Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

My nie znamy słowa "komplikacje" ;)
Zabieg o 19-tej, ale jedziemy wcześniej, bo zawozimy na wyciągnięcie gwoździa z łapinki Bobisia - psiaczka, któremu Doktor nasz Doolitle życie uratował, Ziutka ogłosiła, Ewa Marta domek sprawdziła, ja zawiozłam i Bobslej teraz jest Warszawiak i się na Mokotowie lansuje :razz:

I najnowszy NEWS - Gapcia dziś zjadła na śniadanie... suchą karmę!!!!! Tak po prostu! Dałam jej tylko troszeńkę, bo na czczo właściwie powinna być, ale nie było jeszcze 7-ej, a zabieg dopiero o 19-tej, więc się zdąży strawić. Tak jej zasmakowało, że się Pchełce do miski pchała:crazyeye: Pchła dziś miała "fazę" i do miski nie chciała podejść, a gdy już podeszła, skubnęła, ja Gapcię strofowałam, że z cudzej miski nie wolno wyżerać, Pchła uciekała - cyrk! W końcu musiała jeść zamknięta w łazience:roll:

Jutro i w sobotę oczywiście będzie posterylkowy rosołek, ale potem mam nadzieję, że wrócimy do suchej karmy:cool3:

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted (edited)

Trzymam kciuki za sterylkę i za to, żeby Gapciątko nie wycofało się po niej...
Myślę, że Sławek dobrze kombinuje z tym zostawieniem Gapci;-)

Edited by Ewa Marta
Posted (edited)

Nutusia napisał(a):
Coś Ty znowu wynalazła?!?!? Pokaż! ;)
Mysle,ze chodzi o sunie , cudna, idalnie chodzaca na smyczy.....

Edited by Ellig
Posted

śliczna jest ta ruda sunia... aż strach myśleć że trafi na łańcuch, przecież ona sfiksuje, ma w sobie tyle energii, w końcu to jeszcze psie dziecko...

Gapcia, cały czas myślę o tobie.

Posted

Jestem!
Wszystko w jak najlepszym porządku! Wczoraj przyjechałyśmy po 20-tej i maleństwo cały czas odpoczywało obok mnie na kanapie. Siusiu zrobiła pod siebie, na podkład, ale to normalne, bo zwieracze jeszcze były "porażone". Noc przespała względnie spokojnie - przemieszczała się tylko po łóżku i często do mnie mocno przytulała. Spałam oczywiście jak zając na miedzy, ale w miarę przytomna jestem, bo nie było żadnych sensacji :) Rano wyniosłam ją do ogrodu, ale nie za bardzo chciała chodzić, bo trawa strasznie mokra. W końcu znalazła sposób - weszła na betonową opaskę przy domu, za winorośl i tam było dłuuuuugie siusiu. Śniadanie - ryż z kurczakiem - zjadła z wielkim apetytem, nawet z dokładką! :) Zanim się zorientowałam, że skończyła jeść, wskoczyła na kanapę i zapadła w drzemkę. Tak ją zostawiłam. Na podłodze przy kanapie położyłam poduchę, żeby miała wygodniej schodzić i wchodzić. Obok położyłam podkład. Helenę zamknęłam, żeby jej nie przeszkadzała, reszta ogonów na dworze. Ok. południa ma do niej pójść Ula, sprawdzić czy wszystko dobrze. Sławek ma szanse dziś nieco wcześniej wrócić do domu, więc poda syropek przeciwbólowy. Jak wrócę wieczorkiem (bo dziś operacja Muszki), zdejmę opatrunek i będziemy już tylko czekać na zdjęcie szwów, 8 maja. Wtedy też zaszczepimy na wirusówki.

Pani Doktor mi wczoraj mówiła, że nawet w narkozie było widać, jak bardzo ona jest strachliwa, przerażona i zestresowana. Takie psy "źle śpią w narkozie", jak to się Pani Doktor wyraziła...
W brzusiu było... 2,5 szczeniaczka. Nie znam szczegółów, bo P. Doktor nie chciała o tym mówić i w końcu się popłakała, ale zrozumiałam, że te "pół" to uszkodzony płód (może zdążył ją kopnąć ten zwyrodnialec!!!!, może to jakaś wada rozwojowa). W każdym razie, gdyby nie aborcja, gdyby została u tego dziada, albo w przytulisku, gdzie nie byłaby pod ciągłą obserwacją, nie dożyłaby porodu. A jeśli nawet, prawdopodobnie by przy nim skonała, bo "to coś" nie mogłoby się samo urodzić...

Ale nie myślmy o tym więcej - najważniejsze, że najgorsze już za Gapulinką i teraz będzie się cieszyć życiem i wiosną! :)

Wczoraj odwiedził nas Bobiś ze swoją Agnieszką. Gapcia się bała - uciekła na kanapę. Wzięta na ręce, sztywniała... Jeszcze za wcześnie na obcych w domu...

Za sterylkę zapłaciłam 200 zł. Fakturę mam i wysyłam wg instrukcji. Akrum - bardzo dziękuję! :)

Posted

Trudno się nie popłakać czytając tę relację, ale najważniejsze, że Gapulinka juz po sterylce, że ma Ciebie Nutusiu i może się przytulać, a wtedy świat nie jest już taki straszny... Biedne, kochane maleństwo, takie ciche, grzeczne i przerażone. Oby te demony jak najszybciej ją opuściły. No i żeby znalazł się domek z najwyższej półki. taki, po który trzeba sięgać stając na drabinie, ale z którego nikt jej nigdy nie wygoni.

Nutusiu, czy interesują Cię używane kołdry dla piesów? Za moment będę miała jakieś do oddania.

Posted

Tylko takie domki, o jakich piszesz są w ogóle brane pod uwagę - dla wszystkich "moich" piesków ;)
Zaraz na Insektach napiszę o Bobisiu, bo tam występował gościnnie. Rany, to dopiero jest pies-marzenie!!!! :)
Tak Ewuś - kołdry, ręczniki, prześcieradła, koce, materace - w każdej ilości przyjmę :)

Posted

Gapulinki Anioł Stróż to porządny Gość! :) Wczoraj myśli miałam tak zaprzątnięte zabiegiem, że prawie nie zauważyłam kiedy nalepiłam prawie 100 pierogów i ugotowałam gar bigosu:) Pomiziaj Gapiszona od rudej ciotki :)

Posted

O matko kochana, Nutusiu - jak przeczytałam teraz to, co napisałaś, to aż mi łzy popłynęły.
Co ona biedna by zrobiła jeśli zostałaby dalej tam, gdzie mieszkała? Co by było, gdyby została w przytulisku?
Gdyby nie było jej gdzie zabrać??
Już nawet nie chcę o tym myśleć, co ona biedna by przeżywała, ten ból, strach, samotność i brak pomocy... :(

Najważniejsze jednak, że jest bezpieczna, że już po zabiegu, że wszystko dobrze się poukładało i na podusiach się teraz wyleguje :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...