sleepingbyday Posted September 17, 2008 Posted September 17, 2008 w takim klimacie żyjemy. "10 miesięcy zima, a potem już tylko lato, lato, lato...." :diabloti: Quote
Fasolka Posted September 17, 2008 Posted September 17, 2008 Jestem pod wielkim wrażeniem tego postępu u Frotki - uważam to za swoisty cud... JoSi jesteś cudotwórczynią... Quote
JoSi Posted September 18, 2008 Posted September 18, 2008 Każda, najmniejsza zmiana zdrowia Frotki tak długo trwa, że jej już nie widzę. Nie merda jeszcze ogonkiem, podnoszenie się jest od początku ale ze zmianą odruchu łapek obu , zwłaszcza tej lepszej prawej, jak przy chodzeniu. W lewej jeszcze nie podnosi stopy ale też już ruchy są przód-tył. Z tego co wiem, czucie głębokie może wrócić ale chodzenie niekoniecznie. Dobre jest chociaż zachowanie postawy bez przewracania się na bok. Wszystko razem ładnie wygląda przy włożonym śpioszku i pampersie, gorzej bez zabezpieczeń. Sprawdzam co jakiś czas puszczając sunię na podłogę rozebraną. Dużo lepiej Frotka zachowuje się na trawie, zresztą zdjęcie takie umiaściłam, gdzie sama wstała i stała. W żadne cuda nie wierzę. Frotka dostaje homeopat na etanolu 2x dziennie, poza tym resztę leków regularnie, zastrzyki codziennie, masaże i gimnastykę 3x dziennie lub więcej. Czyli robota, robota i nadzieja, staczająca się chwilami do rowu Mariańskiego, największej depresji na tej planecie. Quote
sleepingbyday Posted September 18, 2008 Posted September 18, 2008 JoSi napisał(a):W żadne cuda nie wierzę. Frotka dostaje homeopat na etanolu 2x dziennie jeszcze w alkoholizm wpadnie :evil_lol: Quote
Fasolka Posted September 18, 2008 Posted September 18, 2008 OK JoSi poddaję się ;-) Jesteś najpracowitszą cudotwórczynią w tym kraju :-) Quote
JoSi Posted September 19, 2008 Posted September 19, 2008 O 5-tej rano Haker, Filip i Gabor tłukły się na moim łóżku i nie miała bym nic przeciwko, gdybym nie oberwała przy okazji. Jakieś pazury wbiły się w moją głowę więc trzy koty zostały wyrzucone, został Morycek, spokojnie śpiący. Właśnie miałam gotować ryż gdy okazało się, że do pojemniczka z podziałką nasiusiała Franeczka i trzeba było myć wyskalowane naczynie. Zaraz wychodzimy z Frotką do weta po Karcivan dla Tusi, wcześniej trzeba zrobić zastrzyk, czego Frotka nie lubi coraz bardziej. No dobrze, cieszę się z czucia, mniej z afer robionych przez Frotkę. Wije się i warczy złowrogo, muszę podchodzić ją psychologicznie przemawiając czule i wychwalając jej mądrość i cierpliwość. Fafik zarekwirował szafę Frotki z największego pudła, którego brzegi zaczął zjadać więc położyłam na nie jeden z ocalałych spodów po pontonie i szmatkę do rozkopywania. Od paru dni nic nie pogryzł, wygląda na szczęśliwego. Quote
JoSi Posted September 20, 2008 Posted September 20, 2008 Na wózeczkowe spacery z Frotką zabieram teraz dwa woreczki foliowe do zapakowania kółek, które zawsze są w błocie gdy wracamy. Frotkę w stanie mokrym pakuję do torby, wózek przypinam do paska tejże, obijają się trochę te kółka o kolana więc lepiej zabezpieczać się przed błotem. Frotce deszcz nie przeszkadza, chyba tylko wtedy gdy rozgląda się po świecie przechylając łepek w prawo i w lewo. Czasami deszcz pada jej do ucha i zaczyna trzepać głową. W domu następuje przegląd techniczny suni, wycieranie do sucha całej i uszu, czego strasznie nie lubi. Trudno, coś za coś, spacery uwielbia. Quote
Monia70 Posted September 20, 2008 Posted September 20, 2008 Tyle wysiłku, tyle twojej miłości, samozaparcia . A wszystko dla miłosci Frotki:loveu::placz::loveu: Bijatyki kocurków :loveu::roll: Do tej pory mam blizny po Kefirku, którego nie ma od maja tego roku :-( Quote
ulvhedinn Posted September 20, 2008 Posted September 20, 2008 ha, a ja Ci zazdroszczę gabarytów Frotki, wyobraziłam sobie pakowanie Kry do torby.... i pękłam ze śmiechu ;) bo wizja jak sie uginam pod giga-torbiszonem była nader plastyczna.... Quote
JoSi Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 Pani wet, wydająca Karsivan dla Tusi, przyglądała się Frotce i martwiła ją ruchliwość suczki na wózeczku, która jak zwykle ani sekundy nie ustała w miejscu. Gdyby ne była taka ruchliwa może szybciej zaczęła by chodzić. Quote
JoSi Posted September 23, 2008 Posted September 23, 2008 Nie mówiłam, że jest to bardzo mądra sunia? Spacer dzisiejszy zaczął się jak zwykle od szczekania na wszystko i wszystkich, deszcz tylko rosił trochę. Przeszłyśmy tak akustyczne 300 m, Frotka uspokoiła się zupełnie, doszłyśmy do skrzyżowania chodników gdzie sunia stanęła, odwróciła się i wyczytałam w jej oczach pytanie: "gdzie teraz?" Nic nie mówiąc pokazałam dłonią w lewo, Frotka skręciła o 90 st. tam gdzie miała. I tak do końca spaceru, przez godzinę powtarzała i pytania i prawidłowe reakcje. Ryfka tak zawsze się zachowuje, Frotka nie miała szans nauczyć się od niej bo razem na spacery nie chodzą. Zresztą Ryfki też nie uczyłam, sama wpadła na to, jak Frotka. Zadają nieme pytania, po których uzyskują bezsłowne odpowiedzi, ruch dłonią w prawo, w lewo lub prosto. Psy lepiej rozumieją gesty, my musimy plątać się w słowach jednoznacznych, wieloznacznych i nic nie znaczących. Już od tygodnia niebo jest barwy mocno brudnego mopa, z którego albo cieknie albo leje. Cztery psy śpią (aż im zazdroszczę), Fafik na pudle, Tusia w budce od Wisełki na kocykach od MalgosMalgos, Ryfka na stercie przekopanego koca, zmęczona po spacerze Frotka w podtaci żaby na kocyku od MalgosMalgos i wszyscy razem tuż obok mnie. Koty skryły się gdzieś w domu, żadnego nie widzę, mogą być na lodówce gdzie mają poduszkę, na pralce z materacykiem, na jednej z trzech półek pozbawionych specjalnie dla nich książek, w sypialni na tapczanie. Quote
Wet-siostra Posted September 25, 2008 Posted September 25, 2008 Zaczynam wierzyć w cuda...:loveu: Quote
JoSi Posted September 26, 2008 Posted September 26, 2008 Wet-siostra napisał(a):Zaczynam wierzyć w cuda...:loveu: Wet-siostro, zacznę wierzyć w cuda jak już nie będzie psów w azylach i dzieci w "bidulach" czyli NIGDY. Cała reszta jest zwyczajna, bez cudów. Podczas gimnastyki Frotka kilka razy podniosła LEWĄ stopę, która dotychczas wisiała. Jeszcze słabo jej to idzie, jakoś nieśmiało, za to obrona przed zastrzykiem coraz lepiej. Warczy nawet na zwykłą igłę, gdy przyszywam na niej poduszki do śpioszka. Nie ma zaników mięśni w łapkach, w prawej całkiem są niezłe. Obie zgina w kolanach podciągając pod brzuszek. Martwi mnie tylko brak machania ogonem. Ktoś, gdzieś napisał o długim oczekiwaniu na działanie homeopatów, więc czekam, nigdzie się nie spieszę. Dr Kujawski pewnie to przewidział wyznaczając kolejne badanie po dwóch miesiącach, czyli ok. 5-tego listopada. Frotka jest przekochaną psiunką, brała bym ją dawno do łóżka, gdyby nie koty panoszące się na nim, obecnie już cztery regularnie a Gabor jest większy od Filipa, który wyniósł gdzieś kawałek włącznika światła. Quote
sleepingbyday Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 no z tym włącznikiem światła to prawdiwa epopeja... frotka robi postępy - powoli, ale stale, cały czas do przodu, nie ma lepszej wiadomości. Quote
JoSi Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 Filip sam znalazł kawałek włącznika światła. Fafik wlazł na największy nasyp w okolicy robiąc na samej górze kupsztala. Widok super. TZ postanowił wychować cztery psy z wynikiem zadziwiającym. Fafik schował się pod moje nogi, Frotka przytuliła się do niego, Ryfka straciła słuch chowając się w przejście do przedpokoju z uszami na podłodze, Tusia uciekła na moje ręce wylizując z rozpędu polar. Żadne przysmaki nie pomogły. Sama byłam zdziwiona, zwłaszcza Tusią tak kochającą TZ-ta, który na nasze szczęście poszedł sobie do Homera - niewidomego od urodzenia kanarka. TZ to mój Tymczasowy (od 24-rech lat) Zwierzak. Jawny przykład najtrwalszych w tym kraju prowizorek. Quote
JoSi Posted October 4, 2008 Posted October 4, 2008 Właśnie straciłam całkiem poczucie humoru patrząc na Barbi, która jest u mnie w DT. Składanie obietnic na "odwal się" też mi bokiem wyszło, ale w ogóle wymaganie takich obietnic jest paranoją. "Nigdy więcej nie ratuj kolejnego psa"? Frotka właściwie bez zmian, może trochę lepiej podnosi się po Traumeelu. Coraz bardziej nie lubi tych zastrzyków, wyrywa się i warczy aż sama sobie wbiłam igłę w palec. Wczoraj byłyśmy razem na imieninach mojej mamy, Frotka zachowała się świetnie. Siedziała spokojnie w pampersie na podłodze nie odchodząc od nogi. Windy trochę się bała. Rano menel z pod śmietnika zdjął czapkę, pokazując jak go ktoś siekirą w głowę strzelił. Fakt, równa rana od czoła do czubka głowy najeżona szwami. Quote
Monia70 Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 JoSi napisał(a):Właśnie straciłam całkiem poczucie humoru patrząc na Barbi, która jest u mnie w DT. Joasiu, a którz kolejny zawital pod Twój dach????????? Quote
MalgosMalgos Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=102118&page=438 Quote
JoSi Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 Teraz w domu jest pięć psów ale Barbi tylko w DT. Frotka usiłuje stanąć, jest odrobinę lepiej, tylko odrobinę. Nikt nie wie, czy kiedykolwiek zacznie chodzić. Codziennie dostaje zastrzyki homeopatyczne, może one działają. Około 5 listopada będzie u dr Kujawskiego, który pewnie zdecyduje co dalej. Dalej dostaje całą miskę jedzenia, składającego się głównie z wody. Siusianie idzie jej świetnie jednak chwilami czuję zapach moczu zastoinowego. Za dwa, trzy tygodnie będzie miała badania krwi i moczu. Wtedy się okaże czy przepłukała nerki. Quote
sleepingbyday Posted October 6, 2008 Posted October 6, 2008 a jak tezetowi spodobała się barbinulka? Quote
JoSi Posted October 7, 2008 Posted October 7, 2008 Przyjaciółka z W-awy podesłała mi prezent imieninowy, urodzinowy, na Dzień Dziecka, Święto Zmarłych, Gwiazdkę i Dzień Lenina, wszystkie zaległe i przyszłe święta a prezentem okazała się pani z Krakowa myjąca okna. Pani weszła do mieszkania gdy z pieluchy Frotki wypadła koo.., Barbi zrobiła swoją, Franeczka wymiotowała sianem Gryzeldy, psy szczekały jak wściekłe, koty w ucieczce poprzewracały krzesła. Jakoś oczy jej wyszły z orbit, sprzątnęłam więc co się dało i poszłam sobie na spacer z trzema psami, żeby nie mieć na sumieniu początku Bazedowa u tej kobiety. Po naszym powrocie wyglądała w miarę normalnie a nawet umyła już okno balkonowe. Czuję się nieswojo, jakby szyb brakowało. Spacery wzrosły ilościowo o codzienne wędrówki do weta z Barbi wynoszonej w torbie, z której się nie rusza a jak ja ją ruszę to kończy się pełzaniem bez odrywania brzucha od podłoża lub kładzeniem na plecy. W domu nóżek nie gubi. W piątek maszerujemy z Ryfką do weta, między przedniemi łapkami rośnie jej szybko guz. Wetka dzisiaj stwierdziła możliwość przerzutu, po wycięciu trzy lata temu nowotwora złośliwego. Tylko sobie w łeb strzelić..... Quote
sleepingbyday Posted October 7, 2008 Posted October 7, 2008 JoSi, święta kobieto z krakgrodu, za każdym razem, jak piszesz posta, mam ochotę lecieć do nuncjatury apostolskiej z pytaniem o przedśmiertny proces beatyfikacyjny. oraz popadam w galopujące kompleksy.... Quote
Panca Posted October 7, 2008 Posted October 7, 2008 podobnie sie czuje jak sleepingbyday-bardzo to trafnie ujelas cioteczko:diabloti: Quote
Wet-siostra Posted October 7, 2008 Posted October 7, 2008 Takie osoby,jak Cioteczka Josi,powinno się klonować...:loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.