Tweety Posted January 26, 2009 Author Posted January 26, 2009 w Chironie uzgodnione, we środę można je przywieźć. Potem będziemy sie martwić co dalej ale liczę na pomoc (nie w martwieniu się tylko znalezieniu DT ) Quote
Kinya Posted January 26, 2009 Posted January 26, 2009 Przepraszam, że nie w temacie, ale to dla mnie bardzo ważne: czy mamy w Krakowie jakiegoś zwierzęcego onkologa? Mój Gines...:cry: Quote
Tweety Posted January 27, 2009 Author Posted January 27, 2009 [quote name='"Tweety"']a teraz porcja kolejnych ustawionych w kolejce za Tygryskiem :cry: 1. kocurek, który postanowił, że nie będzie wstawał, leży i sika pod siebie, łapki już w odleżynach, nie wstaje tez do jedzenia, z podstawionej miseczki je tak, że aż sie dławi tego kocurka kolejka już nadeszła, odszedł tej nocy :cry: :cry: :cry: czy zdążymy pomóc tym dwóm pozostałym??? ja nie mam ich dzisiaj gdzie dać, no nie mam, no! Quote
Tweety Posted January 27, 2009 Author Posted January 27, 2009 Kinya napisał(a):Przepraszam, że nie w temacie, ale to dla mnie bardzo ważne: czy mamy w Krakowie jakiegoś zwierzęcego onkologa? Mój Gines...:cry: tak jak było pisane na miau, pakuj Ginesika i uderzaj do dr Jagielskiego w W-wie Quote
Tweety Posted January 27, 2009 Author Posted January 27, 2009 Gabryś odstawiony do domu, bardzo fajny dom, bardzo mi się podobał, zero wątpliwości jutro łatwo nie będzie, potrzymajcie kciuki za brak korków, problemów, kłód pod nogami, długich wypisów itp: najpierw schron, daj Boże, aby było po kogo jechać, potem Miuti (porwanie Dzikuska i klatki), potem Chiron (odstawienie schroniaków na leczenie, Dzikuska na kastracje, zabranie 3 małolatów), potem Wielopole (porzucenie dwóch małolatów) potem Gracjana (porzucenie trzeciego małolata) potem mjs (fanty na bazarek) a potem ... byleby to nie był czas aby pójść z powrotem do pracy Kastapra dzwoniła, że Liwia już u niej, koziołkuje, barankuje i a w przerwach gania po stole, do wydania jest od ręki. Ale jak Kora w nowym domu, bo nic nie wiem Thor pisał, że domek dla Sylwusia bardzo pozytywny, wieści od Femki z Łodzi również super i Rysio z Tobim jadą chyba w niedzielę do domu. Nasz Milusia ma wirtualna opiekunkę, która pisze do mnie codziennie i też już dzwoni i zapytała dzisiaj czy może wypełnić ankietę adopcyjną abym sprawdziła, że nadaje się na stały dom dla Mili Bardzo mnie to urzekło, ankietę już dostałam, jej wynik bardzo mi się spodobał Quote
malagos Posted January 28, 2009 Posted January 28, 2009 Jak w schronisku, te dwa kotki?... Ten rudzik jest taki sliczny :placz: Quote
Tweety Posted January 28, 2009 Author Posted January 28, 2009 malagos napisał(a):Jak w schronisku, te dwa kotki?... Ten rudzik jest taki sliczny :placz: Rudzika wzięła wczoraj wolontariuszka, zdrutowanego biorę dzisiaj ja Quote
malagos Posted January 28, 2009 Posted January 28, 2009 Jejku jej, to żyją?... :multi: Ciekawe, jak karmienie tego zadrutowanego pana? Nadal pluje? Quote
j3nny Posted January 28, 2009 Posted January 28, 2009 Tweety napisał(a):Rudzika wzięła wczoraj wolontariuszka, zdrutowanego biorę dzisiaj ja jeżeli uda się Rudzika przetrzymać na DT do około 25 lutego, to będę mieć dla niego domek, jak państwo wrócą z "ferii" domek fajny, mam nadzieję że się uda to dograć Quote
EVA2406 Posted January 28, 2009 Posted January 28, 2009 Najpierw trzeba postawić diagnozę i wyleczyć go. A potem to już będzie z niego prawdziwe cudo. Quote
Tweety Posted January 28, 2009 Author Posted January 28, 2009 a ja wróciłam z wojaży po Krakowie i też mi się ryczeć chce jak cholera. mam w łazience kotkę, Fiestę, która chyba nie dożyje jutra. Depresja taka, że jeszcze nie widziałam takiego stanu u kota. Oczywiście oddana po śmierci pani, najpierw było ok, potem przestała siusiać, potem przestała jeść. Siusianie wróciło, nie trzeba wyciskać ale nie je i nie wiem czy kiedykolwiek coś zdąży zjeść. Co jakąś chwilę rozpaczliwie płacze, tak płytko, szybko oddycha, ma takie drgawki jak po długim płaczu u człowieka. Boję się o nią jak cholera, boję się kolejnej śmierci, tez jak cholera :cry: :cry: :cry: Quote
Tweety Posted January 28, 2009 Author Posted January 28, 2009 Fiesta już się tuli do swojej Pani .... Nie zdążyłam z nią dojechać nawet na dyżur, umarła po drodze, głaskałam ją do końca, nic więcej nie mogłam dla niej zrobić, naprawdę nic, chociaż tak bardzo chciałam ... Quote
Tweety Posted January 28, 2009 Author Posted January 28, 2009 odebrałam też dzisiaj tego niejadka co miał połamaną szczękę i żuchwę, został nazwany Dyzio. Dość się miotał po transporterze więc mam jakąś tam nadzieję, że ma siłę walczyć. Fiesta została wzięta na dokładkę - zostawiliśmy ją po drodze w domu i potem od Miuti został zabrany Dzikusek i klatka dla kłajskich kociuchów. Potem zostawiliśmy Dzikuska na ciachnięcie w Chironie i Dyzia na wyprowadzenie z niejedzenia. Zabraliśmy stamtąd Arniego i jego siostrę (te z Jurczyc)i Filipa od Kastaprya także przepięknego narzeczonego Liwi - Filona. Chłopaki pojechały na Wielopole a my potem dalej z koteczka do Gracjany. Z powrotem tylko międzylądowanie u mjs z rzeczami na bazarek i do domu a tutaj ciąg dalszy już znany Jak się Fiesta zaczęła dusić to pognaliśmy do Arki, bo w Krakvecie tylko młoda wetka ale nic to nie dało a to dzisiejsze nieudolne fotki: Dyzio, juz bez drutów, ok 2 lata koteczka z Jurczyc, której imienia nie mogę sobie przypomnieć :oops: 4-5 miesięcy olbrzym Filon, patrzcie na kolory, ma jeszcze troszkę chore oczko, po jakiejś bójce, ok. 2 lata Filipek od Kastapry, ok 4 m-cy, miziaczek kończy chorować Quote
Tweety Posted January 28, 2009 Author Posted January 28, 2009 a ta czarna plama to brat Elzy (przypomniałam sobie w końcu) Arni Quote
Isabel Posted January 29, 2009 Posted January 29, 2009 Biedne te zwierzęta po śmierci swoich opiekunów, najbiedniejsze:-( Fiesta pewnie szczęśliwa razem ze swoją panią... [*] Quote
Tweety Posted January 29, 2009 Author Posted January 29, 2009 [quote name='Isabel']Biedne te zwierzęta po śmierci swoich opiekunów, najbiedniejsze:-( Fiesta pewnie szczęśliwa razem ze swoją panią... Mam taka nadzieję, że są już razem, szczęśliwe ... starsza Pani i jej mała koteczka, która tak bardzo bez niej cierpiała Quote
Kamila_s Posted January 29, 2009 Posted January 29, 2009 Tweety bardzo mi smutno z powodu Fiesty....wiem jak strasznie kotki cierpia po stracie bliskich.....moj kotek Emil dwa razy mial depresje po odejsciu najpierw naszego kochanego pieska i potem kotka towarzysza przez 10lat:shake::shake:wiem jak cierpia i ile cierpliwosci i milosci wtedy potrzebuja...dlatego podwojnie mi smutno,ze Fiesta odeszla........ niech bedzie szczesliwa teraz ze swoja Pania...[ * ] Quote
Tweety Posted January 30, 2009 Author Posted January 30, 2009 Czarodziejka napisał(a):Boże, ile tu kotów....:placz: i na razie się nie zapowiada, że będzie mniej mimo ciągłych adopcji:shake: Najgorsze, że mnóstwo kotek ma już teraz rujki :crazyeye: , jeżeli te bezdomne też to marzec zapowiada się ciekawie:mad::shake: Quote
Kinya Posted January 30, 2009 Posted January 30, 2009 Aż się boję myśleć o takich miejscach jak Kłaj. A przecież są ich tysiące :shake: Quote
Tweety Posted January 31, 2009 Author Posted January 31, 2009 Z dobrych wieści to Tiger poszedł wczoraj do domu, a ze złych to to, że Dyzio nie żyje, doktor zrobił mu sekcję, kociuszek miał mocznicę w skrajnym stadium :cry: :cry: :cry: Quote
Isabel Posted January 31, 2009 Posted January 31, 2009 Tweety napisał(a):Z dobrych wieści to Tiger poszedł wczoraj do domu, a ze złych to to, że Dyzio nie żyje, doktor zrobił mu sekcję, kociuszek miał mocznicę w skrajnym stadium :cry: :cry: :cry: Czyli ta podrutowana żuchwa to pestka w porównaniu z tym, co naprawdę w jego organizmie się działo:-( Taki młodziutki kotek:placz: Dyziu Quote
Tweety Posted January 31, 2009 Author Posted January 31, 2009 wróciliśmy z Kłaja i z ..... krakvetu :( W Kłaju wypuściliśmy 7 kotków, pognały przed siebie i tyle je było widać. Żarełko już na nich czekało. Panu Janowi zostawiłam jeszcze 10 puszek. Wracając Marek zadzwonił, że z Pestką jest źle, zabraliśmy ją i pojechaliśmy do Krakvetu. Oczywiście jak dyżur to kolejka jak fiks a tu kotka usiłuje nam zejść :evil: Ale w gabinecie też był kocur w fatalnym stanie więc nic się nie dało przyspieszyć :( Rokowania złe, do tego wszystkiego co ma Pestunia dołączyła zółtaczka, trzeba brać też pod uwagę FIP, bo ponoć też tak może się objawiać. Na szczęście udało się założyć wenflon, odczekaliśmy kroplówkę, dostała też Zylexis i poszła do klateczki. Właściwie to można się już tylko modlić albo odprawiać czary albo trzymać kciuki, co kto woli :cry: A ja psychicznie to już dętka jestem, ileż kotów w tygodniu może umrzeć?? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.