Donvitow Posted March 29, 2007 Posted March 29, 2007 Iza i Avanti napisał(a):Czyżby Dakarek znalazł domek?? Może prawie !? Quote
k_c Posted March 31, 2007 Posted March 31, 2007 Dakarku co u ciebie bo sniłeś mi się dzisiaj w nocy i jestem ciekawa czy mój sen sie sprawdzi :cool3: Quote
g_o_n_i_a Posted March 31, 2007 Author Posted March 31, 2007 Witajcie Kochani! Własnie odbylam długą rozmowę z Panią z Gliwic... Zakochaną Panią z Gliwic w naszym Dakasiu :loveu: A wiec tak. Dakaś dojechał szczęsliwie do Częstochowy, zanim jeszcze wyjechal ze schroniska spędzil troche czasu z Panią z Gliwic i Jej Szwagrem. Oboje są zachwyceni nim, Pani z Gliwic mowi, ze baaardzo chudziutki jest nasz boksik. ;-) Dakaś w samochodzie zachowywal się super. Na począrku byl nieco zdezorientowany,a potem się wyluzowal i spokojnie siedział w samochodzie. Bardzo mu odpowiadalo towarzystwo Pani z Gliwic zza kratki. :) Do Częstochowy dojechali wieczorkiem. Dakaś na plac z samochodu, ale za nic nie chcial sie namówić na smycz a tym bardziej chwytak. Pani z Gliwic dostala wiec smakołyki zeby go troche uspokoić i zwabić. Szwagier załozyl mu smyczke. Dakaś podobno baaaardzo ładnie chodzi na smyczy, z Panią Treser biegal po placu, normalnie ladnie chodzi. Jest pewien moment, kiedy smycz jest luźna, a on czuje jakieś zagrożenie - wtedy miedzy łapy plata smycz i broni się. W ten czwartkowy wieczór był jeden taki obronny atak, kiedy Treserka chciała mu spod łap wyciągnąć zaplątaną smycz - to mu się baaaardzo nie podoba. Wiem też, ze w piątek albo dzisiaj tez był taki obronny atak. W każdym razie gdy Pani Treser przestala go wyplątywać szybko się wyluzował, uspokoił, znowu biegal zadowolony z Panią Treser. W pewnym momencie pojawilo się kolejne zagrożenie dla Dakara - w jakiś sposob w rękach Pani Treser znalazl się kijek w zasadzie aluminiowy, cienki drążek. Dakar wpadl w totalny stres. Ogon pod siebie, w ogole praktycznie calym ciałem przylegl do gleby (zapewne też gotowy do obrony). Pani Treser pokazala Dakarowi, ze drążek nie robi krzywdy, kilka razy tak robila i nadal to ćwiczy (w zasadzie drązkiem dotykała delikatnie poopki lub glowy poczym dawala mu do zrozumienia, ze drązek nie robi krzywdy poprzez puszczenie drązka, który opadał swobodnie na ziemię). Jest wiec nowa opcja - Dakar mógł byc przywiązywany smyczą i bity dość pokaźnej wielkości patykiem (aluminiowy drażek był jak kijek od szczotki) albo bity karabińczykiem od smyczy (ponoć na tę metalową częsc też reaguje ze strachem, w schronisku jak wisiala na siatce smycz skakal po nią nerwowo). Teraz jest caly tydzien obserwacji przed Dakarem i Panią Treser. Ogolnie mowiąc Pani z Gliwic nadal jest chętna na adopcję Dakara. Oby tylko wszystko się udało!! Będzie się dowiadywać co u niego w środe, wiec ja tez dostarczę Wam świeżych wiadomości. :-) A po Świętach pewnie go odwiedzi. Wszystko zależy od postępów Dakara w pracy, Pani z Gliwic chce dla niego jak najlepiej, zamierza dowiadywać się wszelkich informacji, a przede wszystkim jezeli dojdzie do adopcji, będzie się dostosowywać do wszystkich wskazówek Pani Treser. Jest też ogromny plusik, bo Pani z Gliwic miala małe obawy jak Dakar bedzie się odnosił do dzieci (dokładnie chodzi o Jej wnuki). Okazuje się, ze Pani Treser ma dzieciaki, także na miejscu będzie wiadomo jak Dakaś ma się do nich. Co do tych ataków - Pani z Gliwic nie jest w ogole zniechęcona, twierdzi (tak jak my w większośc), ze to są ataki wyłącznie w obronie, Pani Treser też stwierdziła - ze Dakar nie jest agresywny, on atakuje ze starchu, nie wiemy przecież co przeżył... Pani z Gliwic z bólem sreca zostawiła Dakara w Częstochowie. To chyba tyle :-) Quote
g_o_n_i_a Posted March 31, 2007 Author Posted March 31, 2007 Nawet nie wiesz jak ja się bardzo cieszię! :multi: Pani ma tak wspaniałe podejście do Dakara, w ogole tak ciepło o nim mówi, nie widzi tych przeszkód. Jest zdolna nawet wziaść go do siebie jak będzie z nim lepiej i pracowac, pracowac, pracowac... Bardzo Jej było zal zostawiać tam Dakara - znów boks, a boks to przecież nie ciepła kanapa... Ale tak musi byc dla jego dobra, przyszłośći. Pani liczy się z tym, ze Dakaś do konca życia będzie potrzebował większej troski niż jej poprzednie boksery, chce zrobić wszystko co bedzie mogla zeby przykre wspomnienia były baaardzo odległą sprawą. Teraz tylko trzeba mocno trzymnac kciuki, zeby wszystko się udało. Quote
olenka_f Posted April 1, 2007 Posted April 1, 2007 cudownie biedaczek jak się boi malutki ktoś go bardzo skrzywdził, świnia jakaś Quote
ewatr Posted April 1, 2007 Posted April 1, 2007 Dakarku ucz się pilnie i potem maszeruj do domu .... oby ta dramatyczna przeszłośc była dla ciebie już tylko zatartym w pamięci wspomnieniem :oops: Quote
g_o_n_i_a Posted April 1, 2007 Author Posted April 1, 2007 Nie wiem czy pisałam gdzieś to, ale z tego co wiem to Pani Treser jest dobrej myśli i powiedziała, ze szkolenie potrwa ok. 2 tygodni (+1 tydzien obserwacyjny, ale będą też Święta)... Czyli pod koniec kwietnia lub na początku maja mogłby jechać do domku. Quote
Agniest Posted April 3, 2007 Posted April 3, 2007 to dobre wiadomości :) oby Dakarek był pilnym uczniem..... :) Quote
g_o_n_i_a Posted April 3, 2007 Author Posted April 3, 2007 Jutro będą wiadomości,oj zeby były jak najlepsze :loveu: :kciuki: Quote
Donvitow Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 Dakarku trzymamy kciuki.Bona sprawia takie same kłopoty a jest przymilasem ale nie dla obcych i psów. Istny diabeł. Szkoda że one nie mówią. Quote
GuniaP Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 Była wywiadówka u Dakara, czyli szefowa Kundelka dzwoniła do pani treser. Dakar uczy się pilnie, robi postępy, pani jest z niego zadowolona. Dzisiaj był na spacerze na mieście :multi: Quote
ewatr Posted April 4, 2007 Posted April 4, 2007 hm :hmmmm: sie porobiło Dakar na smyczy chodzi po mieście , Wiolcia w domu przestała szczekać http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=38954&page=21 dziwnie jakos :diabloti: ;) Quote
g_o_n_i_a Posted April 4, 2007 Author Posted April 4, 2007 Dakasiu nasz kochany :loveu: Takie postępy! :multi: W takim tempie! :o A ja jutro z rana postaram się Wam zdać relację od Pani z Gliwic :cool3: No i czy nadal jest chętna na adopcję. Oj pewnie dłuuugo będziemy rozmawiać :cool3: Quote
Kluska4 Posted April 5, 2007 Posted April 5, 2007 Jakie wspaniałe wieści :multi: To trzymamy kciuki za domek ;) Quote
Donvitow Posted April 5, 2007 Posted April 5, 2007 Dakar trzymamy kciuki. Kolejne nieszcześcia psie. Dobrze że choć u Dakara wszysko idzie w dobrą stronę./ Czy Mozart ma to same konto w Kundelku co adopcyjne/?/ Quote
g_o_n_i_a Posted April 5, 2007 Author Posted April 5, 2007 Donvitow napisał(a):Dakar trzymamy kciuki. Kolejne nieszcześcia psie. Dobrze że choć u Dakara wszysko idzie w dobrą stronę./ Czy Mozart ma to same konto w Kundelku co adopcyjne/?/ Dobra, czas na dłuugą rozmowę z Panią z Gliwic :loveu: Mozarcik ma to samo konto w Kundelku - tylko w przelewach trzeba zrobić mały dopisek "Dla Mozarta" ;-) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.