Frotka Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 wellington napisał(a): Frotko teraz wiesz czemu ja badam potencjalny domek na moj sposob "Sposobu badania domu" przez wellington nikomu nie życzę :shake:.. A intercity z Czernichowa był tylko za Franiszka Jozefa zlikwidowali. Quote
wellington Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 A z reszta Foxia tez sie dala nabrac, jak sama przyznaje. Przy czym Foxia nie byla w stresowej sytuacji !!! Quote
Frotka Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 Sprawa z Bazylem jest naprawdę poważna. Ten pies autentycznie nie ma się gdzie podziać. Quote
wellington Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 użytkownicy forum informują mnie , że łamie regulamin. Nie rozumiem dlaczego wyrażanie wzburzenia jest niedozwolone ale skoro taki jest regulamin to kasuje a co mysle to mysle. Quote
wellington Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 I przy nastepnej okazji wyciagne bo sie we mnie gotuje:angryy: Quote
jotpeg Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 zle to wyglada. Wellington, ratuj Bazyla!!!!!!!! Quote
salibinka Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 Jestem gotowa po raz kolejny (!) dać Baziowi DT jeżeli stroną współpracującą i odpowiedzialną za psa (w sensie własności) będzie TOZ krakowski. Quote
Frotka Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 jotpeg napisał(a):zle to wyglada. Wellington, ratuj Bazyla!!!!!!!! Wellington nie bardzo ma jak ratowac Bazyla tym bardziej, że sprawa Bazyla wywołuje duże emocje i każdy krok osoby która go weźmie będzie szeroko komentowany. Sprawa Bazyla jest kolejnym przykładem na to, że o losach psa powinna decydowac tylko jedna osoba. Salibinko - wiemy, że po raz kolejny proponujesz Bazylowi DT i czekasz na niego ale obawiam się, że Kobix nie zrzeknie się Bazyla na rzecz toz. No chyba że zgodzi się zrzec na rzecz Wellington... Quote
salibinka Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 Jestem gotowa współpracować z panią Xenią. Quote
Frotka Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 W takim razie brakuje tylko decyzji Kobix. Jedno jest pewne - u Pani Ani Bazyl nie może być zbyt długo. Quote
UrsaMaior Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 Parę słów, bo należą się osobom, które pomagają Bazylowi. Wydawało mi się, że wszystko przewidziałam, ale nie przewidziałam reakcji mojej córki. Część piątku i soboty spędziła poza domem - w sobotę powiedziała mi, że nie chce wracać do domu i spać w domu (chodziło o skakanie w nocy na nią), bo się boi (zachowania kotów i psa - choć Bazyl tylko warczał na odczepnego; agresywne były tylko koty). Zadzwoniłam wtedy do Frotki, powiedziałam, że jadę po dziecko i zobaczę, jak będzie; usłyszałam, że jakby co, mam dać znać i w ciągu 2 godzin ktoś (wolontariusz) będzie mógł zgłosić się po Bazyla. I że może być na Łużyckiej (ale tam kaszel kennelowy), albo u salibinki (która faktycznie później się zgodziła). Przywiozłam córkę, która pod wieczór zrobiła histerię, na co ojciec wziął ją z powrotem do siebie. Myślałam o tych deklarowanych (chyba że coś źle zrozumiałam?) "2 godzinach" i dlatego obiecałam dziecku, że dojadę do niej przed spaniem, że będę z nią spać i że następnego dnia cały dzień z nią będę i wrócimy do domu, gdzie będzie "po staremu" (koty nie będą warczeć, syczeć i uciekać, nie będzie psa itd.). Do 22 czekałam na wiadomość, czy mogę jechać do salibinki - wiem, że z pewnych względów nie zdecydowała się wziąć Bazyla pod opiekę, choć chciała. Nie dostałam też żadnej wiadomości o możliwości innego rozwiązania tej sytuacji. Nie znalazłam żadnego miejsca w Krakowie, tylko w hotelu w Wieliczce, ale tam tak późno psa nie chcieli przyjąć. Znalazłam tylko "petsitter" spod Krakowa. Wiem, że to kontrowersyjna decyzja, ale zdecydowałam, że będę lojalna wobec córki - tego, co jej obiecałam - naprawdę wiem, ze mnie bardzo potrzebowała; drugi raz zrobiłam tak samo. Bardzo, bardzo przepraszam wszystkich, którzy mi zaufali. Przeliczyłam się, nie spodziewałam się tak złej reakcji mojego dziecka. Wiem, ze relacje między zwierzętami prędzej czy później by się ułożyły, że kilka nawyków Bazylka (dla dorosłych niewinne, dla małego dziecka mniej) mogłabym z czasem skorygować, ale zadecydowałam, że nie będzie brało w tym udziału dziecko, które nie zrozumie, że może być inaczej. Ona jest chyba za mała na mieszkanie z psem, albo w tych warunkach, w jakich mieszkamy i w sytuacji rodzinnej okazało się, że obie sobie nie poradziłyśmy z JEJ strachem. Myślę, że dom rodzinny powinien być dla dziecka azylem (tym bardziej, że córkę jutro czeka zmiana przedszkola, a 1.09 kolejne przedszkole - to już będzie stres), a nie miejscem, którego nie rozumie i w którym nie umie się odnaleźć. Większość ludzi z dogo pewnie wyciągnie z tego wniosek, że faktycznie nie należy dawać psa do domu z małymi dziećmi (i pewnie jeszcze kilka, kategorycznych). Może słusznie, choć proszę, pamiętajcie, ze każdy przypadek jest zupełnie inny. Chyba tyle. Wiem, że Bazyl nie został na ulicy. Choć tyle. Jeszcze raz przepraszam. Beata. (Kocur dalej znaczy, ale to nie to zaważyło na mojej decyzji.) Quote
jotpeg Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 co bedzie z Bazylem? gdzie sie podzieje? Wellington ma wyjatkowa reke do dobrych adopcji. Frotka ma racje - strona prawna musi byc jasna i jednoznaczna - dla dobra Bazyla. Quote
wellington Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 o losach psa powinna decydowac tylko jedna osoba. Otoz to ! Moglabym go wziac, ale musialby byc tylko moj ! Quote
Frotka Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 Frotka napisał(a):W takim razie brakuje tylko decyzji Kobix. Jedno jest pewne - u Pani Ani Bazyl nie może być zbyt długo. Tzn. brakuje też jeszcze decyzji Wellington, bo zdaje się zdecydowałam z pośpiechu za Xenię :oops: Urso - powiem tylko że otrzymywałam w killkuminutowych odstępach sprzeczne informacje od Ciebie i od Kobix. Żałuję, że wciągnęłam się w sytuację nie dotyczącą mojego psa tym bardziej, że teraz Bazyl okupuje dom znajomej której uprzejmości nie chciałabym nadużywać . Kocur może przestanie znaczyć, jeśli poczuje że odzyskał terytorium. Quote
wellington Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 jotpeg : Wellington ma wyjatkowa reke do dobrych adopcji. Dlatego tez TOBIE dalam Noraska :lol: :lol: :lol: Quote
jotpeg Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 Kobix, czy podpisalabys zrzeczenie dla Wellington? Quote
Frotka Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 Kobix chyba jeszcze nie dojechała do domu, do Końskich.... Quote
salibinka Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 wellington napisał(a):Otoz to ! Moglabym go wziac, ale musialby byc tylko moj ! W takim razie mamy drugą możliwość. Jak rozumiem, jest pani gotowa przyjąć Bazia, jeśli kobix zdecydowałaby się przekazać pani prawo własności? Quote
wellington Posted August 3, 2008 Posted August 3, 2008 Tak, salibinko. Jesli otrzymam prawo wlasnosci to przyjmujemy Bazyla - ja, dwa psy oraz 5 nie sikajacych nigdzie poza kuweta kotow :loveu:. Niczego Bazylkowi nie zabraknie oprocz - stresu :eviltong: Quote
kobix Posted August 3, 2008 Author Posted August 3, 2008 ten tekst był bez znaczenia,więc znikł.każdy i tak myśli co myśli. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.