Edi100 Posted September 9, 2008 Posted September 9, 2008 [quote name='Madziek']Gibsonek wygrzewający się na balkonie On jest taki sliczny i taki chory:( Quote
madzia828 Posted September 9, 2008 Posted September 9, 2008 dlaczego Gibsonek jest taki chory:-( mam nadzieje ze te leki coś pomogą:roll: Quote
Madziek Posted September 14, 2008 Author Posted September 14, 2008 Gibsonek od dwóch dni bierze Luminalum, jest jakby ciut spokojniejszy. Spróbuję później wziąć go na spacer. Quote
Franca81 Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 Oj Gibsonku, jeszcze wiele szczescia przed Toba... ;) Trzymaj sie !! Quote
Madziek Posted September 15, 2008 Author Posted September 15, 2008 po Luminalum Gibson jest jakby nieco hmmm weselszy to może za duże słowo. Coś się trochę zmieniło, ale jeszcze nie umiem tego określić, zobaczymy co będzie dalej. Wczoraj pod wieczór po kilku dniowej przeprwie znowu poszliśmy na spacer, z którego nie wyszło nic dobrego. Był wystraszony, spięty i prawie znowu wpadł w panikę Quote
Edi100 Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 Madziek napisał(a):po Luminalum Gibson jest jakby nieco hmmm weselszy to może za duże słowo. Coś się trochę zmieniło, ale jeszcze nie umiem tego określić, zobaczymy co będzie dalej. Wczoraj pod wieczór po kilku dniowej przeprwie znowu poszliśmy na spacer, z którego nie wyszło nic dobrego. Był wystraszony, spięty i prawie znowu wpadł w panikę Ja takie spacery ze swoją Foką zaliczam od ponad dwóch lat. Niestety to efekt bicia długiego bicia przez babę:( Quote
Madziek Posted September 18, 2008 Author Posted September 18, 2008 Gibsonek jakby ciut lepiej po tym luminalu :) Quote
Edi100 Posted September 18, 2008 Posted September 18, 2008 Madziek napisał(a):Gibsonek jakby ciut lepiej po tym luminalu :) I tak trzymać! Quote
madzia828 Posted September 18, 2008 Posted September 18, 2008 no wreszcie jakieś lepsze wieści oby tak dalej;) Quote
Madziek Posted September 24, 2008 Author Posted September 24, 2008 W sumie jest trochę lepiej. Gibson jest weselszy, zaczął nawet szczekać :crazyeye:, kiedy wchodzi się do domu - mniemam, że z radości. Problem w tym, że dalej nie da się wychodzić z nim na spacer. Dzisiaj zrobiliśmy kolejną próbę. Po korytarzu jeszcze przeszedł, ale jak czekaliśmy na windę to zaczął znowu strasznie się bać. Do windy nie chciał wejść, więc wzięłam go na ręce - zrobił wtedy kupke i już prawie zaczął krzyczeć. Stwierdziłam, że nie ma sensu i wróciliśmy do domu. Jego załatwianie się w domu jest strasznie kłopotliwe - nie da się ukryć. Do tej pory zawsze ktoś był i od razu mógł posprzątać. Ale ja mam praktyki, więc przez pół dnia mnie nie ma, a moja mama od paźdzernika zaczyna pracować i przez kilka godzin nikogo nie będzie w domu. Niestety Gibson zawsze rozdeptuje to co zrobił i roznosi po mieszkaniu. Mama ma zwykle pobudkę o 4 w nocy, bo taką ostatnio Gibson wybrał sobie porę na sikanie. (Ja śpię w moim pokoju z naszymi psami zamknięta, bo gdyby Gibson wszedł w nocy w któregoś psa to była by tragedia). Inna sprawa to taka, że Gibson po prostu ze względu na swoje bezpieczeństwo potrzebuje kogoś kto z nim niemalże cały czas będzie. Co prawda w domu już nie ma ataków, ale od jakiegoś czasu rozjeżdża się - kiedy śpi i próbuje później wstać wszystkie 4 łapy rozjeżdżają mu się na boki. Leży wtedy jak rozpłaszczona żaba albo rozgwiazda i nie może sam się pozbierać, zaczyna płakać. Pewnie go to boli, bo w końcu taka pozycja nie jest naturalna dla psa, więc trzeba mu pomóc wstać. Myślę, że najlepiej gdyby Gibson zamieszkał w domku, gdzie szybko i łatwo można go wyprowadzić na dwór i gdzie będzie miał więcej przestrzeni. Tylko tak naprawdę nie mam nadzieji, że ktoś będzie chciał takiego psa... a nasze mieszkanie na 9 piętrze z 3 naszymi psami to nie jestwymarzone dla niego miejsce. Bardzo cieszy mnie to, że widać po nim, że jest weselszy - znowu chodzi z tym swim pięknym ogonem do góry, no i to szczekanie - jeden z niewielu "normalnych" objawów u niego. Odkąd u mnie jest nie szczekał. W schronisku też nigdy nie słyszałam, zawsze albo popiskiwał albo wył. Na krakvecie weterynarz poradziłzrobienie badań krwi, skonsultowałam to z moją wetką i powiedziałą, że warto. Więc jak wróci z chorobowego to przyjdzie pobrać mu krew - dojście z Gibsonem do gabinetu jest niewykonalne Quote
Edi100 Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 Madziek napisał(a):W sumie jest trochę lepiej. Gibson jest weselszy, zaczął nawet szczekać :crazyeye:, kiedy wchodzi się do domu - mniemam, że z radości. Problem w tym, że dalej nie da się wychodzić z nim na spacer. Dzisiaj zrobiliśmy kolejną próbę. Po korytarzu jeszcze przeszedł, ale jak czekaliśmy na windę to zaczął znowu strasznie się bać. Do windy nie chciał wejść, więc wzięłam go na ręce - zrobił wtedy kupke i już prawie zaczął krzyczeć. Stwierdziłam, że nie ma sensu i wróciliśmy do domu. Jego załatwianie się w domu jest strasznie kłopotliwe - nie da się ukryć. Do tej pory zawsze ktoś był i od razu mógł posprzątać. Ale ja mam praktyki, więc przez pół dnia mnie nie ma, a moja mama od paźdzernika zaczyna pracować i przez kilka godzin nikogo nie będzie w domu. Niestety Gibson zawsze rozdeptuje to co zrobił i roznosi po mieszkaniu. Mama ma zwykle pobudkę o 4 w nocy, bo taką ostatnio Gibson wybrał sobie porę na sikanie. (Ja śpię w moim pokoju z naszymi psami zamknięta, bo gdyby Gibson wszedł w nocy w któregoś psa to była by tragedia). Inna sprawa to taka, że Gibson po prostu ze względu na swoje bezpieczeństwo potrzebuje kogoś kto z nim niemalże cały czas będzie. Co prawda w domu już nie ma ataków, ale od jakiegoś czasu rozjeżdża się - kiedy śpi i próbuje później wstać wszystkie 4 łapy rozjeżdżają mu się na boki. Leży wtedy jak rozpłaszczona żaba albo rozgwiazda i nie może sam się pozbierać, zaczyna płakać. Pewnie go to boli, bo w końcu taka pozycja nie jest naturalna dla psa, więc trzeba mu pomóc wstać. Myślę, że najlepiej gdyby Gibson zamieszkał w domku, gdzie szybko i łatwo można go wyprowadzić na dwór i gdzie będzie miał więcej przestrzeni. Tylko tak naprawdę nie mam nadzieji, że ktoś będzie chciał takiego psa... a nasze mieszkanie na 9 piętrze z 3 naszymi psami to nie jestwymarzone dla niego miejsce. Bardzo cieszy mnie to, że widać po nim, że jest weselszy - znowu chodzi z tym swim pięknym ogonem do góry, no i to szczekanie - jeden z niewielu "normalnych" objawów u niego. Odkąd u mnie jest nie szczekał. W schronisku też nigdy nie słyszałam, zawsze albo popiskiwał albo wył. Na krakvecie weterynarz poradziłzrobienie badań krwi, skonsultowałam to z moją wetką i powiedziałą, że warto. Więc jak wróci z chorobowego to przyjdzie pobrać mu krew - dojście z Gibsonem do gabinetu jest niewykonalne Wiem co przechodzisz:( U mnie tez tak było bo Foka ( Żmigrodzka od baby o której zapewne wiesz), za nic na świecie nie chciała chodzić na dwór. Moja wetka powiedziała że to z obawy że tam ją zostawię. Przez rok, aby wróciła " do normalności" dostawa leki psychotropowe. Trochę pomogło, bo teraz ona uparta i ja też i jakoś idziemy choć to nie spacer a raczej sprint. Najbardziej Foka lubi jechac samochodem do parku, bo tam nie ma ludzi. Zapytaj wetkę o te tabletki. Jak cos to podam nazwę Quote
Madziek Posted September 29, 2008 Author Posted September 29, 2008 No mój Dzajfik na szczęście był krótko u baby i nie uszkodziła mu psychiki. Ale za to Astra, nad którą ktoś się znęcał zaufała mi dopiero po 2 latach spędzonych w schronisku, a po prawie kolejnych dwóch u mnie stała się w miarę normalnym psem. (Chociaż moje psy wszystkie są nienormalne ;-) ) U Gubsona ten lęk natomiast spowodowany jest raczej tym uszkodzonym układem nerwowym niż lękiem separacyjnym czy jakimkolwiek innym. Powloli znowu próbujemy wychodzić na spacery. Czy raczej wynosić się na spacery. Bo jak Gibsona niesie się całą drogę przez korytarz i w windzie i na dole w klatce i stawia się dopiero na zewnątrz na ziemi to jest W MIARĘ ok. Tak samo droga powrotna. Ale te spacery nie wiele dają. Gibson czasem zrobi koopę (bardziej ze stresu niż z potrzeby) a siku - nie i koniec. Teraz jak zostaje parę godzin sam to po powrocie do domu zastaje się powódź sików i rozdeptane po pokoju koopy. Sprzątnia na kilka godzin a i tak ciągle wydaje się, że śmierdzi. Dziś podsunięto mi pomysł, żeby zamykać go w klatce. Co prawda sprzątnie będzie wtedy znacznie prostsze, ale za to Gibson będzie cały utytałny w odchodach, a umycie go graniczy z cudem. N oale może i warto spróbować. Tylko skąd wziąć taką klatkę???? Niestety opieka nad Gibsonem zaczyna nas przerasatać...a żadnego odzewu nie ma. Na dniach postaram się odnowić ogłoszenia. Allegro jest cały czas Quote
madzia828 Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 Madziek a Gibson ma wyróżnione allegro czy takie normalne? dla niego byłby potrzebny dom gdzie zawsze ktoś jest,z ogrodem, gdzieś w cichym miejscu tylko gdzie taki znajdziemy:roll: Quote
Madziek Posted September 30, 2008 Author Posted September 30, 2008 madzia828 napisał(a):Madziek a Gibson ma wyróżnione allegro czy takie normalne? dla niego byłby potrzebny dom gdzie zawsze ktoś jest,z ogrodem, gdzieś w cichym miejscu tylko gdzie taki znajdziemy:roll: narazie ma normalne, wyróżnione mu zrobimy jak usiądę na dłużej do komputera i zrobię nowy, zaktualizowany opis. Tak myślę - domek z ogrodem u kogoś kto przez zdecydowaną większość czasu jest w domu - takbyło by mu najlepiej. Można by go było szybko wyprowadzi, miałby więcej przestrzeni. Quote
Madziek Posted October 3, 2008 Author Posted October 3, 2008 Gibson miał wczoraj pobieraną krew do badania. Wetka przyszła do nas do domu, bo pójście z nim do gabinetu jest niemożliwe. Gibson wpadłw panikę i zaczął krzyczeć - więc dopiero teraz wetka zobaczyła jak wyglądały jego ataki. Czegoś takiego się nie spodziewała... Czekam na wyniki badań Quote
zmierzchnica Posted October 4, 2008 Posted October 4, 2008 Biedny :( Oby wszytko było w porządku.. Quote
Edi100 Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 Madziek napisał(a):wyniki badań krwi idealne :) Uff. Kochany Piesku, wracaj do zdrowia! Quote
Madziek Posted October 6, 2008 Author Posted October 6, 2008 Edi100 napisał(a):Uff. Kochany Piesku, wracaj do zdrowia! do zdrowia to on już niestety nigdy nie wróci, ale mam nadzieję, że uda się zatrzymać chorobę na tym etapie na jakim jest teraz. Jest nam trochę łatwiej, bo Gibson rzadziej załatwia się w domu. Ale bardzo bym chciała, żeby znalazł taki prawdziwy swój dom Quote
Charly Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 Madziek napisał(a):W sumie jest trochę lepiej. Gibson jest weselszy, zaczął nawet szczekać :crazyeye:, kiedy wchodzi się do domu - mniemam, że z radości. Problem w tym, że dalej nie da się wychodzić z nim na spacer. Dzisiaj zrobiliśmy kolejną próbę. Po korytarzu jeszcze przeszedł, ale jak czekaliśmy na windę to zaczął znowu strasznie się bać. Do windy nie chciał wejść, więc wzięłam go na ręce - zrobił wtedy kupke i już prawie zaczął krzyczeć. Stwierdziłam, że nie ma sensu i wróciliśmy do domu. Jego załatwianie się w domu jest strasznie kłopotliwe - nie da się ukryć. Do tej pory zawsze ktoś był i od razu mógł posprzątać. Ale ja mam praktyki, więc przez pół dnia mnie nie ma, a moja mama od paźdzernika zaczyna pracować i przez kilka godzin nikogo nie będzie w domu. Niestety Gibson zawsze rozdeptuje to co zrobił i roznosi po mieszkaniu. Mama ma zwykle pobudkę o 4 w nocy, bo taką ostatnio Gibson wybrał sobie porę na sikanie. (Ja śpię w moim pokoju z naszymi psami zamknięta, bo gdyby Gibson wszedł w nocy w któregoś psa to była by tragedia). Inna sprawa to taka, że Gibson po prostu ze względu na swoje bezpieczeństwo potrzebuje kogoś kto z nim niemalże cały czas będzie. Co prawda w domu już nie ma ataków, ale od jakiegoś czasu rozjeżdża się - kiedy śpi i próbuje później wstać wszystkie 4 łapy rozjeżdżają mu się na boki. Leży wtedy jak rozpłaszczona żaba albo rozgwiazda i nie może sam się pozbierać, zaczyna płakać. Pewnie go to boli, bo w końcu taka pozycja nie jest naturalna dla psa, więc trzeba mu pomóc wstać. Myślę, że najlepiej gdyby Gibson zamieszkał w domku, gdzie szybko i łatwo można go wyprowadzić na dwór i gdzie będzie miał więcej przestrzeni. Tylko tak naprawdę nie mam nadzieji, że ktoś będzie chciał takiego psa... a nasze mieszkanie na 9 piętrze z 3 naszymi psami to nie jestwymarzone dla niego miejsce. Bardzo cieszy mnie to, że widać po nim, że jest weselszy - znowu chodzi z tym swim pięknym ogonem do góry, no i to szczekanie - jeden z niewielu "normalnych" objawów u niego. Odkąd u mnie jest nie szczekał. W schronisku też nigdy nie słyszałam, zawsze albo popiskiwał albo wył. Na krakvecie weterynarz poradziłzrobienie badań krwi, skonsultowałam to z moją wetką i powiedziałą, że warto. Więc jak wróci z chorobowego to przyjdzie pobrać mu krew - dojście z Gibsonem do gabinetu jest niewykonalne Swięta kobieto- podziwiam Twoje zaparcie. Może jakas zbiorka na klatke. Trzeba wpisac w tytul. Quote
anndzia Posted October 7, 2008 Posted October 7, 2008 Gdy zobaczyłam Gibsonka w wątku ogólnym psów niewidomych, wydawało mi się, że tylko po prostu niedowidzi. Podobał mi się, pokazałam go mamie, mamie się podobał i było OK. Jednak po przeczytaniu tego wątku zdałam sobie sprawę, że ten pies baardzo cierpi, jest mu potrzebny dom z RODZINĄ 24h na dobę. A w domu u nas nie ma nikogo od 7:00 do 14:20, nie jestem w stanie zapewnić takiemu piesku odpowiedniej opieki. Ogrodu też nie mam, mieszkam w bloku na 5 piętrze. Taki piękny a taki nieszczęśliwy. Oby znalazł domek! PS: Czy te jego ataki są wynikiem stresu i lęku, czy urazu układu nerwowego? Quote
Madziek Posted October 19, 2008 Author Posted October 19, 2008 anndzia napisał(a):Gdy zobaczyłam Gibsonka w wątku ogólnym psów niewidomych, wydawało mi się, że tylko po prostu niedowidzi. Podobał mi się, pokazałam go mamie, mamie się podobał i było OK. Jednak po przeczytaniu tego wątku zdałam sobie sprawę, że ten pies baardzo cierpi, jest mu potrzebny dom z RODZINĄ 24h na dobę. A w domu u nas nie ma nikogo od 7:00 do 14:20, nie jestem w stanie zapewnić takiemu piesku odpowiedniej opieki. Ogrodu też nie mam, mieszkam w bloku na 5 piętrze. Taki piękny a taki nieszczęśliwy. Oby znalazł domek! PS: Czy te jego ataki są wynikiem stresu i lęku, czy urazu układu nerwowego? Gibsonek na pewno wymaga dużo uwagi, cierpliwości i dobrej opieki. Wątpię, żeby znalazłsię ktoś, kto będzie w stanie przez 24 h siedziećz nim w domu, ale im kócej będzie zostawał sam tym lepiej. Aczkolwiek czuje się już lepiej, ataków (odpukać!) nie miał już od długiego czasu. Myślę, że ataki były wynikiem działania ubocznego nootropilu i samym uszkodzeniem ukł. nerwowego. Teraz po luminalu Gibson czuje się dobrze. W ciągu ostatniego tygodnia 3 osoby pytał y się o niego. Wiem już, że jedna pani na pewno zrezygnowała. Druga ma zadzwonić w tym tygodniu. Czekam na wiadomość od trzeciej osoby. zobaczymy co z tego wyjdzie... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.