argo Posted July 27, 2004 Posted July 27, 2004 :lol: Toffi Generalnie to wejście na 'główna' plażę z psem jest zabronione. Trzeba się albo 'przemknąć' - przez główną plażę - z psiurem na smyczy DALEJ, albo wchodzić nad morze kolejnym, dalszym wejsciem. Ponieważ nasze wybrzeże morskie ma prawie 500 km to trudno Tobie radzić GDZIE masz pojechać. Sprawdzone, przez nas miejsce - jesli chodzi o spokój i swobodny dostep do morza przez psa to Wyspa Sobieszewska. :lol: :hand: Quote
Samba Posted July 29, 2004 Posted July 29, 2004 Dzimdybry, zastalem Jolke? Wrocilam z wakacji i przywiozlam troche sloneczka w bagazniku, a Samba odtanczyla indianski taniec radosci na moj widok (na czas wyjazdu zostala w domciu z moimi rodzicami) i teraz sie boje, ze wywola tym tancem deszcz... W Sejnach widzialam trzy razy labki biszkoptowe i byly to conajmniej dwa rozne osobniki (bo plec mialy rozna...). Swoja droga ciekawa jestem ile labradorow jest w Polsce. Czy to jest liczba rzedu tysiaca czy raczej dziesieciu tysiecy egzemplarzy? Quote
argo Posted July 29, 2004 Posted July 29, 2004 Dzimdybry ..., :lol: Wieczmdobry :wink: zastalem Jolke? :hmmmm: Od czasu Sejn jesteś ZUZ ... ZUZA ... czy :oops: ? :gent: Witaj po ... wypoczynku bes psa????? :o 8) :gent: :lol: Quote
Asia_Focus Posted July 29, 2004 Posted July 29, 2004 Argo, Ty sie tak nie dziw, Sambie chyba sie wypsenlo :D 8) Quote
argo Posted July 29, 2004 Posted July 29, 2004 Asia, a jesteś pewna, że sie 'dziwię'? :roll: A może i mnie się :wink: A ... :roll: ]wypsenlo :lol: 8) Zresztą, po wypoczynku z psem :lol: jestem ... :facelick: :lol: :wink: Quote
Samba Posted July 29, 2004 Posted July 29, 2004 Argo, Ty sie tak nie dziw, Sambie chyba sie wypsenlo :D 8) Mi sie wcale nie wypsenlo, ja tylko cytuje klasyke. A wypoczynek bez psa ta raza, ale obiecalismy sobie, ze teraz codzienne spacerki nad Swiderek (chlupanie PLUS), a w przyszlym roku pojedziem na zaglowke i zapakujemy pse w walowke (zeby sie rymowalo). Nawet wymyslilismy, ze zdemolujemy przednie siedzenie (to obok kierowcy oczywiscie :D ) i Samba tam bedzie miala legowisko na czas jazdy. Ktos tak moze probowal? :hmmmm: Quote
argo Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 Nawet wymyslilismy, ze zdemolujemy przednie siedzenie (to obok kierowcy oczywiscie :D ) i Samba tam bedzie miala legowisko na czas jazdy. Ktos tak moze probowal? :hmmmm: Ja bym zdemontował. :roll: - i to tak zmyślnie coby móc ponownie zamontować. Przeca pies nie będzie zawsze i wszędzie jeździł samochodem... Na czas jazdy ze 'moi' rozkładam dla Argo tylne siedzenia. Sprawdza się tyż podgumowany koc weekendowy jako leże. Noooo :wink: - obowiązkowa jest poduszka puchowa po kocem. Ręcznik pod ręką do obcierania kufy. Ulubione zabawki kiele psich łap. Butelka z wodą za oparciem kierowcy. Miska. Podwójny komplet reczników do wycierania psiura gdyby, miał to szczęście w czasie drogi, i wparował do wody. Oooo :lol: Tyż udało się mi rymnąć na koniec. :hand: Quote
PIKA Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 obowiązkowa jest .........Podwójny komplet reczników do wycierania psiura gdyby, miał to szczęście w czasie drogi, i wparował do wody. :o :o i rezerwacja duuuuuużej ilości czasu, żeby psa do sucha wytrzec :lol: :lol: :lol: U nas nie ma problemu. Pies skapany w jakiejś "wielkiej wodzie" otrzepie sie, polata pare minut za patykami i woda przestaje z niego kapać, a jak przestaje to pies normalnie wsiada do autka. :lol: A do dyspozycji ma całe tylne siedzenie (bez rozkładania, bo nie ma nawet takiej możliwości) i sobie, albo leży, albo patrzy przez okno na świat, czasami jak bardzo zmęczona to i spac idzie Siedzenia zapezpieczamy poszwą na kołdre. I wyprac to łatwo można i strzepać. Z kocem to juz troszke trudniej Quote
Samba Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 Normalnie :wink: to my jezdzimy z Samba w bagazniku. Autko to punto, bagaznik ma taki wlasnie pod labradora. Problemem sa jednak wakacje, kedy trzeba zmiescic (na raz!) dziecko z fotelikiem, meza, mnie i Sambe, a do tego tyyyyyyyle bagazu... Zastanawialam sie nad takim bagaznikiem na dach, co to wyglada jak futeral na kontrabas, you know. Wtedy graty na dach, a pies nadal ma bagaznik. Czy pies siedzacy obok kierowcy (w miejscu przedniego fotela, na puchowej poduszce oczywiscie 8) ) nie bedzie samoistnie zmienial mi biegow??? Albo wyciagal kluczyki ze stacyjki, bo sie fajnie merdaja? Quote
Marta-m Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 Przepraszam że tak nie do tematu ni z gruszki ni z pitruszki... Ale na innych topicach nikt mi nie odpisze :( A potrzebuje waszej rady! Cz jeżeli posiadzacz labka lb goldena bedzie czępco szczotkował sierść psa to znacznie zmniejszy sie poziom sierci W MIESZANIU???? Co wy robicie podczas linienia? Quote
Samba Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 Przepraszam że tak nie do tematu ni z gruszki ni z pitruszki...Ale na innych topicach nikt mi nie odpisze :( A potrzebuje waszej rady! Cz jeżeli posiadzacz labka lb goldena bedzie czępco szczotkował sierść psa to znacznie zmniejszy sie poziom sierci W MIESZANIU???? Co wy robicie podczas linienia? Ja gryze sznurek. Nienawidze sznurka w zebach (1000 razy gorsze niz styropianem po szybie). A jak go gryze, to ta nienawisc skutecznie odwraca moja uwage od wszechobecnej siersci... Ale faktem jest, ze gdy szczotkuje Sambe codziennie, to w sumie mniej zostaje gdzie indziej. Uzywam takich gumowych lap-rekawic z wystajacymi antenkami. Gdy psica linieje, to przy czesaniu wylazi z niej ze 20 pelnych garsci siersci, albo i lepiej... Quote
Evelina Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 Normalnie :wink: to my jezdzimy z Samba w bagaznikuTo Punto ma taaaki bagaznik ? :o :lol: Quote
PIKA Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 Normalnie :wink: to my jezdzimy z Samba w bagaznikuTo Punto ma taaaki bagaznik ? :o :lol: A tam punto jest duże, a lab mały, :lol: dla porownania powiem, że kiedys widziałam doga niemieckiego w maluchu :o Quote
Evelina Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 A tam punto jest duże, a lab mały, :lol: dla porownania powiem, że kiedys widziałam doga niemieckiego w maluchu :oA gdzie byl kierowca ? :lol: Quote
PIKA Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 A tam punto jest duże, a lab mały, :lol: dla porownania powiem, że kiedys widziałam doga niemieckiego w maluchu :oA gdzie byl kierowca ? :lol:Obok pasażera z lewej strony autka :o ...... to w Polsce było :roll: Mój ex małżonek miał 198 cm wzrostu i tez jeździł maluchem, z tym, że z tyłu za nim nie dało się usiąść :lol: Quote
Evelina Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 Mój ex małżonek miał 198 cm wzrostu i tez jeździł maluchem, z tym, że z tyłu za nim nie dało się usiąść :lol:noooo, pierwsze jazdy za kierownica, tez maluchem praktykowalam. :roll:Raz pojechalam na wakacje pod namiot: kierowca - dorosly facet, ja, moj 'przyszly' 90 kg, dziecko 3 lata, przyczepa z tylu. :lol: Quote
Samba Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 Wyscie chyba, z przeproszeniem, puntowi nie zagladaly! W bagazniku zmiesci sie spokojnie z poltora laba, lekko liczac! Nomen omen zaraz bede laba wiezc do weta, bo labowi cos wyskoczylo na samiuskim ryjku... Co do doga w samochodzie, to jechalam kiedys w korku pol godziny (znaczy sie stalam w korku), to mialam czas, zeby przyjrzec sie samochodowi, ktory jechal za mna. Wygladal jakos tak dziwnie, dopiero po jakims czasie dotarlo do mnie, ze w aucie jedzie dog. Patrzylam pod slonce i ten dog robil wrazenie, ze siedzi za kolkiem, a on po prostu cala przestrzen soba wypelnial. Na dodatek okazalo sie, ze on siedzial w bagazniku, a nie na tylnej kanapie. Mimo to siegal sufitu... Auto bylo spore, jakies volvo to bylo... Quote
argo Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 Mój ex małżonek miał 198 cm wzrostu i tez jeździł maluchem, z tym, że z tyłu za nim nie dało się usiąść :lol:noooo, pierwsze jazdy za kierownica, tez maluchem praktykowalam. :roll:Raz pojechalam na wakacje pod namiot: kierowca - dorosly facet, ja, moj 'przyszly' 90 kg, dziecko 3 lata, przyczepa z tylu. :lol: No. Ja tyż 'maluszkiem' :lol: :hmmmm: :lol: Wprawdzie 198 cm ni mom aleee :roll: w dowodzie stoi jak byk - WYSOKI. A propos jazdy 'maluszkiem'. Wybraliśmy się: moja Mama, Pani, Siostra, Argo prime / a większy był od laba/ nad morze do Stegny. Dodatkowo zabrałem, coby uwiecznić ten wyjazd, kamerę video. A wtedy nie było jeszcze takiej miniaturyzacji jak teraz czyli kamera spoczywała dumnie w WALIZCE. :roflt: O dziwo wszyscy się doskonale zmieścili. A Argo 'prime' nawet sie zdrzemnał w powrotnej drodze. :o Nooo - :lol: TO BYŁY CZASY. :lol: A po drodze trafiliśmy nawet na dostawę papieru toaletowego do sklepu. :roflt: :hand: Quote
Samba Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 A po drodze trafiliśmy nawet na dostawę papieru toaletowego do sklepu. :roflt: :hand: Normalnie pasmo sukcesow! Ja pamietam, jak jechalam na wakacje dziecieciem bedac (rok osiemdziesiaty) maluchem w skladzie: wujek (195cm), ciocia (160), moja mama (158), ja (lat szesc), Marcin (lat siedem) i Szeryf (mieszaniec wilka syberyjsiekgo i ON'a). Moj tata sie nie zmiescil i pojechal w pierwszej turze z bagarzami, czekajac na nas jako autoalarm bokser... My dzieci jechalysmy pod kocem, zeby udawac, ze nas nie ma wcale. Papieru nie bylo poza octem, wiec przynajmniej nie zabieral miejsca... Ech... I pamietam, jak rozbilismy nad jeziorkiem oboz dwunamiotowy, a Szeryf zostal przycumowany do namiotu wujkow. I w srodku nocy przyleciala jakas krowka czy inny wrobelek i Szeryf za tym pogonil... Silny byl jak diabli, a namiot wytrzymaly - urwal sie dopiero po kilku metrach. Przez pol dnia moj tata i wujek wbijali pal na dwa metry w ziemie, zeby juz wiecej Szeryf sie nie urwal :-))). Nastepnego dnia poszlismy sobie na obiadek jakies dwa kilometry dalej, a Szeryf, przycumowany do tego pala, zostal pilnowac obozowiska. Uszlismy z kilometr, gdy nagle ludzie idacy z naprzeciwka zaczeli sie dziwnie zachowywac. Jak kury przed autem. A to tylko Szeryf lecial z dragiem, koszac po drodze wszystko i wszystkich, ech to byly czasy... Quote
argo Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 Zuza :lol: Co z nochalem Samby? Gdzie go wtykała i co dalej? Quote
Samba Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 Zuza :lol: Co z nochalem Samby? Gdzie go wtykała i co dalej? Konkretnie nie nos, tylko jedno fafle, albo jeden fafel, nie wiem jaki to ma rodzajnik... Ma taka zmiane na wardze, jakby jakis parchaty wyprysk. I zauwazylam tez na przedniej lapie przy lokciu. Wiem, ze rozne zmiany skorne (np reumatyczne) wyskakuja w okolicy stawow. Albo cos w Swidrze zlapala. Albo pod moja nieobecnosc wyzebrala troche wieprzowinki i sie uczulila... Laby to straszne zebraki, a mojej mamie serce sie kraje, jak Samba tak patrzy... Nic to, wlasnie ide pakowac ja do bagaznika (tego na poltora laba) i jedziem do lekarza na ogledziny. Quote
Evelina Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 ...Albo cos w Swidrze zlapala...Wpuszczasz Sambe do Swidra ? :o Jak pamietam Swider zawsze 'swiecil' 8)Sama sie nim taplalam :roll: i zawsze cus po takiej wyprawie na skorze przynioslam. :( Quote
Samba Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 ...Albo cos w Swidrze zlapala...Wpuszczasz Sambe do Swidra ? :o Jak pamietam Swider zawsze 'swiecil' 8)Sama sie nim taplalam :roll: i zawsze cus po takiej wyprawie na skorze przynioslam. :( To jakies insynuacje! Swierk wcale nie zanieczyszcza Swidra na swiecaco 8) Co najwyzej Mienia przynosi z mleczarni, ale tysz nie ostatnio. W kazdym razie my tez brodzimy i nic nam nie wyskakuje... A gdzie Twoj jezyczek! Quote
PIKA Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 Rany, ale sie ubawiłam, jak was czytałam :lol: :lol: :lol: Ja też miałam podróz maluchem na trasie Katowice - Warszawa. Kierowcą był mój ex- małzonek. Do malucha (i na malucha) weszły graty jakie uzbierałysmy (czytaj nakupowałyśmy) z dwiema koleżankami w czasie pólrocznego pobytu w Katowicach. Począwszy od ciuchów, poprzez sprzet grający, drobne AGD, skończywszy na 5 obrazach w tym trzech ogromniastych. Poza tym w maluchu jechałam ja (na przednim siedzeniu, a pod nogami miałam jakieś pudło) oraz otoczona jakimis pudłami, pudełeczkami jedna z koleżanek (najmniejsza z nas :lol: ) oraz jej szczeniak. Druga koleżanka wróciła pociagiem mając przy sobie tylko podręczną torebkę. W czasie jazdy padał deszcz i w pewnym momencie Elka mówi, że jej woda pod nogami chlupie. My w śmiech bo to nie mozliwe w samochodzie. Na postoju okazało się, że rzeczywiście ona miała nogi po kostki w wodzie. :lol: :lol: Wodę wybierałysmy dzbankami od ekspresów do kawy. :lol: :lol: Okazało się, ze w drzwiach samochodu przy lakierowaniu zatkali jakies dziurki (nie wiem o co chodzi do tej pory :niewiem: ) i to powodowało, że woda dostawała się do samochodu Od tamtej pory nikt mi nie wmówi, że maluch nie jest pojemnym samochodem :lol: :lol: A gdzie Twoj jezyczek! jak to gdzie? Na miejscu :lol: Tylko, że siem z tego języczka ozór cały zrobił :lol: Quote
Evelina Posted July 30, 2004 Posted July 30, 2004 :lol: :lol: :lol: PIKA, okazuje sie ze maluch jest niezatapialny :lol: :lol: :lol: A gdzie Twoj jezyczek! Moj ? :oops: Spracowany odpoczywa. 8) jak to gdzie? Na miejscu Tylko, że siem z tego języczka ozór cały zrobił Otoz to, tez spracowany, ruszyc sie nie ma sily :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.