Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Argat

Pies na wsi- jak przekonać właściciela...

Recommended Posts

Jeśli dziadek jest katolikiem spróbuj bardzo wnikliwie przeczytać ten tekst,który został zamieszczony w wątku Kościół a zwierzeta i porozmawiaj z dziadkiem
[URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=37544&page=16[/URL]
Może to do dziadka trafi.A tak już zupełnie z innej strony patrząc:właściciel ma prawny obowiązek zapewnienia zwierzęciu odpowiednich warunków bytowych,ma też obowiązek leczenia chorego zwierzęcia i to można wyegzekwować droga administracyjną(jeśli np.ktoś to zgłosi do TOZu,policji).Mam jednak nadzieję,że trafisz do serca dziadka za pomocą argumentów w podanym tekście,zwłaszcza,że dziadek niestety nieuchronnie zbliża się do spotkania z Bogiem i będzie musiał rozliczyć się ze swych uczynków,z tych do zwierząt rownież.Niech więc pomyśli co wtedy powie...Miłość do zwierząt,do ludzi,do otaczającego nas świata to miłość do Boga,który jest przecież tego Stwórcą i który kocha to co stworzył.Krzywdząc więc zwierzęta,ludzi,niszcząc otaczający nas świat -zasmucamy Stwórcę.
A tu ten tekst:

[COLOR=SeaGreen][B]Tekst usunęłam, bo skoro podałaś link do wątku, gdzie jest zamieszczony, to nie ma potrzeby cytować go tutaj. Zresztą powielanie tych samych treści w różnych wątkach jest uważane za spam :razz:
Behemot
[/B][/COLOR]

[URL="http://www.dogomania.pl/forum/report.php?p=5414607"]
[/URL]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Obawiam się, że to niewiele da. Mieszkam na wsi i mam dziadków. A oni maja psa w kojcu (REWELACJA - pies nie jest na łańcuchu jak u sąsiadów wkoło). Nie ma mowy, żeby go wypuścić do ogródka, do domu to już nie daj Boże - tyle, że wychodzę z psem na spacer. Wg rozumowania Dziadków -
a) sąsiedzi się śmieją, że chodzisz z psami (fakt)
b) sąsiedzi się śmieją, że trzymasz Berka w domu
c) sąsiedzi się śmieją z psa (a właściwie z właścicieli) biegającego luzem po ogrodzie
d) o co się rzucasz, jak pies ma kojec i to wyłożony PŁYTKAMI (sądzę, że psu ten ostatni fakt to akurat dynda i powiewa)

Smutna prawda jest taka, że tak samo jak starych drzew się nie przesadza, tak samo nie da się ich przekonać żeby zmienili przekonania. PIES NA WSI (i mam tu na myśli tzw. "wieś spokojną, wieś wesołą") W TYPOWYM WIEJSKIM GOSPODARSTWIE MA MNIEJSZE ZNACZENIE NIż KURA. Kura się bardziej przydaje po prostu. w mojej miejscowości u rdzennych mieszkańców (gospodarka na całego) psa zabija się siekierą gdy:
a) zabije kurę
b) warknie na pana (a psy, którymi się nikt nie zajmuje i które spędzają całe życie na metrowym łańcuchu w końcu dziczeją i tak się dzieje)
c) znudzi się
d) sąsiadowi się urodziły TAAAAAAAAAkie wilczury, a ten "stary" ma już dwa lata

Trzeba uczyć, uczulać młode pokolenia, u starszego - ja szans nie widzę.
To tak jakby ktoś Was nudził o to, żeby zacząć dobrze traktować..... bo ja wiem....... myszy w piwnicy. Zabierać do domu, karmić jakimś Royalem mysim, głaskać. Większość zareagowałaby: Czyś Ty zwariował?! Nie dlatego, że mysz sama w sobie jest obrzydliwa, zła, tylko dlatego, że tak zostaliśmy wychowani: Myszy to szkodniki i trzeba wstawić do piwnicy pułapkę na nie, a nie zapraszać je do łóżka. I dokładnie taki jest stosunek gospodarzy do psów. Dlatego myślę, że takie nawracanie to niestety "nawracanie Wisły kijem". Czyli na nic.

Share this post


Link to post
Share on other sites
O wypraszam sobie,ja bym wszystkie stworzenia chętnie wzięła do domu. Nie ma dla mnie różnicy w traktowaniu konia,psa,kury,czy gąsienicy-wszystkie są zwierzętami i powinny być traktowane równo a to że darze miłością bezgraniczną psa to mniejsza:razz:

Hmm,jak przekonać dziadka: może ubłagaj go żeby tylko przez chwilkę pozwolił sucz pobiegać po ogrodzie. Może jak zobaczy jej radość i chęć kontaktu z człowiekiem to zmieni choć trochę zdanie-tylko pamiętaj żeby nie było zbyt wielu rozpraszaczy lepiej nie sprawdzać jak dziadek zareaguje na zagryzioną kurę:evil_lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B]Hania[/B]
Lepiej bym tego nie napisała,dokładnie to co wszystko napisałaś sie zgadza.
Pies nie daje mleka,nie znosi jaj tylko brudzi podwórko odchodami.
Więc jak zagryzie kure to do dołu z nim.

A najbardziej złości mnie to że ludzie na człowieka który zbija psa siekierą ot tak bo sie znudził,albo zabija szczeniaki nic nie powiedzą,a z takiego co psa traktuje tak ja sie powinno śmieją sie i wytykają palcami :angryy:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Sonuś']O wypraszam sobie,j[B]a bym wszystkie stworzenia chętnie wzięła do domu. Nie ma dla mnie różnicy w traktowaniu konia,psa,kury,czy gąsienicy-wszystkie są zwierzętami i powinny być traktowane równo a to że darze miłością bezgraniczną psa to mniejsz[/B]a:razz:
[/quote]
Wierzę, wierzę - i chwała Ci za to. To był przykład. :razz:
Ja tylko wiem, jak bardzo bezsilnym można być w takiej sytuacji.:placz:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Elizusiek'][B]Hania[/B]
Lepiej bym tego nie napisała,dokładnie to co wszystko napisałaś sie zgadza.
Pies nie daje mleka,nie znosi jaj tylko brudzi podwórko odchodami.
Więc jak zagryzie kure to do dołu z nim.

A najbardziej złości mnie to że ludzie na człowieka który zbija psa siekierą ot tak bo sie znudził,albo zabija szczeniaki nic nie powiedzą,a z takiego co psa traktuje tak ja sie powinno śmieją sie i wytykają palcami :angryy:[/quote]

Zgadza się, sama wiesz najlepiej, jak jest. Ja od 8 lat mieszkam na wsi i krew mnie zalewa jak to widzę. We własnej rodzinie także! mam kuzyna, który co parę miesięcy przynosi nowego psa . Mają na łańcuchu zawsze ze 3, 4 psy. Są na bieżąco "wymieniane" (i nie ma co być naiwnym - na pewno usypianie w lecznicy tu nie ma miejsca). Ludziom mieszkającym na stałe w mieście wydaje się często, że to są jacyś degeneraci. Ale to niestety NORMA. NIENORMALNE jest spacerowanie z psem. Do dziś ukrywam przed rodziną, że mój pies KOSZTOWAŁ (psy są za darmo od sąsiada, a jak ładny "wilczur" to za "flaszkę"). I tak już uważają mnie za zdziwaczałą pańcię, której oies ma KUCYKA i SZELKI :smhair2::smhair2::smhair2: Hasła w stylu: "Dziewczyno, Boga się nie boisz" to na porządku dziennym.
Możecie na mnie nakrzyczeć, ale mówię tak: NIE DA SIę NIC ZROBIć. Ja już zrezygnowałam. Dbam o mojego pieska i znoszę pokazywanie palcem w sklepie, na ulicy i spojrzenia (bynajmniej nie ukradkowe) rzucane zza firanek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Hania:)']Obawiam się, że to niewiele da. Mieszkam na wsi i mam dziadków. A oni maja psa w kojcu (REWELACJA - pies nie jest na łańcuchu jak u sąsiadów wkoło). Nie ma mowy, żeby go wypuścić do ogródka, do domu to już nie daj Boże - tyle, że wychodzę z psem na spacer. Wg rozumowania Dziadków -
a) sąsiedzi się śmieją, że chodzisz z psami (fakt)
b) sąsiedzi się śmieją, że trzymasz Berka w domu
c) sąsiedzi się śmieją z psa (a właściwie z właścicieli) biegającego luzem po ogrodzie
d) o co się rzucasz, jak pies ma kojec i to wyłożony PŁYTKAMI (sądzę, że psu ten ostatni fakt to akurat dynda i powiewa)

Smutna prawda jest taka, że tak samo jak starych drzew się nie przesadza, tak samo nie da się ich przekonać żeby zmienili przekonania. PIES NA WSI (i mam tu na myśli tzw. "wieś spokojną, wieś wesołą") W TYPOWYM WIEJSKIM GOSPODARSTWIE MA MNIEJSZE ZNACZENIE NIż KURA. Kura się bardziej przydaje po prostu. w mojej miejscowości u rdzennych mieszkańców (gospodarka na całego) psa zabija się siekierą gdy:
a) zabije kurę
b) warknie na pana (a psy, którymi się nikt nie zajmuje i które spędzają całe życie na metrowym łańcuchu w końcu dziczeją i tak się dzieje)
c) znudzi się
d) sąsiadowi się urodziły TAAAAAAAAAkie wilczury, a ten "stary" ma już dwa lata

Trzeba uczyć, uczulać młode pokolenia, u starszego - ja szans nie widzę.
To tak jakby ktoś Was nudził o to, żeby zacząć dobrze traktować..... bo ja wiem....... myszy w piwnicy. Zabierać do domu, karmić jakimś Royalem mysim, głaskać. Większość zareagowałaby: Czyś Ty zwariował?! Nie dlatego, że mysz sama w sobie jest obrzydliwa, zła, tylko dlatego, że tak zostaliśmy wychowani: Myszy to szkodniki i trzeba wstawić do piwnicy pułapkę na nie, a nie zapraszać je do łóżka. I dokładnie taki jest stosunek gospodarzy do psów. Dlatego myślę, że takie nawracanie to niestety "nawracanie Wisły kijem". Czyli na nic.[/QUOTE]
mhm.....psy zabija się siekierą w najlepszym wypadku:/często gęsto wiesza się je albo "ukręca łeb" :cry: rzygać mi się chce jak myśle o takiej mentalności,co dopiero o czynach:(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dlaczego jest tak że jeden lubi rośliny to ma ogród i mnóstwo kwiatków przed domem,inny zbiera kapsle i ma ich pełno,zbiera znaczki i potrafi za niezłą kase kupić jakiś egzemplarz i jest normalny a jak ktos lubi zwierzęta to jest :stupid:
U mnie na wsi oprócz mnie jest tylko jedna osoba która lubi zwierzki.Ma kot persa i wychodzi z nim na spacery,dokarmia zimą wiewiórki(kupuje orzechy i rozsypuje w lesie),ma pełno karmników dla ptaków na podwórku.
Kiedyś czekałam na przystanku na autobus ona też była,jechała do pracy.Koło przystanku kręcił sie taki biedny piesek,ona wyjęła własne śniadanie z torby i mu dała.
Wiecie jak ludzie na nią patrzą? Wymyślają takie historie,że głupia,że wariatka itp. Ona jest pielęgniarką w szpitalu i jest całkiem normalna....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Muszę się niestety zgodzić z Hanią i Elizusiek, taka jest już polska wieś...

Ale co innego jest oczekiwać akceptacji od obcych czy sąsiadów, a co innego od dziadka.
Moja babcia nie chciała, bym przychodziła do niej do domu z psem, a mieszkała obok. W końcu zgodziła się na przedpokój, a później Negro mógł już wejść do kuchni, a Azusia wołała sama, by dać mu coś dobrego;) Małymi kroczkami, ale nie siłą dopięłam swego. Zdarzyło się, że głaskała psy z własnej woli, bo podeszły albo sama je zawołała. A moja babcia pochodziła z tego pokolenia, które jak pisałyście wcześniej, uważały psa za zwierze tylko na łańcuch.
Nie można się poddawać, i tyle;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak zo prawda psy na wsi to darmozjady, ale mysle ze do dziadkow jezdza tez twoi rodzice, ktorzy to toleruja psy w domu w bloku, moze to oni by pomogli ci dziadka choc troche przerobic? A moze by pomogli chociaz wiekszy kojec zrobic dla psa a ty moze bys sprobowala pieska wyprowadzic na maly spacerek jak bedziesz u dziadka? Wiem ze sa to pobozne zyczenia ale probowac zawsze warto, to akurat nic nie kosztuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja sobie też z tego zdaję sprawę. Mam ,,wujka'' na wsi(na mazurach) który psy traktuje jak śmieci natomiast krówki,koniki,kurki,świnki-ba te to żyją w luksusie. Przestronne boksy i ogromne pastwisko. Króliki mają swój własny dom(mały dom dawniej zamieszkiwany przez ludzi) A jak tam traktowane są psy:
Jak nie szczeka to widły za stodołę i po kłopocie
Jak szczeka za dużo -ll-

Łańcuch 2 m. przykuty do jakiejś starej beczki ,zgroza
I nic sie z tym nie da zrobić-takie są prawa wsi:angryy::mad::-(:-(

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Sonuś']Ja sobie też z tego zdaję sprawę. Mam ,,wujka'' na wsi(na mazurach) który psy traktuje jak śmieci natomiast krówki,koniki,kurki,świnki-ba te to żyją w luksusie. Przestronne boksy i ogromne pastwisko. Króliki mają swój własny dom(mały dom dawniej zamieszkiwany przez ludzi) A jak tam traktowane są psy:
Jak nie szczeka to widły za stodołę i po kłopocie
Jak szczeka za dużo -ll-

Łańcuch 2 m. przykuty do jakiejś starej beczki ,zgroza
I nic sie z tym nie da zrobić-takie są prawa wsi:angryy::mad::-(:-([/quote]

Skąd ja to znam............

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niestety taka jest rzeczywistość. Mam to na codzień od paru lat odkąd mieszkam na wsi. Kto to widział trzymać trzy psy w domu, chodzić z nimi na spacery regularnie, biegać z nimi po ogrodzie i łąkach z piłeczkami i frisbee. O regularnych kąpielach nie wspomnę. W dodatku teraz już wolę nie wiedzieć co o mnie myślą, bo moje psy gdzieś zaginęły i cała wieś plus okoliczne obok są całe oplakatowane. Nie zmienisz tego myślenia, a w każdym razie będzie ci bardzo ciężko

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Marta16j']Acha a gdybyście widzieli co oni im dają do jedzenia.............[/QUOTE]

np.fusy z herbaty i inne zlewki wylane na ziemie i zanim piesek sie do tego dobierze to kury zdążą zjeść,a niech tylko odgoni kury i te zaczną sie drzeć to....(jak wyżej było napisane)

Share this post


Link to post
Share on other sites
taaaaa.....jak byłam u dziadków na wsi,chciałam kupić psu szampon przeciwpchelny i go wykąpać bo psisko jest w typie kolaka i takie też ma futro a na wsi jak to na wsi pełno pcheł,bo nawet jesli pies nie ma kontaktu z innymi psami,to przytulają sie do niego koty babci ktore sie szwendaja wszedzie i maja niezly zwierzyniec w futerku tak wiec pies ma duze problemy z zoo w siersci i straszliwie sie drapie.chcialam wiec go wykapac a babcia mnie wysmiala:)stwierdzila ze nawet nie dam rady go wsadzic do wanny wiec nie ma sensu,po co tyle zachodu...:/dobrze ze kupila psu chociaz obrozke przeciwpchelna:Di generalnie go rozpieszczza strasznie jak na wiejskie wymogi,tak wiec niektorzy sasiedzi itak sie z babuszki smieja;)choćby z tego powodu ze Ares mieszka w domu pod stolem w Qchni a babcia kupuje mu czasem Chapi :D ale pies ma 11 lat a wygląda i czuje się przewspaniale :loveu: i generalnie to kocham go jak swojego;)
jak wzięłam zgrzebło i szczote i wyczyścilam konia porzadniej odrobinke niz tak zeby tylko usunac widoczny brud ze sciolki to tysz sie ze mnie ludziska smialy;)potem kupilam dziadkom koze,która wychowałam jak psa,bochodzila przy nodze i spacerowalam z nia powsi to stalismy sie slawni w calej okolicy;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wszystko to prawda co mówicie,ale tylko krowa podobno nie zmienia poglądów.Czy lepiej nie kiwnąć palcem w bucie i dać przyzwolenie na istniejący stan rzeczy?Kropla drąży skałę.Permanentne mówienie,trafiająca do ich mentalności argumentacja musi przynieść skutek.A skąd oni mają to wiedzieć,skoro nikt im tego nie wpoił?Kiedy 7lat temu kupiliśmy dom i przenieśliśmy się z samego serca W-wy-było podobnie.Patrzyli na mnie jak na świśniętą gdy przed moją furtką postawiłam miski z wodą i jedzeniem dla wałęsajacych się psiaków.Dziś na mojej ulicy stoi kilka misek...Może się i śmiali,ale mnie przez to niczego nie ubyło.A sąsiedzi bardzo szybko przestali się śmiać.Coraz więcej ludzi chodzi z psiakami na długie spacery,a samochód naszego veta przyjeżdża już nie tylko do moich futer....

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Hania:)']To tak jakby ktoś Was nudził o to, żeby zacząć dobrze traktować..... bo ja wiem....... myszy w piwnicy. Zabierać do domu, karmić jakimś Royalem mysim, głaskać. Większość zareagowałaby: Czyś Ty zwariował?! Nie dlatego, że mysz sama w sobie jest obrzydliwa, zła, tylko dlatego, że tak zostaliśmy wychowani: Myszy to szkodniki i trzeba wstawić do piwnicy pułapkę na nie, a nie zapraszać je do łóżka.[/quote]
Doskonałe porównanie :modla:

Na wsi ludzie "swoje wiedzą", ale można też dużo [I]przemycić[/I].

Ja tak np. robiłam w przypadku kotek, bo nie mogę patrzeć, jak kocice się mnożą, a maluchy [I]znikają[/I] po paru dniach, czy tygodniach. Gospodarz od którego dzierżawiłam stajnię, nie chciał nawet słyszeć o sterylizacji. Więc przy każdej okazji opowiadałam mu, jakie to łowne są wysterylizowane kotki, a gdy zauważyłam, że zaczyna go to interesować - zaproponowałam, że pokryję koszty zabiegu. To się spodobało. Później nie raz słyszałam, jak "mój" gospodarz opowiadał sąsiadom, jak to dobrze mieć [I]wyklajstrowaną[/I] kocicę, bo taka to cały dzień i noc tylko myszy łapie ;)

Z sukami podobnie. Trzeba tak urobić właściciela, by zaczął wierzyć w to, co powtarza - a powtarza przecież Wasze słowa ;) Znajdowałam punkt zaczepienia (np. suka mało szczeka), przeprowadzałam ofensywę (wiele "autentycznych" histroii o sukach, które nie szczekały, bo wciąż miały małe i musiały się małymi zajmować, a po odchowaniu cieczka, przy cieczce suka się szlaja - suka be, nie ma z niej pożytku... nie to co taka jedna u znajomego: i tu odpowiednia historyjka), a na koniec zarzucałam haczyk pt. [I]to ja zapłacę za zabieg[/I].... Działało!

Na niedbanie o psy też znalazłam sposób. Idę do sąsiadów i opowiadam, że dowiedziałam się, że będą kontrole... ale żeby przypadkiem nikomu nie mówili. Bo to ci animalsi przyjadą i będą kary pieniężne. Ale żeby przypadkiem nikomu nie mówili. Bo ja im tak w zaufaniu... Psy nie szczepione? Schować? Nieee... nie da się, oni - ci animalsi - wiedzą kto ile ma psów. Ale jest sposób. Ja zaszczepię, na swój koszt. No i łańcuch trzeba wydłużyć, bo oni na pewno się przyczepią. Nie ma łańcucha? Ja kupię.

Dzięki takim działaniom tylko jeden pies w sąsiedztwie ma nieodpowienie warunki (za krótki łańcuch, buda z obudowy od telewizora) i zostały dwa jajeczne kocury. Poza tym wszystko zaszczepione, odrobaczone, sterylizowane, kastrowane, suki upilnowane. Niestety, to kosztuje - czas, pieniądze, no i w dyplomację trzeba się pobawić ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
z wieloma poglądami tutaj musze się niestety zgodzic:shake: ja wychowałam się na takiej wsi-miasteczku i do dzis tam mieszkam,odkąd pamiętam w moim domu byly rasowe psy, do tego kundelki i koty.I pewnie zawsze bylismy pod tym wzgledem troche za dziwaków traktowani, tak sobie myłse ze w oczach sąsiadów to tak musi wygladac.No bo moja babcia, jakies 30 parę lat temu mieszkając na wsi spała w łozku z dobermanem...mój dziadek z tatą jeździli motorem WS-ką po wsiach okolicznych, zeby wybiegac kolejnego dobermana ...psy i koty byly regularnie szczepione, dostwalay witaminy i preparaty, nie rozmnazaly sie bez sensu(kotki dostawaly tabletki antykoncepcyjne odkąd pamietam-o sterylkach jescze chyba nie bylo tak slychac jak dzis), pewnie moja rodzina byla jedyną "na rejonie", która hodowała psy rasowe.Czasy sie zmienily, miejscowosc tez, coraz więcej luzdi z miasta się tu przeprowadziło, coraz więcej rasowych psów z ktorymi sie chodzi na spacery i do lasu.
Ale mentalności starszego pokolenia i części mlodego nic nie zmieni:uwiązane na łancuchach ujadające, zdziczale, nigdy nie spuszczane psiaki-mój niby dobrze sytuawany sąsiad mieszkający w slicznym domku z slicznym zadbanym trawnikiem trzyma od kilku lat psa w malenkim kojcu za garazem, nigdy nie widzialm tego psa na wolnosci, mozna sobie do niego gadac, inny wymienia "na nowszy model"psy tak mniej więcej co 3 lata-Bóg jeden wie co z nimi robi?raczej nie szuka im nowych domów...Zakopywane żywcem kocięta czy szceniaki to juz norma...i suka musi miec koniecznie male, bo zglupieje...
A ja wariatka zamiast trzymac moja bandytke-dobermankę w kojcu, łaże z nią na smyczy po wsi i tzrymam na kanapie.A moja mama dokarmia psy sąsiadów i wałęsające sie koty.I zawsze zwierzęta byly w mojej rodzinie czlonkami rodziny i te rasowe i te przygarniane kundelki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...