Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

w Chironie uzgodnione, we środę można je przywieźć. Potem będziemy sie martwić co dalej ale liczę na pomoc (nie w martwieniu się tylko znalezieniu DT )

  • Replies 1.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='"Tweety"']a teraz porcja kolejnych ustawionych w kolejce za Tygryskiem :cry:

1. kocurek, który postanowił, że nie będzie wstawał, leży i sika pod siebie, łapki już w odleżynach, nie wstaje tez do jedzenia, z podstawionej miseczki je tak, że aż sie dławi







tego kocurka kolejka już nadeszła, odszedł tej nocy :cry: :cry: :cry:

czy zdążymy pomóc tym dwóm pozostałym??? ja nie mam ich dzisiaj gdzie dać, no nie mam, no!

Posted

Kinya napisał(a):
Przepraszam, że nie w temacie, ale to dla mnie bardzo ważne: czy mamy w Krakowie jakiegoś zwierzęcego onkologa? Mój Gines...:cry:


tak jak było pisane na miau, pakuj Ginesika i uderzaj do dr Jagielskiego w W-wie

Posted

Gabryś odstawiony do domu, bardzo fajny dom, bardzo mi się podobał, zero wątpliwości

jutro łatwo nie będzie, potrzymajcie kciuki za brak korków, problemów, kłód pod nogami, długich wypisów itp: najpierw schron, daj Boże, aby było po kogo jechać, potem Miuti (porwanie Dzikuska i klatki), potem Chiron (odstawienie schroniaków na leczenie, Dzikuska na kastracje, zabranie 3 małolatów), potem Wielopole (porzucenie dwóch małolatów) potem Gracjana (porzucenie trzeciego małolata) potem mjs (fanty na bazarek) a potem ... byleby to nie był czas aby pójść z powrotem do pracy

Kastapra dzwoniła, że Liwia już u niej, koziołkuje, barankuje i a w przerwach gania po stole, do wydania jest od ręki.
Ale jak Kora w nowym domu, bo nic nie wiem
Thor pisał, że domek dla Sylwusia bardzo pozytywny, wieści od Femki z Łodzi również super i Rysio z Tobim jadą chyba w niedzielę do domu.
Nasz Milusia ma wirtualna opiekunkę, która pisze do mnie codziennie i też już dzwoni i zapytała dzisiaj czy może wypełnić ankietę adopcyjną abym sprawdziła, że nadaje się na stały dom dla Mili Bardzo mnie to urzekło, ankietę już dostałam, jej wynik bardzo mi się spodobał

Posted

malagos napisał(a):
Jak w schronisku, te dwa kotki?... Ten rudzik jest taki sliczny :placz:


Rudzika wzięła wczoraj wolontariuszka, zdrutowanego biorę dzisiaj ja

Posted

Tweety napisał(a):
Rudzika wzięła wczoraj wolontariuszka, zdrutowanego biorę dzisiaj ja



jeżeli uda się Rudzika przetrzymać na DT do około 25 lutego, to będę mieć dla niego domek, jak państwo wrócą z "ferii"
domek fajny, mam nadzieję że się uda to dograć

Posted

a ja wróciłam z wojaży po Krakowie i też mi się ryczeć chce jak cholera. mam w łazience kotkę, Fiestę, która chyba nie dożyje jutra. Depresja taka, że jeszcze nie widziałam takiego stanu u kota. Oczywiście oddana po śmierci pani, najpierw było ok, potem przestała siusiać, potem przestała jeść. Siusianie wróciło, nie trzeba wyciskać ale nie je i nie wiem czy kiedykolwiek coś zdąży zjeść. Co jakąś chwilę rozpaczliwie płacze, tak płytko, szybko oddycha, ma takie drgawki jak po długim płaczu u człowieka. Boję się o nią jak cholera, boję się kolejnej śmierci, tez jak cholera
:cry: :cry: :cry:

Posted

Fiesta już się tuli do swojej Pani .... Nie zdążyłam z nią dojechać nawet na dyżur, umarła po drodze, głaskałam ją do końca, nic więcej nie mogłam dla niej zrobić, naprawdę nic, chociaż tak bardzo chciałam ...

Posted

odebrałam też dzisiaj tego niejadka co miał połamaną szczękę i żuchwę, został nazwany Dyzio. Dość się miotał po transporterze więc mam jakąś tam nadzieję, że ma siłę walczyć. Fiesta została wzięta na dokładkę - zostawiliśmy ją po drodze w domu i potem od Miuti został zabrany Dzikusek i klatka dla kłajskich kociuchów. Potem zostawiliśmy Dzikuska na ciachnięcie w Chironie i Dyzia na wyprowadzenie z niejedzenia. Zabraliśmy stamtąd Arniego i jego siostrę (te z Jurczyc)i Filipa od Kastaprya także przepięknego narzeczonego Liwi - Filona. Chłopaki pojechały na Wielopole a my potem dalej z koteczka do Gracjany. Z powrotem tylko międzylądowanie u mjs z rzeczami na bazarek i do domu a tutaj ciąg dalszy już znany Jak się Fiesta zaczęła dusić to pognaliśmy do Arki, bo w Krakvecie tylko młoda wetka ale nic to nie dało

a to dzisiejsze nieudolne fotki:

Dyzio, juz bez drutów, ok 2 lata



koteczka z Jurczyc, której imienia nie mogę sobie przypomnieć :oops: 4-5 miesięcy




olbrzym Filon, patrzcie na kolory, ma jeszcze troszkę chore oczko, po jakiejś bójce, ok. 2 lata



Filipek od Kastapry, ok 4 m-cy, miziaczek kończy chorować

Posted

[quote name='Isabel']Biedne te zwierzęta po śmierci swoich opiekunów, najbiedniejsze:-(
Fiesta pewnie szczęśliwa razem ze swoją panią...



  • Mam taka nadzieję, że są już razem, szczęśliwe ... starsza Pani i jej mała koteczka, która tak bardzo bez niej cierpiała

    Posted

    Tweety bardzo mi smutno z powodu Fiesty....wiem jak strasznie kotki cierpia po stracie bliskich.....moj kotek Emil dwa razy mial depresje po odejsciu najpierw naszego kochanego pieska i potem kotka towarzysza przez 10lat:shake::shake:wiem jak cierpia i ile cierpliwosci i milosci wtedy potrzebuja...dlatego podwojnie mi smutno,ze Fiesta odeszla........
    niech bedzie szczesliwa teraz ze swoja Pania...[ * ]

    Posted

    Czarodziejka napisał(a):
    Boże, ile tu kotów....:placz:


    i na razie się nie zapowiada, że będzie mniej mimo ciągłych adopcji:shake:
    Najgorsze, że mnóstwo kotek ma już teraz rujki :crazyeye: , jeżeli te bezdomne też to marzec zapowiada się ciekawie:mad::shake:

    Posted

    Z dobrych wieści to Tiger poszedł wczoraj do domu, a ze złych to to, że Dyzio nie żyje, doktor zrobił mu sekcję, kociuszek miał mocznicę w skrajnym stadium :cry: :cry: :cry:

    Posted

    Tweety napisał(a):
    Z dobrych wieści to Tiger poszedł wczoraj do domu, a ze złych to to, że Dyzio nie żyje, doktor zrobił mu sekcję, kociuszek miał mocznicę w skrajnym stadium :cry: :cry: :cry:


    Czyli ta podrutowana żuchwa to pestka w porównaniu z tym, co naprawdę w jego organizmie się działo:-( Taki młodziutki kotek:placz:
    Dyziu


  • Posted

    wróciliśmy z Kłaja i z ..... krakvetu :(

    W Kłaju wypuściliśmy 7 kotków, pognały przed siebie i tyle je było widać. Żarełko już na nich czekało. Panu Janowi zostawiłam jeszcze 10 puszek.
    Wracając Marek zadzwonił, że z Pestką jest źle, zabraliśmy ją i pojechaliśmy do Krakvetu. Oczywiście jak dyżur to kolejka jak fiks a tu kotka usiłuje nam zejść :evil: Ale w gabinecie też był kocur w fatalnym stanie więc nic się nie dało przyspieszyć :(
    Rokowania złe, do tego wszystkiego co ma Pestunia dołączyła zółtaczka, trzeba brać też pod uwagę FIP, bo ponoć też tak może się objawiać. Na szczęście udało się założyć wenflon, odczekaliśmy kroplówkę, dostała też Zylexis i poszła do klateczki. Właściwie to można się już tylko modlić albo odprawiać czary albo trzymać kciuki, co kto woli :cry:
    A ja psychicznie to już dętka jestem, ileż kotów w tygodniu może umrzeć??

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    ×
    ×
    • Create New...