Ewa Marta Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 Nie zauważyłam, żeby cierpiał, kiedy go widziałam. Był zainteresowany tym, że do niego mówię, zrobił parę kroków w moim kierunku, po czym wrócił na kołderkę na której nie rozjeżdżały mu się łapki. Nie wyglądał na psa cierpiącego z powodu silnego bólu. Aż mi się gorąco zrobiło, jak przeczytałam o eutanazji:-( Wydaje mi się, że Farelek czuje się lepiej niż 2 tygodnie temu... Quote
Fela Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 Myślę, że lekarze nie wiedzą, co dalej i tyle. Poza tym kłopot polega na tym, że nie ma jednego lekarza, który zajmowałby się psem i był za niego odpowiedzialny. Więc wszyscy działają doraźnie i jakoś tak bez planu. Nie poddamy się i póki pies nie cierpi ewidentnie (a moim zdaniem tak nie jest) nie ma mowy o eutanazji. Mam wręcz wrażenie, że on w hoteliku pod dobrą opieką jeszcze odżyje. Tylko te cholerne kroplówi i to, że nie chce pić. Quote
Luna007 Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 dziewczyny - nie wierzcie za bardzo wetom z tym cierpieniem - mi też chcieli psa uśpić - opowiadali ( na podstawie prześwietlenia kręgosłupa), że go tak boli, że oni na jego miejscu to sami by popełnili samobójstwo = ja po psie tego nie widziałam i się nie zgodziłam i pies żył jeszcze 2 lata i chodził dość sprawnie........drugiemu z koleji chcieli łapę operacyjnie usztywnić - też twierdzili, że okropnie cierpi i to jest niezbędna operacja - też nie zgodziłam się i pies po 6 miesiacach przestał kuleć i teraz już od 2 lat biega jak szalony i łapki pracują jak trzeba- oczywiście było to 2 różnych wetów dość znanych i dobrych...........wiec ja bym się bardziej opierała na waszych obserwacjach............. Quote
Fela Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 dzięki Luna, mi też się wydaje, że nie wiedzą, co mówić, nie bardzo chcą się nim zajmować, to tak sugerują Quote
DONnka Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 [quote name='Fela']Myślę, że lekarze nie wiedzą, co dalej i tyle. Poza tym kłopot polega na tym, że nie ma jednego lekarza, który zajmowałby się psem i był za niego odpowiedzialny. Więc wszyscy działają doraźnie i jakoś tak bez planu. Nie poddamy się i póki pies nie cierpi ewidentnie (a moim zdaniem tak nie jest) nie ma mowy o eutanazji. Mam wręcz wrażenie, że on w hoteliku pod dobrą opieką jeszcze odżyje. Tylko te cholerne kroplówi i to, że nie chce pić. Dzięki Ci Felu za takie podejście :modla: :modla: :modla: Zmroziło mnie, jak przeczytałam, że wet sugeruje, żeby Go uśpić :shake: Czyli rozumiem, że Farel na dniach jedzie do Anji :) Postaram się wyżebrać trochę grosza dla Niego Akurat spiętrzyły mi się teraz różne problemy, ale zrobię, co będę mogła Porozsyłam też wydarzenie na fb :) Quote
Marycha35 Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Fela dzięki, dajmy mu szansę, jeśli będzie cierpiał nie pozwolimy mu się męczyć, to oczywiste!!! Śliczny to psiak i coś czuję, że jeszcze zobaczymy jak biega i macha ogonkiem:):):) Dziękuję za przybycie Ludkowie, ruch jest, rady, pomysły, wspólne działanie, o to chodziło właśnie:):):) Wśród znajomych o Farelku opowiadam i kasiorrkę przeleją! Damy radę, Farelku, a Ty spokojnie nabieraj sił. Quote
piescofajnyjest Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 trzymam caly czas kciuki i mysle o Tobie piesku.... Quote
karolina1981 Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 ja tez trzymam kciuczki i caly czas siedzisz w mojej glowie, powodzenia mały:) trzymaj sie, będzie dobrze:) Quote
Fela Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Dzięki za wsparcie! Bardzo potrzebne. Farelowi, ale też trochę i mnie :oops: Quote
terra Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Cały czas zaglądam i podczytuję, co u Farelka. Trzymaj się piesku i zdrowiej. Masz koło siebie wspaniałą cioteczkę, która nie da ci zrobić krzywdy. Quote
uczeń czarnoksieżnika Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='terra'] Trzymaj się piesku i zdrowiej. Masz koło siebie wspaniałą cioteczkę, która nie da ci zrobić krzywdy.[/QUOTE] Rękami i nogami podpisuję się pod tym. Fela jesteś the best. Farel miał wielkie szczęście trafiając pod twoje skrzydła. Ty w sumie też, trafiając na tak cudownego i dzielnego psiaka. Trzymam mocno kciuki za was oboje! Quote
margoth137 Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 zaglądam do Farelinka:) i przytulaski wysyłam:) Quote
gusia0106 Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Hm... Ja ze swojej strony nawet bym nie pomyślała o eutanazji.... Znaczy, żeby być sprawiedliwym i postawić sprawę jasno - komfortowo to on się teraz nie czuje na pewno. Kwestia zespołu przedsionkowego to raz, wychudzenia i zaniku mięśni to dwa, zwyrodnienia kręgosłupa i słabych stawów to trzy. Ale...ja też nie zauważyłam, żeby cierpiał czy wył z bólu. Nie wiem, może patrzę jakoś inaczej, bo sama miałam osobistego psa w bardzo podobnym stanie. Miał 3 wylewy, zwyrodnienie kręgosłupa i neurologiczne zaniki mięśni. Żył spokojnie, mam wrażenie, że szczęśliwy. Faktycznie bez szaleństw, biegania, potrzebował leków, ciepła i spokoju....ale żeby eutanazja...? Bardzo Ci dziękuję Fela, że się na to nie zgodziłaś. Jagielski kiedyś powiedział mi mądre słowa, które powtarzam jak mantrę - Leczenie psa ma sens do momentu, kiedy przyspaża mu mniej cierpień niż sama choroba. Akurat z czym jak z czym, ale z zespołem przedsionkowym, mam spore doświadczenie i w przypadku Farela jest ewidentna poprawa. Z kręgosłupem bym na cuda nie liczyła, z regeneracją mieśni też nie....ale wiem jak dużą poprawę daje masowanie łapek i pobudzanie w ten sposób zakończeń nerwowych. Jakby się jakimś cudem znalazł sponsor.....w Warszawie została otwarta klinika, która specjalizuje się w rehabilitacji takich właśnie przypadków. Masaże wodne, krioterapia itp. Do tej pory była tylko taka jedna, w Katowicach. W tej warszawskiej pracuje też "moja" wetka, do któej mam 100% zaufanie, bardzo dobry neurolog. Wiem, że jakby go zobaczyła, powiedziałaby o szansach na poprawę bądź ewentualnej eutanazji. A ona się łatwo nie poddaje i walczy do końca. I naprawdę wiem co mówię. Ważne jest, aby teraz po zakończeniu leczenia sterdowego, Farel brał leki poprawiające krążenie mózgowe. Niestety jest duża szansa na to, że jeśli raz pojawił się zespół przedsionkowy, w wyniku osłabienia naczyń mózgowych pojawi się ponownie. Lekarze SGGW pewnie to wezmą pod uwagę ale mówię na wszelki wypadek. Takim lekiej jest Lucetam badź Memotropil. Sprawdzę w domu, powinnam mieć jeszcze jedno opakowanie Memotropilu. Chętnie wyślę w miejsce gdzie teraz będzie mieszkał Farel. Bo nie pozwolisz go uśpić Fela, prawda.....? Quote
inga.mm Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Popieram słowa Jagielskiego. Po pierwsze nie szkodzić, po drugie nie dodawać cierpienia w imię wykazania, że można jeszcze trochę i zagłuszenia własnych emocji. Jeśli będzie bardzo źle, trzeba będzie podjąć te trudna decyzję, ale nie pozwolić zwiększać cierpienia zwierzęcia. Z żalem stwierdzam, że nie mam kasy, ale może wydłubię choć dychę, jeśli dostanę jakieś zlecone. Quote
gusia0106 Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Dokładnie tak.... Mam wielką gulę w gardle i szczerze mówiąc aż mnie ścisnęło jak to przeczytałam. Może nie jestem obiektywna, bo wzruszył mnie ten pies, ale moim zdaniem teraz to nie jest przedłużanie mu życia na siłę. Teraz tylko to leczenie i próba prostowania zaniedbań. Oczywiście, jak będzie źle, jeśli będzie widać, że go boli, że się męczy, że nie chce mu się żyć, to eutanazja będzie najlepszym rozwiązaniem. Na moje oko on zupełnie nie jest w takim stanie. Jemu teraz dopiero zaczyna się chcieć chcieć. Quote
inga.mm Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 ...i proszę o zachowanie optymizmu. Farel się nie poddał, więc na razie nie myślmy o końcu, tylko o początku i jak zdobyć kasę na jego leczenie. Jeśli my się poddamy, to kto i co mu zostanie? Proszę o dobre myśli. Cieplutkie, tulące Farelka. On na pewno to czuje. Quote
Ewa Marta Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 W nocy myślałam o Farelu, o tym, jaki był zainteresowany tym, że coś sie wokół niego dzieje, tymi jego oczami, które były zaciekawione, a nie pozbawione życia, cierpiące i proszące o danie mu spokoju.... To nie jest pies do eutanazji, nie teraz... Czy Farel jedzie dzisiaj do Anji? A może warto go najpierw pokazać wetce Gusi tu w Warszawie? Spod ziemi wykopię ale znajdę na to fundusze i pokryję koszt tej wizyty, gdyby jeszcze dzisiaj nie jechał. Tylko ktoś by mi musial pomóc w zawiezieniu go tam. Gusieńko, może dałabyś się namówić i razem zawiozłybyśmy go do Ady? Quote
Tymonka Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Do mnie przyjeżdża w sobotę , na dzisiaj brak transportu . Quote
gusia0106 Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='Ewa Marta']Czy Farel jedzie dzisiaj do Anji? A może warto go najpierw pokazać wetce Gusi tu w Warszawie? Spod ziemi wykopię ale znajdę na to fundusze i pokryję koszt tej wizyty, gdyby jeszcze dzisiaj nie jechał. Tylko ktoś by mi musial pomóc w zawiezieniu go tam. Gusieńko, może dałabyś się namówić i razem zawiozłybyśmy go do Ady?[/QUOTE] Może jakby mi się jutro udało wyjść wcześniej z pracy... Ada teraz przyjmuje na Ursynowie, naprawdę blisko SGGW, na Zamiany. Zaraz do niej zadzwonię czy godziny bez zmian. Quote
Ewa Marta Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='gusia0106']Może jakby mi się jutro udało wyjść wcześniej z pracy... Ada teraz przyjmuje na Ursynowie, naprawdę blisko SGGW, na Zamiany. Zaraz do niej zadzwonię czy godziny bez zmian.[/QUOTE] Jeśli Fela się zgodzi i Ty urwiesz się z pracy, to ja też na rzęsach stanę i wyskoczę wcześniej:-) A może będzie tam Agata i też pomoże? Quote
Marycha35 Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 Dziewczynki jesteście kochane:):):) Felu jesteśmy z Tobą i Farelem! Jeszcze ma duuużo do zrobienia dzwoniec kochany, a to poszczekać sobie, a to poniuchać to tu to tam;) Quote
piescofajnyjest Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 poniuchac i podsikac pewne kwestie...............;) Quote
Fela Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 Dziewczyny kochane, sorry że dopiero zajrzałam, ale miałam urwanie wszystkiego, dosłownie. Jestem z całej siły za konsultacją u wetki Gusi, Anja ma swojego dobrego lekarza, ale z doświadczenia wiem, że im więcej mądrych ludzi zobaczy, tym lepiej. Jutro ma jest umówiony transport na wczesne poppołudnie, ale może by się udało po drodze?.... Gusia, plsss, dobra i mądra kobieto, zaptaj, czy przypadkiem Twoja wetka nie ma jutro dyżuru. PS Nie mam nic przeciwko lekarzom na sggw, ale system jest delikatnie mówiąc nie najleszy. Nie ma jednego lekarza odpowiedzialnego za psa, zmieniają się lekarze, zmieniają się pomysły, albo właściwie pomysłów brak, bo brak ciągłości. PS2 A ja Wam mówię, że on jeszcze będzie biegał. No dobra, truchtać sobie będzie na trawce na słoneczku. Quote
DONnka Posted February 24, 2012 Posted February 24, 2012 [quote name='Fela']Dziewczyny kochane, sorry że dopiero zajrzałam, ale miałam urwanie wszystkiego, dosłownie. Jestem z całej siły za konsultacją u wetki Gusi, Anja ma swojego dobrego lekarza, ale z doświadczenia wiem, że im więcej mądrych ludzi zobaczy, tym lepiej. Jutro ma jest umówiony transport na wczesne poppołudnie, ale może by się udało po drodze?.... Gusia, plsss, dobra i mądra kobieto, zaptaj, czy przypadkiem Twoja wetka nie ma jutro dyżuru. PS Nie mam nic przeciwko lekarzom na sggw, ale system jest delikatnie mówiąc nie najleszy. Nie ma jednego lekarza odpowiedzialnego za psa, zmieniają się lekarze, zmieniają się pomysły, albo właściwie pomysłów brak, bo brak ciągłości. PS2 A ja Wam mówię, że on jeszcze będzie biegał. No dobra, truchtać sobie będzie na trawce na słoneczku. I tego się będziemy trzymać :):):) Farelku, a Ty trzymaj się mocno życia, resztę załatwią już cioteczki :loveu: :loveu: :loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.