Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

brazowa1 napisał(a):
no wiesz,co Wredne Słonko! phi! a Felus i Dianka,to nie do chwalenia sa????:mad:

E.. A czym tu się chwalić? Kotem anorektykiem czy suką z obwisłymi cyckami :cool3:

No mam nadzieję, że Zula się nie obrazi za zagadywanie wątku :)

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

brazowa1 napisał(a):
chyba z 40stu na 39 :evil_lol:


Ciepło, ciepło... Kurczę, będziesz teraz wytykać ludziom to wszystko, co palnęli w chwili szaleństwa?!
Dinku, cudo ty moje, ale ci dobrze! W tej chusteczce wyglądasz po prostu zabójczo! Oj, pobiegłabym z tobą na spacerek!

Posted

[quote name='brazowa1']Zula,masz pozdrowienia od pracownikow,wypytywali bardzo jak podroż i jak Dino.
Dzięki, dzięki za pozdrowionka. Brązowa, jak będziesz w schronisku, pozdrów też wszystkich od nas - tych, których zdążyłam poznać i tych, których znał tylko Dino, i w ogóle wszystkich:lol:. Ze podróż zniósł bardzo dzielnie, to już wiadomo. A wczoraj pani wet stwierdziła, że jest w niezłej kondycji :multi:, został zaszczepiony na zakaźne, obcięła mu zwisający pazur (brrr, polało się trochę krwi :placz:), dostał tablety na odrobaczenie i witaminy do podawania. I propozycję zakupu preparatu działającego profilaktycznie i wzmacniającego stawy. Ale ponieważ jest dość drogi, poczekamy z tym do czasu, aż stan konta ulegnie poprawie ;), a to jeszcze dobrych parę dni potrwa. Niepokoją mnie natomiast te rozwolnienia. Faktem jest, że na jedzonko rzuca się jak dzik i pochłania wszystko. Postanowiłam dzielić mu porcje nie na dwie, ale na 4-5 mniejszych części. I dziś znów pochłeptał krochmalu. Zobaczymy... Pozdrowionka dla wszystkich wątkowych Cioć :lol::lol::lol:

Posted

Nie było mnie kilka dni, a tu takie wieści. Może powinnam częściej wyjeżdżać?
Zula, Dino był dla mnie wyrzutem sumienia, od pierwszego dnia gdy go zobaczyłam na dogo wiedziałam, że ten pies doznał od człowieka potwornej krzywdy. Za całe jego serce, zaufanie i wiarę dostał po 8 latach kopniaka za drzwi, wystawino go za próg, jak niepotrzebną komodę. Cały czas, gdy wchodzialm na jego wątek i widziałam jego oczy czułam, że jeżeli on nie odzyska wiary w ludzi, jeżeli nie znajdzie się nikt, kto go pokocha, to stanie się coś strasznego, zniknie z tego świata ogromna część dobra, a zostanie wielka pustka. Bardzo, bardzo dziękuję Ci, że dałaś mu siebie.




Podobne ataki padaczkowe, ma moja kocica, zdarzają się w chwilach wielkich wzruszeń czy jak mocno się wkurzy. Wtedy kładę ją na podłodze, zamykam drzwi, co by reszta nie właziła, głaszczę i cicho mówię, a gdy atak mija zostawiam ją w spokoju na 2-3 godziny, w zaciemnionym pokoju.

Posted

brazowa1 napisał(a):
Z Dino jest ciezka sprawa. Zapadka jakas w nim sie zamkneła.Nie potrafie przewidziec,czy Dino w domu sie zmieni.Juz przestalam miec nadzieje,ze ten pies kiedykolwiek do kogokolwiek sie ucieszy.


Gdy jechałam do Sopotu, byłam przekonana, że jeśli zdecydujecie się powierzyć mi Dino, to będzie nas czekała długa i ciężka rehabilitacja, żmudne wychodzenie z depresji. Czułam, że się uda, ale że potrzeba na to czasu i cierpliwości. Tymczasem Dino to pies, który nie stwarza ZADNEGO, naprawdę ZADNEGO problemu. Aż mi głupio, bo to ja powinnam uczyć go na nowo radości z życia, a on uczy mnie. I wszystkie problemy wydają się błahsze i łatwiejsze do zniesienia, bo jest DINO :loveu:. Czasami myślę, że nie zasłużyłam na TAKIEGO psa. Dziękuję Brązowej, Gabryjelli i całej ekipie za wszystko, co zrobiliście dla Dina. I za to, co robicie dla innych, skrzywdzonych przez ludzi czworonogów.
Nie mogę się doczekać dnia, w którym moje dzieci (synowie i synowe) poznają mojego przyjaciela. Ostatnio tak wyszło, że widujemy się trochę rzadziej, ale myślę, że niebawem dojdzie do poznania i dzieci też pokochają Dino :lol:.

Posted

Zula :loveu::loveu::loveu: Nawet nie wiesz, jak ładujesz nasze akumulatory.
Dino rok nie istniał, ale teraz los wynagrodził mu to z nawiązką!!!
Widać, byliście sobie przeznaczeni :lol:
Mocno trzymam kciuki za spotkanie Dinusia z Rodziną, uda się!

A jak problemy natury trawiennej? :razz:

Posted

To taka piekna adopcja, że zatyka dech w piersiach. Takie, rzeczy to tylko w baśniach:lol: Na dogo jest wiele takich pięknych historii ale, kiedy do Was zaglądam mam łzy w oczach. To takie wielkie szczęście, gdy Sopociak znajduje dom. A dom Dino, Ty Zula, to taka cudowna, wyśniona niespodzianka!!!!!
Pozdrawiam, Was serdecznie!!!!
Mniejcie "siebie dla siebie" a czas niech zwolni bieg:lol:

Posted

Nie moge uwierzyć!!!! Dinuś w domku!!! I taki odmieniony!!!
To nie ten Dino to jakiś brat bliżniak chyba:)
Zalałam komp łzami :multi:
O rany jak się cieszę!!!!!
Znaczy jest o co walczyć, szukać domków choć często sytuacja wydaje się być beznadziejna, to bardzo motywuje i daje nadzieje na inne nieprawdopodobne adopcje.
Dzięki Zula!
Długich zdrowych i radosnych wspólnych chwil wam życzę z całego serca:loveu:

Posted

Zosia4 napisał(a):
Opowiadanko, opowiadanko !!!!

Sopociaki lubią jak się o nich pisze.


To może małe sprawozdanko, np. z dzisiejszego poranka ;)
Wstaliśmy raniutko i pobiegliśmy do lasu (nie zdążyłam nawet wypić porannej kawy, bo potrzeba była nagląca ;)). Zbieraliśmy jagody i borówki. Dino lubi borówki, ale za jagódkami wprost przepada. Usiłowałam nauczyć go samoobsługi, ale z pełnej garści o wiele bardziej smakuje, no i bez wysiłku :razz:. Pewnie doszedł do wniosku, że ma niezbyt rozgarniętą panią, bo na usilne sugestie i wskazywanie przepięknych patyków do aportowania reagowała niemrawo i niezbyt często. No, ale po nauczce sprzed kilku dni nie będzie żadnego przeforsowania, do formy będziemy dochodzić stopniowo :mad:. Po 3 godzinach wróciliśmy do domku, Dinek został nareszcie odrobaczony (leki zostały przemycone w parówce) i do tej pory zaprawialiśmy botwinkę na zimę (jedni zaprawiali, inni spali snem kamiennym). Parę Dinowych spostrzeżeń:
- nie boimy się odkurzacza (dla Saby był to wredny potwór, którego natychmiast należało unicestwić)
- nie pchamy się na wersalkę, bo jesteśmy bardzo dobrze wychowanym psem
- zawarliśmy już (na razie ostrożnie) parę interesujących znajomości z miejscowymi czworonogami; na szczekaczy nie reagujemy, nie warto
- zaznaczyliśmy już w najbliższej okolicy wszystko, co sterczy z ziemi w pozycji pionowej lub co najmniej ukośnej. Niektóre, bardziej strategiczne obiekty zaznaczamy pieczołowicie - najpierw z prawej, potem z lewej nogi (panią to śmieszy, ale trzeba wybaczyć, do tej pory nie miała do czynienia z prawdziwym psem, tylko z samymi suczkami)
- bardzo zaprzyjaźniliśmy się z Wujkiem, Ciocią i Olgą
- za swoją panią chodzimy krok w krok. Jesteśmy czujni, bo takiemu człowiekowi mogą różne rzeczy do łba strzelić, a nie chcemy przerabiać pewnych sytuacji ponownie

A mnie przyszło do głowy, że to nie jego ukochani państwo oddali go do schroniska. Dino miał cudowny, kochający domek, to widać. Poświęcano mu dużo uwagi, czasu i serca. Nie był bity, nie był siłą zmuszany do wykonywania poleceń, bo pewne obronne odruchy zachowałby do tej pory. Był na pewno kochany i szczęśliwy. Tak sobie myślę, że jego państwo musieli wyjechać i oddali go, może tylko na przechowanie, w tzw. "dobre ręce". Może chcieli go po jakimś czasie odzyskać, bo nie uwierzę w to, że na dobre chcieli się z nim rozstać.
A te "dobre ręce" przyprowadziły go do schroniska, bo nie radziły sobie z jego rozdzierającą tęsknotą. A państwu coś naściemniały. Ale to tylko takie tam moje wymysły. Równie dobrze mogło być całkiem inaczej.

Posted

Zula-moglo tak byc.Ale moglo byc tak prozaicznie-oddali,po prostu,do schroniska.Ludzie czesto maja psy,czesto nie doceniaja,jakie one sa.Ale nie bija,jeść dadza,na spacer pojda, bo trzeba.Ale nie buduja z nimi uczuciowego zwiazku.Dlaczego mysle,ze oddali-bo tyle starych psow jest porzucanych do schronisk,przyprowadzanych przez dlugoletnich wlascicieli.Powody zawsze sie znajda.Teraz baba chciala oddac do schroniska 8mioletnia malamutke.Pamietam ludzi,ktorzy przyszli ze swoim 9cioletnim owczarkiem,bo sie drapie,a maja male dziecko.Jest facet,ktory niedlugo odda do schroniska 3 swoje psy,bo wyjezdza,najstarszy z psow ma 9 lat.Nie zapomne babsztyla,ktory oddal do schroniska 13stoletniego Kubusia,cudownego psa....wychowanego,przymilnego,czyściutkiego,oddanego.
Byla kobieta,ktora oddala ciezko chorego mc pudla z wodołazem,gigantycznego psa,bo chory i uciążliwy.Pies mial 15 lat.
Byl tez 9cioletni posokowiec...jego pan lezal ciezko chory,w stanie agonalnym w szpitalu-kochal psa bardzo.Rodzina powiedziala,ze pies...gruby,starszy posokowiec-UCIEKL na spacerze.To powiedzieli konajacemu czlowiekowi.Na szczeście wlaściciele posokowcow sie sprezyli i okazalo sie,ze znaja tego psa-pomogli odnależć byla zone wlasciciela,ktora psa znala i ona sie nim zajęła.
Byla jamniczka z tatuazem,tez 9cioletnia.Wlaścicielka ja przyprowadzila,sama,z taka niechecia mowila o tej przestarszonej suczke,jakby sie jej brzydziła.
Ja juz tak w dobro ludzi nie wierze.
Oni porzucili Dino.Gdy ludzie oddaja psa,bo ktos z rodziny im podrzucil,mowia to i czuja sie rozgrzeszeni.
Sami wprowadzaja psy do boksow.I odchodza,jak gdyby nigdy nic.

ale nic to.Dino ma Ciebie i to najwazniejsze :) Jutro tydzien od Waszego poznania.Wysmyraj go prosze za uchem i powiedz,ze ta bajka ma dobre zakończenie.
Dziekujemy za opis Waszego dnia.Serce rosnie :)

Posted

ten wątek to jest balsam na moje oczy, duszę...po całym dniu ciężkiej pracy i nerwów jedyne czego pragnę to wątek Dino...

Zula wiesz, ale jednak myślę, że ludzie nawet takie kochane przez siebie psy czasem oddają...bo wyjezdżają, bo coś...

teraz np szwagier znajomego stracił mieszkanie, musi wynajmować pokój i nie może trzymać tam psa. jest w życiowej sytuacji podbramkowej, a z nim 1,5 roczna sunia amstaffa. musi ją oddać. dorosły facet płacze, ale wie że nie da sobie rady z psem... jestem na etapie błagania i szukania ratunku dla człowieka by tym samym ratować psa. on nie ma wyjścia. sunia jest przesympatyczna, ani cienia agresji, kochana do dzieci i zwierząt, nie niszczy, sama dobroć...a mimo tego...

całe szczęscie to już za Dino. On ma u Ciebie to cudowne "na zawsze"

Posted

brazowa1 napisał(a):

Ja juz tak w dobro ludzi nie wierze.


Niestety, Brązowa, z przykrością muszę przyznać Ci rację. W końcu Ty to wiesz najlepiej - znajdujesz się razem ze swoimi przyjaciółmi w "oku cyklonu", masz takie sytuacje na codzień :(.

Posted

Betbet, Agatko, dzięki, że pamiętacie o Dino. Z brzucholem coraz lepiej, prawie dobrze :lol:. A tak w ogóle Dino to pies-ideał. On nie ma żadnych wad :crazyeye:! Niech żałują ci, co go nie chcieli :eviltong:. Pozdrowionka dla Cioć :loveu:

Posted

ja wiem,co najbardziej lubi-byc blisko swojej Pani.

aaaa,wady zaraz wynajde-lubi sobie znależć żarełeczko na spacerku? :cool3::cool3::cool3::cool3:
powiem Wam jedno-jego byly wybieg wyglada zdecydowanie lepiej bez Dino.A jakby tam w ogole psow nie bylo,to bym stwierdziła,ze jest przytulnie :)

Posted

Najbardziej to on uwielbia uganiać się za patykami. Szuja n-razy dziennie wyciąga mnie na spacer do lasu; rzucam wszystko i pędzę, bo myślę, że to brzucho daje znać o sobie, a ten łapie w zęby jakiś spróchniały kij i patrzy wymownie :mad:. A żebyście widziały jego minę, jak już dam się namówić i zamierzam rzucić mu ten patyk :lol:, to niesamowite, że pies może mieć taką mimikę.
Zarełka na spacerze jeszcze nie miał okazji znaleźć, ale o mało co nie wytarzał się w jakimś świństwie, ledwo go odciągnęłam :evil_lol:. Dino jest CUDOWNY :loveu: !!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...