Jump to content
Dogomania

KYNOLOGIA W WYDANIU KRAJOWYM czyli ZKwP przyjaciel prawdziwego hodowcy...


Recommended Posts

Posted

[quote name='Mraulina']Średnia wieku głownej komisji hodowlanej to coś koło 75..... Nic dziwnego, że niechętnie wprowadza zmiany.......:cool3:
skoro tak to zmiany personalne same się wprowadzą ;)

  • Replies 418
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

jefta napisał(a):
skoro tak to zmiany personalne same się wprowadzą ;)

To juz czarny humor :evil_lol::evil_lol::evil_lol:. Ale zmiany są konieczne i naprawdę niezbędne.

Posted

kostkowicz napisał(a):
Trzeba walczyc i z pseudohodowlami pod przykrywka ZKwP i z "skostniałymi" ludźmi. Najwyzsza pora odsunąc ich od władzy :angryy:

To fajne stwierdzenie i każdy zgodzi się z nim. Ale absolutnie nic nowego nie wnosi.

Samo gadanie nie jest walką. Żadną :lol:.
Kto ma walczyć? W jaki sposób? Jaki jest cel? Jaki jest plan? Co Ty zrobisz sam w tej sprawie? Nie ktoś tam.
Moim zdaniem nie jakaś oligarchia jest największym przeciwnikiem hodowców, ale hodowcy sami są dla siebie przeciwnikiem.
Nieumiejętność wykreowania jednego zdania, wielorakość celów, drobne utarczki, animozje, zawiści, kłótnie o duperele. Kiepska wiedza!
To sprawia, że oligarchia ma się dobrze, mimo że psuje powietrze wszystkim. I mieć się będzie jeszcze długo.

Guest Mrzewinska
Posted

Obecny statut ZKwP daje pelna mozliwosc zmian - wystarczy, aby w kazdym oddziale odpowiednio liczna grupa zechciala przyjsc na wybory i podjac sie pelnienia funkcji w zarzadach...

Zofia

Guest Mrzewinska
Posted

To albo sie zorientuje, albo zmian nie bedzie. Wladze w Zwiazku mozna zmienic - ale nie ma chetnych...

Zofia

Posted

Mraulina napisał(a):
Pesymistka z ciebie.
Ale ze mnie też.......

Co nie znaczy, że należy "dać się zarżnąć bez znieczulenia" ;).
Potrzebne są cele, plan, harmonogram i LUDZIE!
"Mleczakami" tego się nie ugryzie.
Dobry Bóg już zrobił co mógł, teraz trzeba fachowca :p.

Posted

Większość ludzi, pojawiających się na zebraniach wyborczych to ludzie, którzy niewiele wiedzą o tym, co się dzieje w oddziale i nie wiedzą, kto jest kim. Taką grupę łatwo zmanipulować.
Działacze związkowi, pracujący w sekcjach, zaangażowani hodowcy - to niestety mniejszość.
Stąd mój pesymizm.

  • 2 weeks later...
Posted

[quote name='Mraulina']Większość ludzi, pojawiających się na zebraniach wyborczych to ludzie, którzy niewiele wiedzą o tym, co się dzieje w oddziale i nie wiedzą, kto jest kim. Taką grupę łatwo zmanipulować.
Zapału starczyło tylko na kilka miesięcy .
Przy okazji, warto zadać sobie pytanie, czy grupa, którą tak łatwo zmanipulować, może z powodzeniem zarządzać czymkolwiek?
Może lepiej niech tak już zostanie :p?

  • 2 months later...
  • 2 weeks later...
Posted

Mrzewinska napisał(a):
Jestem w Zwiazku ponad 30 lat i nie zamierzam gloryfikowac tej instytucji ani kwestionowac podanych przez Was faktow. Ale tez nie moge nie pamietac o ludziach, takze we wladzach, ktorzy byli czy nadal sa absolutnie uczciwymi pasjonatami. Poswiecajacymi czas bez zadnych korzysci dla siebie.
Faktem jest tez, ze w tej chwili mozna - byle na zebranie wyborcze przyszlo dosc chetnych - zmienic wladze, wszelkie wladze. Byle na zebranie przyszla dobrze zorganizowana grupa ludzi gotowych wziac na siebie rozmaite obowiazki.
Przed laty, wlasnie w czasach jedynej slusznej partii to bylo nie do pomyslenia, regulamin wyborow to uniemozliwial.
Teraz mozna zmienic wszelkie wladze zwiazkowe.

Tylko czy ludziom bedzie sie chcialo chciec???
Robic uprawnienia sedziowskie chocby?
Siedziec na dyzurach nie po to, by reklamowac swoje szczeniaki, ale po to, by serdecznie wprowadzac nowicjuszy? Zapraszac do wspolnej pracy?
Sluzyc za darmo swoim czasem, rada i pomoca?

Mamy szanse na taka organizacje czy nie?

Jesli nie, to pozostaje zmienic statut, dac wolna reke hodowcom, a Zwiazek niech sie ograniczy do sluzenia rzetelna informacja o wartosci psow uzywanych w hodowli, o wynikach badan zdrowia, warunkow w jakich sa hodowane, wynikow wystawowych, testow, szkolen - i do czynnosci czysto administracyjnych, takich jak prowadzenie ksiag rodowodowych chocby.
Ale zeby zmienic statut - najpierw trzeba znalezc ludzi chetnych do tego, aby zostali wybrani czy to do wladz, czy na zjazd delegatow. Narzekaniem nie zmieni sie nic.

Zofia


Jeśli nie zamierzasz nikogo gloryfikować to proszę, oszczędź nam czytania o zasługach, bezintersowności i innych cnotach władz ZK bo nie o tym tutaj rozmawiamy a cnoty członków zarządów ZK zasługują na oddzielny wątek.
Gorzała pisze o krzywdzie jaką wyrządziły mu łobuzy, którzy nigdy nie powinny mieć wpływu na cokolwiek w polskiej kynologii.
A jeśli wyrażenie swojej krzywdy przez gorzałę nazywasz narzekaniem to gratuluję Ci zwykłej ludzkiej wrażliwości a przede wszystkim poczucia przyzwoitości.

Posted

Tylko czy ludziom bedzie sie chcialo chciec???
Robic uprawnienia sedziowskie chocby?


Są tacy, którym egzamin sędziowski wybito boleśnie z głowy.
Wiemy przecież, jak wyglądają egzaminy asystenckie czy sędziowskie.
I kto, i dlaczego zasiada w komisjach egzaminacyjnych.
I jak wygląda awans na sędziego międzynarodowego.
I co się robi z niewygodnymi sędziami.
A w ogóle - kto ma okazję, żeby sobie posędziować.

Pani to też wie, Pani Zosiu.

Łyżka dziegciu psuje faskę miodu.

Posted

@niceravik, mraulina & all

Na początek chciałbym wszystkich uspokoić ... nie wymiękłem, nie znamy się z większością czytelników DGM osobiście więc można byłoby odnieść takie, że to ujmę mylne wrażenie...jestem po prostu ostatnio bardzo zajęty.

Czytam Was, ale cóż mógłbym jeszcze napisać.

Mój post/posty w zasadzie miały być przykładem na to jaką organizacją jest ZKWP, jakie mendy tam zasiadają we władzach zarówno mojego oddziału jak i komendy głównej w Warszawce z nadal i niezmiennie od lat daleko wysuniętą placówką w Pozen...(tak na marginesie będąc ostatnio w kraju dokładnie dwa razy mijałem osobę, która podobno mnie widziała na wystawie, na której nie byłem, osobę, która podobno była świadkiem mojego niestosownego zachowania na jakimś innym pokazie co również nie miało miejsca i cóż, osoba ta nie poznała mnie mimo, że za pierwszym razem zupełnie spokojnie mogłem ją przejechać samochodem, a za drugim razem spotkaliśmy się na przejściu dla pieszych oko w oko, ciekawe prawda...ten/ta;) kłamca zwyczajnie mnie nawet nie kojarzy mimo, że miał/a bardzo dużo do powiedzenia kiedy liżąc dupę władzom w Warszawce składał zeznania)...

Moje posty nie były żalem, skargą lub poszukiwaniem grupy wsparcia dla Gorzały, pisałem to wszystko żeby uzmysłowić wszystkim członkom w jakim gównie siedzą i jakie indywidua nimi zarządzają, wybaczcie proszę cytat z filmu, ale nie mam przyjemności być członkiem czegokolwiek czym zarządza KTOŚ O INTELIGENCJI I MORALNOŚCI UPOŚLEDZONEJ MAŁŻY...sorry, ale dziękuję...jak wdepnę w gówno na spacerze z psem po prostu wycieram buty i broń boże nie zastanawiam się nad tym czy to co mi się właśnie przytrafiło ma jakiekolwiek przesłanie......


Brutus_L napisał(a):
Jeśli nie zamierzasz nikogo gloryfikować to proszę, oszczędź nam czytania o zasługach, bezintersowności i innych cnotach władz ZK bo nie o tym tutaj rozmawiamy a cnoty członków zarządów ZK zasługują na oddzielny wątek.
Gorzała pisze o krzywdzie jaką wyrządziły mu łobuzy, którzy nigdy nie powinny mieć wpływu na cokolwiek w polskiej kynologii.
A jeśli wyrażenie swojej krzywdy przez gorzałę nazywasz narzekaniem to gratuluję Ci zwykłej ludzkiej wrażliwości a przede wszystkim poczucia przyzwoitości.


@Brutus_L

Nie znamy się prawdopodobnie, ale dokładnie takie było przesłanie.

Pozdro600

Posted

...Tylko czy ludziom bedzie sie chcialo chciec???Robic uprawnienia sedziowskie chocby?

@Mraulina

Tylko po co mają robić te uprawnienia skoro w skład SS komanda egzaminacyjnego wchodzą od lat te same osoby, tak na marginesie jedna z nich właśnie pomogła mi bardzo wyrzucić się z ZKWP...Jak jest na egzaminach to już słyszałem nie jeden raz od ludzi, którzy podchodzili do nich, zdawali je i od tych, którzy nie zdawali oraz oczywiście od tych, którzy wprost słyszeli, że w tym kraju sędzią nie zostaną chociażby srały skały...Rozumiem Twoje podejście i szanuję, ale moja rada dla nowych - DAJCIE SOBIE SPOKÓJ, KAŻDY KTO CENI GODNOŚĆ WŁASNĄ I NIEZALEŻNOŚĆ MUSI ZROBIĆ DUŻĄ KUPĘ NA RĘKĘ TEJ EKIPY...niech się walą i sami sobie sędziują swoje własne psy, gdyby nie bariera biologiczna pewnie by zapładniali własne psy z własnych hodowli...(wiem, wiem brzmi obleśnie, ale czasami mam wrażenie, że kilkoro z nich to już robi :diabloti:)

Posted

Przebrnąłem przez topic. Jestem w ZKwP od kilku tygodni (niebawem pierwsza nasza wystawa), więc nie jestem "działaczem", a raczej pragmatykiem. Zdaję sobie sprawę, że duży % członków ZKwP to handlarze - kupcy, a nie hodowcy rasy, a w handlu nie ma kolegów - biznes jest biznes. Ja podczas pierwszej wizyty w ZK zostałem przyjęty sympatycznie, kierownik sekcji i sędzia w jednej osobie ocenił mojego psa, dał kilka rad - nie narzekam. Fakt, że mój oddział nie organizuje szkoleń, nie ma nawet placu mnie nie zniechęca - sam potrafię o takie pierdoły zadbać.

Zakładam, że sporo z tego, o czym pisze gorzała jest prawdą, ale kilka rzeczy mi nie pasuje...
Prawdziwy powód tych pierepałek - jaki jest?

[quote name='gorzała'] Dostałem w końcu jakiś namacalny dowód tych bredni pod postacią wezwania na dzień 14 września w charakterze świadka, tu również coś mi nie pasowało, ponieważ miałem być o coś oskarżany, a wezwano mnie w zupełnie innym charakterze, no cóż pomyłki rzecz ludzka, a więc postanowiłem iść, tak też ustaliłem z moim przełożonym, który paradoksalnie był wezwany na ten sam dzień, jak również ten nieszczęśliwy hodowca, na którego podobno rzuciłem urok nieczysty, ale generalnie sprawa mało przyjemna. No i zaczął się cyrk i straszenie totemami...

To wyżej w kontekscie jakiś donosów i bójek.
A niżej:

[quote name='gorzała'] Fakt ten może nie byłby nad wyraz zaskakujący, gdyby nie zdarzenie, które miało miejsce 14 września 2006 r., a które zdaniem skarżącego legło u podstaw całej mistyfikacji. A mianowicie dnia 14 września 2006 r. moja małżonka w związku z planowanym przeze mnie wyjazdem służbowym, zgłosiła się do Oddziału Związku w Sopocie z wnioskiem o przepisanie na nią psów, w oparciu o moje zrzeczenie się praw do tych psów. Osoby będące w siedzibie Oddziału nie widziały przeszkód do pozytywnego rozpoznania wniosku, albowiem nie był nikomu znany fakt rzekomego zawieszenia mnie w dniu 29 sierpnia 2006 r. w prawach członka, który w ocenie zarządu oddziału (wyrażonej w piśmie z dnia 18 września 2006 r.) stanowił podstawę do odmowy dokonania przerejestrowania.

To ja już nie wiem - czy Ty byłeś 14.09 w Związku w sprawie jakiejś, czy 14.09 była tam Twoja zona, żeby przerejestrować psy. Ktoś tam nawet pytał, jak wynika z Twojej opowieści, czy będziesz wystawiał w Poznaniu, na co odpowiedziałeś, że nie. Żona miała wystawiać?
Do tego pobicie - takimi sprawami, o ile nie ma niejasności, zajmuje się policja i prokuratura. A tutaj mamy dwa - Ciebie wyklepał podobno gość od dogo argentino, Twoją żonę jakiś inny typ w Lesznie. Sory stary, ale w takich przypadkach albo radzisz sobie sam, albo dzwonisz pod 997.
Może się czepiam, ale nie dołączę do pozostałych głosów potępienia bezkrytycznie, bo mam wątpliwości.

@Mrzewińska
Zgadzam się z wypowiedzią. Łatwo jest krytykować, psioczyć (sic!), trudniej jest się zorganizować i dokonać zmian. Tradycyjne polskie wytłumaczenie, że "i tak się nie da" wystarcza za usprawiedliwienie stagnacji. Stanu faktycznego nie zmieni tez to, że większość dzialaczy związku to ludzie w podeszłym wieku - ich miejsce zajmą ich dzieci, zięciowie, wnuki itd., bo oni im wyrobią pozycję. Zmiany wprowadzone przez nowych ludzi pewnie wprowadziłyby na początku chaos, ale podejrzewam, że w ciągu roku czy dwóch byłoby posprzątane i poukładane. Przez ten okres hodowla w Polsce nie upadnie. Jasne, że potrzebna byłaby współpraca takich ognisk zapalnych we wszystkich oddziałach w Polsce, ale nie ma rzeczy niemożliwych.

@All - jasne, że wyjściem jest wstąpienie do "obcego terytorialnie" związku, tyle, że sukcesy naszych, polskich hodowców, pójdą na konto innej organizacji. Nie wiem, czy to takie dobre, chociaz praca dla innych nacji jest naszą cechą narodową. No ale ja jestem patriotycznie pokręcony, wieć mój sąd jest usprawiedliwiony.

To tyle, idę spać.:cool1:

Posted

@Marciashka

Siemka, analiza trafna, pewne rzeczy zachowałem celowo dla siebie, dlatego podane suche fakty nie są tak na pierwszy rzut oka spójne, ale są zaufaj mi...

ps. przyczyną były moje posty często bardzo nie za bardzo na forach takich jak dgm czy molosy.pl. okazało się bowiem, że członek zk nie ma prawa wyrażać swojej opinii na forach publicznych i właśnie za to zostałem wyrzucony, prafraf z jakiego to nastapiło padałem...napewno jeszcze pogadamy, ja również idę spać...

pps. ja również jestem miły i znam się na psach, ale to jeszcze niczego nie oznacza.

Guest Mrzewinska
Posted

Brutus_L napisał(a):
Jeśli nie zamierzasz nikogo gloryfikować to proszę, oszczędź nam czytania o zasługach, bezintersowności i innych cnotach władz ZK bo nie o tym tutaj rozmawiamy a cnoty członków zarządów ZK zasługują na oddzielny wątek.
Gorzała pisze o krzywdzie jaką wyrządziły mu łobuzy, którzy nigdy nie powinny mieć wpływu na cokolwiek w polskiej kynologii.
A jeśli wyrażenie swojej krzywdy przez gorzałę nazywasz narzekaniem to gratuluję Ci zwykłej ludzkiej wrażliwości a przede wszystkim poczucia przyzwoitości.


Pisząc o wyrządzonej krzywdzie niekoniecznie trzeba oskarżać i obrażać wszystkich w czambuł, używając słow powszechnie uważanych za wulgarne.
Gorzała uważa, ze ZK jest niereformowalne - Jego prawo.
Ja uważam, że zmiany w kazdej organizacji, w ktorej władze są wybieralne przez członków tejże organizacji są możliwe - moje prawo.
Na te dwa istotne moim zdaniem fakty zwróciłam uwagę w swojej wypowiedzi.
Przykro mi, ale nie mam czego gratulować Tobie.

Zofia

Posted

Myślę, że gdyby Gorzała wypowiadał się spokojniej, jego wypowiedzi byłyby lepiej przyjmowane.

Nie twierdzę, że Zk jest niereformowalny. Wszak w Krakowie swego czasu udało się odsunącćod władzy pewną grupę, która do tej władzy nigdy się dopchać nie powinna. Ale przeprowadzić reformy "na górze" jest dużo trudniej.

Gorzale zrobiono krzywdę.
W ZK "są rachunki krzywd" - kiedy o nich myślę, serce boli.
Pani Zosiu, czy pamięta Pani, jak wykończono Panią K? Pani K była trudnym człowiekiem, ale też człowiekiem nieprzeciętnym. wspaniałym kynologiem światowej (a tak!) sławy, historykiem sztuki, poliglotką, dla której nie istniały bariery językowe. Sprawę znam dokładnie, bo moja psiapsiułka, ksywa Miutka, była z Panią K. do końca, co zresztą było źle widziane. Kto wygryzł Panią K? Przecież zna Pani tę osobę! Jakimi metodami się posłużyła? No, zamilczę... Pani jest przecież, Pani Zosiu, świetnie zorientowana w sytuacji. Czy nie bolało Panią serce, kiedy wykańczano Panią K? -Cóż za nagroda za ogromny wkład pracy!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...