Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Cytuję z wczoraj:

"natalia_aa" napisał(a):
Fixacja vel Buba miała dzisiaj umówiony zabieg sterylizacji i RTG łap. Zabieg sterylizacji jednak nie został wykonany, gdyż blizna na brzuchu na 95% wskazuje na to, że taki zabieg został już wykonany, gdyby jednak jakimś cudem pojawiła się cieczka, oczywiście taki zabieg zostanie przeprowadzony.

U suni zdiagnozowano zwichnięcie rzepki w obydwóch kolanach, zwyrodnienie stawowo-kostne. Lewe kolano jest w zdecydowanie gorszym stanie i ono w pierwszej kolejności kwalifikuje się do operacji, której koszty wynoszą rzędu 600-700zł.

Najważniejszy jest jednak fakt, że sunia pojechała dzisiaj do swojego nowego domu, zamieszkała w Gdańsku niedaleko Kany u Nataszyi Łukasza, którzy mieli już astkę. U lek. weterynarii byliśmy razem, aktualni rodzice niuni niczym się nie zrazili, będą niunię leczyć, wykonają operację, pokryją wszelkie koszty, zajmą się rehabilitacją i dalszą rekonwalescencją. Operacja przewidziana jest na początek lutego, jak Buba się zaaklimatyzuje. W lecznicy była także nasza znajoma rehabilitantka, która wytłumaczyła wszystko co i jak, jak będzie wyglądać jej rehabilitacja, jakie zabiegi są najistotniejsze, pomoże im oczywiście w razie problemów.

Natasza i Łukasz zakupili potrzebne akcesoria, obroża została już zamówiona u naszej forumowej los-ferros, więc pozostaje czekać na wieści i zdjęcia ;)

Także temat szczęśliwie przenoszę, życzę wszystkim takich adoptujących :mrgreen:

Posted

BANXA vel DODA:

Gdzieś mi umknęły świąteczne wieści od Dody

Z Doda dajemy sobie radę.
Czasami przy zabawie jest zbyt spontaniczna i trzeba na nią uważać,
żeby się za mocno nie zapędziła, ale to wszytko jest do opanowania.
Nadal uwielbia słodycze, uwielbia spać w pościeli ( moment naszej
nieuwagi - a juz leży na naszym łóżku).

Bardzo podoba się jej śnieg. Gdy spadł pierwszy śnieg - dosłownie
szalała z radości na podwórku.
Doda w tym roku dostała prezent od Mikołaja - nowe gdyzaki, ulubioną
psiarską czekoladę i kiełbaski psiarskie.


AW

Wstawiam obiecane zdjęcia szczęśliwej Dody :D









Posted

STAXA vel MASZA:

Dla tych, którzy nie przeglądają astowego forum, wstawiam celem przypomnienia zdjęcia szczęśliwej Maszy ;)

Domowe żebranie, maj 2009



Rudka/ maj 2009







Rudka/ czerwiec 2009

Posted

Wstaw lepiej fotki tej Twojej Buby, bo mi się nie chce kopiować.

Tymczasem nie wiem, kto pamięta Bronxę, ale wstawiam! Tak wyglądała ponad rok temu:





Witam

No pannica wyrosła na całkiem dużego pieska. Generalnie jest dość posłuszna i karna w domu, natomiast na zewnątrz już jest różnie. Miała okres kiedy dośc gwałtownie dobiegała i obszczekiwała ludzi na zewnątrz ale sobie z tym poradziliśmy, natomiast w domu nikt obcy nie ma z nią szans. Tylko osoby które za młodu powąchała, cała reszta fachowców itp. musi czekać aż ją zamkniemy bo nie toleruje obcych. Za to b. dobrze dogaduje się z naszą córką i ogólnie z dziećmi. Nigdy nie było żadnego przejawu agresji i na tym polu jest wszystko ok, a w sumie tego najbardziej się obawiałem.

Tak że generalnie jest dobrze i myślę że Lena ( tak się teraz wabi) tez nie narzeka ;-)
W załączeniu kilka zdjęć Leny w róznych pozach i miejscach. Jak widać okupuje zarówno kanapy, jak i łóżka ( niestety przyzwyczajenia z posiadania jamnika pozostały ) aczkolwiek z tym walczymy dość skutecznie.

Przy okazji, może będzie nam Pani w stanie pomóc, w załączeniu zdjęcia suni, którą obecnie przygarnęliśmy. Sunia jest śliczna, wygląda jak lis, ma rudy nosek i wołamy na nią Ruda. Niestety piesek nie ma szczęścia, miał niby właściciela niedaleko nas ale ciągle włóczy się sama, jest niestety gryziona przez lokalne psy, nie dojada i dlatego trafiła do nas. Jak pewnie nie trudno się domyślić Lena nie bardzo ją toleruje więc zawsze muszą przebywać w osobnych pomieszczeniach co jest trochę trudne do zrobienia. Szukamy dla niej domu, więc gdyby natrafiła Pani na kogoś kto dałby jej dużo ciepła i miłości ( jest dość mocno przestraszona i nieufna ale tylko na początku ) byłbym bardzo wdzięczny za pomoc. Ja ze swojej strony będę chciał ją wysterylizować i to jak najszybciej jako że chyba jest w ciąży po ostatniej cieczce i moze jeszcze uda się to zrobić. Potencjalnemu właścicielowi moge zapewnić zakup 15kg karmy na dobry początek i innych potrzebnych gadgetów, zaszczepić psa itd, byleby trafiła w dobre ręce bo na prawdę należy jej się dobry dom. Gdyby okazało się że musi urodzić to wtedy niestety ale pieski będziemy zmuszeni uśpić a nią oczywiście zajmiemy się jak najbardziej do czasu aż nie wydobrzeje i wtedy dalej zaczniemy szukac dla niej domu.

Małe sprostowanie, koszyk w którym Lena śpi na jednym ze zdjęć nie jest jej, tylko naszego jamnika, który przyjechał z rodzicami w odwiedziny... ;-)

A tak wygląda teraz:






Posted

Voxa zamieszkała wczoraj rano w swoim nowym domu w Rumi.

Do towarzystwa ma kota syberyjskiego i 2 papugi Żako, na dworze mieszka także nowofunland, wzięty przez rodzinę p. Małgosi jako roczny - mieli z nim przeboje

Z kotem i papugami się już zapoznała, z papugami też bez problemu. Kot kiedy już postanowił zejść z parapetu nafurczał na Voxę, po czym zaczął uciekać, Voxa zrobiła dokładnie to samo szczekając przy tym dodatkowo.

Z 5 letnim synem p. Małgosi dogadała się bez problemu. Zapoznanie z nowofunlandem przełożone będzie na jutro, jest już ciemno, suka ma wystarczająco wrażeń na dzisiaj, z resztą z niufek mieszka na dworze (w domu się ślini i wyje, by go wypuścić), także jest możliwość separacji.

Przed chwilą rozmawiałam z nową mamusią suni, Voxa za p. Małgosią chodzi krok w krok, na podwórku, gdy Pani Małgosia odśnieżała, Voxa zaczęła się bawić, skakać, zupełnie inny pies. Poza furtką zamienia się w konia pociągowego i spacer z nią przy aktualne pogodzie to nie lada wyczyn.

Ma już za sobą próbę pozostawania samej w domu, została na 20 minut, gdy nowi Państwo przyszli leżała rozwalona na kanapie, dostała komendę "zejdź", "miejsce" i przedreptała do siebie.

Na razie jeszcze jest zestresowana i odsypia schronisko, mamy nadzieję, że po okresie aklimatyzacji nie rozpanoszy się za bardzo.

Posted

P. Małgosia chyba wiedziała, że nie zasnę spokojnie, póki nie dostanę choć krótkiego smsa, że wszystko jest ok ;)

Więc dostałam wczoraj wieczorem maila:

Właśnie wróciliśmy ze spacerku z Voxą i Baksem bo przyszedł mój szwagier mi pomóc. Muszę powiedzieć że Voxa bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Mimo nachalności naszego Misia nie było większych problemów. Szczekneła na niego,kłapneła zębami i Baksiu uciekał.

Okazało się że Niunia bardzo lubi zabawki. Jak pokazałam jej sznur bardzo ładnie się na niego nakręca, ładnie aportuje,tylko nie oddaje:)))Uwielbia przytulanie,głaskanie i tarmoszenie,wystarczy kucnąć lub siedzieć na podłodze to już się jej nie idzie pozbyć bo aż na kolana się pcha:))) Co do rozpieszczania to będzie na pewno ale w granicach rozsądku. Voxa na pewno była psem domowym,wystarczy wskazać jej posłanie i powiedzieć na miejsce a grzecznie idzie.Niestety inne komendy nie są jej znane,no chyba że to stres. Jest przekochanym psem. Zachowuje się jak by mieszkała u nas od zawsze.Jak narazie ładnie daje znać że chce wyjść na dwór,mam nadzieję że po nocy też nie będzie niespodzianki. Wieczorem będe mogła ją wykąpać bo włączyli mi łaskawcy do poniedziałku wodę:)) Mam nadzieję że nie będzie problemu z wsadzeniem do wanny. Jaka ona jest kochana:)))

Jak narazie postanowiłam kupić jej skórzaną obrożę a zamówię z tego sklepu Pitman bo jest taka co mi się podoba:)))Mam nadzieję że Niunia będzie w niej ładnie wyglądała:) Strasznie mi się też podobała ta w której do nas dzisiaj przyjechała ale taka to raczej nie nadaje się do chodzenia po domu:)) Pozdrawiam. Rano napiszę na pewno coś więcej o Niuni:)))


A oto zdjęcia, Voxa odsypia 7 m-czny pobyt w schronisku:






Posted



Kopiuje kolejnego maila od p. Małgosi:

Musiałam napisać bo sama w to nie wierzę. Poszłam z Voxą na ostatni spacer,na podwórku minęła normalnie naszego Miśka i grzecznie do furtki a za furtką szok!!! Niunia nie ciągnęła,dwa razy poszła szybszym krokiem ale całkiem inny pies. Fakt że to był jej 5 spacer ale żeby taka zmiana.

Kolejne zaskoczenie było w domu miałam otwartą łazienkę,trochę wody w wannie nalane i zawołałam Voxe. Ona wiedziała o co chodzi:))) Ganiałam się z nią po domu. Skończyło się na złapaniu za obrożę,na ręce i do wanny:))) Po wypraniu pies stracił resztki psa schroniskowego:) Biegała po kuchni,szczekała i zachęcała do zabawy:) Ona jest niesamowita. Całkiem inny pies. Po wysuszeniu było czyszczenie oczek i uszek trochę opornie ale daliśmy radę:) Potem był czas na zabawę. Niuńka złapała sznur i zaczęła się zabawa. Ona z zabawką potrafi wskoczyć na kolana i zachęcać do rzucania. CUDO NIE PIES!!!





  • 2 weeks later...
Posted

Nowe info o psiakach :

Przechodząc do rzeczy, Szexpir to wspaniały pies, tylko z ogromnym ADHD. 2 godziny biegania za kijami z Kaną i jej TZ nie zrobiły na nim większego wrażenia. Byłyśmy wczoraj z nim na spacerze, z boksu oczywiście wystrzelił jak szalony, po przekroczeniu furtki schroniska nieco się uspokoił. Na korekty mechaniczne reaguje bardzo dobrze, naprawdę miło się z nim spacerowało, ale... no właśnie Szexpir musi złapać, rozgryźć, połamać wszystkie drzewa, gałęzie, nie ważne, czy mają kolce, czy mają 5m długości, wszystko musi ulec zniszczeniu. Nie wyobrażam sobie z nim spaceru po lesie. Szexpir szybko nakręca się na tego typu przedmioty i nie jest łatwo go wyciszyć. Ciężko go odciągnąć i skupić jego uwagę w momencie, gdy znajdzie "obiekt pożądania", aczkolwiek jest to wykonalne Ma coś takiego, że po prostu musi się wyżyć, złapać i zniszczyć.

Ponieważ na gryzak jest nakręcony "z głową" to z niego korzystałyśmy cały spacer. Słowo puść, zostaw przy pierwszych dniach pobytu Szexpira u nas musiało być wykrzyczane i wspomagane korektami mechanicznymi, na chwilę obecną Szexpir sam podbiega z gryzakiem i kładzie go pod nogi. Z czasem zaczął także rozumieć, że jak idę w jego stronę trzymając gryzak przed sobą i mówię "nie wolno" to należy się cofać i go nie ruszać, choć widziałam, że dużo go to kosztuje.

Komenda siad idzie mu dość opornie w momencie, gdy jest nakręcony i trzeba konkretnie przedstawiać mu swoje żądania.

Poza tym Szexpir to fajny pies, w boksie uwielbia się przytulać, miziać, nie wykazuje agresji w stosunku do ludzi, na dworze niestety łatwo znajduje rzeczy ciekawsze od przewodnika czyt. drzewa, butelki, puszki... Podczas zabawy jest wpatrzony w człowieka, jak obraz i tylko czeka, by mu ponownie rzucić zabawkę.

W najbliższym wolnym terminie przejadę się z Szexpirem na miasto, by zobaczyć jego reakcje na większą ilość ludzi, zwierząt, na wzmożony ruch uliczny i inne zewnętrzne bodźce.


U Szexpira pojawiła się niewielka zmiana grzybiczna na głowie, dostał Biocan M, dodatkowo łapy zaczął sobie wylizywać, bo zaczyna się pojawiać coraz więcej zaczerwienionych placków...


A oto kilka zdjęć:









Posted

Divix jest bardzo zrezygnowany, znowu ciut schudł, na boku pojawiła się grzybica prawdopodobnie, którą jutro obejrzy lekarz weterynarii. Niuniek nie chciał biegać, nie chciał się bawić, przyszedł poprzytulał się, ale generalnie stał i się patrzył w sumie ciągnąc do schroniska. Nie bardzo mu się to podobało, zupełnie nie ten pies, którego pamiętam. Na spacerze bardzo grzecznie, praktycznie nie czułam go na smyczy, brak jakichkolwiek objawów agresji, fajny, miziasty, potrzebujący kontaktu z człowiekiem pies.

I kilka fot :







Posted

Dexter wydoroślał i nieco się ustatkował. Tzn. w boksie jest koszmar, jego zapiąć na smycz to nie lada wyczyn, próbuje wejść Ci niemalże na ręće byle, by wyjść, a, że ma delikatność słonia to siniaki murowane


Na smyczy idzie PIĘKNIE, aż sama byłam miło zaskoczona, bo patrząc, po jego energii w boksie spodziewałam się konia pociągowego, a tu takie miłe zaskoczenie. Naprawdę wspaniały pies. Opanowany, zrównoważony, jednocześnie pewny swojej siły.

Czasami mało delikatny, zwłaszcza przy powitaniach, skacze bez wyczucia.Minusem u niego jest fakt, że często skacze witając się, podbiegając do przewodnika, choć tutaj z reguły kilkukrotne słowne reprymendy działają. Taki klocek, który myśli, że jest yorkiem

Dexter także dostarczył mi i Kanie atrakcji, jednocześnie jednak przypędzając o zawał. Rzuciłyśmy gryzak, niemniej jednak nie zdążyłyśmy złapać linki no i poszedł w długą... Pół drogi do schroniska biegłam za nim, zniknął mi z oczu, głuchy na me wołania, zwiał z gryzakiem. Gdy już nie mając siły biec, zaczęłam iść, patrzę po chwili leci do mnie w pełni szczęśliwy Dexter bez gryzaka. Co zrobił? Zawinął gryzaka, poleciał niemalże pod schronisko zostawił gryzak i wrócił Przez tego oszołoma mam zakwasy.

Generalnie Dexter to fajny pies, gotowy w 100% do adopcji.

I także kilka zdjęć :










Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...