natalia_aa Posted May 25, 2010 Author Posted May 25, 2010 No i czas do domu : Pierwszy dzień po przyjeździe: mms zatytułowany: "Czy to normalny objaw?" :D Quote
natalia_aa Posted May 25, 2010 Author Posted May 25, 2010 A teraz już zdjęcia z nowego domu (relacje można na niebieskim poczytać): Najprzyjemniejsza czesc spaceru, czyli zabawa w wylawianie patykow... O dziwo nie przytargal zadnego topielca, ale wszystko przed nim ;) Quote
natalia_aa Posted May 25, 2010 Author Posted May 25, 2010 Niuniek chce sie bawic: Tak sie ostatnio zastanawialem, kto mogl byc jego poprzednim wlascicielem, no i patrzac na ponizsze zdjecia, wychodzi mi, ze to musial byc na pewno jakis drwal, lub leśnik :lol: Madox doskonale potrafi okorowac drzewa, sami popatrzcie: Quote
natalia_aa Posted May 25, 2010 Author Posted May 25, 2010 ZUZIA: Zuzia wczoraj zamieszkała u Ali i Kuby w Gdańsku. Nowi rodzice zakochali się w lalce od pierwszego wejrzenia Pojechali ją odwiedzić tuż po zabiegu sterylizacji, byli z nią na spacerze także 2 dni temu. Różowe posłanko, lśniące miseczki, szampony, smycze, obróżki już czekały na niunię. W odwiedzinach u Ali i Kuby, Zuzia chodziła wpatrzona w Magdę, doskonale wiedząc, co się święci, więc nowi rodzice musieli się trochę nastarać, co by lalkę do siebie przekonać. Kuchnia bardzo jej się spodobała i jak tylko Kuba, bądź Ala kierowali się w jej stronę Zuzia radośnie biegła za nimi, ku naszemu zdziwieniu posłanko zaakceptowała od razu i poczęła się mościć!. Oczywiście były łzy, płacz, a Magda przed samym naszym wyjściem została wygoniona za drzwi, bo Zuzka się do niej przyklejała. Odczekaliśmy chwilę obserwując reakcję Zuzi i po chwili poszliśmy. Dziś dostałam już informacje od Alicji, że generalnie wszytko jest dobrze, Zuzka jest bardzo grzeczna, choć jak się w środku nocy rozszczekała, bo ktoś po klatce szedł to wszyscy stanęli na równe nogi W tym miejscu po raz kolejny ogromnie dziękuję Magdzie za danie DT niuni i przygotowanie jej do adopcji. Wszystkim ogłaszającym oraz zaangażowanym w pomoc Zuzce! Kana ma kilka zdjęć, niestety z komórki, więc zapewne po pracy wstawi! Quote
Kana Posted June 1, 2010 Posted June 1, 2010 U Vivialdiego w dalszym ciągu wszystko w jak najlepszym porządku, dzisiaj rozmawiałam z p. Iloną. Ataków nie ma, dawka ma być w najbliższym czasie po raz kolejny zmniejszana. Chłopak wazy już dobre 50kg i jest w świetnej formie, 1.6m z miejsca skoczyć, żaden problem Vivaldi zaczął mocno stróżować, gdy przechodzą koło domu ludzie, aczkolwiek na smakołyki daje się odwołać. Jeśli jednak ktoś przy płocie się zatrzyma, zapomnij, będzie piłował tak długo, aż osobnik sobie przejdzie. Na teren wpuszcza wszystkie, nawet obce mu osoby, na które zezwala p. Ilona Wtedy chłopak nie protestuje, a serdecznie wita każdego, zostawiając mu mokre, zaślinione pamiątki wszędzie... Doskonale wie, że rottweilerka i azjatka zza krat kojca nic mu nie zrobią i udaje chojraka... wie, że mimo wszystko jest tym lepiej usytuowanym psem, więc jak to Pani Ilona mówi zrobił się z niego kogucik... zupełnie inny niż poprzedniczka Tatana... Poza tym jest wspaniałym psem, który wniósł wiele radości w życie p. Ilony i jej syna Quote
Kana Posted June 1, 2010 Posted June 1, 2010 Pako wczoraj się przeprowadził, zamieszkał w Gdyni Do towarzystwa będzie miał jamniczkę, jeśli ta go nie zje, aczkolwiek w razie cuś jest możliwość izolacji. Nowi rodzice zrobili niuńkowi wszelkie możliwe zakupy, obróżki, dławik, smyczki, stertę zabawek, kosteczek, smakołyków, szampony, nawet kocyk otrzymał iście nowy. Dmuchając na zimne nowi państwo zaopatrzyli się także w klatkę kennelową, miała ona stać u góry w pokoju Natalii - córki, w którą to Pako jest wpatrzony jak w obrazek, niestety niuniuś nie bardzo chciał wchodzić po schodach na piętro... i klateczka póki co jest w salonie Być może po obiciu schodów wykładziną niuniek zdecyduje się wejść piętro wyżej Pako wparował do domu, opędzlował całą miskę z jedzeniem, pozwiedzał mieszkanie, bez oporów wszedł do klatki, by skonsumować nową kosteczkę, przymknięcie/ zamknięcie klatki jeszcze go trochę stresuje, ale, jak na pierwszy raz - jest super! Ponieważ Natalia rano biega (podziwiam ) Pako na nudę narzekać nie będzie! Powodzenia chłopie! PS: Jeszcze w czerwcu zostanie chłopak wykastrowany, gdyż z racji tego, że długo był przeziębiony, dopiero wczoraj został zaszczepiony... Quote
Kana Posted June 1, 2010 Posted June 1, 2010 Newsy od Fenixa : O tej godzinie dokładnie rok temu Fenix spał już u nas w domu po długiej podróży z Gdyni. Nie wiemy kiedy ma dokładnie "urodziny", więc obchodzimy je 31 maja. Fenix zmienił życie całej naszej rodziny i przeżyliśmy wiele wspaniałych, a czasami i nerwowych chwil. Oby tych drugich było jak najmniej. Mogę tylko chłopakowi życzyć jeszcze dużo zdrowia i wielu lat spędzonych razem. W prezencie Felek dostał wczoraj dużo jedzenia (bo przecież to kocha najbardziej), co skończyło się urodzinowym zabrudzeniem mieszkania podczas naszej nieobecności Dlatego dzisiaj musiał zadowolić się tylko zabawką: Quote
natalia_aa Posted June 1, 2010 Author Posted June 1, 2010 Kana jeśli kopiujesz moje wypowiedzi, to rób to proszę w formie cytatów. Quote
Kana Posted June 1, 2010 Posted June 1, 2010 Staralam się ale nie moglam bo mi wyskakiwal bląd na forum. Jak rozkminie dlaczego to poprawię. Quote
natalia_aa Posted June 5, 2010 Author Posted June 5, 2010 Pako 31.05 się przeprowadził, zamieszkał w Gdyni ;) Do towarzystwa będzie miał jamniczkę, jeśli ta go nie zje, aczkolwiek w razie cuś jest możliwość izolacji. Nowi rodzice zrobili niuńkowi wszelkie możliwe zakupy, obróżki, dławik, smyczki, stertę zabawek, kosteczek, smakołyków, szampony, nawet kocyk otrzymał iście nowy. Dmuchając na zimne nowi państwo zaopatrzyli się także w klatkę kennelową, miała ona stać u góry w pokoju Natalii - córki, w którą to Pako jest wpatrzony jak w obrazek, niestety niuniuś nie bardzo chciał wchodzić po schodach na piętro... i klateczka póki co jest w salonie ;) Być może po obiciu schodów wykładziną niuniek zdecyduje się wejść piętro wyżej :mrgreen: Pako wparował do domu, opędzlował całą miskę z jedzeniem, pozwiedzał mieszkanie, bez oporów wszedł do klatki, by skonsumować nową kosteczkę, przymknięcie/ zamknięcie klatki jeszcze go trochę stresuje, ale, jak na pierwszy raz - jest super! Ponieważ Natalia rano biega (podziwiam ;)) Pako na nudę narzekać nie będzie! Powodzenia chłopie! PS: Jeszcze w czerwcu zostanie chłopak wykastrowany, gdyż z racji tego, że długo był przeziębiony, dopiero wczoraj został zaszczepiony... Wieści od nowych właściciceli: Pako nie sprawia, jak na razie żadnych problemów, jest po prostu idealny Kocha klatkę i jak wychodzimy to cały czas śpi. Załatwia się na dworze. Nie odstępuje mnie na krok. Z Muszką (jamniczką) się polubili. Słucha się, jest bardzo karny, wykonuje podstawowe komendy. Boi się szczekania psów w sąsiedztwie. Jutro jedziemy w odwiedziny do lek. weterynarii, bo kaszel się nasilił, mimo, iż dostaje witaminy. Właśnie się opala Zdjęcia podeślę na maila w najbliższym czasie. Co więcej dostałam 2 dni temu smsa od Natalii, że Pako sam wszedł po schodach na piętro! Quote
natalia_aa Posted June 17, 2010 Author Posted June 17, 2010 Magda Pepsi już od dawna jest ogłaszana... Quote
pinkmoon Posted June 17, 2010 Posted June 17, 2010 Tak ale widzę że tu na wątku jest zaktualizowany tekst, tzn kiedy maniery Pepsi już się poprawiły, a w internecie znalazłam tylko kilka ogłoszeń ze starym tekstem, kiedy jeszcze broiła strasznie :evil_lol: Quote
natalia_aa Posted June 17, 2010 Author Posted June 17, 2010 Była ogłaszana z tym zaktualizowany tyż ;) Na astowym w pierwszym poście chyba jest ten sam co tutaj... tam na pewno jest aktualny. Quote
natalia_aa Posted July 24, 2010 Author Posted July 24, 2010 Pierwszy post zaktualizowany, niestety nie mam zdjęć 4 nowych astów... Dexter, Divix, Mexicana znalazły nowe domy... DEXTER 19.06.10 Dexter się przeprowadził i po prawie półtorarocznym pobycie w schronisku zamieszkał u p. Małgosi w Gdańsku Z pierwszych relacji niuniuś rewelacyjnie jeździ samochodem, jakby całe życie w aucie spędził, nie lubi koni, oj bardzo nie lubi. W tej chwili rozkochuje w sobie gości, z którymi p. Małgosia jest na grillu. Biega, szaleje i widać, że jest przeszczęśliwy, że w końcu jest wśród ludzi i może dać upust swojej energii. Oby chłopak nie narobił nam wstydu i nie broił zbyt mocno Pewnie za jakieś 2 tygodnie podjedziemy w odwiedziny, ja to bym już jutro jechała najchętniej, ale niech się chłopak dzielnie aklimatyzuje! [quote name='"Amazonka71"']Parę osób zapewne zżera ciekawość,więc bez zbędnych wstępów: relacja z dnia pierwszego ;) Dexter obecnie BRUTUS (jeden Dexter na klatce wystarczy) po odebraniu z Ciapkowa i krótkim spacerku bez sekundy zawahania załadował się na tylne siedzenie auta i po dowiezieniu na miejsce przeznaczenia odbył spacer właściwy. Poza apetytem na konika zrobił mi śmierdzącego "suprajza" tarzając się w kupie. Kolejna kąpiel okazała się więc niezbędna. Wykąpany i wypachniony zasiadł z nami do stołu. Zdając sobie sprawę, że towarzystwo nie omieszka go podkarmiać, udało mi się wyegzekwować chociaż tyle, żeby nie dostawał żarcia za darmo. Komendę "siad" wykonywał wręcz konkursowo, dopóki nie skończyła się kiełbasa. Natomiast hasło "fe" opanował praktycznie do perfekcji, pewnie z racji tego, że było to dzisiaj najczęściej wypowiadane przeze mnie słowo. Generalnie chłopaka rozpiera energia, kilkakrotnie miał napad głupawki i robił nam przeciągi biegając z prędkością światła, chwilami miałam wręcz wrażenie że uległ cudownemu klonowaniu i na działce znajdują się przynajmniej dwa Brutuski. Raz nakręcił się za mocno i zabawa przybrała za ostrą formę, skarcony i przywołany do porządku momentalnie się wyciszył. Pokazał również charakterek - osoba która opuściła teren i po kilku godzinach pojawiła się nagle z powrotem została obszczekana. Tak więc niuniek błyskawicznie nabiera pewności siebie a ja się zabieram do roboty żeby mi się zwierzątko za bardzo nie rozbestwiło. Tak więc na dzień dobry szlaban na kanapę :twisted: [quote name='"natalia_aa"']Wiedziałam, że Brutus (ciężko mi się będzie przestawić i pewnie nie raz napisze Dexter) nie mógł lepiej trafić! :mrgreen: Pozostaje mi życzyć powodzenia i jak mówiłam przez telefon odwiedzę go na początku lipca, teraz nie chcę mu w głowie mieszać! Z tą kanapą coś czułam, że tak będzie, toć nawet się śmieliśmy z tego, że trzeba będzie chłopakowi żelazne zasady na początek wprowadzić. 24.06.10 [quote name='"natalia_aa"']Chciałam Wam napisać w skrócie, co u Brutusa, aczkolwiek skopiuję po prostu info od p. Małgosi (mam nadzieję, że mi wybaczy ;)) No cóż... Jakby to ująć: CUD, MIÓD i ORZESZKI :P Nadal bardzo wycofany, chyba nie do końca ogarnia co się z nim dzieje, pozostawiony sam w domu nie hałasuje, nie brudzi, nie niszczy, nawet mając w kuchni siatkę z kośćmi (zapomniało mi się :( ) po moim wyjściu do pracy śpi (oczywiście na kanapie :!:) Bardzo karny, spokojny, ZERO agresji wobec innych psów :!: kotów, fretek itp. Poza końmi agresją zareagował jedynie na podejrzanego typa wieczorową porą i chwała mu za to. Jestem w ciężkim szoku że pies, który spędził półtora roku za kratkami jest tak stabilny, mimo iż chyba został przeze mnie wrzucony na głęboką wodę. Bywa zaniepokojony, trochę zdezorientowany, myślę że z uwagi na nagłą zmianę i rozstaniem z przyjaciółmi :oops: Ale mnie też już chyba polubił - zostawiony na chwilę z kumpelą pod sklepem, do którego na sekundę weszłam - wciągnął biedaczkę do środka. Szybko łapie o co mi chodzi, najtrudniej będzie go oduczyć chwytania zębami, "daj głos" w jego przypadku - chyba szkoda prądu :mrgreen:. Jeszcze w tym tygodniu wybieram się do weta celem zaczipowania, doszczepienia i ogólnych "oględzin". Niestety kuleje na łapkę w której miał uszkodzone ścięgna, jak się kładzie po spacerze, podwija ją pod siebie, chyba musi mu "ciągnąć". Niestety wiem z doświadczenia z Banditem że na to lekarstwa nie ma :( Reasumując - trafiła mi się perełka, w sumie spodziewałam się po dorosłym psie większej dawki "wrażeń" i "sportów ekstremalnych". I oby tak zostało :D Dodam tylko, że świat jest mały! P. Małgosia zadzwoniła do mnie dzisiaj, iż w wyniku rozmowy z kolegą z pracy okazało się, iż jest on dumnym właścicielem Linuxa! Fajna ta firma :mrgreen: Chyba muszę się tam przejść, może więcej tam, takich fajnych ludzi! [quote name='"Amazonka71"']Potwierdzam, sporo fajnych i "ludzkich" ludziów ze mną pracuje :D Z Piotrem przegadałam dziś dobrą godzinę, oczywiście doskonale pamięta Dextera-Brutusa, jego również brał pod uwagę, no ale cóż - Linux był mu najwyraźniej przeznaczony. Cała rodzina jest w nim zakochana łącznie z rodzicami i teściową, choć na początku pukali się w głowę na wiadomość, że Piotr chce adoptować mordercę :lol: Osobiście śledziłam losy Linuxa, bardzo chwycił mnie za serce, mój Bandit nie zaakceptowałby innego psa, więc próbowałam nakręcać znajomych aby ofiarowali mu chociaż dom tymczasowy... Nie udało się, ale szczęśliwie odnalazł swoje miejsce na ziemi. Co do Brutusa - wbrew opinii pani Natalii on BAWI SIĘ z innymi psami :!: I nie jest w tym względzie wybredny - mały, duży, suczka, pies - ogon chodzi mu do WSZYSTKICH. Mam cichą nadzieję że tak mu zostanie... Wobec ludzi - ostrożny. Ludzie wobec niego - jeszcze bardziej ostrożni. Wszyscy moi sąsiedzi zgodnie uznali, że "ten to taki obronny jest". O ile Bandit, choć większy, nie siał paniki w sąsiedztwie, Brutus jest traktowany z należytym respektem. Podobno źle mu z oczu patrzy, no i jeszcze to ciemne umaszczenie :twisted: Mój słodki BrutAL :lol: [quote name='"natalia_aa"']U Brutusa wszystko ok. Dzisiaj rozmawiałam z p. Małgosią :mrgreen: Chłopak grzecznie zostaje sam w domu, nie brudzi, nie niszczy, nie wyje, w sumie 1 raz zdarzyło mu się załatwi ćw domu. Do wszystkich psów się cieszy, uwielbia wypady na działkę, na grilla, gdzie może pohasać. Z odwołaniem bywa różnie, na smakołyki przybiega, ale gdy ich zabraknie to sobie chłopak kombinuje ;) Szczeka, gdy ktoś chodzi po klatce, do obcych podchodzi nieufnie, ale nie z agresją, choć czasami podobno zdarza mu się naburczeć na przechodnia, który mu nie podpasuje. Jedynym minusem jest fakt, że gdy chłopak się rozszaleje na dworze, to w zabawie traci kontrolę nad zębami i chwyta za ręce, także, jak to p. Małgosia powiedziała, "w tej materii jeszcze długa praca przed nami". Jak wrócimy znad jeziora w przyszłym tygodniu, a p. Małgosia jednak nie wyjedzie na urlop zapewne się umówimy i posptrykamy chłopakowi trochę zdjęć. Gdyż p. Małgosia posiała gdzieś kabel do aparatu i ni dy rydy nic wrzucić! ;) 20.07.10 [quote name='"natalia_aa"']Miałam się umówić na spacer w tym tygodniu z p. Małgosią, ale dzisiaj z nią rozmawiałam i... Brutus postanowił dostarczyć nowej pańci atrakcji i gdy zobaczył konia nie zważając, że na końcu smyczy jest p. Małgosia wystartował... P. Małgosia oczywiście diabła nie puściła, aczkolwiek skończyła się to twardym szorowaniem po betonie, zwichniętą kostką i ukruszonym zębem! [quote name='"Amazonka71"']No pewnie że twarda :twisted: Z Banditka też niezłe ziółko było, ale trochę pracy no i maximum konsekwencji utemperowało mu charakterek. Nad Brutuskiem też trza będzie popracować - mieszkam obok hipodromu więc koniki możemy często spotykać, a wydawanie co chwila kilku setek na odbudowę jedynek to byłby mały problem :mrgreen: No i wyglądać jak po zderzeniu z ciężarówką i straszyć sąsiadów.... Ty razem wykorzystałam sytuację i wyjechałam z kumplem w delegację - tzn. on do pracy a ja nad jezioro, budziłam ogólne zainteresowanie ale 400 km od domu jakoś mi to nie przeszkadzało. Co do samego "wypadku" - poza mną na końcu smyczy była jeszcze moja przyjaciółka, która dzielnie pomagała mi opanować sytuację. W rezultacie leżałyśmy obie, a psiunio ciągnął nas po betonie. Silna bestyjka :lol: Generalnie po pobycie "w delegacji" mogę stwierdzić że chłopak coraz ładniej się słucha, ku mojemu zdziwieniu, bo popracować nad nim ostatnio nie dałam rady (ech te upały), coraz lepiej reaguje na przywołanie, nawet w trakcie zabawy udaje mi się go ładnie wyciszyć, powolutku ale jednak coraz mniej przypomina słonia w składzie porcelany. Z numerów jakie ostatnio wywinął - pozostawiony przywiązany pod sklepem (reakcja do tej pory histeryczna - syndrom psa porzuconego :evil: ) wypiął się z obroży i uradowany przybiegł do mnie jak płaciłam za zakupy. Z ciekawostek - ma dużo zachowań psa pierwotnego - lubi podrapać dywan zanim się położy, z lubością tarza się w rozmaitych śmierdzielach (ku mojej rozpaczy) i ślicznie zakopuje smakołyki (zabrałam mu kość nad jezioro) - po wykopaniu odpowiedniej wielkości dołka chowa w nim zdobycz i przysypuje ziemią używając w tym celu nosa i pyska z inżynieryjną wręcz precyzją :lol: No to idę szukać tego kabla bo trochę materiału się nazbierało ;) A na dowód, że wszystko u pięknisia ok, wrzucam zdjęcia! Quote
natalia_aa Posted July 24, 2010 Author Posted July 24, 2010 MEXICANA 14.07.10 zamieszkała w Gdyni, u wspaniałych, młodych ludzi, którzy zakochali się w niej od pierwszego wejrzenia i dzielnie przez kilka tygodni przychodzili do niej, zabierali na spacery, poznawali, oswajali... W trakcie rekonwalescencji po sterylizacji robili zakupy, obróżki, smyczki, zabawki, posłanka, karmę, miski a 14.07.10 zabrali lalkę do domu! [quote name='"natalia_aa"']Już rozmawiałam z nowymi rodzicami Shili. Lalka czuje się jak u siebie, posłanie oczywiście przypadło jej do gustu, aczkolwiek za długo na nim nie wyleży, wystarczy, że ktoś się ruszy i już koniec spania ;) Acana kupiona, smycz, obróżka, kaganiec, uszka, kosteczki itp... trafiła laska do raju na ziemi! Nie ma co! :mrgreen: 15.07.10 [quote name='"JT1007"']Zdjęcia będą trochę pózniej bo nie możemy znaleźć kabelka od aparatu żeby zdjęcia zrzucić :( Ale jak narazie chociaż coś z telefonu Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.