KrystynaS Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 Kuzlik daj czworonogom trochę czasu aby do siebie przywykli. Gacek jeszcze zbyt dobrze pamięta schronisko i boi się, że 'nowy' może go 'wygryźć' a jemu tu jest tak dobrze. Więc na 'nowego' powarkuje. Starszy stażem rezydent jeszcze się nie zapoznał z Dyziem dobrze, ale gdy to nastąpi na pewno relacje będą poprawne. Dobrze, że jedziecie do lekarza z Dyziem. Pewnie to chore/zmienione stawy dają znać. Może wystarczą preparaty z glukozaminą i chondroityną. Teraz w domu, w cieple, w suchym powinno zacząć się poprawiać. Zmiany stawowe nie lubią zimna i wilgoci. I Dyzio się przekonał wieczorem do kocyka :lol:, załapał do czego kocyk służy. Quote
kuzlik Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 wiem ze potrzeba czasu na "zaprzyjaznienie" sie czworonogow :) wczoraj zalapal z kocykiem,dzisiaj juz znowu na golych deskach spi :) Quote
Ulka18 Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 W domu moze mu byc po prostu za goraco. Wiele psow po adopcji dyszy w domach i spi na golej podlodze. Dyzio wie co to kocyk, ale moze mu za gorąco. Wczesniej mieszkal tylko na zewnatrz, swiatek piątek. Quote
beataczl Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 zgadzam sie -moje psy z tymczasa tez dyszaly cala noc,potem sie przestawily,ale najlepiej wybieraja dechy-podlage na spanie a latem kafelki w lazience.. Quote
Ulka18 Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 U mnie gdy dochodziły nowe zwierzaki, to najtrudniej akceptowaly je koty. Koty to dopiero mają humory, gdy się stado powiększa ;-) Quote
kuzlik Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 Z kotami najtrudniej dogaduje sie Gacek,ciagle je gania,a jak on zacznie to Stiuard mu pomaga i wojna gotowa :) Dyzio normalnie do nich podchodzi i nic,chyba czuja ze biedak z niego. Quote
KrystynaS Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 A ja czekam na wieści z wizyty Dyzia u weterynarza. Pewnie już pojechali Quote
Gosiapk Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 KrystynaS napisał(a):A ja czekam na wieści z wizyty Dyzia u weterynarza. Pewnie już pojechali Czekamy na wieści Quote
sleepingbyday Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 ja też z niepokojem. martwię się nie tylko o jego stawy, no ale starość, oby nic poważnego. Quote
kuzlik Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 no i jestesmy.okazalo sie ze Dyzio tak jak pisalismy ma problemy ze stawami,bardzo slabo rozwiniete miesnie,problemy z pecherzem,zacme,problemy z serduchem,reszta chodzi glownie o narzady wewnetrze-watroba,nerki,sa pewnie tez w nienajlepszym stanie,ale najpierw zajelismy sie jego "zadkiem".musimy doprowadzic do tego zeby byl silniejszy,mogl sam wstawac.napewno pluca ma w porzadku.dostalismy witaminy na wzmocnienie,zastrzyki przeciwbolowe i przecizapalne i tabletki ,ktore maja pomoc Dyziowi szybciej dojsc do siebie.teraz wszystko zalezy od niego czy da rade czy tez sie podda.a tak sie strasznie zestresowal chlopak,plakal,wyl,a nic zlego mu sie nie dzialo.pozniej chodzil jak otepialy,z kata w kat,w kolko sie krecil,az zal patrzec.teraz ciagle spi,chyba zmeczony,za duze przezycie dla niego,chcialam mu dac tabletke ukryta w parowce to tylko powachal i dalej spac. Quote
Ulka18 Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 Dobrze, ze juz mniej wiecej wiadomo, co mu jest. Dyzio na pewno sie nie podda, tyle lat w schronie dal rade, to i teraz bedzie walczyl. Tylko niech odespi ten stres, podróz, badanie. Dzien za dniem będzie lepiej. Quote
Sabina02 Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 Tak sie ciesze, ze Dyzio jest u Ciebie! Dalas mu szanse na lepsze i dluzsze zycie. Ja wiem ile serca i czasu mieleckie wolontariuszki wkladaja w schroniskowe bezdomniaki, ale niestety ich jest raptem kilka, moze kilkanascie, a psow o wiele wiele wiecej, i nie da sie kazdemu poswiecic tyle uwagi ile by sie chcialo. Dyzio z pewnoscia dojdzie do siebie. On znalazl sie w kompletnie nowej sytuacji i poza dolegliwosciami starosci dochodzi do tego jeszcze stres zwiazany z nowym miejscem pobytu. Bedzie dobrze, potrzeba tylko troche czasu. Quote
Ulka18 Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 Raczej bym powiedziala, ze jest nas kilka tzn. max 2-3 sa w jednym czasie w schronisku. Musimy sie dzielic, zeby codziennie ktos byl. Dzis np.byla Kasiadaffik 10-16, krocej Iwonka, Agata, Maciek, AgaP byla tez. Wczoraj byla Halcia, Lusinda. Ale psow jest ponad 170, wiekszosc strachliwe, dzikie; koty tez czekaja. Wszystkie czekaja na jedzenie. Nie da sie dlugo pociagnac na najgorszej lidlowej karmie, musimy dokarmiac zwierzaki. Dyzio i staruszki maja nasypane suche jedzenie, ktorego i tak wiadomo, ze nie zjedza, bo czym?? Quote
KrystynaS Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 No tak te nieszczęsne stawy w złym stanie. To on tak ciągle siedział w Mielcu w budzie bo nie mógł chodzić, bo go stawy bolały. Po środkach p/bólowych i p/zapalnych powinno mu być lepiej. Zaniki mięśni bo nie chodził. Jak go nie będzie bolało powinien zacząć chodzić i wtedy mięśnie zaczną się odbudowywać. I może minie problem z siusianiem w domu, zdąży się podnieść i wyjść na dwór. Czy zalecił wet podawanie glukozaminy i chondroityny na stawy?? Mój sposób na podawanie psu tabletek to pasztetówka. Wsadza się tabletkę w mały kawałek i oblepia, tabletka wtedy nie wypadnie. Za dużo wrażeń dla Dyzia na raz. Tyle rzeczy wydarzyło się w tak krótkim czasie, jest bardzo zestresowany, musi odpocząć i oswoić się z tymi zmianami. Dobrze, że już jest w domu, to chyba był ostatni moment aby go zabrać ze schroniska. Quote
kuzlik Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 ja zazwyczaj tabletki podaje w parowce,ale dzisiaj Dyzio gardzi nawet i nimi,sprobuje jutro,przespi sie,bedzie lepiej.nie wydaje mi sie zeby to zalecil,chyba ze wchodza w sklad tabletek ktore dostal,ogolnie nie chcial tez dawac za duzo naraz. Quote
toyota Posted November 4, 2012 Author Posted November 4, 2012 W schronie gdzie był Gacuś jest 450 psów i nie ma w ogóle wolontariatu. Psy całe życie siedzą w boksach. Ja się jakoś nie dałam przegonić i mogę robić foty i staram sie szukać DT, DS dla najgorszych bied oraz rozsyłam rasowe do fundacji, bo nie ma tu sterylizacji suk. Takich psów jak Dyzio to u nas w schronie nie ma, bo już dawno by go uśpili :(. Quote
Ajula Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 czy na leczenie Dyzia potrzebne wsparcie? bo chcieliście jednego staruszka, a wzięliście dwóch - tym samym jest więcej wydatków..... a na serduszko też będzie dostawał leki? Quote
toyota Posted November 4, 2012 Author Posted November 4, 2012 A który to psiak zaakceptował Dyzia ? Stawiam na Stiuarda ? A sunia z Gacusiem już za pan brat. Chyba szybko się do niego przekonała ? Ogólnie widzę, że macie co robić. Dyzio ledwo chodzi, a Gacuś daje czadu z kotami. Mam wyrzuty sumienia, że tak się zachowuje :oops:. A taka pierdoła z niego była, sądziłam, że dostanie po nosie i będzie grzeczny. Quote
kuzlik Posted November 5, 2012 Posted November 5, 2012 na serducho narazie nie,nie chcemy obciazac organizmu,duuuuza iloscia tabletek,co do wsparcia to za wczorajsza wizyte zaplacilismy 150zl,wiec na to mnie jeszcze stac ,ale jak dojdzie np do 500 to juz moze byc ciezko :( oczywiscie ze Stiuard,on od malego jest z nami,nie zna innego zycia poza domowym,zawsze byl rozpieszczany,az zabardzo :) wiec nie walczy o czlowieka jak cala reszta,jest zazdrosny,ale okazuje to ciaglym podchodzeniem do nas i kaze sie glaskac,nic wiecej.Dyzia sie tez troche boi,ale pozwala mu sie powachac.Dla Bani Gacek jest obojetny i jak na nia to naprawde niezle.pozwala mu lezec obok siebie,przechodzic obok,nawet na lozko mu pozwala wchodzic,cud :) z kotami tez juz jest w miare,w domu sie mijaja ,na dworze jeszcze gania,ale jak rykne Gacek :) to odrazu zawraca :)dzisiaj Dyzio wstal o 3 na siku,na szczescie ja sie odrazu budze jak on sie podnosi,to mu pomagam nie obsikac sobie poslania,bo wczoraj to i tak sie zdarzylo :( i utrzymac rownowage,pozniej o 8,standardowo siku pod siebie,ale na druga porcje udalo nam sie nawet na dwor wyjsc.od wczoraj nic nie je,nie pije,mam nadzieje ze sie nie odwodni.tabletke jakos cudem podalam w kawaleczku kaszanki,ale mielil ,mielil,wypluwal,polowe kaszanki i tak wyplul ale ta z tabletka udalo mu sie zjesc.teraz bedzie mi troche ciezko ,bo zostalam sama na 2 tyg,ale jakos sobie poradze z Dyziem,opracowalam sposob zeby mu pomagac wstac,tak jak z Bania pod zadnie nogi wkladam mu szalik,dzieki czemu sie nie rozjezdza i troche mu zadek odciazam,jak juz zlapie rytm to maszeruje sam. Quote
kuzlik Posted November 5, 2012 Posted November 5, 2012 no i mamy za soba pierwsza kupe <jupi>,zjadl chlopak,napil sie ,witaminy przemycilam w jedzeniu :) Quote
sleepingbyday Posted November 5, 2012 Posted November 5, 2012 czy on je suche? jeśli tak polecam karmę brit care - ma wsobie tą chondroitynę czy jak to sie tam nazywa, na stawy dobre. bidulek. powoli, powoli ulżysz mu wbólu i na pewno będzie się czuł lepiej. Quote
Gosiapk Posted November 5, 2012 Posted November 5, 2012 [quote name='kuzlik']no i mamy za soba pierwsza kupe <jupi>,zjadl chlopak,napil sie ,witaminy przemycilam w jedzeniu :)[/QUOTE] Sprytnie :) A koopa była na zewnątrz mam nadzieję. Quote
kuzlik Posted November 5, 2012 Posted November 5, 2012 nie suchej nie je,ma problemy nawet z gotowanym jedzeniem,nic nie gryzie,wszystko lyka,dalam mu kawalek parowki to zul jak gume a i tak wyplul,jak nie lyknie to nic nie zje.tak na zewnatrz,spacerujemy co 4 godz i akurat sie zalapalismy :) Quote
Ulka18 Posted November 5, 2012 Posted November 5, 2012 Dyzio na pewno nie pogryzie suchej karmy, nie wiem ile mu zebow zostalo i w jakim są stanie. Dobrze, ze zrobil co trzeba :klacz: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.