Madziek Posted November 11, 2008 Author Posted November 11, 2008 Gibsonek obudzony przez Fido-potwora: [IMG]http://img33.picoodle.com/img/img33/3/11/11/f_Obraz178resm_77cc5e9.jpg[/IMG] [IMG]http://img33.picoodle.com/img/img33/3/11/11/f_Obraz179resm_8d5e2a7.jpg[/IMG] Quote
zmierzchnica Posted November 11, 2008 Posted November 11, 2008 Biedny Gibsonek :shake: Jakieś małe potworne coś go atakuje :mad::diabloti: A jak relacje Gibson-szczeniaki? Nie ma biedaczek dość maluchów? ;) Quote
Franca81 Posted November 12, 2008 Posted November 12, 2008 Gibson jest po prostu przepiękny :loveu: Quote
Charly Posted November 12, 2008 Posted November 12, 2008 [quote name='Madziek']a co dolega Twojemu pieskowi, Charly?[/quote] No moj tez taka slepota jest. Tzn. on ma chyba trzecie oko, bo doskonale sobie radzi:evil_lol:. Wziełam go ze schroniska w Krzyczkach. I nie bylo pewne, czy przeżyje. Jest coraz lepiej. Tzn. jest w sumie b. dobrze. Ale czasem stary strach powraca. I pies nagle znów boi się rzeczy, ogłosów których nie bał się przez ostatnie kilka miesiecy:roll:. Wtedy nagle zamiera. nie rusza się, broni się przed nie wiadomo czym. Na srodku ulicy np itd itd itd. Wiesz jak...auta jadą, ludziska się gapią. Ale także w domu gdzie jest bezpieczny i jestesmy tylko we dwoje ma takie "napady" nagle nie wiadomo skąd czy w parku. No ale co zrobic. na szczescie nie zdarza się to często. Gibsonek nie daj się małym draniom:lol::loveu: Quote
Madziek Posted November 12, 2008 Author Posted November 12, 2008 Charly napisał(a):No moj tez taka slepota jest. Tzn. on ma chyba trzecie oko, bo doskonale sobie radzi:evil_lol:. Wziełam go ze schroniska w Krzyczkach. I nie bylo pewne, czy przeżyje. Jest coraz lepiej. Tzn. jest w sumie b. dobrze. Ale czasem stary strach powraca. I pies nagle znów boi się rzeczy, ogłosów których nie bał się przez ostatnie kilka miesiecy:roll:. Wtedy nagle zamiera. nie rusza się, broni się przed nie wiadomo czym. Na srodku ulicy np itd itd itd. Wiesz jak...auta jadą, ludziska się gapią. Ale także w domu gdzie jest bezpieczny i jestesmy tylko we dwoje ma takie "napady" nagle nie wiadomo skąd czy w parku. No ale co zrobic. na szczescie nie zdarza się to często. Gibsonek nie daj się małym draniom:lol::loveu: no to też nie masz łatwo... ale dobrze, że przez większość czasu jest ok. Tak..małe dranie bardzo kochają wujcia Gibsona i trzeba go nie raz ratować przed ich podskokami i buziaczkami ;-) Quote
Madziek Posted November 16, 2008 Author Posted November 16, 2008 Gibsonek będzie jutro w Gazecie ;-) dzisiaj miał sesje zdjęciową Quote
Charly Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 o wow:) Moze znajdzie się dobra dusza:lol:. Ostatnio piesek, który był Mosii znalazl domek. Ma padaczkę i mimo tego ktos go pokochał. Może i Gibsonikowi się poszczęści:) Quote
zmierzchnica Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 Trzymam kciuki, żeby ktoś go wypatrzył :loveu: I mały OT: gdzie w Opolu znajdę dobrego weterynarza? ;) Muszę wysterylizować swoją sunię, a u nas się boję - nasi weci jedynie koty sterylizowali, w zasadzie nie mają doświadczenia. Cena nie gra roli, byleby był ktoś, kto zna się na rzeczy :cool3: Quote
Madziek Posted November 17, 2008 Author Posted November 17, 2008 zmierzchnica napisał(a):Trzymam kciuki, żeby ktoś go wypatrzył :loveu: I mały OT: gdzie w Opolu znajdę dobrego weterynarza? ;) Muszę wysterylizować swoją sunię, a u nas się boję - nasi weci jedynie koty sterylizowali, w zasadzie nie mają doświadczenia. Cena nie gra roli, byleby był ktoś, kto zna się na rzeczy :cool3: Dziś jednak nie było jeszcze Gibsonka w Gazecie, ale prawdopodobnie jutro ;-) a co do weta zmierzchnica to polecam dr Tymowicza - bardzo duże doświadczenie, robi małe nacięcia, więc szybko rana po operacji się goi. Polecam również lecznicę Dziedziak&Iwaszkiewicz. Obojętnie u kogo byś robiła syterylkę radzę przed zabiegiem poprosić przynajmniej o osłuchanie serca Quote
zmierzchnica Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 Madziek napisał(a):Dziś jednak nie było jeszcze Gibsonka w Gazecie, ale prawdopodobnie jutro ;-) a co do weta zmierzchnica to polecam dr Tymowicza - bardzo duże doświadczenie, robi małe nacięcia, więc szybko rana po operacji się goi. Polecam również lecznicę Dziedziak&Iwaszkiewicz. Obojętnie u kogo byś robiła syterylkę radzę przed zabiegiem poprosić przynajmniej o osłuchanie serca Super, oby dzięki temu znalazł się jego człowiek :p Dziękuję bardzo i za nazwiska i za rady :) Quote
anndzia Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Gibsonek, jesteś prześlicznym psiakiem!!! Czy Gibsonek zostaje sam w domu? Jak tak o ile godzin mniej więcej? Jak nie to ile mniej więcej mógłby zostawać? I ile wynoszą koszty utrzymania psiaka? Czy czegoś się szczególnie boi? Na co trzeba w szczególności zwracać uwagę? Pytam tak z ciekawości :) Często lubię wiedzieć takie rzeczy.. Quote
anndzia Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Podrzucam i czekam na odpowiedź do mojego posta !! :multi: Quote
Charly Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Madziek napisał(a):Niestety Gibson ma nieuregulowane pory załatwiania się, czasami zdarza mu się ok. 2 czy 3 w nocy. Przez pewniem czas robił siku tylko raz na dobę. Od kilku dni załatwia się dwa razy na dobę i od wczoraj tylko na spacerze, nic nie zrobił w domu. Na spacery wynosimy go rano i pod wieczór, więc może sam zakumał, że to jest czas na siku i kupke. Tylko że niestety znowu zaczyna się denerwować przy powrotach ze spaceru. Odstawiliśmy hydroksyzynę i dostaje sam luminal, więc może dlatego jest bardziej niespokojny. Chociaż w domu wszystko jest w porządku. Zobaczymy co będzie dalej, najwyżej z powrotem dołączymy hydroksyzynę. W domu już nie chodzi w kółko tak często jak kiedyś, raczej próbuje przechodzić z pokoju do pokoju niż kręcić się po jednym pomieszczeniu. Czasem klinuje się pod stołem, między nogami krzeseł. Powinni wymyślić jakiś ochraniacz na nos dla psów i kask na głowę, bo mimo, że zna już mieszkanie, to jednak zdarza mu się solidnie poobijać o meble. Potrafi nie raz już sam trafić do miski z wodą, ale lepiej jest mu podstawiać pod nos - wtedy mam pewność, że się napił cokolwiek w ciągu dnia. Przy jedzeniu trzeba się z nim trochę nagimnastykować - Gibson ma problemy z nabieraniem karmy do pyszczka, więc trzeba mu podstawiać miskę pod odpowiednim kątem (próbowaliśmy z różnymi miskami: większymi, mniejszymi, płytkimi, głębokimi - wszystkie trzeba mu trzymać). Oczywiście jedzenie jest tak ekscytujące, że nie da się jeść stojąc w miesjcu, więc trzeba dreptać. W związku z tym trzeba go przytrzymywać, żeby nie łaził. Poza tym zrobił się nieco bardziej kontaktowy. Znowu lubi głaskanie, drapanie. Można go na trochę wziąć na kolana - wygląda to pokracznie, bo Gibson się napręża i nie potrafi normalnie usiąść czy położyć się, ale nie próbuje się wyrywać, nie piszczy i wygląda na w miarę zadowolonego ;-) Poza tym zawsze chce przebywać w pomieszczeniu, gdzie ktoś jest albo gdzie gra radio albo telewizor. Tak więc jak zostaje sam to ma włączone radio ;-) ciągnie go też do odgłosów odkurzacza i suszarki do włosów. Czasami jest z nim bardzo zabawnie :) tu odpowiedz Quote
Charly Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Madziek napisał(a):Leki - na pewno - 2 razy dziennie trzeba mu podawać tabletki (nie da się podać w jedzeniu, więc po prostu wkłada się do gardła i czeka aż połknie) Najbardziej kłopotliwe są te spacery chyba. Ja mam nadzieję, że końcu mu się to unormuje. Myślę, że ktoś kto mieszka w bloku z windą nie podejmie się opieki nad nim, więc domek z ogrodem lub choćby mieszkanie na parterze to będzie znaczne ułatwienie. Sam spacer też jest dosyć kłopotliwy - Gibson mocno ciągnie i biega w kółka. Trzeba cały czas na niego patrzeć i myśleć za niego bo może z całym impetem wparować np w zaparkowane auto. Nie ma mowy o puszczaniu ze smyczy!! Ja wciąż nie wiem czy spacery są dla niego tak ekscytujące czy stresujące, bo on się bardzo ożywia i sadzi zajęcze skoki biegając w kółko. Trzeba się liczyć z tym, że przechodnie krzywo się patrzą, a nie raz ktoś zapyta czym ten pies jest naćpany ;-) Nawet spotkane na spacerach psy bardzo się dziwią, bo nie raz Gibson biegnie prosto na nie, a i tak omija je bokiem jakby nigdy nic. No i trzeba poświęcić mu parę minut na karmienie - jak się spieszy ktoś do pracy albo skzoły to może dostać białej gorączki jak Gibson miele jęzorem a nie umie nabrać sobie jedzenia do buzi ;-) dużo cierpliwości i wyroumiałości. i tyle. i tu raz jeszcze. zapytałam Anndziu Madzię, bo już raz się pytałas o Gibsonka na wątku ślepkow Quote
anndzia Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Brdzo dziękuję, Charlie! :) Faktycznie, pytałam się o Gibsonka na wątku ślepków, szkoda tylko, że nie pamiętam o co :D Za chwilę poszukam swój post. Dziękuję jeszcze raz za informacje :) Quote
Madziek Posted November 18, 2008 Author Posted November 18, 2008 Charly dziękuję za wyręczenie :) Dodam jeszcze może, że od ponad misiąca Gibson zostaje sam w domu na 5-6 godzin dziennie i znosi to dobrze. Jest wtedy oczywiście oddzielony od reszty psów, więc ma pokój do swojej dyspozycji ;-) czasem równiez z muzyczką. Przestał się rozjeżdżać, więc już się nie boję, że coś mu się przez to stanie pod naszą nieobecność. Z załatwianiem się też jest nieco lepiej. Już coraz rzadziej robi w domu i rzadko kiedy też w nocy. Załatwia się dwa razy na dobę zwykle co ok. 12 godzin, ale czasem, sobie te pory przesuwa. Nie ma raczej takich rzeczy których się panicznie boi - wiadomo - nowe sytuacje są dla niego stresujące. taaaa... pisanie posta przerwało mi "Magdaaaaaaaaaaa on sika na dyyyyyyywaaaaaaaaaan!!" :p 20 minut temu z nim byłam i 20 minut zamarzałam na dworze czekając aż Gibson się wysika... Takie jego uroki :) Quote
anndzia Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Hahaha :loveu: Uroczy! A utrzymanie ile kosztuję? Quote
zmierzchnica Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Co tam u Gibsonka? Do góry, ślicznoto, szukaj domu... Quote
Madziek Posted November 23, 2008 Author Posted November 23, 2008 anndzia napisał(a):Hahaha :loveu: Uroczy! A utrzymanie ile kosztuję? Wyżywnie - trudno mi powiedzieć, bo nie kupujemy, tylko karmę Fundacja dostaje w postaci darowizny ;-) no ale nie jest wielkim psem, więc dużo nie je. Jeśli chodzi o leki to Luminal nie jest drogi - wychodzi ok. 20 zł na miesiąc. No i wiadomo - szczepienia co rku jak u każdego innego psa. Quote
Madziek Posted November 23, 2008 Author Posted November 23, 2008 dzisiaj po powrocie do domu zatsałam kupke rozdeptaną po moim pokoju....cierpliwości.....cierpliwości.... Quote
Franca81 Posted November 24, 2008 Posted November 24, 2008 Madziek napisał(a):dzisiaj po powrocie do domu zatsałam kupke rozdeptaną po moim pokoju....cierpliwości.....cierpliwości.... Podziwiam Twoją cierpliwość. Gdyby nie Ty, Gibson marzł by pewnie w schronisku... :shake: Jego stan emocjonalny na pewno byłby znacznie gorszy. Quote
anndzia Posted November 24, 2008 Posted November 24, 2008 Ciekawe kiedy się domek znajdzie. Gdybym mogła, brałabym go od razu, szkoda tylko, że jeszcze nie zachowuję czystości (moja mama baardzo tego nie lubi) i że nie ma nikogo w domu po 7-8h. Quote
Charly Posted November 24, 2008 Posted November 24, 2008 Czyli widac postępy Gibsonka:loveu::-o. Podziwiam Cię i cierpliwosc. Ja mialam co prawda siusków dosc sporo, ale kup w domu tylko kilka razy. no i nie posiadam dywanow, a parkiet, tyle dobrze:roll: Gibsonek dzięki Tobie z pewnością prędzej czy pózniej będzie jeszze bardziej "domowy" niż już jest teraz. Bo to, co piszesz w porównaniu do kiedyś, to wielki sukces. NIe wyobrazam sobie tego psiaka w schronisku absolutnie. Nie łatwo będzie o taki dom jak Twój. Jednak wiem, że takie istnieją. A propos czy był jakiś odzew z tej gazety? ps. Anndzia jesli Twoja mama nie lubi siuskow w domu to do schroniska nie masz rodzicow co zabierac- one muszą sie od początku uczyc zalatwiac na zewnątrz, a to trwa. Jesli- to tylko pies z DT (nie szczeniak jak Amiś np.;))a i tu trzeba się liczyc, ze na zmianę miejsca może zareagowac sikaniem, biegunką itd itd. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.