysyłki do Fundacji tylko te opisy ... ale nie ma co płakać tylko trzeba brać się do roboty." Quote
demi Posted October 11, 2008 Posted October 11, 2008 Słuchajcie kochani, nie dam rady się przebić przez cały wątek, ale ostatnio dostałam maila odnośnie wózeczka dla Czuczka, a że mój Czuczek to średniak to wózeczek ni jak na niego nie pasuje- ale mamy już swój;) I pewien Pan chciał by oddać dwa wózeczki dla psa wielkości owczarka, gdyż niedawno stracił swojego, niepełnosprawnego psiaka. I tak gdzieś ten pysiolec mi się o oczy obił i pomyślałam, że może jemu się wózeczek przyda, moze akurat będzie dopasowany- chociaż wolałabym oczywiście, aby żadnej psince sie nie przydał:roll: podać kontakt? ;) Quote
demi Posted October 11, 2008 Posted October 11, 2008 Słuchajcie kochani, nie dam rady się przebić przez cały wątek, ale ostatnio dostałam maila odnośnie wózeczka dla Czuczka, a że mój Czuczek to średniak to wózeczek ni jak na niego nie pasuje- ale mamy już swój;) I pewien Pan chciał by oddać dwa wózeczki dla psa wielkości owczarka, gdyż niedawno stracił swojego, niepełnosprawnego psiaka. I tak gdzieś ten pysiolec mi się o oczy obił i pomyślałam, że może jemu się wózeczek przyda, moze akurat będzie dopasowany- chociaż wolałabym oczywiście, aby żadnej psince sie nie przydał:roll: podać kontakt? ;) Quote
majqa Posted October 11, 2008 Posted October 11, 2008 Oczywiście, poproszę o namiar na PW! Podam go Ewie, jeśli tylko uzna, że jest sens, że Caruś wymaga wózeczka (sytuacja mogła przecież ulec zmianie) lub wózeczek zamiast pasów miałby większy sens, na pewno się skontaktuje. Dziękuję Demi za pomyślunek o psiaku! :loveu: Quote
demi Posted October 11, 2008 Posted October 11, 2008 majqa wysłałam Ci pw z namiarami;) Ci Państwo mają rodzinę w Warszawie i często przyjeźdzają wiec dowóz osobisty jak nic, ale oczywiście też chetnie wyślą;) Co do wózeczka, to ja tutaj nawet nie chce sugerować sparaliżowanych łapek:oops:, tylko, że jak Czuśkowi wózeczek zamawiałam to Pan nam tłumaczył, że jak by Czuczek zaczął się podtrzymywać na łapkach (jak Lucjusz czarnulek z dogo) to wtedy się odcina jedną cześć i piesiu śmiga jak motorek;) A Cary wielki chłopak to kto by go nosił;) Jak bym mogła nie pomyśleć o bidaku, no wiesz...:roll: Quote
majqa Posted October 11, 2008 Posted October 11, 2008 Uff...na chwilę dogo "zaskoczyło". Odebrałam PW. Przeserdecznie dziękuję Ci za udostępnienie danych kontaktowych. :loveu: :Rose: Już wysłałam maila do Ewy. Quote
Isadora7 Posted October 12, 2008 Posted October 12, 2008 majqa napisał(a):Nie zapomniałam o Tobie Cary...:-( No baaa, nie tylko ty nie zapomniałaś:loveu: Quote
majqa Posted October 12, 2008 Posted October 12, 2008 Wiem, wiem, że zaglądasz tu Isadorko i dziękuję!!! :multi: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.