Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A ja czekałam na wieści, że Dajtka już w nowym domu.......
dobrze, że nożyczkami tnęłyście ,bo ona maszynki i jej warkotu to mogłaby nie udźwignąć psychicznie.....

  • Replies 545
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dajtusia wygląda ze swojego azylu



Żeby Dajtusia zjadła to tam nawet miskę z jedzeniem wsuwam.





Pierwsze reakcje po ostrzyżeniu
Potem to już tylko pełnia szczęścia i wyrazy miłości i wdzięczności

Posted

Dajtusia jeszcze u mnie. Po tym strzyżeniu jak dwa dni przeleżałam z nią na podłodze gadając, śpiewając no i oczywiście drapiąc gdzie się dało jeszcze bardziej przylgnęła do mnie. Przychodzi do łóżka i śpi obok. Wystarczy, że godzinę mnie nie widzi i pisku przy powitaniu jest masę. Częściej wychodzi ze swojego azylu i układa się na posłaniu z grubej miękkiej gąbki (evita, gdybyś taką zobaczyła to pamiętaj o mnie). O to posłanie to wszystkie się dobijają i która pierwsza to lepsza. Jednocześnie Dajtusia nie zje normalnie z pozostałymi tylko jak wsunę jej miseczkę do azylu czyli pod tapczanik i już przestaję wierzyć, że ona się zmieni i będzie zachowywała jak normalny piesek w stosunku do ludzi. Liczę na tą adopcję, bo dom sensowny i mam zapewnienie od Pani, że jak co to przywiezie ją na powrót. Będę ją oddawała z ciężkim sercem, bo to będzie dla niej wielka trauma i myślę, że to nie ja powinnam wsadzać ją do obcego samochodu.

Posted

Wandziu - będę miała na uwadze te gąbki o których piszesz, tylko prawdę mówiąc nie za bardzo wiem gdzie ich szukac ;) Może ktoś ma pomysł gdzie mozna zakupic cosik takiego. Kiedyś miałam takie gąbki "z odzysku"- jakieś meble czy cosik zostały dostarczone zabezpieczone takimi gąbkami- i też użyłam ich do uszycia psiego posłania ;). Trzeba sie popytac- może akurat ktoś będzie miał na zbyciu ;)

  • 2 weeks later...
Posted

anetek100 napisał(a):
o jacie ale Dajtunia śmieszniutka,a jaka zmiana i chłodniej będzie w upalne dni..no tak ale kiedy one nastąpią


Dajtusia poczuła się jak nowo narodzona . Wczoraj miałyśmy wizytę ciotek eni i evity i orzekły, że bardzo się zmieniła. Myślę, że same o tym napiszą. A ostatnio ląduje u mnie w łóżku z głową na poduszce i tak śpimy jak dwa śledzie. Pani nie odzywa się. Może ktoś ją chociaż wirtualnie zaadoptuje, bo na rzeczywistą adopcję to już trudno liczyć . Zaraz rok jak sunia domu szuka.

Posted

jotka napisał(a):
A ja miałam jednak nadzieję, że to rozsadna osoba, ze jeśli z jakiegoś powodu się rozmyśli, to uczciwie napisze.


Ja jeszcze myślę, że może ma jakieś kłopoty. Albo wystraszyła się kłopotami z Dajtusią

Posted

wtatara napisał(a):
a czy wiadomo jak do kotków, jaka ona duża, ile może ważyć
gdzie ona się znajduje

Sunia jest na DT w Siedlcach. Ma żyłkę do polowania (kury dusi). Ostatnio nie wiem skąd, ale przyniosła mi małe pisklę (oczywiście już nieżywe) Kurę by opędzlowała ale tu nie było o co walczyć. Wagi jej nie potrafię określić. Jest ciężka ( ponad 10 to na pewno ale nie wiem ile) Wzrostem to chyba jak baset

Posted

Dajtunia na tych zdjęciach jakby miała kucyki;)śliczna jest.co do wielkości kiedyś próbowaliśmy mniejwięcej chociaż porównać do jakiejś rasy by wielkość określic i nawet była propozycja basset griffon;);)ale tylko odrobinkę

Posted

wanda szostek napisał(a):
Wczoraj miałyśmy wizytę ciotek eni i evity i orzekły, że bardzo się zmieniła. Myślę, że same o tym napiszą.

To ja napiszę jakie mam odczucia po wizycie u Dajtusi. Pierwszy raz widziałam ją około 2 miesiące temu. Chociaż "widziałam" to chyba za dużo powiedziane. Przemknęła wtedy tylko gdzies ukradkiem i szybko zaszyła sie w swoim azylu (pod ławą), skąd tylko powarkiwała i pomrukiwała gdy ktoś sie tam zbliżał. Teraz natomiast Dajtusia przywitała nas z całą ferajną, która przybiegła żeby zobaczyc co się dzieje, kto przyjechał itp ;). Widac, że dobrze czuje się w tym psim stadku. Naprawdę widac dużą róznicę. Nie udało mi się jej co prawda pogłaskac, ale i tak widzę ogromne zmiany, bo Dajtusia już nie uciekała przerażona i nawet wzięła ode mnie z ręki 2 biszkopty ;). Jest jednak 1 "ale". To jej większe "otwarcie na świat" itp odbywa się tylko i wyłącznie wtedy gdy obok jest Wanda, gdy sunia czuje jej obecnośc itp. Gdy Wanda znikała z pola widzenia Dajtusi sunia traciła "pewnośc siebie" i szybko umykała do swojego azylu. Widac, że Dajtka ufa tylko i wyłacznie swojej opiekunce. Nie znam się dobrze na psychice psów itp, ale moim zdaniem i podkreślam, że jest to wyłącznie moje zdanie Dajtusia nie nadaje się w tej chwili do adopcji. Obym się myliła, ale wg mnie zmiana otoczenia itp. po prostu spowoduje, że Dajtusia znowu się "wycofa" itp. Zaufała po prostu Wandzie itp. Wanda ma spore swoje stadko, którego utrzymanie kosztuje niemało i kolejny pies byłby dla niej zbyt dużym obciążeniem. W związku z tym tak sobie pomyślałam że może jakimś wyjściem z tej sytuacji byłaby tak zwana adopcja wirtualna. Wiem, że np. na miau często są takie przypadki. Dajtusia nadal mogłaby byc u Wandy i jednocześnie osoby, które zadeklarowałyby się pomogłyby w utrzymaniu suni. Co o tym myślicie ? Taka własnie myśl przyszła mi do głowy po wizycie u Dajtusi. Jestem ciekawa jakie jest wasze zdanie drogie ciocie ;)

Posted

evita. napisał(a):
To ja napiszę jakie mam odczucia po wizycie u Dajtusi. Pierwszy raz widziałam ją około 2 miesiące temu. Chociaż "widziałam" to chyba za dużo powiedziane. Przemknęła wtedy tylko gdzies ukradkiem i szybko zaszyła sie w swoim azylu (pod ławą), skąd tylko powarkiwała i pomrukiwała gdy ktoś sie tam zbliżał. Teraz natomiast Dajtusia przywitała nas z całą ferajną, która przybiegła żeby zobaczyc co się dzieje, kto przyjechał itp ;). Widac, że dobrze czuje się w tym psim stadku. Naprawdę widac dużą róznicę. Nie udało mi się jej co prawda pogłaskac, ale i tak widzę ogromne zmiany, bo Dajtusia już nie uciekała przerażona i nawet wzięła ode mnie z ręki 2 biszkopty ;). Jest jednak 1 "ale". To jej większe "otwarcie na świat" itp odbywa się tylko i wyłącznie wtedy gdy obok jest Wanda, gdy sunia czuje jej obecnośc itp. Gdy Wanda znikała z pola widzenia Dajtusi sunia traciła "pewnośc siebie" i szybko umykała do swojego azylu. Widac, że Dajtka ufa tylko i wyłacznie swojej opiekunce. Nie znam się dobrze na psychice psów itp, ale moim zdaniem i podkreślam, że jest to wyłącznie moje zdanie Dajtusia nie nadaje się w tej chwili do adopcji. Obym się myliła, ale wg mnie zmiana otoczenia itp. po prostu spowoduje, że Dajtusia znowu się "wycofa" itp. Zaufała po prostu Wandzie itp. Wanda ma spore swoje stadko, którego utrzymanie kosztuje niemało i kolejny pies byłby dla niej zbyt dużym obciążeniem. W związku z tym tak sobie pomyślałam że może jakimś wyjściem z tej sytuacji byłaby tak zwana adopcja wirtualna. Wiem, że np. na miau często są takie przypadki. Dajtusia nadal mogłaby byc u Wandy i jednocześnie osoby, które zadeklarowałyby się pomogłyby w utrzymaniu suni. Co o tym myślicie ? Taka własnie myśl przyszła mi do głowy po wizycie u Dajtusi. Jestem ciekawa jakie jest wasze zdanie drogie ciocie ;)

Byłoby to najlepsze co mogło spotkać Dajtusie ,a ponad rok pracy i poświęcenia Wandy nie poszedłby na marne.Tylko co sądzi o takim rozwiązaniu najważniejsza osoba- Wanda?;)

Posted

ala napisał(a):
Byłoby to najlepsze co mogło spotkać Dajtusie ,a ponad rok pracy i poświęcenia Wandy nie poszedłby na marne.Tylko co sądzi o takim rozwiązaniu najważniejsza osoba- Wanda?;)

Wanda jest w tej chwili na działce odcięta od neta. Wpada tylko raz na jakiś czas. Rozmawiałam z nia wstępnie o tym pomyśle i myślę, że byłaby w stanie go zaakceptowac ;), ale poczekajmy aż oficjalnie się wypowie ;). Teraz tylko pytanie- ile osób zadeklarowałoby się w sprawie wpłat dla Dajtusi ?

Posted

Popatrzcie jaka ona śliczna



Pani zadzwoniła. Nie będzie mogła adoptować Dajtusi. Jak widać na zdjęciu Dajtusia śpi spokojnie i nie widać, aby żałowała w przeciwieństwie do mnie.
Szkoda, bo była to sensowna oferta. Chociaż istniało 99% że wróciłaby z powrotem, ale była pewność, że wróciłaby a nie gdzieś pozbyto się jej. Dlatego to ryzyko można byłoby podjąć.
A Dajtusia jak Dajtusia dalej chowa się i czasami nawet przede mną.
Gdyby musiała zostać u mnie to byłby to czwarty piesek. Obiecałam Pufiemu, że w tym roku już go nie porzucę i nie zostawię na wsi.
W Siedlcach i na Osiedlu nowe porządki. Podatek od jednego psa 80 zł za drugiego już więcej ale ile nie wiem. Wszędzie tabliczki z zakazami wchodzenia psów na trawniki. Na chodniku ludziom z kolei przeszkadzają.
Szkoda, że fruwać pieski nie umieją, ale i to pewnie by przeszkadzało.
Pies tylko na smyczy i na szczęście małe nie muszą mieć kagańca.
Kiedyś moje jak były małe we trzy chodziły na smyczy pięknie i to na trzech pięciometrowych. Teraz odzwyczaiły się. Mimi w ogóle na smyczy nie chce chodzić a pozostałe pojedyńczo tak, ale nie w grupie.



Stałe rezydentki mojego łóżka, brak jeszcze Tojci.

Posted

ala napisał(a):
Byłoby to najlepsze co mogło spotkać Dajtusie ,a ponad rok pracy i poświęcenia Wandy nie poszedłby na marne.Tylko co sądzi o takim rozwiązaniu najważniejsza osoba- Wanda?;)


Myślę, że to na naszym forum nie ma szans. Dajtusia to młoda (2 lata) sunia i ma przed sobą jeszcze całe życie a szkoda.

Mało kto już zagląda do Dajtusi i interesuje się jej losem, a ta sunia mimo swoich wad i problemów jest bardzo kochanym pieskiem, wyjątkowo przywiązanym do osoby, której zaufała i potrzebującym miłości i kontaktu z człowiekiem:shake: To przecież, że jest taka a nie inna jest tylko zasługą ludzi, którzy źle zapisali się w jej pamięci.

Posted

ja to mam cichą nadzieję,że jednak sunieczka w końcu znajdzie domek....w Olsztynie u nas w schronisku wiele psiaków z problemami podobnymi do Dajtuni znalazło domek,wolontariusze są przewspaniali,wiele już psów dzięki nim otrzymało kolejną szansę,choć wcześniej nie dały do siebie podejść...a teraz mają kochające rodziny,więc Dajtka na pewno znajdzie ten jeden jedyny,jest przecudną kochana sunią,prześliczna,radosna..trzymam kciuki za nią z całego serca

Posted

anetek100 napisał(a):
ja to mam cichą nadzieję,że jednak sunieczka w końcu znajdzie domek....w Olsztynie u nas w schronisku wiele psiaków z problemami podobnymi do Dajtuni znalazło domek,wolontariusze są przewspaniali,wiele już psów dzięki nim otrzymało kolejną szansę,choć wcześniej nie dały do siebie podejść...a teraz mają kochające rodziny,więc Dajtka na pewno znajdzie ten jeden jedyny,jest przecudną kochana sunią,prześliczna,radosna..trzymam kciuki za nią z całego serca


Ja już mam coraz mniej w to wiary. Zaraz będzie rok jak sunia jest u mnie i mimo jej przywiązania do mnie potrafi i przede mną się chować i czasami powarkiwać. Nie wspomnę o pozostałych członkach rodziny. Jak w takim razie można mieć nadzieję na adopcję i to udaną ?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...