Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 401
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witajcie Kochani!
Własnie odbylam długą rozmowę z Panią z Gliwic... Zakochaną Panią z Gliwic w naszym Dakasiu :loveu:
A wiec tak. Dakaś dojechał szczęsliwie do Częstochowy, zanim jeszcze wyjechal ze schroniska spędzil troche czasu z Panią z Gliwic i Jej Szwagrem. Oboje są zachwyceni nim, Pani z Gliwic mowi, ze baaardzo chudziutki jest nasz boksik. ;-) Dakaś w samochodzie zachowywal się super. Na począrku byl nieco zdezorientowany,a potem się wyluzowal i spokojnie siedział w samochodzie. Bardzo mu odpowiadalo towarzystwo Pani z Gliwic zza kratki. :)
Do Częstochowy dojechali wieczorkiem. Dakaś na plac z samochodu, ale za nic nie chcial sie namówić na smycz a tym bardziej chwytak. Pani z Gliwic dostala wiec smakołyki zeby go troche uspokoić i zwabić. Szwagier załozyl mu smyczke. Dakaś podobno baaaardzo ładnie chodzi na smyczy, z Panią Treser biegal po placu, normalnie ladnie chodzi. Jest pewien moment, kiedy smycz jest luźna, a on czuje jakieś zagrożenie - wtedy miedzy łapy plata smycz i broni się. W ten czwartkowy wieczór był jeden taki obronny atak, kiedy Treserka chciała mu spod łap wyciągnąć zaplątaną smycz - to mu się baaaardzo nie podoba. Wiem też, ze w piątek albo dzisiaj tez był taki obronny atak. W każdym razie gdy Pani Treser przestala go wyplątywać szybko się wyluzował, uspokoił, znowu biegal zadowolony z Panią Treser. W pewnym momencie pojawilo się kolejne zagrożenie dla Dakara - w jakiś sposob w rękach Pani Treser znalazl się kijek w zasadzie aluminiowy, cienki drążek. Dakar wpadl w totalny stres. Ogon pod siebie, w ogole praktycznie calym ciałem przylegl do gleby (zapewne też gotowy do obrony). Pani Treser pokazala Dakarowi, ze drążek nie robi krzywdy, kilka razy tak robila i nadal to ćwiczy (w zasadzie drązkiem dotykała delikatnie poopki lub glowy poczym dawala mu do zrozumienia, ze drązek nie robi krzywdy poprzez puszczenie drązka, który opadał swobodnie na ziemię). Jest wiec nowa opcja - Dakar mógł byc przywiązywany smyczą i bity dość pokaźnej wielkości patykiem (aluminiowy drażek był jak kijek od szczotki) albo bity karabińczykiem od smyczy (ponoć na tę metalową częsc też reaguje ze strachem, w schronisku jak wisiala na siatce smycz skakal po nią nerwowo).
Teraz jest caly tydzien obserwacji przed Dakarem i Panią Treser.
Ogolnie mowiąc Pani z Gliwic nadal jest chętna na adopcję Dakara. Oby tylko wszystko się udało!! Będzie się dowiadywać co u niego w środe, wiec ja tez dostarczę Wam świeżych wiadomości. :-) A po Świętach pewnie go odwiedzi. Wszystko zależy od postępów Dakara w pracy, Pani z Gliwic chce dla niego jak najlepiej, zamierza dowiadywać się wszelkich informacji, a przede wszystkim jezeli dojdzie do adopcji, będzie się dostosowywać do wszystkich wskazówek Pani Treser. Jest też ogromny plusik, bo Pani z Gliwic miala małe obawy jak Dakar bedzie się odnosił do dzieci (dokładnie chodzi o Jej wnuki). Okazuje się, ze Pani Treser ma dzieciaki, także na miejscu będzie wiadomo jak Dakaś ma się do nich.
Co do tych ataków - Pani z Gliwic nie jest w ogole zniechęcona, twierdzi (tak jak my w większośc), ze to są ataki wyłącznie w obronie, Pani Treser też stwierdziła - ze Dakar nie jest agresywny, on atakuje ze starchu, nie wiemy przecież co przeżył... Pani z Gliwic z bólem sreca zostawiła Dakara w Częstochowie.
To chyba tyle :-)

Posted

Nawet nie wiesz jak ja się bardzo cieszię! :multi: Pani ma tak wspaniałe podejście do Dakara, w ogole tak ciepło o nim mówi, nie widzi tych przeszkód. Jest zdolna nawet wziaść go do siebie jak będzie z nim lepiej i pracowac, pracowac, pracowac... Bardzo Jej było zal zostawiać tam Dakara - znów boks, a boks to przecież nie ciepła kanapa... Ale tak musi byc dla jego dobra, przyszłośći. Pani liczy się z tym, ze Dakaś do konca życia będzie potrzebował większej troski niż jej poprzednie boksery, chce zrobić wszystko co bedzie mogla zeby przykre wspomnienia były baaardzo odległą sprawą. Teraz tylko trzeba mocno trzymnac kciuki, zeby wszystko się udało.

Posted

Dakarku ucz się pilnie i potem maszeruj do domu ....

oby ta dramatyczna przeszłośc była dla ciebie

już tylko zatartym w pamięci wspomnieniem :oops:

Posted

Nie wiem czy pisałam gdzieś to, ale z tego co wiem to Pani Treser jest dobrej myśli i powiedziała, ze szkolenie potrwa ok. 2 tygodni (+1 tydzien obserwacyjny, ale będą też Święta)... Czyli pod koniec kwietnia lub na początku maja mogłby jechać do domku.

Posted

Była wywiadówka u Dakara, czyli szefowa Kundelka dzwoniła do pani treser. Dakar uczy się pilnie, robi postępy, pani jest z niego zadowolona. Dzisiaj był na spacerze na mieście :multi:

Posted

Dakasiu nasz kochany :loveu: Takie postępy! :multi: W takim tempie! :o
A ja jutro z rana postaram się Wam zdać relację od Pani z Gliwic :cool3: No i czy nadal jest chętna na adopcję. Oj pewnie dłuuugo będziemy rozmawiać :cool3:

Posted

Donvitow napisał(a):
Dakar trzymamy kciuki. Kolejne nieszcześcia psie. Dobrze że choć u Dakara wszysko idzie w dobrą stronę./ Czy Mozart ma to same konto w Kundelku co adopcyjne/?/

Dobra, czas na dłuugą rozmowę z Panią z Gliwic :loveu:

Mozarcik ma to samo konto w Kundelku - tylko w przelewach trzeba zrobić mały dopisek "Dla Mozarta" ;-)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...