Jump to content
Dogomania

SIEKIERĄ W ŁEB... i WON!! Zmasakrowany Foksterierek - POKOCHANY W NOWYM DOMU!


Recommended Posts

Posted

Edi100 napisał(a):
Bity pies po przejściach, telepie się we śnie, jakby chciał uciekać a nie może:( Często takie psy tez popiskują we snie. To minie, ale potrzeba czasu:(



kurcze.....ja mam sunie ze schroniska i na poczatku kiedy byla u mnie za kazdym razem kiedy zasnela od razu zaczynala piszczec i przebierac we snie lapkami jakby chciala uciekac :-( teraz tez jej sie zdraza mimo ze juz jest u mnie 3 latka ale za kazdym razem ja budzilam i budze zeby sobie nie przypominala co sie dzialo zanim trafila do mnie :roll:

  • Replies 396
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Martecek napisał(a):
przepraszam ze sie wtrace :oops: na aukcji Allegro Fundacji Proanimals znalazlam historie Foksika i dorzucilam od siebie grosik na leczenie bo nie miesci mi sie w glowie jak mozna wyrzadzic bezbronnej istotce taka krzywde :shake:. zasugerowala tez ze mozna dac Foksika na nasza klase do zdjec profilu Proanimals bo wtedy szanse na pomoc sie zwiekszaja - ja trafilam wlasnie na Allegro z n-k gdzie przeczytalam historie Dziadziusia.


Witamy na wątku Bobiczka, na razie smutnym, ale miejmy nadzieję, że już wkrótce to się zmieni.
Dziękujemy za pomoc i sugestię, zresztą już Ci odpisałam na meila jak to wszystko wygląda w tej chwili...

zachary napisał(a):
I ja się dzisiaj dorzuciłam kwotą 100 zł na leczenie Bobiczka do jego skarpety. wracaj do zdrówka cudowny psiaczku, poczuj co to znaczy być kochanym przez człowieka.


Zachary dziękujemy!!!

Posted

Ulaa napisał(a):
Witamy na wątku Bobiczka, na razie smutnym, ale miejmy nadzieję, że już wkrótce to się zmieni.
Dziękujemy za pomoc i sugestię, zresztą już Ci odpisałam na meila jak to wszystko wygląda w tej chwili...



Zachary dziękujemy!!!




no właśnie po mailu zaraz weszłam na watek Bobiczka zobaczyć jak sie sprawy maja:roll: najważniejsze, że już jest w dobrych rękach...

Posted

ulvhedinn napisał(a):

Brak słów (a przynajmniej takich, których mozna użyć na forum....)....

Jeśli zęby są celowo spiłowane, to mozliwe, że własciciel ma konie -koniom sie zęby koryguje pilnikiem, może genialny "pan" tak samo załatwił psa?

dokładnie tak:angryy::angryy::angryy:

Posted

Przepraszam,że wtrącam się w Wasz wątek.Zastanawiacie się czy tak jest wszędzie.Nie wiem czy mieszkacie na wsi i czy macie kontakt ze wsią polską.Ja pracuję na wsi i mogę Wam powiedzieć że tak jest na każdej polskiej wsi.Wszystko zależy od gospodarza, a to jest dla zwierzęcia prawdziwa loteria w czyje ręce trafi,zwykły rachunek prawdopodobieństwa.Jestem lekarzem na wsi i to co oglądam jeżdżąc do ludzi znacie tylko wybórczo a ja to widzę na codzień.To nie jest związane z jedną wioską w której mieszkają jacyś zwyrodnialcy,tylko w każdej na terenie ok 30 km.Jestem wpuszczana do obejścia i do domów bez podejrzeń bo przecież wzywają mnie do ludzi ,więc mogę sobie pooglądać ile znaczy zwierzę na wsi.Nie mogę wam opowiedzieć jak się czuję kiedy idę oglądać żrebaki przeliczane na wagę i cenę którą zapłaci handlarz,Jednego udało mi się wykupić,ale cóż to znaczy,w całym tym sposobie myślenia ugruntowanym przez pokolenia.Zwierzęta za które dostają pieniądze przy sprzedarzy są przynajmiej karmione i doglądane ,bo to jest żródło dochodu,najgorzej jest z psami ,bo one nic nie kosztują gospodarza,a na wsi zawsze jest mnóstwo szczennych suk 2x do roku i tego dobra jest nadmiar.To fakt że znacznie rzadziej wywożą i podrzucją innym jak to w zwyczju mają ludzie z miasta(sama ostatnio takie dwa maluchy znalazłam w lesie które wyrzuciła paniusia z mercedesa),bo pies na wsi z głodu wróci do gospodarza.Więc łatwiej jest go zabić i macie rację najczęstszym narzędziem ,kiedy pytam jak to robią jest młotek lub łopata.Z jakimś wybitnym bestialstwem,torturowaniem dla przyjemności spotykam się sporadycznie.Raczej najczęściej są to przypadki,zaniedbania i traktowania psa jako rzeczy o małej wartości.Ze żdziwieniem patrzą na mnie kiedy mówię im o wodzie,budzie i odczuwaniu bólu przez zwierzę.Zadziwiający jest dla mnie stosunek wiejskich kobiet do psa,bo to one mogłyby zmienić im życie.To kobiety dają jedzenie świniom ,krowom,tylko o psach zapominają.Do tej działki mężczyzna rzadko się wtrąca,czyli jeżeli jest dobra gospodyni to chociaż biedak ma co jeść i kur sąsiada nie podusi.O edukacji dzieci przez matkę,księży i szkołę na wsi już nawet nie wspomnę,no bo jak to mówić w tak ważnych instytucjach o czymś tak banalnym jak zwierzęta,to nie wypada takim mądrym osobom zawracać sobie tym głowy.Mam swoje ulubione domy i ulubnionych pacjentów gdzie jak pojadę witają mnie najedzone,wesołe psy.czysta słoma pod kopytami koni,a pies ma prawo dożyć starości,dlatego szczególnie takich ludzi cenię i głośno o tym mówię.W tych domach matki pozwalają przygarnąć dzieciom psiaki przywiezione i wyrzucone przez ludzi z miasta.

Posted

Ada-jeje napisał(a):
O fotki poprosimy ciocie IKA&SONIA jak znajdzie chwilke wolnego czasu zeby wpadla do p. Kasi i cosik pstryknela.


Cioteczka Ika bardzo chętnie obfoci maluszka.
Tylko poproszę o adres p. Kasi na PW. Może jutro udałoby mi się podjechać do Bobiczka :lol:

Posted

bianka0, wiemy jak jest na wsi.
Mamy pełno wioch naokoło i regularnie przeprowadzamy tam interwencje, zakończone nieraz odebraniem psa (upomnienia, groźby i prośby do zakutych łbów i nie docierają). Widze, że jesteś nowa na dogo, ale niektórzy starsi bywalcy pamiętają zapewne psa z wrośniętym w szyję łańcuchem, zagłodzone szczenięta trzymane w klatkach na króliki, suczka w karcerze 1,5x2 bez budy, psa w beczce, 2 psy przy jednej rozwalonej budzie... itd. (to są tyko przykłady naszej Fundacji, a na dogo roi się od podobnych).

Jasne bianka, że to się nie zmieni po odebraniu jednego psa. Będzie następny, tak samo traktowany. Dlatego zakładamy ludziom sprawy - są oni bardzo zdziwieni - "za psa?". Bo "przecież zawsze na wsi tak było" i "na poduszkach mają psa trzymać i kawiorem karmić?".

Wystarczy, że zrozumieją, że to nie tylko ich sprawa i nie moga robić z psem ani żadnym innym zwierzęciem co chcą, bo jest ustawa, która to reguluje i ktoś, kto tego pilnuje. Nie przyswoją zapewne, że pies myśli i czuje (bo ksiądz z ambony im tego nie powie), ale może chociaż będą się bali ukarania i to ich zmotywuje do lepszej opieki.

Dodatkowo warto nagłaśniać sprawy w mediach, zwłaszcza lokalnych. Na wsi ludzie boją się wytykania palcami, napiętnowania.

Niestety w takich przypadkach jak foksik, kiedy jest pies, ale nie wiadomo skąd i kto mu to zrobił - można tylko zacisnąć zęby i zaklnąć :-(

Posted

Ja też pochodzę z takiego zadu*** i też wiem jak jest. Ludzie na wsi, boją się wyjść z psem na smyczy na spacer (eee, z psem ? to nie pasuje tak !), dać psu coś dobrego do jedzenia (nie będę nic wykwintnego psu dawać !!)
a nawet wstydzą się żeby pies miał dobrą budę i zawsze żarcie i wodę ! :angryy:
No bo co ludzie powiedzą ?!!!!!???? ! A o tym, że psy na tych zadu***** nie są w kojcach albo normalnie nie biegają luźno po podwórku to nie wspomnę...
Łańcuch obowiązkowy ! :shake: Paranoja jakaś i tyle. :shake::shake::shake: :angryy::angryy::angryy:

Posted

Giselle nie przesadzaj z ta wielkoscia bo to samo mozna powiedziec o tobie, robimy to bo odczuwamy taka potrzebe zeby pomoc tym biednym stworzeniom, a tych zacofanych probowac edukowac i obojetnie jaka taktyke zastosujemy byle udalo sie nam porprawic los tych bid.

Posted

Z Bobikiem coraz lepiej, nie jest to piesek agresywny, pieknie wychodzi za swoja potrzeba, rowniez podchodzi po mizianko, ale nadal jeszcze p. Kasia uwaznie go glaszcze zeby nie zrobic mu krzywdy bo psiak jak mowila ma strupki na calym ciele ktore ladnie sie goja i odpadaja.

Posted

Ada-jeje napisał(a):
Z Bobikiem coraz lepiej, nie jest to piesek agresywny, pieknie wychodzi za swoja potrzeba, rowniez podchodzi po mizianko, ale nadal jeszcze p. Kasia uwaznie go glaszcze zeby nie zrobic mu krzywdy bo psiak jak mowila ma strupki na calym ciele ktore ladnie sie goja i odpadaja.

Cieszy serce taka informacja!:loveu:Foksiu, zdrówka!

Posted

A ja myślę że na tej wsi większość ludzi wie czyj to pies i kto to zrobił,tam panuje zmowa milczenia i lęk przed tym człowiekiem,który prawdopodobnie jest uważany przez sąsiadów za bezwzględnego.Opowiem wam historię z mojej wsi.Cztery lata temu przybłąkał się pod szkołę,która jest obok ośrodka zdrowia olbrzymi bezpański pies.Był to kundel,ale dużych rozmiarów,mniej więcej postury doga.Dzieci ze szkoły karmiły go kanapkami,ale on potrzebował naprawdę dużo jedzenia,więc małe były szanse że ktoś go przygarnie.Bał się podejśc do osób dorosłych,po tygodniu karmienia był już mój. Nazwaliśmy go Kruszynka.Mąż zrobił piękną olbrzymią budę.niestety teren budynku nie był jeszcze wtedy dobrze zabezpieczony,niskie i niekompletne ogrodzenie.Musiałam go wząć na długi łańcuch,który poruszał się po prowadnicy na całej długości posesji.Po zrobieniu ogrodzenia planowaliśmy z mężm,że w dzień będzie w kojcu,a po godzinach pracy ośrodka będzie biegał luzem.Kruszyna przytyła i poczuła się gospodarzem.Wciągnęłam go jako własność ośrodka zdrowia,jako psa stróżującego.Po trzech miesiącach wiejskie bydle z kolegami,syneczek wsiowych prominentów(tatuńcio na wyjazdach zagranicznych,mamuśka paniusia z miejscowego GS-u) przeszło przez ogrodzenie i przerzucili również pit bulla.Krusznka nie miał szans ,dwóch drani go trzmało za obrożę a to bydlę rozdarło go pit bullem na strzępy.Najbliżej mieszka samotna kobieta-wdowa i to ona wyszła i uratowała psa,zaczęła krzyczeć.Opuścili teren ośrodka zdrowia i dobrali się do niej,Dobrze że zdążyła się schować ze swoimi psami w domu.całą noc ją terroryzowali,wybili okna kamieniami,wrzucali palące się papiery do budynków gospodarczych,niestety nie miała telefonu.Ktoś się nad nią zlitował i zadzwonił nad ranem po policję.Rano kidy przyjechałam do pracy Kruszynka leżała w kałuży krwi ,a pani Gienia była w takim szoku ,że po godzinie dopiero przestała płakać i wszystko opowiedziała,miała kobiecina naprawdę dużo odwagi i złożyła szczegółowe zeznania policjantom,podała nazwiska bandytów.Wezwałam znajomego weta,któty psa uśpił i przez trzy godziny zamiast przyjmować ludzi na ich oczach pozszywałam psa,nikt nie protestował,po okolicznych wsiach zanim skończyłam już wszyscy wiedzieli co się stało a znając mnie wiedzieli że nie daruję.Jeszcze nie skończyłam szyć Kruszynki a przylecieła mamuśka z synkiem prszepraszać mnie i błagać żeby nie zgłaszała do sądu,że oni za wszystko zapłacą bo piesek mu się wyrwał i sam przeskoczył ogrodzenie.Miałam przynajmniej tą satysfakcję że na oczch wszystkich zebranych tam ludzi ( i ku ich radości bo to nie był pierwszy jego wybryk,potem ludzie powiedzieli mi że wiele wiejskich psów tak rozdarł) usłyszał badzior kim jest i co dalej zrobię.Najbiedniejsza była ta odważna kobiecinka pani Gienia.Przez pół roku ją straszyli,jej psy musiały być stale zamknięte,bała się wychodzić z domu,syn kupił jej telefon komórkowy,a my z mężem cały czas byliśmy do dyspozycji gdyby potrzebowała pomocy( i były takie noce że jechaliśmy natychmiast)Pierwsza sprawa została umorzona z powodu niskiej szkodliwości czynu,nakazali zwrot kosztów leczenie i przeprosiny.Więc założyłam drugą o włamanie na teren ośrodka zdrowia i zniszczenie własności zakładu.Dostał dwa miesiące w zawieszeniu co automatycznie odwiesiło mu poprzednie wyroki za pobicia,jadł cebulkę przez rok.Potem całe szczęście ożenił się w innej wsi i katuje teraz żonę i sąsiadów.Krusznka przeżył,jeszcze tego samego dnia umieściłam go u znajomego weta ,ale to było blisko,podjeżdżali samochodem i krzyczeli że i tak sprzątną psa.Kiedy tylko rany nie wymagały już mojej pielęgnacji wywiozłam go do znajomych 50 km,mieszka pięknie w środku lasu.Ja dostałam pozwolenie z Funduszu Zdrowia na wyrejestrowanie całej rodziny,bez ich zgody ,co też z radością uczyniłam.W moim gabinecie wisi zdjęcie Kruszynki,dużo ludzi ciągle o nigo pyta i o tej historii pamięta.

Posted

:loveu::loveu::loveu: smutna to byla opowiesc a jednak z zycia, dobrze ze miala tak wspaniale zakonczenie dla psa :loveu: a dla p. Geni pomnik za odwage powinien stanac.
O jakich badaniach Ulka piszesz?

Posted

Ada-jeje napisał(a):

O jakich badaniach Ulka piszesz?


Wszystkie podstawowe, na które nie było nas stać na początku, a teraz kasa jest uzbierana z allegro i ludzie piszą, pytają o foksika :)

Posted

Foksik musi poczekac na powrot wetki z urlopu tak jest umowiona p. Kasia ale w 10 dniu pojedzie na sciagniecie szwow i moze wtedy bedzie jakas rada co robic dalej z Foksikiem. Dzis u Foksia byla IKA & SONIA bedziemy mialy nowe wiadomosci i fotki tez. :crazyeye:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...