GoniaP Posted February 20, 2007 Posted February 20, 2007 Ricky trafił do schroniska 22 grudnia, tuż przed Świętami.... Nie trzeba wiele w tym względzie wyjaśniać :shake: Kwarantannę znosił źle... Trząsł się z zimna, szczekał ze strachu, nie wiedział do czego służy buda:-( On jeden wie gdzie spędzał zimne noce, on jeden wie jak źle smakowało schroniskowe jedzenie... Cierpiał fizycznie i psychicznie, ale przetrwał 2 tygodnie w izolacji. Przeniesiony do boksów ogólnych, niejednokrotnie był pogryziony. Zmieniano mu więc boksy w nadziei, że trafi na bardziej gościnnych współlokatorów. Na próżno. W ostatnim miejscu jego zamieszkania, dominująca suka odpędzała go od budy, broniła miski z "jedzeniem":-( Ciało Rickiego nosi wiele śladów pogryzień, bo Ricky to, jak na dobermana nie przystało, trąba do kwadratu. Nie porafi sie bronić przed psami, za to kocha ludzi... Dziś, dzięki współpracy Fundacji Canis et Felis i Nadziei Dobermana, Ricky opuścił schronisko, i znalazł bezpieczny dom tymczasowy u Oleny. Wielu ludzi dobrej woli przyczyniło sie do tego, by uratować kolejne psie życie. W szcególności podziękowania należą się Paulinie T (Ona wie za co;)), MoniceP (za spolegliwość;) i kciuki) Mm.templum za transport do Swarzędza, i Aleks za wyspacerowanie psa przed podróżą i użyczenie Rickiemu legowiska na chwilę snu po stresującym dniu. Podczas wieczornej wizyty u weta, u Rickiego stwierdzono grzybicę :shake: Ma też ropiejące rany na łapach i uchu. Dostal dziś 4 zastrzyki plus leki doustne. Nie jest to koniec świata, ale czeka go długotrwałe i kosztowne leczenie (kolejna wizyta jutro). Przy jego złej kondycji fizycznej, podupadłej psyche, wychudzeniu, można się spodziewać komplikacji. Do tego Ricky ma uporczywą biegunkę, co pewnie jest wynikiem złej diety. Teraz odmawia jedzenia:-( Zanim nie wydobrzeje, do dyspozycji będzie miał nieogrzewany garaż ze swoją własną budą, wyłożoną pianką i kocem, czystą wodę, miskę jedzenia, opiekę weterynaryjną, a nade wszystko troskę Oleny, codzienne spacery i zabawę. Dużo czasu będzie musiał spędzać sam, ale zawsze takie rozwiązanie jest lepsze od schroniska, i stawia przed nim szansę na lepsze życie. Ricky pozostanie pod opieką naszej Fundacji do czasu adopcji... Jedzenie zapewnimy, lokum u Oleny (Vika_Bari) to dar Jej dobrego serca... Ale prosimy o każdy grosz, który pomoże pokryć rachunki weterynarza. Już dziś rachunek wyniósł 90zł, do tego trzeba wykupić leki w aptece, środki dezynfekujące, a przecież jutro kolejna wizyta..... Fundacja Canis et Felis KRS 0000246612 REGON 300195744 NIP 779 227 62 52 konto bankowe: Bank Polska Kasa Opieki S.A. nr rach. 35 12401763 1111 0010 0908 0088 Ricky ma około 2-3 lat i jest wykastrowany. Quote
PaulinaT Posted February 20, 2007 Posted February 20, 2007 Moje słoneczko prześliczne :loveu::loveu::loveu: Quote
GoniaP Posted February 20, 2007 Author Posted February 20, 2007 Wyprowadzony dziś z boksu, Richard oszalał... Węszył, skakał, ciągnął. Nie mógł się skoncentrować na niczym... Nawet smakołyki łykał mimochodem... Po opuszczeniu schroniska PaulinaT wzięła go na krótki spacer...Jaką ulgę widać było w jego oczach przy pierwszym siuuuuu pod drzewkiem... Zaraz też przyszedł skręt żołądka i bolesna sraaaaaaaaaaa:shake: Do samochodu wszedł jak tylko szybko mógł... Podczas jazdy obserwował otoczenie, ale łapy sie pod nim uginały, i co jakiś czas wyciągal się na tylnim siedzeniu i zasypiał... Po dotarciu na miejsce, do domu Aeks, odprowadziłam ich do drzwi wejściowych. Ricky ciągnął... Aleks wzięła go do mieszkania.... Napił się wody i wyszli na spacer w pobliskim wyludnionym parku. Ricky węszył, podskakiwał, nie mógł się nacieszyć przestrzenią. Po powrocie ułożył się na kocyku i zasnął snem sprawiedliwego.... Niedlugo przyjechał mm.templum i znów zabrał psa w podróż. Nie stawiał oporów i znów grzecznie zachowywał sie w samochodzie. Pod Poznaniem spotkali się z Oleną.... Ricky zmienił środek lokomocji i pojechał do weta. Resztę opowieści znacie z 1 postu. Teraz Ricky pewnie śpi... Odsypia stres schroniska. Ale w odosobnieniu garażu tęskni za człowiekiem. Nie wie przecież, że nie może wejść do ciepłego domu, bo istnieje ryzyko zarażenia reszty domowników... Quote
GoniaP Posted February 20, 2007 Author Posted February 20, 2007 PaulinaT napisał(a):Moje słoneczko prześliczne :loveu::loveu::loveu: No Twój ;) Umówmy się, że nasz slodziutki Richard :loveu: Quote
MonikaP Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 O, jak fajnie, że Ryczuś_Nasze_Słoneczko ma swój wątek! :loveu: Wprawdzie nie wiem, co Gonia miała na myśli z tą spolegliwością i czy ja się mogę tu w ogóle pokazywać :roll: :p , ale bardzo się cieszę, że ten chudziak wyszedł ze schronu, bo wyjątkowo źle go znosił :shake: . Quote
mm.templum Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 Znalazłem jedno zdjecie tego biedaka zrobione przy okazji wizyty u Tonia. Quote
PaulinaT Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 GoniaP napisał(a):No Twój ;) Umówmy się, że nasz slodziutki Richard :loveu: :eviltong: :eviltong: :eviltong: :eviltong: sie czepiasz cioteczka! A ta srajda to poważna sprawa? Czy może stresem spowodowana? On bardzo sie stresował przecież.... Quote
MonikaP Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 PaulinaT napisał(a)::eviltong: :eviltong: :eviltong: :eviltong: sie czepiasz cioteczka! A ta srajda to poważna sprawa? Czy może stresem spowodowana? On bardzo sie stresował przecież.... Paulinko, on przyszedł do schroniska chudziutki i taki pozostał, więc podejrzewam, że ta biegunka to raczej sprawa jakiejś nietolerancji pokarmowej...plus zapewne dostał w prezencie standardowy pakiet schroniskowy - grzyb i chory żołądek... Quote
GoniaP Posted February 21, 2007 Author Posted February 21, 2007 Cześć Ricz :loveu: Ciekawa jestem jak minęla pierwsza noc w spokoju... Musimy zaczekać na Olenę i jej relacje. Quote
GoniaP Posted February 21, 2007 Author Posted February 21, 2007 Dostałam maila od Oleny, spieszę więc wkleić: "On Riczard, a krótko Ricz. Nie Ricky. Spał dobrze, zjadl wszystko, siu siu robil rano noramlnie, byl bardzo wesoly i ruchliwy. Największe nasze zmartwienie to powrót do garażu. Tu sie zaczynają jaja. Nie chce byc ani w garazu ani zamknięty w ogóle. Zabawki dalam różne. Absolutnie nie interesuje sie nimi. Ale wszystko dobrze. Dziś kupimy ten lek w aptece i zaczniemy smarowania tą koszmarną maścią którą mam od lekarza. Zrobie fotki i wysle tobie bo ja nistety nie umiem wstawiac, i nie mam teraz czasu. Tyle rzeczy na glowie. Kompresy Viki na oko i smarowanie Ricza...." Quote
MonikaP Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 Biedny Ryczuś.... Pewnie, że nie chce być w garażu, skoro tak bardzo, bardzo łaknie kontaktu z człowiekiem... :-( . Ryczusiu kochany, wytrzymaj trochę, to naprawdę dla Twojego dobra... Quote
PaulinaT Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 Mam nadzieję że leki szybko zadziałają i Ricz będzie mógł zagościć w domu w stadzie, blisko człowieka... To taki fajny pies... Quote
majafaja Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 kolejne czekoladowe dobermaniątko:loveu::loveu::loveu: Quote
dobka Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 Dziewczyny a czy na przelewie jakoś zaznaczyć, że to na Ricziego? Quote
anula1959 Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 Kolejny biedak zeschronu , no nie mogę Goniu :-( , wystawić mu aukcję na allegro czy troche poczekamy aż wydobrzeje? Quote
GoniaP Posted February 21, 2007 Author Posted February 21, 2007 dobka napisał(a):Dziewczyny a czy na przelewie jakoś zaznaczyć, że to na Ricziego? Bardzo byśmy prosiły :) Quote
GoniaP Posted February 21, 2007 Author Posted February 21, 2007 anula1959 napisał(a):Kolejny biedak zeschronu , no nie mogę Goniu :-( , wystawić mu aukcję na allegro czy troche poczekamy aż wydobrzeje? Anula, dziś jestem umówiona z Oleną na telefon po 20... Będą relacje z dzisiejszej wizyty, omówimy tez perspektywiczne koszty. Wstrzymajmy się zatem chwilkę :) Quote
GoniaP Posted February 21, 2007 Author Posted February 21, 2007 Ricz polubił swoją budę w garażu :) Rano Olena znalazła go w środku, zaspanego i cieplutkiego :) Odkryła, że Ricz uwielbia pogoń za piłką, poszałał dziś w ogrodzie, rozkoszując się wolną przestrzenią. Znów poczuł jak to jest być psem! Ponoć zachowuje sie jak szczenię :) Bryka, podskakuje, chwilami chwyta za ręce delikatnie zębami zapraszając do zabawy. Jest wielką przytulanką. W swoim garażu nie nabrudził, czeka aż zostanie wypuszczony, i dopiero wtedy załatwia swoje potrzeby. Chyba poczuł sie tam bezpieczny, bo po szaleństwie sam chętnie wrócił do swojej budy. Musiał jednakk być psem domowym, bo zapuszcza sie też pod drzwi domu i skrobie łapką w drzwi.... Był też u weterynarza, który zachował się bardzo honorowo, i dziś nie wziął nic za wizytę. Jedyny rachunek za dziś to z apteki, za przepisane leki = 40zł. Ponieważ mamy nadwyżkę pieniążków uzbieranych na Pikusię na AFN, myślę, że można je przeznaczyć na Ricziego - tj. jeśli nie będzie sprzeciwów. Zgadzacie się? Jutro nowe wieści i parę zdjęć... Niestety Ricz boi się aparatu i flesza... Quote
bigos Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 GoniaP- już o tym wspominałam (skoro Pikusia ma nadmiar pieniążków, to fakturka mogłaby być na jego ew. leczenie, karemkę:razz: i wtedy możnaby bez problemu wyciągnąć pieniążki z AFN) Quote
aisaK Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 To bardzo dobre wieści. U Oleny napewno wróci do zdrowia. Szkoda tylko, że boi się aparatu, bo chętnie zobaczyłabym go w akcji gonienia czy zabawy. Słodziak... Quote
GoniaP Posted February 22, 2007 Author Posted February 22, 2007 bigos napisał(a):GoniaP- już o tym wspominałam (skoro Pikusia ma nadmiar pieniążków, to fakturka mogłaby być na jego ew. leczenie, karemkę:razz: i wtedy możnaby bez problemu wyciągnąć pieniążki z AFN) Prosiłam o zgodę na to w wątku Pikusi. Tylko Kasiu, jak to się robi? Tzn. czy faktura ma być na AFN, czy na naszą Fundację? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.