Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • 2 weeks later...
  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 2 months later...
Posted

Pisze tutaj, poniewaz od wczoraj nie moge sie do Ciebie Natalia dodzwonic. Jest sprawa.... i wiem to od ludzi mieszkajacych na mojej dzielnicy. Otoz na Witominie, ul. Rolnicza 12A... w piwnicy przetrzymywane sa 2 amstaffy. W tym bloku jest taka przybudowka - Fotograf, Fryzjer.. a na dole byl zaklad krawiecki, ktory juz nie istnieje. I wlasnie w tym miejscu mieszkaja psy. Podobno pare razy ktos widzial czlowieka ktory wyprowadzil psiaki. Robia tam chyba remont. Dzieci dokarmiaja psy przez okno, ktore jest w kolko otwarte. KOlezanka dzwonila do mnie wczoraj- podobno na gorze zapalilo sie swiatlo... ale jest pewna, ze u psow nikt nie byl od czwartku. Dorosli ludzie potwierdzaja wersje dzieciakow. Dzwoniono na policje, ale ta nie przyjechala. Raz podobno byla straz... no ale gdy nikogo nie bylo, nie otwierano drzwi- zaniechali dzialan :) Wczoraj ponownie zglosilam sprawe na Straz miejska. Dzwonilam tez do was- jakis chlopak przyjal informacje, powiedzial ze przekaze. Mowil, ze warto zebys i TY wiedziala, bo wtedy bedziesz dzialac ze zdwojona sila :)))) Cos mowil, ze problem jest, gdy psy maja wlasciciela. Nie znam tych chorych polskich procedur. Wcale tez nie twierdze, ze psy trzeba zabrac... bo w schronie musi im byc lepiej. Ktos moze daje im jesc... ale rzadko....zalatwiaja sie tam na miejscu. Tak sie nie robi! Moze jesli bedzie wiedzial, ze ktos sie tym zainteresowal- zacznie dbac o psy. Trzeba gnoja postraszyc. Nie wierzyc w tlumaczenia. Na weekendy psy zawsze sa same. Jak mozna nie wyprowadzic psa. A woda? Ide dzis jeszcze do dzielnicowej. Mam nadzieje Natalia, ze poruszysz niebo i ziemie. MIlego dnia :(

Posted

Trochę wiadomości od psiaków z DS :

VOXA

U Niuni wszystko dobrze. Już ma odstawione tabletki i czuje się bardzo dobrze,mam nadzieję że tak już zostanie. Lalka szaleje jak szczeniak,wszędzie jej pełno,wiecznie męczy naszego Miśka, z niego to sobie posłanie robi jak biega po ogrodzie. No ale co się dziwić lepiej spać na miękkim niedźwiedziu niż na ziemi.Co prawda ludzie przechodzący za płotem troche dziwnie się patrzą a czasami nawet zdjęcia robią.Ostatnio Niunia trochę przytyła mimo diety i zastanawiałam się dla czego. Teraz już wiem że jak mój tata bierze je na spacer jak nas odwiedza to ma pełne kieszenie smakołyków i je futruje :D Zresztą jak jedzie do nas to zawsze dostają jakieś dobre mięsko,gnaty itp. dobrze że jest ładna pogoda to mozemy robić sobie długie spacerki to może wrócą do formy. Wstawiam kilka zdjęć Księżniczki w nowej obroży i smyczy zakupionej na bazarku. Szkoda że nie było rozmiarów na Niedźwiedzie :lol:




Posted

FENIX :

Kondycję to on akurat teraz ma raczej słabą Ruchu ma tyle samo co zawsze tylko jest on mniej intensywny, właśnie ze względu na łapę. Minimalnie chłopakowi się przytyło, mimo że nie powinien (wiadomo, więcej masy = większe obciążenie dla stawów). Jednak przez cała zimę był wybiegany, ponieważ na nim nawet 20 stopniowy mróz żadnego wrażenia nie robił Ostatnio ważył 35 kg, myślę że tak z 1-2 kg mógłby jeszcze zrzucić. Ale teraz przy lepszej pogodzie spokojnie jest to do zrobienia.
A co do zdrowia to cały czas przyjmuje leki. Widać że dużo mu one pomagają no i jakaś poprawa też jest, chociażby dlatego że przerwy między dawkami możemy znacznie wydłużyć. Poza tym to Fenix w ogóle się nie psuje





Posted

Vivaldi ma padaczkę, dziś rano będąc w pracy dostałam telefon od p. Ilony, chłopak miał wczoraj 7 ataków.
Około 2-3 minutowych, 3 pod rząd, 15 minut przerwy i kolejne...

Aktualnie niuiek jest na luminalu 300, 1 tabl na dobę, miejmy nadzieję, że uda się zminimalizować ataki i ustabilizować to wszystko...

Jestem załamana, dobrze, że chłopak trafił na tak wspaniałą osobę, dodatkowo technika weterynarii i opiekę, o jakiej nie marzył. Mam nadzieję, że taka ilość ataków, była jednorazowa i uda się to jakoś opanować...

Nika1202 :Wczoraj wieczorem rozmawiałam z p. Iloną.
Nie mam dobrych wieści.

Antoś ma padaczkę. W dniu wczorajszym wystąpiło u niego aż siedem ataków. Podczas każdego z nich zupełnie nie miał kontaktu z rzeczywistością. Ataki są częste, długie i mają ostry przebieg.

Pani Ilona była już z Małym u weterynarza. Antoś dostał leki przeciwpadaczkowe.

Pani Ilona zajmuje się Antonim z pełnym oddaniem i miłością. I to jest ta pozytywna strona całej tej tragicznej sytuacji.

Zła wiadomość jest taka, że padaczka jest chorobą nieuleczalną.

Nie znamy jeszcze źródła tej choroby u Antoniego. Możliwości jest wiele.
Na ostateczną diagnozę trzeba będzie jeszcze poczekać.

Póki co, Antoni przejdzie serię badań.

Jeżeli ktokolwiek z Was, ma jakieś informacje, doświadczenia związanie leczeniem, postępowaniem z psem chorym na padaczkę - proszę o pomoc.
Tutaj każda wskazówka może okazać się istotna.

Z panią Iloną jestem w stałym kontakcie. O stanie Antosia będziemy pisać na bieżąco.

Trzymajmy mocno kciuki, tak za Antosia, jak i panią Ilonę.




Posted

U Drixona wszystko, w jak najlepszym porządku, w domu robi za odkuracz i zjada wszystko, co Szymon upuści, czy też nie dokończy
Czasami zdarza mu się zrobić niespodziankę w domu, w postaci kuupy, ale poza tym nie sprawia większych problemów.
Jest grzeczny usłuchany i ku mojemu zdziwieniu ma na osiedlu nawet kilku czworonożnych kumpli, z którymi się dogaduje.
Problem z uszami praktycznie zażegnany i póki co zdrowie chłopakowi dopisuje.

Bardzo przywiązał się do rodziny Ewy i poczyna ich bronić... poza tym wszystko jest w porządku, najbardziej słucha się Ewy i małego Szymona

Ponieważ Ewa jest w Gdyni aktualnie, bodajże na weekend wraca do Słupska na uczelnię, ale w poniedziałęk znowu zawita z rodziną w Trójmieście, jesteśmy umówieni na wtorek/środę na spacer, więc jest szansa na aktualne fotki pięknisia!


Obiecane zdjęcia, Nafi wysłała mi ich ponad 100, więc musiałam powybierać
Drixon jest we wspaniałej kondycji, generalnie jestem w szoku jak pięknie schudł, jakie mięśnie mu się wyrobiły no i przede wszystkim jak lśni.

Nie będę dużo pisać, sami zobaczcie!






  • 3 weeks later...
Posted

Pierwsza strona zaktualizowana.
Aczkolwiek nie ma tam jeszcze odzyskanej Muki i suki, która trafiła wczoraj Xanthi vel Jamali...


Wczoraj do domu pojechał Divix, a oto krótka relacja z tej wizyty:

Nowi rodzice niuńka przyjechali, jakoś o 17.30, weszli na górę, Divix, jak nigdy oszczekał ich. Nie minęło jednak kilka sekund, jak zaczął się witać. Euforii w tym wszystkim nie było, Divix doskonale wiedział co się święci. Chodził za Eweliną krok w krok, wpatrzony jak w obrazek. Gdy my sobie rozmawialiśmy, niuniuś albo to szalał z Luxem, albo leżał z miną zbitego psa i patrzył tylko na Ewelinę. Ula i Krzysztof jednak nie dawali za wygraną i dzielnie starali się przekonać łysodupca do siebie.

Divix zachowywał się, jak nie on, z ekscytacji zabawą z Luxem, z nerwów związanych z wyjazdem dwukrotnie nasiusiał na dywan... Po prostu dzielnie robił wszystko, by zniechęcić Ulę i Krzysia do zabrania go!

Po 1.5h rozmowie, podpisaniu formalności, poszliśmy jeszcze na spacer przed długą podróżą chłopaka...

No i przyszło co do rozstania... Ula i Krzyś zapakowali chłopaka do auta, posiedzieliśmy sobie jeszcze chwilę, Diviś otrzymał nowe zabawki i trzeba było się żegnać. Ula płakała, my płakałyśmy... doskonale jednak wiedząc, że to wymarzony dom dla niunia!



Ula i Krzyś zajechali do domu jakoś koło północy, bo tak dostałam telefon. Diviś dzielnie zniósł podróż, przywitał się z mieszkającą obok mamą Krzysia. Gdy wszedł do domu chyba stres trochę odpuścił, biegał po mieszkaniu, obwąchiwał wszystkie kąty, zjadł, napił się i zaczął się bawić, tak, jakby wiedział, że to jego prawdziwa przystań.

Ula wczoraj mówiła, że upatrzył sobie Krzysia, bo gdy ten poszedł do sklepu, Divix zdecydowanie siedział pod drzwiami, szukał go i nasłuchiwał. Aczkolwiek zapewne chłopak po prostu się przeraził, że ktoś mu znowu znika z oczu.


Mamy trochę zdjęć chłopaka z wizyty Uli i Krzysia, Ewelina podeśle mi je po południu na maila to wrzucę

Dziękuję wszystkim za pomoc, Ewelinie za dom tymczasowy, Dagmarze i Kanie za ogłoszenia, Natalii (ms_arwi) za wizytę i wszystkim, którym los Divixa nie był obojętny!

  • 2 weeks later...
Posted

Pierwsza strona zaktualizowana...


Divix niestety do nas wrócił, z wielkim trudem, ale tak wszyscy zadecydowaliśmy.

Do domu natomiast poszedł Madox i Zuzia ;)


MADOX
14 maja wyruszył w podróż do swojego nowego domu, w Lesnikach k. Zielonej Góry. Zamieszkał u Marcina ;)
Był spacer, podpisanie dokumentów, wspólne zakupy na drogę w pobliskim sklepie zoologicznym.
Marcin dzwonił z drogi, że pies sprawuje się dzielnie położył się i zasypia

A oto dokumentacja zdjęciowa:

Spacer jeszcze w schronisku:









Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...