Jump to content
Dogomania

ROKI (Kumpel)- ONek po potrąceniu - kolega Dredowej suni - OSTROWIEC


Recommended Posts

  • Replies 255
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Niech on się da zgarnąć i już nie nawiewa. Eh... Kumpel, Kumpel... :shake:
Viris, pewno masz doświadczenie z sedalinem ale coś jeszcze podpowiem. Dopytaj weta, ile można mu podać ponad normę (taka ciutka zapasu w kieszeni), oczywiście w rozsądnym rozstrzale czasowym etapami (i ostrożnie, bo nic o jego zdrówku nie wiemy), bo jak skubaniec będzie czuł pismo nosem to mu adrenalina doda skrzydeł. Piszę to stąd, że ilekroć uciekałam się, bo nie sposób było inaczej, do sedalinu, nigdy nie wychodziła dawka według rozpiski wagowej. Nie zapomnę suni, za przeproszeniem kurdupiszcza, której nie powaliła dawka niemal dla wagi owczarka.

Posted

Tylko, że nawet nie wiemy ile Kumpel waży. Tabletek na robaki dostał 3 - bo waży pewnie ok 22 kg - ale strzelać to sobie mogę. Nie wiem, na prawdę nie chciałabym się uciekać do sedalinu, a jesli już to dobrze by było od razu zabrać go na nim do lecznicy na prześwietlenia, tylko to 50 km no i wet teraz wybył do Wrocławia. Wszystko do dupy :(

Posted

W moim odczuciu, po tym, co piszesz i patrząc na foty, weź od weta na 25kg i jeszcze jakiś mikro zapasik (oczywiście mówiąc wetowi, czemu i uzgadniając z nim granicę "przegięcia"). A wtedy dałabym porcję przeznaczoną mu książkowo na raz, a przy braku reakcji nawet do godziny czasu od pierwszego podania, mini dogrywka. Nie podziała, odpuścić ten trop. Żeby go nie sieknęło z opóźnieniem. Wiesz, tym RTG to aż tak się nie przejmuj, spójrzmy na to chłodniej, tyle czasu musiał biedak sobie radzić, jeszcze chwilkę poczeka, byle był bezpieczny. Najwyżej po Twoim powrocie kierunek wet, lekkie przyśpienie go do RTG i już. Piszę o chłodnym spojrzeniu, bo mam świadomość, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy.

Posted

wilczy zew napisał(a):
Jeśli ma uszkodzone kręgi szyjne to jak zareaguje na obrożę? W szelkach ból rozłoży się.

Tylko ja nie bardzo rozumiem, może coś przeoczyłam, skąd trop uszkodzonej szyi? Pycholek krzywy? Nóżką pociąga? (Czyli w domyśle puknięcie autem, a auto = uraz kręgów?) Nie dajmy się zwariować, proszę. On w takim samym stopniu może mieć uszkodzone kręgi szyjne jak każdy inny łapany przez kogoś pies, co do którego domniemamy uraz lokomocyjny. Viris nie zarzuci mu obroży, nie przydusi sobą i jak sądzę nie będzie nim targać jak latawcem, by założyć, że pogłębi mu uraz. Gdyby ktoś wezwał schron, przyjechałby człowiek z chwytakiem i ten w ogóle by się nie zastanawiał nad tym, komu i co robi. Jeśli odławia psa, przepraszam za określenie, bezduszny idiota, jest co rozważać, czy szelki, czy obroża, a co by było, gdyby... ale nie sądzę, że ma to sens w tej chwili. Nawet po podaniu psu sedalinu w ustalonej z wetem dawce, po odłowieniu psa, idzie ocenić i to bez konieczności od ręki asysty weta, czy pies reaguje bólowo w odniesieniu do szyi, do żeber i wtedy kombinować, w co go ubrać.

Posted

Ja usunęłam poprzednią wypowiedź, bo przypadek tego psa mnie meczy, ale jednak napiszę.

Pies nie reaguje bólem na okolice szyi, reaguje bólowo na dotykanie boku na wysokości żeber. Za szyję, za uszami się daje czochrać. Wyjęta z kieszeni przez koleżankę obroża wzbudziła panikę. Panikę w oczach ze strachu przed - a nie z bólu.

Ale co ja tam wiem...

Rozumiem, że wiele osób próbuje mimo odległości doradzić, pomóc (i za to dziękuję) - ale nie jestem paniusią w szpileczkach, która znalazła biednego pieska i chce go ratować - ale nie wie jak się do tego zabrać. Może te kilka dni na to wskazują - ale pies jest w niezłej kondycji jeśli chodzi o kwestie mrozów - więc nie trzeba go za przeproszeniem pierwszego dnia walić kijem po łbie, żeby go natychmiast uratować na już. Wolałabym nie tracić jego zaufania bez potrzeby. Ot tyle.

Posted

Viris napisał(a):
Ja usunęłam poprzednią wypowiedź, bo przypadek tego psa mnie meczy, ale jednak napiszę.

Pies nie reaguje bólem na okolice szyi, reaguje bólowo na dotykanie boku na wysokości żeber. Za szyję, za uszami się daje czochrać. Wyjęta z kieszeni przez koleżankę obroża wzbudziła panikę. Panikę w oczach ze strachu przed - a nie z bólu.

Ale co ja tam wiem...

Rozumiem, że wiele osób próbuje mimo odległości doradzić, pomóc (i za to dziękuję) - ale nie jestem paniusią w szpileczkach, która znalazła biednego pieska i chce go ratować - ale nie wie jak się do tego zabrać. Może te kilka dni na to wskazują - ale pies jest w niezłej kondycji jeśli chodzi o kwestie mrozów - więc nie trzeba go za przeproszeniem pierwszego dnia walić kijem po łbie, żeby go natychmiast uratować na już. Wolałabym nie tracić jego zaufania bez potrzeby. Ot tyle.


Przepraszam jeśli poczułaś się urażona,nie było to moim zamiarem.

Posted

Nie no spokojnie, po prostu jestem zmęczona - za dużo tego wszystkiego na raz. Z Fifi się udało cudnie, myślałam że z Kumplem będzie jeszcze lepiej. Dziś ostatnia próba "po dobroci", jutro sedalin. Diagnostyka i badania jak wrócę za ok dwa tygodnie u zaufanego weta w Staszowie, gdzie jest dobry sprzęcior itp.

Jedyne czego się boję to, że pies będzie wymagał opieki w ciepłym domu - może się przecież skończyć poważną operacją - a tego chyba nie uda się znaleźć :(

Dziś załatwiam miejsce w Ostrowcu - bo wtedy łatwiej będzie dojechać do Staszowa, w razie ucieczki psa też ma szansę wrócić "do siebie" - jeśli na kojec tak samo zareaguje na przykład.

Posted

Plan b.dobry, a obawy rozumiem i kciuki zaciskam, by na obawach się skończyło.

Aaaa, a propos ucieczki, myślałaś może o chipie i/ lub adresatce? Gooopio godommm?

Posted

Nie byłam dzisiaj u Kumpla - miałam być jednak okazało się, że moja sucz znowu chora i załatwiałam jej leki (mój wet wybył). Jestem załamana i zła. Jutro sedalin.

Posted

Viris napisał(a):
Nie byłam dzisiaj u Kumpla - miałam być jednak okazało się, że moja sucz znowu chora i załatwiałam jej leki (mój wet wybył). Jestem załamana i zła. Jutro sedalin.

Zatem piorunem odczarowujemy załamanie, złość i choróbsko... A kysz!!!

Posted

No niestety, nie da się tak a kysz. Mamy antybiotyki i do i od środka i od zewnątrz - ale może Klarysa zacznie znowu chodzić tak jak kiedyś :)

Posted

Viris napisał(a):
No niestety, nie da się tak a kysz. Mamy antybiotyki i do i od środka i od zewnątrz - ale może Klarysa zacznie znowu chodzić tak jak kiedyś :)

No tu to wiem, wiem ale jammm sobie taka domorosła wiedźma więc staram się, staram... Buzioleńki Klarusiu... zdrowiej malutka.

Posted

Wiesz, patrząc na to że dziś mija rok od kiedy Klara umarła mi na rękach (a potem udało mi się ją przywrócić do żywych) to jakieś tam bakterie nam nie straszne ;)


A za Kumpla się jutro zabieram :D

Posted

Dziś dla odmiany napiszę - Kumpel jest bezpieczny ;D

Dopiero wróciłam (wyszłam rano) - ale najważniejsze, że jest już w DT. Zapoznał się z cieplutką budą i kojcem i koleżanką psią ;)

Mam nadzieję że jak wrócę z wyjazdu będzie sam wskakiwał do samochodu - pojedziemy wtedy na wycieczkę do Staszowa na zdjęcie i badania :)


Z nowości to Kumpel zmienia imię na Roki, bo jak się okazuje Roki kiedyś miał dom i tak się nazywał. Jest młody - ma max 2 lata. Ząbki dzisiaj zobaczone przeze mnie to potwierdzają :)

Posted

Super wieści Viris :)
Jak będziesz miała chwilkę, to pisz jak udało Ci się złapać przystojniaka :)

I daj znaka, jak już będziesz chciała żeby ogłaszać Rokiego ;)

Posted

Viris to kobieta tajemnicza... Wydziela jakieś fluidy i psiaki lecą do niej w poskokach, jakby była producentem parówek ;)

Piąteczka za kolejną udaną akcję - choć ta pewnie do łatwych nie należała...

Roki - pilnuj ciepłej budy i psiapsiółki :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...