crassulaovale Posted August 23, 2014 Posted August 23, 2014 Witam, mam ogromny problem z malutkim psem rasy Papilion :shake: Piesek ma już rok i 2 miesiące, mam go od roku i od zawsze był bardzo dominujący. Robiłem wszystko żeby zmniejszyć jego dominację, jednak mimo to reaguje agresją na takie czynności jak: zapięcie smyczy, odwinięcie smyczy z nogi gdy mu się na spacerze zapląta, dotknięcie wbrew woli, czyli jak bawię się z nim to mogę zrobić wszystko, ale gdy się nie bawimy i mu się to nie spodoba to kilka miesięcy temu warczał, a teraz już warczy i gryzie od razu. Ostatnio już miałem dość tego zachowania i zacząłem specjalnie go prowokować (prowokować, czyli pogłaskać po brzuchu, chwycić lekko za nogę) i po tym gdy zaczyna warczeć i gryźć(jak nie zdążę uciec ręką to do krwi), chwycić go za kark i przytrzymać przy ziemi :mad: Jednak to tylko pogorszyło sytuacje, bo po tym jak się uspokoi nagle się wszystkich boi i chowa się w rogach, unika spojrzeń itp, ale jak się go w tym momencie dotknie to od razu warczy i gryzie. Wspomnę, że pies jest niezwykle radosny, miły (do czasu gdy się robi wszystko po jego myśli) i bardzo inteligentny ale jak widać dominujący i też wrażliwy. Nie raz myślałem, żeby psa oddać, ale za bardzo już się zżyliśmy, tylko, że jeśli się nie zmieni to będzie męka dla mnie i dla psa. Nie wiem czy te metody wychowawcze nie działają czy przesadziłem z ich intensywnością. Proszę Was o pomoc. Quote
teresaa118 Posted August 23, 2014 Posted August 23, 2014 (edited) Mam papiliona już 13 lat. To są bardzo odważne ale zarazem niezależne pieski. Potrzebują dużo ruchu i zabawy. Są tez inteligentne i dlatego często widziało się ta rasę w cyrkach. Jeśli chodzi o smycz ,to może spacery są nieatrakcyjne dla niego. One są dobrymi wędrownikami, w młodości nasz Boby robił do 10 km dziennie spacerki. Jeśli chodzi o pieszczoty, to podchodzi do nas po porcyjkę przytulaskow i potem znajduje sobie własny kącik do spania (izoluje się od nas).To nie są psy wbrew pozorom do noszenia na rękach i obcałowywania. Mój mąż dużo rozmawiał i rozmawia z nim. Jeśli gdzieś wychodźmy z domu i nie możemy zabrać ze sobą psów, to podchodzi do niego i tłumaczy, ze jedziemy np. na basen i musi na nas czekać. Jeśli podszczekuje na inne psy, tez tłumaczy się mu, z pieski są fajne i powinien się przywitać. To brzmi może śmiesznie, ale jak się do niego mówi, to przekręcą łepek jakby cos rozumiał, przytakiwał. Po dobroci można z nim wszystko zrobić, ale jak się na niego krzyczy, w jego obecności kłoci, to wycofuje się jak autystyczne dziecko. Nie lubi wrzasków. Edited August 23, 2014 by teresaa118 dodatek Quote
gojka Posted August 23, 2014 Posted August 23, 2014 crassulavoale-ja próbowałam na moim poprzednim agresorze nie zabierać ręki gdy pies próbuje chwycić.Zakładałam skórzane rękawice i robiłam to co potrzebowałam-zabierałam rzeczy z pyska na spacerze,kazałam oddać zabawkę lub ją zabierałam,robiłam wszystkie czynności higieniczne.Podobnie było z obecną jamnicą.Kazałam jej iść na miejsce a ta chowała się pod krzesło.Ponieważ gryzła delikatnie to po prostu nie cofałam ręki tylko wyciągałam ją spod krzesła i ponawiałam komendę.W końcu psiaki się nauczyły,że ja nie cofam ręki bo się nie boję i trzeba się dostosować bo za to będzie nagroda. Teressa- pies rozumie krótkie,powtarzające się słowa.Owszem będzie patrzył,sprawiał wrażenie,że słucha z zaciekawieniem ale dla niego ważniejszy tembr głosu niż słowa.A co jeśli przemowy męża na temat,że ma usiąść albo nie szczekać nie działają? Daje sobie spokój ? Quote
evel Posted August 23, 2014 Posted August 23, 2014 Takie problemy trzeba rozwiązywać zupełnie inaczej. Pozwalasz sobie na takie zachowania (przewalanie na podłogę, chwyt za kark), bo to mały piesek - zadaj sobie pytanie, czy tak samo próbowałbyś, gdyby ten pies ważył 45 czy 60 kilogramów. Mały czy nie, to przede wszystkim [B]pies.[/B] Nie "dominujący" ale "zagubiony" - on nie rozumie, dlaczego próbujesz go zabić za to, że komunikuje Tobie, że coś mu się nie podoba. Warczenie to komunikat - jak to się dalej rozwinie, zależy głównie od przewodnika. Powinieneś go przekonać, że to nic strasznego ani nieprzyjemnego i nie ma się czego bać zamiast go zastraszać! Zacznij psa pozytywnie odwrażliwiać na dotyk i różne czynności zamiast przekazywać mu wiadomość, że musi z Tobą walczyć. Zmień nastawienie - pokaż mu, że zapinanie smyczy, dotyk mogą być przyjemne i łączyć się z jakimiś korzyściami. Jeśli dalej zamierzasz drażnić psa i go bezsensownie prowokować - znajdź mu inny dom. Głupia konfrontacja siłowa do niczego nie prowadzi. Quote
teresaa118 Posted August 24, 2014 Posted August 24, 2014 U nas psy do niczego się nie zmusza. Np. na początku nasza duża psica bala się samochodu. Miała niemile wspomnienia. A ze do długich spacerów musimy wyjeżdżać za miasteczko, pokazałam jej, ze wejście do samochodu jest równoznaczne ze spacerem bez smyczy w polu. Teraz gonią do samochodu na wyścigi, bo to oznacza wolność i zabawę. Oczywiście, ze psy nie rozumieją całego tekstu przemowy, ale sam uspakajający ton głosu czyni cuda. Cieszą się, ze człowiek ma czas dla nich. Jak są w ogrodzie, informują mnie, ze obce psy przechodzą pod ogrodzeniem(50 cm), chwale ich za czujność i nie szczekają więcej. Psy zawsze chcą cos człowiekowi przekazać i dlatego trzeba je tez wysłuchać. To są stworzenia na poziomie 3/4letniego dziecka i trzeba mieć cierpliwość. Wiem cos na ten temat, bo właśnie grasuje w domu 3 letnia wnuczka. Quote
wilczyca Posted August 25, 2014 Posted August 25, 2014 [quote name='crassulaovale']Witam, mam ogromny problem z malutkim psem rasy Papilion :shake: Piesek ma już rok i 2 miesiące, mam go od roku i od zawsze był bardzo dominujący. Robiłem wszystko żeby zmniejszyć jego dominację, jednak mimo to reaguje agresją na takie czynności jak: zapięcie smyczy, odwinięcie smyczy z nogi gdy mu się na spacerze zapląta, dotknięcie wbrew woli, czyli jak bawię się z nim to mogę zrobić wszystko, ale gdy się nie bawimy i mu się to nie spodoba to kilka miesięcy temu warczał, a teraz już warczy i gryzie od razu. [B]- a mianowicie co robiłeś? [/B] Ostatnio już miałem dość tego zachowania i zacząłem specjalnie go prowokować (prowokować, czyli pogłaskać po brzuchu, chwycić lekko za nogę) i po tym gdy zaczyna warczeć i gryźć(jak nie zdążę uciec ręką to do krwi), chwycić go za kark i przytrzymać przy ziemi :mad: Jednak to tylko pogorszyło sytuacje, bo po tym jak się uspokoi nagle się wszystkich boi i chowa się w rogach, unika spojrzeń itp, ale jak się go w tym momencie dotknie to od razu warczy i gryzie. [B]- agresja rodzi agresję. W jego mniemaniu, takie twoje postępowanie oznacza że chcesz go zabić. [/B] Wspomnę, że pies jest niezwykle radosny, miły (do czasu gdy się robi wszystko po jego myśli) i bardzo inteligentny ale jak widać dominujący i też wrażliwy. Nie raz myślałem, żeby psa oddać, ale za bardzo już się zżyliśmy, tylko, że jeśli się nie zmieni to będzie męka dla mnie i dla psa. Nie wiem czy te metody wychowawcze nie działają czy przesadziłem z ich intensywnością. Proszę Was o pomoc.[/QUOTE] psy nie mają potrzeby ani powodu do tego aby ludzi dominować, to tylko nam, ludziom/włascicielom tak się wydaje. Najczęstszym powodem takiego zachowania jest to, że sami ludzie pozwalają na pewne zachowania (bo taki maleńki szczeniaczek), cieszą się z tego jak psiak warczy, utrwalają to, a potem to już nie jest śmiesznie. Z tego co zrozumiałam pies nie był uczony/nauczony spokojnego dotykania łap, zapinania/odpinania smyczy. Quote
Brezyl Posted August 26, 2014 Posted August 26, 2014 [quote name='crassulaovale'] Ostatnio już miałem dość tego zachowania i zacząłem specjalnie go prowokować (prowokować, czyli pogłaskać po brzuchu, chwycić lekko za nogę) i po tym gdy zaczyna warczeć i gryźć(jak nie zdążę uciec ręką to do krwi), chwycić go za kark i przytrzymać przy ziemi :mad: Jednak to tylko pogorszyło sytuacje, bo po tym jak się uspokoi nagle się wszystkich boi i chowa się w rogach, unika spojrzeń itp, ale jak się go w tym momencie dotknie to od razu warczy i gryzie. Wspomnę, że pies jest niezwykle radosny, miły (do czasu gdy się robi wszystko po jego myśli) i bardzo inteligentny ale jak widać dominujący i też wrażliwy. Nie raz myślałem, żeby psa oddać, ale za bardzo już się zżyliśmy, tylko, że jeśli się nie zmieni to będzie męka dla mnie i dla psa. Nie wiem czy te metody wychowawcze nie działają czy przesadziłem z ich intensywnością. Proszę Was o pomoc.[/QUOTE] No cóż zrobiłeś największą głupotę, nauczyłeś psa aby nie ufał człowiekowi. Jeżeli pies boi się dotyku, tym bardziej gdy nie znamy przyczyny, to nie wymuszamy na nim siłą poddania się, a nagradzamy za poddanie się nieprzyjemnej czynności. Kwestię głaskania po brzuchu pewnie przeciętny właściciel psa załatwiłby w 3 dni, głask po brzuszku i przysmak, głask i chwila ulubionej zabawy. Po trzech dniach Twój pies sam by się rozkładał, aby go głaskać po brzuszku, a przysmak powoli stawałby się coraz rzadszy. Ja tak uczę zakraplania oczu, czy czyszczenia uszu jeśli psy tego nie lubią, bo są takie, które nie zwracają na to większej uwagi, a i te nagradzam zawsze przynajmniej wygłaskaniem, za to że siedziały grzecznie i nie kombinowały, bo w razie problemów, np: rozerwane w czasie starcia z innym psem ucho, będą zachowywać się dużo spokojniej. A co do dominacji, to co wg właścicieli jest zachowaniem dominacyjnym, w ponad 70-80 % jest agresją ze strachu. Prawdziwi dominanci trafią się bardzo rzadko. Quote
Berek Posted August 26, 2014 Posted August 26, 2014 [QUOTE]"Ostatnio już miałem dość tego zachowania i zacząłem specjalnie go prowokować (prowokować, czyli pogłaskać po brzuchu, chwycić lekko za nogę) i po tym gdy zaczyna warczeć i gryźć(jak nie zdążę uciec ręką to do krwi), chwycić go za kark i przytrzymać przy ziemi"[/QUOTE] Kolego, to już ostatni dzwonek na poszukanie DOBREGO trenera z Twojej okolicy i nauczenie się PODSTAW pracy z psem - bo ich nie posiadasz i niestety wybitnie zaogniasz sytuację. To, co robisz, to usilna praca nad powiększeniem problemu. :shake: Quote
Ryss Posted August 26, 2014 Posted August 26, 2014 [quote name='Berek']Kolego, to już ostatni dzwonek na poszukanie DOBREGO trenera z Twojej okolicy :shake:[/QUOTE] Jeszcze lepsza byłaby odpowiedź na pytanie [I]co robić[/I]: poszukaj sobie w Googlach. Quote
Berek Posted August 26, 2014 Posted August 26, 2014 Kolega opisał sytuację która moooocno bije po oczach - jak bardzo złą technikę zastosował. Można, zdecydowanie, o tym mu napisać. Natomiast fakt że po tę technikę sięgnął (i to bardzo na dodatek niewłaściwie, z opisu sądząc) świadczy że ma bardzo słabe pojęcie o pracy ze zwierzęciem. Niech szuka pomocy u fachowca. Rady dawane przez internet - co robić "zamiast" - kiedy nie widzi się zwierzęcia i człowieka, to rzecz mocno dyskusyjna. Zwłaszcza że to nie opis techniki uczenia zachowywania czystości który można od biedy zalgorytmizować.. Zważywszy na to, że nieraz wysokość, na jakiej podajemy psu parówkę ma zasadnicze znaczenie, via virtual troszku trudno będzie. Quote
Ryss Posted August 26, 2014 Posted August 26, 2014 Berek napisał(a): Niech szuka pomocy u fachowca. Powtórzę moje ulubione w takich przypadkach: tak odpowiedzieć, to każdy głupi potrafi. Ale napisać konkretnie: - czym opisana przez Crassulaovale sytuacja bije po oczach? - dlaczego zastosowana przez Crassulaovale technika była zła i zastosowana na dodatek niewłaściwie? - jak wygląda właściwe stosowanie tej techniki? to już wyższa szkoła jazdy dla wszystkich Berkopodobnych, bo wymaga wiedzy. Berek napisał(a): troszku trudno będzie. To po małopolsku. Po polsku - troszkę. Quote
evel Posted August 26, 2014 Posted August 26, 2014 (edited) Ryss, jeśli nie masz do powiedzenia nic sensownego to czasem warto zamilknąć. Pies ma ledwo ponad rok a gryzie wszystkich dookoła ze strachu, na pewno zastosowane techniki były super... :roll: Miotnąć na glebę to sobie można w określonej sytuacji pieska o innych właściwościach psycho-fizycznych niż szczeniak papillona, którego nikt nie NAUCZYŁ, że bliski kontakt z człowiekiem się opłaca, natomiast wszyscy usiłują go zastraszyć. To tak, jakbyś wściekłemu dorosłemu molosowi klikerkiem próbował wytłumaczyć, że innym pieskom nie wypada robić kilim. Po prostu metoda, pardon, z dupy, zupełnie niedobrana do psa i sytuacji. Edited August 26, 2014 by evel literówka Quote
Ryss Posted August 26, 2014 Posted August 26, 2014 evel napisał(a):Po prostu metoda, pardon, z dupy, zupełnie niedobrana do psa i sytuacji. No widzisz, szkoda, że to Berek nie odpowiedział choćby tak (bo to do niego było skierowanie pytanie o konkrety): nie ten pies i nie ta sytuacja dla zastosowanej metody. Quote
Berek Posted August 26, 2014 Posted August 26, 2014 Ryss napisał(a):No widzisz, szkoda, że to Berek nie odpowiedział choćby tak (bo to do niego było skierowanie pytanie o konkrety): nie ten pies i nie ta sytuacja dla zastosowanej metody. Do kogo mam pisać? Do Ciebie? Z całym szacunkiem, ale nie warto. Ot, choćby w wątku o Fisherze - próby merytorycznej rozmowy i czym się skończyło - wrzuceniem cudzej recenzji książki, z bloga o pieskach na czterech łapkach :evil_lol:. Oczywiście doceniam że kol. Ryss czytuje blogi, chwali się to, chwali... niemniej nie widzę sensu w rozwijaniu tematu. Założyciel topiku dostał bardzo konkretną radę - zdecydowanie powinien poszukać pomocy na zewnątrz, bo sobie poważnie psuje relację z psem. Quote
Ryss Posted August 26, 2014 Posted August 26, 2014 Berek napisał(a):Do kogo mam pisać? Do Ciebie? Z całym szacunkiem, ale nie warto. Ot, choćby w wątku o Fisherze - próby merytorycznej rozmowy i czym się skończyło - wrzuceniem cudzej recenzji książki, z bloga o pieskach na czterech łapkach :evil_lol:. Oczywiście doceniam że kol. Ryss czytuje blogi, chwali się to, chwali... niemniej nie widzę sensu w rozwijaniu tematu.. Sęk w tym, że Ty nie rozumiesz zasad i celów funkcjonowania forum publicznego i wypowiedzi na forum traktujesz w kategoriach wymiany mejli, tylko dlatego, że komuś imiennie odpowiadasz, lub ktoś imiennie odpowiada Tobie. Zatem gdy będziesz chciał rzeczywiście napisać do mnie, to proszę na mejla, a na razie to są tylko Twoje publiczne wpisy, spowodowane moimi publicznymi wpisami, i vice versa. A co Fishera, to Twoja "merytoryczna" wypowiedź na jego temat wyglądała tak: Każdy z tych punktów jest tak beznadziejnie głupi, że aż śmieszny. A na pytanie dlaczego tak uważasz - konkretnie, wg Fisherowych punktów - już oczywiście Twojej odpowiedzi nie było. Jeśli więc takie swe popierdółki traktujesz jako merytoryczną wypowiedź, to w rzeczy samej nie ma o czym z tobą gadać. A link do bloga był wskazaniem dla forumowych popierdółki czyniących użyszkodniczek, jak powinno wyglądać merytoryczne nie zgadzanie się z czyimiś poglądami. Założyciel topiku dostał bardzo konkretną radę - zdecydowanie powinien poszukać pomocy na zewnątrz, bo sobie poważnie psuje relację z psem. Takie "konkretne" rady to ja spotykam u takich Dobromirów nie mających nic do powiedzenia na temat. Quote
evel Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 Ryss, jeśli uważasz, że ktoś tu krok po kroku napisze co facet ma robić to nie sądzę - nikt normalny i odpowiedzialny nie będzie konsultował gryzącego psa wirtualnie, bez oglądnięcia sytuacji na żywo, bo to po prostu może być niebezpieczne, gdy sytuacja wymknie się spod kontroli a właściciel nie będzie wiedział co zrobić, nie mówiąc już o ewentualnych zwykłych ludzkich błędach szkoleniowych. A przydałby się ktoś sprawdzony, kto pokaże na miejscu - to dobrze, tamto do poprawy tak i tak, a to czy śmo w ogóle kiszka. Stąd posty Berek (która jest dziewczyną, o ile mi wiadomo), z którymi trudno się nie zgodzić. Quote
Ryss Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 Widzisz, Evel, to jest psie forum, gdzie przychodzą entuzjaści czworonogów, często bardzo młodzi - wręcz dzieci, nie mający czasem bladego pojęcia o funkcjonowaniu swego psa, ale będący w potrzebie - bo z pieskiem jest coś nie tak. Im trzeba wytłumaczyć - prostymi żołnierskimi słowy - co i dlaczego powinni zrobić w opisanej psiej sytuacji, wytłumaczyć choćby metodą znaną z reklam aptecznych specyfików: zrób to i to, ale przed zrobieniem czegokolwiek w tym przypadku, skonsultuj się z weterynarzem lub treserem (czy jak go tam zwał), bo każda dogomańska poradka niewłaściwie stosowana zagraża życiu lub zdrowiu twojego psa. Tak sobie wyobrażam doradzanie komukolwiek czegokolwiek na tym forum. Bo napisać, że przypomnę - idź do weta/idź do tresera (czy jak go tam zwał), to każdy głupi potrafi, nawet jeśli się uważa za zajebistego zaklinacza psów. Inaczej funkcjonowanie działów Weterynaria, Behawior na Dogo nie miałoby sensu, gdyż są to dziedziny zarezerwowane dla dyplomowanych fachowców działających w realnej rzeczywistości i z realnymi psami. A co do rodzaju męskiego, żeńskiego i nijakiego nicków: jeśli ktoś przybiera sobie ksywkę ewidentnie w języku polskim rodzaju męskiego - chociaż jest kobietą, to widocznie ma ku temu powód i ja to szanuję, mówiąc o niej "on". Taki gender, psia jego mać... Quote
evel Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 No jasne, ale "poradki z internetu" jednak ogólnie potrzebują przymknięcia jednego oka - ileż to w sieci jest tematów odnośnie medycyny i leczenia ludzi? A nikt normalny chyba się nie leczy poprzez forum, jedynie może szuka wskazówek, a i tak kończy się u specjalisty - lekarza. Tutaj sprawa poszła za daleko, żeby doradzać na odległość - autor może nam jedynie napisać, z jakich okolic jest, a wtedy jest szansa, że ktoś poleci mu sprawdzonego trenera, który z niego nie zedrze a konkretnie i na miejscu wytłumaczy i przede wszystkim pokaże co i jak. Quote
Berek Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 "A na pytanie dlaczego tak uważasz - konkretnie, wg Fisherowych punktów - już oczywiście Twojej odpowiedzi nie było." Jest odpowiedź, wisi w topiku jak byk. Trzeba ją tylko przeczytać. :evil_lol: Rozumiem że koledzy umiejący czytać blogi internetowe miewają problemy z innymi kawałkami tekstu. Kurczę, może trzeba było napisać tam datę i tytuł wpisu, żeby było jak w blogu. :multi: Dobra, szkoda czasu na kolegę. Szczęśliwie istnieje tu instytucja plonka którą jakże miło czasem wykorzystać. Quote
Ryss Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 Berek napisał(a): Dobra, szkoda czasu na kolegę. Daj sobie spokój z tym "kolegą", bo na mojego kolegę to byś się nie załapał nawet po pijaku. To tyle - i aż tyle - merytorycznej odpowiedzi na Twój "mertytoryczny" wpis... "kolego". Quote
Brezyl Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 (edited) Ryss, ja mam tylko jedno pytanie - do jakiego stopnia i w jakim sporcie wyszkoliłeś jakiegokolwiek psa ? Bo naprawdę sprawiasz wrażenie jakbyś o psychice psów, szkoleniu, pracy z ich właścicielami, itp. nie miał żadnego pojęcia. O co do merytoryczności Twoich postów na tym forum, to jedynie co z nich wynika to zapędy do kłócenia się ze wszystkimi dookoła, bo o wymianie wiedzy trudno tu mówić. Czyżby w życiu prywatnym wszyscy omijali Cię szerokim łukiem i czujesz się zmuszony złość do całego świata wylewać na tym forum ? Edited August 27, 2014 by Brezyl Quote
Ryss Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 Brezylu - Po owocach ich poznacie... (Mt 7,15-20) To tyle - i aż tyle - merytorycznej odpowiedzi na Twój "merytoryczny" wpis na temat, kolego Berka. Quote
Brezyl Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 Czyli rozumiem, że w życiu nie wyszkoliłeś żadnego psa nawet do głupiego PT - 1, w życiu nie przebiegłeś 0 w agility, o takich cudach jak treningi IPO czy mondio nawet nie wspomnę ? Kurcze, zaczynam się bać zapytać, czy miałeś chociaż kiedykolwiek psa ? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.