Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 110
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

No wiem, niestety. Ale tyle samo złego wyrządzają mądre rady babci Zosi czy innego tam "speca" od psów z oryginalnymi metodami, który wcale nie czytał Fennelowej, a najczęściej nie czytał niczego :diabloti:.

Vectra, łoświeć mnie nieświadomą, dlaczego do bebla nie dostaję powiadomień:help1:

Posted

Bila napisał(a):
No wiem, niestety. Ale tyle samo złego wyrządzają mądre rady babci Zosi czy innego tam "speca" od psów z oryginalnymi metodami, który wcale nie czytał Fennelowej, a najczęściej nie czytał niczego :diabloti:.

Vectra, łoświeć mnie nieświadomą, dlaczego do bebla nie dostaję powiadomień:help1:

No co Ty , takie mundrości z pod bloku są najlepsze :evil_lol:

czoś się śpsiuło i temu powiadomienia nie działają :-(

Posted

Vectra napisał(a):
No co Ty , takie mundrości z pod bloku są najlepsze :evil_lol:


no pewnie... :roll:

wczoraj byłam na spacerze z moim bokserem i przypadkiem spotkałam dwa znajome psy - jeden to suka mieszaniec dalmatyńczyka, a drugi - młody pies husky. psy znam od jakiegoś czasu, sunia jest fajna, pies też, chociaż pamiętam, że raz mnie zdziwiło, dlaczego schował ogon pod siebie, kiedy chciałam go pogłaskać... ale wrócę do spaceru.
psy ładnie się bawiły, oczywiście było też trochę powarkiwania, bo dwa samce i suka... no wiecie. na szczęście mój zwykle ustępuje przed większymi od siebie psami, więc groźby bójki nie było. temat rozmowy - oczywiście zszedł na psy :) dodam od razu, że właściciel suni jest niemalże fanatycznym wielbicielem teorii dominacji - słyszał o niej na szkoleniu, na którym prawdopodobnie oprócz zaleceń typu "nagroda za prawidołowe wykonanie komendy" (suka jest nagradzana - wiem, bo jakiś czas temu pan nosił kosteczki sera :)) nasłuchał się o wpuszczaniu do łóżka, przechodzeniu przez drzwi itp. ale do rzeczy... w pewnej chwili właściciel psa zaczął opowiadać o swoim byłym rotwiellerze, który warczał na jego córkę itp. potem powiedział, że musiał go oddać... opowiadział też parę świetnych historyjek, jak to po piwku obił swojego rotka metalową rura od odkurzacza lub inne takie :crazyeye: a po co go tak lał? żeby pies nabrał respektu :crazyeye: wtedy zdałam sobie sprawę, że jego husky pewnie też nie raz dostał w skórę... (kiedyś z daleka widziałam gościa podnoszącego rękę na swojego psa, ale jako że miałam go za normalnego faceta, w ogóle nie skojarzyłam, że chce go nastraszyć lub obić :oops: ). właściciel suki był - widziałam - trochę zniesmaczony... dzięki temu odważyłam się odezwać. powiedziałam, że przecież w stadzie psy się nie leją, żeby ustalić hierarchię. że mają pewne rytuały, które pokazują, kto jest przewodnikiem stada i przed kim pies ma czuć respekt... wtedy właściciel ćwierćdalmatynki zaczął rozwijać temat - o tym, że nigdy nie uderzył psa, że utrzymuje rytuały typu przechodzenie w drzwiach i pies wszystko rozumie, że czuje respekt, że wykonuje polecenia (wspomniana suczka jest jednym z najgrzeczniejszych psów w naszym parku) i że wie kto jest panem... właściciel psa chyba zrozumiał, o co chodzi. powiedział, że nie znał tej metody... a wieczorem tego samego dnia widziałam go jak kazał przed wąskim przejściem siedzieć i czekac psu, żeby przejśc jako pierwszy.
dojdę wreszcie do tego, o czym chciałam powiedzieć - że niektórzy nie rozumieją, że pies nie potrzebuje żadnego strachu przed właścicielem (bo właśnie strach - to w rozumieniu większości ten "respekt"), że by się słuchać. i w tym momencie metody fennelowej są dla niektórych psów zbawieniem. bo myślę, że znajomy husky zdecydowanie woli przejśc jako drugi w drzwiach lub dostać jedzenie po właścicielu niż po raz kolejny być obity. a gdybym zaczęła gadac o pozytywnych metodach, o szkoleniu z klikerem - obaj faceci pewnie by mnie wyśmiali - bo jestem od nich młodsza, nie jestem specjalistą, zdarza mi się popełniac błędy, mój pies nie umie czołgac się na komendę a raz - na oczach oby panów - zdarzyło się, że podleciał do suki z cieczką i miał gdzieś moje wołanie (oczywiście wrócił, jak ją dokłądnie obwąchał). i na nic by gadanie o klikerze wyszło.

wiem, jestem człowiek-offtop, ale co ja na to poradzę ;)

Posted

to jest właśnie kolejna teoria podwórkowa, lej psa kilka razy dziennie będzie czuł respekt , szczególnie się to tyczy psów dużych , silnych i z odpowiednią etykietką.Tylko ten respekt budzi strach ,a strach rodzi agresje .....

No właśnie ja mam psa wychowywanego tą metodą ..... ex właściciel lał ją za wszystko by czuła respekt ... Gdy przybyła do mnie też czuła respekt , bała się wszystkiego , a ludzi w tym mnie , najbardziej.
I musiałam oduczyć ;) ją tego respektu ,a wzbudzić zaufanie i szacunek taki obu stronny.gdybym postępowała z nią jak radzą państwo F&F to pies nadal by czuł tylko respekt znaczy strach.Bo pies był za mocno uległy i tzreba było mu oddać pewność siebie.

Pan Fisher na szczęście sam obalił tą teorie dominacji ;)
Ale w sumie z moim dobermanem można spokojnie testować porady z książki "okiem psa" Bo on zawsze staje sztywny i dumny jak paw jak obcy głaszcze go po karku ;)

Posted

Witam,
Czytam Państwa posty i postanowiłe zainterweniować, gdyż każdy (no prawie) stara sie wyjaśnić samemu sobie jak i innych, co to jest metoda naturalna i jak ją stosować na codzień.
Piszę tego posta aby sprostować wiele spraw, problemów i odpowiedzi na pytania jakie tu padały.
Pierwszą sprawę jaką sprostuje to to, iż książka Jan Fenell nie opisuje naturalnej metody szkolenia psów. Ta książka jedynie uczy rozmowy z psem (na co wskazuje tytuł) oraz rozumienia sygnałów jakie wysyła do nas pies. Ta książka w żaden sposób nie ukazuje, w jaki sposób szkolić psa aby ten nie starał się przejąć nad nami dominacji. Książka opisuje jedynie sygnały uspokajające oraz metody rozmowy z psem. Opisuje oczywiste rzeczy, które każdy z nas (posiadacz psa) powinien znać. Jan Fennell opisuje i wyjaśnia co oznacza określony sygnał wysyłany przez psa i do psa. Ukazuje też, kiedy, gdzie i jak stosować i wysyłąć określony sygnał. P.Fennell uświadamia również jakie są przyczyny i powody określonych zachowań i jak sobie z nimi radzić oraz jak wzmacniać. Tak więc jak łatwo wywnioskować, Jan Fennell nie stosuje metody naturalnej oraz nie pokazuje jak tresować psa.
Teraz coś o metodzie naturalnej. Naturalna metoda szkolenia lub pozytywne metody szkolenia. Każdy zapewne słyszał te dwie nazwy. Nie każdy jednak wie, że wszystkie te metody wywodzą się od tzw. Naturalnej Metody Szkolenia Psów, która powstała we Francji w latach 70-tych a jej twórcą jest etolog Joseph Ortega. Przez ostatnie lata coraz częściej mówi się o szkoleniu psów ww. metodą. Wielu treserów podając informacje w reklamach, że szkoli metodami naturalnymi mija się z prawdą. Dlaczego? Są co najmniej 2 odpowiedzi. Pierwsza to taka, żeszkolenie metodą naturalną kojarzy im się z "naturalną" wyższością człowieka nad psem i przez to możliwościami karcenia psa w wybrany przez siebie sposób. Inną odpowiedzią (gorszą) jest chcęc przyciągnięcia do siebie ludzi. Ludzie słysząc - szkolenie metodą naturalną - zapisuje sie, płaci i ustala terminy spotkań. Po pewnym czasie okazuje się, że metoda stosowana przez tresera nie przynosi efektów. Wtedy co się dzieje - zwala się winę na psa. Zdarza się, że treserzy starszego pokolenia stosując ową metodę stosują kary cielesne, jako jedyny skuteczny sposób przywołania psa do pozadku. A czym jest tak na prawdę metoda naturalna? Podstawą programu posłuszeństwa według metody naturalnej jest edukacja przez zabawę. Człowiek tak samo jak i pies uczy się szybciej, jeśli to co robi, sprawia mu pryjemność. Przyjemnością nie mozna nazwać brak kar cielesnych ale równiez korzysci jaka owa przyjemnosc przynosi.
Relacja między człowiekiem i zwierzęciem opiera się na dokładnej znajomości jego spuchiki. To nakładanie się na siebie dwóch śwatów, dwóch gatunków, któe chcą się wzajemnie poznać. W naturalnej szkole szczeniąt pies uczy sie uzywania swojej inteligencji i kontrolowania swoich emocji. Dalsze szkolenie metodą naturalną pobudza jego zdolności poznawcze i sprawia, ze pies będzie szczesliwy i miły we wszystkich okolicznościach.
Wracając jeszcze na chwile do ksiązki J.Fennell należy powiedziec,iż ona opisując "problemy psow" nie pisała o tym, iż zawsze jest to problem. Łatwo to zauwazyc na tym forum. Jedni piszą, iż to, że pies śpi z nimi w łozku, siedzi przy stole, wchodzi pierwszy do domu czy wychodzi przed własciciela na spacerze jest problemem, a dla innych normą. Problemy u psów są wtedy, kiedy dany odruch psa jest nieakceptowalny przej jego właściciela. P.Jan nie mówi, ze to, ze pies spi w lozku ze swoim panem jest złe. Owszem jest złe, kedy to zaczyna przeszkadzac lub nie podobac sie włascicielowi. Nie da się z góry powiedziec - to i to jest złe a to i to jest dobre. Owszem istnieją jakieś zachowania, które zapewne nikt nie akceptuje - np. siusianie w domu na dywan. Ale o tym sie nie pisze, gdyz kazdy wie, ze to jest złe. Jan Fennell opisuje jak poradzic sobie z okreslonym probleme jaki NAM sie Nie podoba. Wiekrzosc ludzi po przeczytaniu ww. ksiazki J.F. powiedzialo sobie, ze mam w domu psa "dominanta" - bo spi w lozku, wyprzedza na spacerze. Jednak wiele ludzi nie potrafi przeczytac, co tak na prawde J.F. chce przekazac w swojej ksiazce. W wielkim skrocie piszac, jan opisuje to tak - jeśli takie i takie zachowanie występuje u twojego psa i nie jest przez ciebie akceptowane to musisz sobie poradzic z nim tak i tak. W :duchu" ksiazki J.F nie ma mowy o szkoleniu psa. Mówi sie tylko o nauce umiejetnosci rozmowy z psem aby wyeliminowac problem.
Osobiście przeczytałem wszystkie ksiazki z serii - zapomniany jezyk psów. Nie mam zadnych zastrzezen. Wszysyko co opisuje jest prawdą. Jednak opisane "metody" same nie wystarczą. Brak szkolenia - nie myslić z tresowaniem - jest przyczyną wielu problemów, które wystepuja u psów i które opisuje P. Fennell.

Posted

[quote name='piosokol']


Ta książka jedynie uczy rozmowy z psem (na co wskazuje tytuł) oraz rozumienia sygnałów jakie wysyła do nas pies.
<....>
Książka opisuje jedynie sygnały uspokajające oraz metody rozmowy z psem.
Opisuje oczywiste rzeczy, które każdy z nas (posiadacz psa) powinien znać. Jan Fennell opisuje i wyjaśnia co oznacza określony sygnał wysyłany przez psa i do psa. Ukazuje też, kiedy, gdzie i jak stosować i wysyłąć określony sygnał.

Jedną z oczywistych rzeczy jest to, ze w stadzie pierwsze posilaja sie osobniki najsłabsze (szczenięta). Inaczej juz dawno wyginęłyby wszystkie psowate.
Oczywiste jest równiez to, że żadna matka ani inny dorosły osobnik (w przypadku smierci matki jej role przejmują inne) nie ignoruje szczeniecia przy powitaniu co zaleca p. Fennel jako "metode wychowawczą" do stosowania przez całe psie życie.
Izolacja "za kare" tez jest zjawiskiem niespotykanym w psim swiecie za to zalecanym przez p. Fennel

To słowa jednej z najbardziej kompetentnych osób w Polsce - p. Zofii Mrzewińskiej
(skopiowane z innego tematu)

"Przeprowadzono w Polsce dwa eksperymentalne zastosowanie metod p. Fennel wobec naprawde twardych psow - eksperyment przeprowadzali trenerzy, na wlasnych dotychczas podporzadkowanych zwierzetach.
W obu przypadkach - inne rasy, inna plec, inni trenerzy - psy tracily zaufanie do przewodnikow i gotowe byly sie zbuntowac.
Dwa przypadki to niewiele, ale na zdrowy rozum twardy pies nie odpowiada sympatia ani zaufaniem, gdy probuje sie go dolowac. Tym bardziej ze jak ostatnio stwierdzono ze zdumieniem, w stadzie wilkow dokuczliwy dla pozostalych jest wilk numer dwa, wilk numer jeden jest szalenie uprzejmy - podaje za Droscherem. <...>

I znam tez przypadki, ze goldeny popadly - po miesiecznych stosowaniu ignorowania przy powitaniu - w ciezka agresje lękową.

Zofia"



Tak więc jak łatwo wywnioskować, Jan Fennell nie stosuje metody naturalnej oraz nie pokazuje jak tresować psa.

Nauka komend - "Zapomniany <..> w praktyce" - str 144 (i nie tylko)

Mówi sie tylko o nauce umiejetnosci rozmowy z psem aby wyeliminowac problem.
Osobiście przeczytałem wszystkie ksiazki z serii - zapomniany jezyk psów. Nie mam zadnych zastrzezen. Wszysyko co opisuje jest prawdą.

Ja mam same zastrzezenia.
Co do załozeń - każdy pies dąży do objęcia przewodnictwa,
co do celu - zdominowanie psa,
i co do metod które wg mnie byłyby nawet smieszne gdyby nie były tak szkodliwe

Posted

piosokol napisał(a):
Cala ksiązka jest o syganłach uspokajających. Sygnały uspokajające to zachowania pokojowe psów zapobiegające konfliktom.

Cała książka jest o tym jak nie dac zapomniec psu kto tu rządzi za pomoca metody Amichien Bonding
O sygnałach uspokajajacych jest zupełnie inna książka. Turid Rugaas

Posted

To co napisała piosokol potwierdziło mi pewną moją tezę.
To co Jan napisała jest prawdą. Sama stosowałam te metody na kilku psach, były to moje eksperymenty ;) i się niemal zawsze sprawdzały. Niemal, no właśnie ... po przeczytaniu tej książki wydawało mi sie że te metody są dla każdego psa i jeżeli będziemy je stosować to pies będzie lepiej się czuł, bo będzie lepiej nas rozumiał.
Z tego co widzę to problem tej książki nie polega na metodach tam zawartych, lecz na sposobie ich przekazania. Większość osób odebrała to co Jan chciała przekazać jako złoty środek na wszystkie psy, a tu nie oto chodzi, tak jak napisała pioskol, tam są zawarte sposoby na rozwiązanie problemów które nam przeszkadzają.
Ja dzięki tej książce i moim eksperymentom nauczyłam sie że NIGDY nie ma sposobu na wszystkie psy, niby to oczywiste, ale czasami najoczywistsze rzeczy trzeba samemu namacać.

W skrócie : Sposoby są dobre, ale przekaz zły ;)

Posted

dlatego już pisałam wcześniej powinno byc dopisane gdy masz silnie psychicznie psa spróbuj tak ,a tak .... jeśli pies jest lękliwy nie rób tak i tak po pogłębisz lęki , spróbuj tak i tak.

Wg Pani Fennell wszystkie psy są takie same , bez różnicy charakteru ,zachowań etc
I dlatego tak wiele szkody może zrobić ta książka ....

Posted

Zaczęłam czytać książki państwa F&F w związku z pojawieniem się w moim życiu małej dzikuski Bianki. Nie mam wielkiego doświadczenia , ba chyba nawet nie mam doświadczenia w pracy z psami. Bianca to mój trzeci pies , przy czym pierwszy którego wychowuję ja a nie rodzice i powiem szczerze że owszem wpadałam w zachwyt nad opisywanymi postepami jakie czyniły psy F&F ale wszystko we mnie buntowało się przeciwko zastosowaniu ich metod. Owszem miałam mocne postanowienie trzymać się sztywno zaleceń , ale po dwóch dniach udawnia przed sobą ze stosuję się do zaleceń pani F -wszystko we mnie krzyczało nie tędy droga, nie mogłam patrzec jak moja biedna Biana nie rozumie dlaczego pani która przez 3 miesiące robiła wszystko zeby się cieszyła najej widok, nagle nie chce się ze nią przywitaći wyrzuca ją z łóżka .
Cieszę się że zaufałam mojej intuicji i znalazłam ten wątek.
Biana jest psiakiem po przejściach , bardzo słaba psychicznie i najprawdopodobniej narobiłabym tylko więcej szkód w jej psychice .
Ciesze się że przeczytałam ten wątek .

PS Biana chyba też - śpi rozłożona na moim łózku i wcale nie wygląda na szaloną dominantkę :)

Posted

piosokol napisał(a):
Mówi sie tylko o nauce umiejetnosci rozmowy z psem aby wyeliminowac problem
Znaczy jak? Jaka rozmowa? Jeśli na przykład mam taki problem, że mój pies śpi w łóżku. Jego zachowanie jest wg mnie zachowaniem niepożądanym. To jak mam ten problem rozwiązać? Nie pozwalając mu spać w łóżku? Toć to zwykły menagement. A nie lepiej przeczytać K.Pryor? Tam jest znacznie więcej metod eliminowania problemowych zachowań.
Edit: dla Fennell istnieje tylko jeden sposób rozwiązywania problemów: masz z psem problem? ustal hierarchię w stadzie, a problem zniknie.

Posted

wiekrzosc osob myśli, iż istnieje wzorzec normalnosci psa. otoz tak nie jest.
Nie wszyscy p.mrzewinską uwazaja za autorytet... Znam Panią Mrzewińską i to mi wystarczy.
Więkrzość ludzi po przeczytaniu książki o szkoleniu lub nauce czytania jezyka psa, probuje udokonalic metode opisaną w danej ksiazce. NIe jest tez dobrze, jesli z dnia na dziec zacznie sie stosowac "ową metodę szkolenia" J. Fennell. Nie ma tez uniwersalnej metody, ktora bedzie skuteczna dla kazdego psa. Wszystko zalezy od tego, w jakich warunkach przebywal i przebywa pies. Poza tym nie mozna porownywac W CAŁOŚCI wilczej watahy do psio-ludzkiego stada. Człowiek zachowuje sie inaczej niz pies. Pies wychowny w psio-ludzkim stadzie rózni sie zachowaniem od psa wychowanego w psim stadzie. Zasady zycia w stadzie są podobne - główne zasady(hierarhia etc.) ale różnice są w komunikacji. Każde stado ma swoje rytuały, więc w kazdym stadzie psio-ludzkim dana czynnosc bedzie inaczej odbierana - np. patrzenie w oczy. Zalezy jak pies jest nauczony, psio-ludzkim stadzie wpatrywanie sie oczy psa przez człowieka moze byc odebrane przez psa jako cos przyjemnego a dla drugiego juz nie.
Dlatego tez kazda metode poznana w ksiazce nie mozna w calosci przeniesc do realnego zycia, nie mozna jej tez udoskonalac ale nalezy ją dostosowac do swojego "stada".
Kolejny problem w psio-ludzkim stadzie to: antropomorfizm oraz antropocentryzm. To pierwsze w szczegolności.

cyt.Puliszonka
Ja mam same zastrzezenia.
Co do załozeń - każdy pies dąży do objęcia przewodnictwa,
co do celu - zdominowanie psa,
i co do metod które wg mnie byłyby nawet smieszne gdyby nie były tak szkodliwe

odp. ja nie mam zastrzezen. Metody opisane są ok, tylko nie da sie ich stosowac dla wszystkich psów. I zgadzam sie tu z Vectra cyt. (dlatego już pisałam wcześniej powinno byc dopisane gdy masz silnie psychicznie psa spróbuj tak ,a tak .... jeśli pies jest lękliwy nie rób tak i tak po pogłębisz lęki , spróbuj tak i tak.

Wg Pani Fennell wszystkie psy są takie same , bez różnicy charakteru ,zachowań etc
I dlatego tak wiele szkody może zrobić ta książka ....

"zarazah" Czy nie jest łatwiej isc po namniejszej linii oporu??? Poco komplikowac sobie jak i psu życie skoro mozna uzyskac ten sam efekt kozystajac z latwiejszych i bardziej zrozumiałych dla psa metod.

Posted


wiekrzosc osob myśli, iż istnieje wzorzec normalnosci psa

Istnieją schematy zachowan i sygnały identyczne dla wszystkich. Podobnie jak podstawowe potrzeby psychiczne i emocjonalne.
P. Fennel ściągnęła z Fishera zamiast poczytać Lorenza :evil_lol:
Czy nie jest łatwiej isc po namniejszej linii oporu??? Poco komplikowac sobie jak i psu życie skoro mozna uzyskac ten sam efekt kozystajac z latwiejszych i bardziej zrozumiałych dla psa metod.

Metoda p. Fennel akurat wymaga "ciężkiej i wymagającej wielu poswieceń pracy" , cierpliwości, wytrwałości i mnóstwa czasu. (Str 38)

Posted

piosokol napisał(a):
Metody opisane są ok, tylko nie da sie ich stosowac dla wszystkich psów.(...)
"zarazah" Czy nie jest łatwiej isc po namniejszej linii oporu??? Poco komplikowac sobie jak i psu życie skoro mozna uzyskac ten sam efekt kozystajac z latwiejszych i bardziej zrozumiałych dla psa metod.

Owszem, zawsze łatwiejszą drogą jest pójście po najmniejszej linii oporu. (to wynika z samej definicji tejże dogi) Tylko, że nie w tym przypadku. Sama piszesz, że tych metod nie da się stosować do wszystkich psów, więc gdzie tu ta najmniejsza linia oporu? Jest cała masa metod, a Fennel każe "jeść ciasteczka". Ja mam takie samo zdanie jak ta "babcia" z reklamy: "Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego". Czy "jedzeniem ciasteczek" oduczymy psa np. skakania na gości? Wg Fennell oduczymy. Bo ustalając prawidłową hierarchię w stadzie pies będzie czuł się wreszcie zwolniony z obowiązku "witania gości" - czyli z obrony stada(?)

Posted

P. Fennel jest tez chyba jedyna osoba na swiecie która za pomocą teorii dominacji sprawiła że jej spanikowane psy polubiły pokazy pirotechniczne. Szkoda tylko ze nie wytłumaczyła jak tego dokonała :evil_lol:

Posted

Puliszonka napisał(a):
P. Fennel jest tez chyba jedyna osoba na swiecie która za pomocą teorii dominacji sprawiła że jej spanikowane psy polubiły pokazy pirotechniczne. Szkoda tylko ze nie wytłumaczyła jak tego dokonała :evil_lol:

Ustaliła prawidłową hierarchię w stadzie, oczywiście.

Posted

A ja nigdy nie rozumiałam o co chodzi z tym jedzeniem psu z miski przed psem :evil_lol: no przecież pies widzi że to MY dajemy mu jeść , my sypiemy do michy , pytamy psa czy jest głodny czy chce obiadek ;) lub wołamy go na posiłek , to już wg teorii dominacji to MY kontrolujemy kiedy pies je , od nas jest zależny i pies o tym przecież wie , to nas prosi by dac mu miche ... jak mój wiecznie głodny dobek jest strasznie głodny to stuka mnie w kolano i prowadzi do michy .. więc po co mam mu jeszcze z tej michy niby wyjadać ? :niewiem: Jeśli by był taki kozak - szef to by sam sobie wziął ;) jak mnie nie ma w domu potrafi się poczęstować.

Spanie w łóżku , no może być problem gdy pies warczy i nie chce np nas wpuścić lub zejść na prośbę.Szczerze to nie miałam takiej sytuacji ja by mój pies zaprotestował i nie bardzo wiem skąd się takia reakcja u psa bierze.Przeważnie to psy lekliwe są w takich sytuacjach agresywne , wnioskuje że ze strachu warczą ...

Pies nie składa się z chęci dominacji i przejęcia pozycji alfa , owszem zdarzają się osobniki które całe swoje życie sprawdzają na ile mogą sobie pozwolić , no może bardziej traktują świat po psiemu , bez dostosowania się między dwa światy ....

Skakanie przy powitaniu to jest normalne psie zachowanie wyniesione z gniazda , maluchy tak się witają ze starszymi psami ... trzeba sobie popatrzyć kiedyś jak reagują szczeniaki jak wraca ich mama czy inny pies .. skaczą i lizą po pysku , dopominają się jedzonka ;) Więc gdzie tu dominacja ? Nam ludziom przeszkadzają te skoki , my zmieniamy naturalne zachowania psie.Więc zamiast wymyślać teorie trzeba psu "powiedzieć" że oczekujemy innego zachowania jako powitania , np żeby usiadł .. sam z siebie pies tego nie wie , że nam się skakanie nie podoba.Moje psy na mnie skaczą przy powitaniu , bo ja to lubię i mi to nie przeszkadza.Skok , buziak i wszyscy szczęśliwi.Tak jak ktoś napisał , wielkim błędem jest ignorowanie psa podczas rytuału powitania , bo ignor to kara dla psa , no i pies potem sfrustrowany woli nas nie witać , bo karamy go za to olewaniem , po czym może być jeszcze efekt niszczycielstwa bo pies ma stresa , przyjdzie ten wielki , znowu bedzie zły ... trzeba się wyładować .. Oczywiście państwo F&F też mają teorie że pies niszczy bo jest źle ustalona hierarchia w stadzie ...

Szkoda , że w tych książkach zamiast tych hierarchi i ich ustalania nie ma napisane , że pies musi istnieć w stanie , zwłaszcza tym ludzko psim , musi czuć się potrzebny , ważny , chciany , musi mieć swoje prawa i obowiązki ;)

To tak najprosciej obrazowo po człowieczmu , przykłąd
Idziemy do nowej pracy , tam wszyscy każą nam przepuszczać się w drzwiach , nie wolno nam siadac na kanapach , nie wolno nam podawać pierwszemu ręki na powitanie , bo będą nas ignorować , zanim dostaniemy kawe ktoś weźmie łyka z naszego kubka , zawsze musimy iśc za kimś etc ...... po czym każdy nasz błąd będzie interpretowany jako że chcemy zagarnąć stanowisko prezesa.
No jak byśmy się czuli ? :evil_lol:
Ale jak te same zasady by nam najpierw wytłumaczono dlaczego tak ,a nie inaczej bo ... już by nam było prościej .. np mamy pierwsi nie podawać ręki bo w tej firmie panują takie i takie zasady i grzeczniej jest jak ktoś pierwszy poda nam rękę ......

Posted

A propos prymitywnego przekladania naszych związkow z psami na uklady "pies-pies" to świetnąrzecz napisał kiedyś Bogdan Górny, trener psów ratowniczych i tropiących, biolog-etolog:

"Największym błędem wielu jeszcze trenerow i przewodników psow jest wiara w to ze pies traktuje rodzine jak stado psow. Ta teoria caly czas jeszcze pokutuje i niestety w rezultacie mamy problemy w komunikacji z psem. (...)
Pies przezyje bez trudu dominacje innego psa ale proba takiej samej agresji ze strony czlowieka to juz agresja przedstawiciela innego gatunku. Inny jezyk ciala a takze inne dzwieki, brak reakcji na sygnaly wysylane przez psa, ktore w interakcji z innym psem dalyby pokojowe zakonczenie konfliktu. Gdy uzywamy sily uzywamy jej jako dwunozny, wiekszy i madrzejszy, wyposazony w lepszy system rozumowania. Zwierze moze takiemu superosobnikowi przeciwstawic, gdy zawiedzie psia komunikacja, najbardziej skuteczna obrone - prymitywna agresje z uzyciem zebow."


:cool1:
BTW naprawdę z zadowoleniem obejrzałabym te superdominujące pieski "ustawione" przez panią Jan Fennell w ciągu pół godziny.

Niestety, prawda jest też taka że na Zachodzie zaczynają dominować w psiej populacji psy-plastiki, psy-owce.
W tej sytuacji kazdy weselszy psiak z nie calkiem jeszcze wyciszonymi popędami jest traktowany jak - uwaga - "dominant supertwardziel" albo "pies hiperaktywny". :lol: :lol:
No, z takimi pieskami to pewnie coś tam się jej udało - choć nie do końa wierzę w opisy przypadków jakimi hojnie szafuje.
A zwlaszcza jej diagnozy dotyczące charakteru konkretnych psów są mocno dyskusyjne.




Posted

Słowa Bogdana Górnego oddają wszystko. Świetnie obrazują zachowanie człowieka. I tak jak już wczesniej pisałem - ukazują ludzki antropomorfizm oraz antropocentryzm.
Przeczytałem wiele ksiazek o zachowaniach psów i szkoleniu. Sądzę ze z kazdej mozna cos wyniesc. Nawet błędy jakie popełniła owa pisarka-treserka. I tak jak pisalem polecam ksiazke J.F do przeczytania. Opisane metody są ok ale tylko do ścisle okreslonych sytuacji jakie zreszta opisala ta autorka. Nawet najmniejsza roznica w otoczeniu moze zepsuc opisane metody. Jak widac na tym forum, nie wszytskim podobaja sie opisane metody J.F. I dobrze. Bo tu udowadnia sie teza, iz kazdy wlasciciel czegos innego wymaga od swojego psa oraz ze kazdy pies tak samo jak i czlowiek jest inny. Poza "zapomniany jezyk psow" polecic mozna wiele innych ksiazek,ktore warto przeczytac. Moze nie warto z nich zapozyczac metod opisanych w nich, ale warto poznac zachowania innych psow oraz dostrzec roznice pomiedzy psami. Poza tym jesli dla naszego psa oreslona metoda ne bedzie skuteczna czy pdpowiednia, to moze pomoc innym ludziom, znajomym (wtedy warto miec w "zapasie" kilka metod, ktore mozna przekazac osobom w "potrzebie")
Nie mozna do kazdej metody podchodzic sceptyczne, ale zawsze nalezy zachowac dystans.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...