Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A może to faktycznie jakieś zmiany rreumatyczne?
Może to być też może brak jakiegoś składnika w diecie, a może jak ich deszcz zlał to jest tego efekt? może przemarzl?
Trzeba obserwować.
Oj foty poremontowe koniecznie trzeba zamieścić.

  • Replies 527
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

yewciu, też mam taką cichawą nadzieję...Bo to tak nagle po tym przemoknięciu się pojawiło.No i żąden z tych objawów padaczkowych tak naprawdę. No ale to nie ma znaczenia, bo tak czy siak się nim opiekujemy i jeśli tylko go będzie boleć to zacznie brać jakieś leki.
Ech, co do remontu to jestem już załamana. Jedna ekipa już wywalona na zbity pysk, narobili szkód i zdarli kasę od biednych rodziców Maciusia (tak wykorzystują że jesteśmy młodzi i niedoświadczeni).
A teraz się wlecze niemiłosiernie bo ciągle coś wypada, no i na pozwolenia na moje zachcianki ze starostwa czekamy he he.
A na zdjęcia możecie liczyć dopiero może we wrześniu (ta świadomość mnie przeraża). Dom już nie jest dla nas, codzień hurma obcych tupiących butów. No i pan płytkarz, jedyny przyzwoity człowiek, który panicznie boi się Macieowcy :) Maciek ciągle za nim lata ledwo ten coś wyjdzie na dworze zrobić i kłapie ząbkami, he he. Ale płytkarzowi się mocno podoba, sam też ma rudziaczka ze schronioska lubelskiego, który jeździ zawsze z nim w aucie i jest obiektem niedoścignionych pragnień Filipsy i Macisy...
Dobranocka, jutro do pracy rano trzeba wstawać, buuuuu :(

Posted

O kurcze, objawy faktycznie wskazują na padaczkę :crazyeye: Nie czekajcie jedźcie wcześniej z nim do lekarza
Nic nigdy nie wskazywało na padaczkę nawet przez ułamek sekundy :shake: Ale na reumatyzm on trochę za młody jest ...
Bardzo Wam współczuję .... Naprawdę nie wiedziałam :shake: Nic na to nie wskazywało

Posted

Jeszcze tak sobie myślę ... głośno myślę ... Nie chcę Was przerażać i sama jestem zszokowana własnymi myślami ....ale ślepota Maciusia może być wynikiem właśnie zmian w układzie nerwowym (na przykład porażenie nerwu wzrokowego pierwotne lub wtórne) .....

Posted

Witajcie Rodzice Maciusia!
Mój Łapa - wzięty 8 lat temu ze schroniska - też ma padaczkę. W schronisku widzieli tylko raz, że miał atak /objawami wskazujący na padaczkę/. Ale tam przecież nikt go nie obserwował stale.
W domu się okazało, że faktycznie, to padaczka.
Nie za każdym razem atak jest taki sam. Raz objawy są silniejsze a raz słabsze. Zaczyna się od tego, że zaczyna się zataczać /tzn.nogi mu się "plączą"/ - ja mam wrażenie, że on czuje wtedy coś niepokojącego i chce przyjść do mnie. Próbuje iść lub wstać i nie może. Po chwili prawie zamiera bez ruchu /siedząc-głowa w powietrzu/, przez chwilę nawet przestaje oddychać i w tym czasie ślina lekko wylatuje mu z pyszczka/ale nie spieniona/ główka się lekko trzęsie i po następnej chwili /dla mnie to i tak cała wieczność!/ zaczyna ciężko dyszeć, jakby przed chwilą długo biegał i po paru minutach wstaje i jest już wszystko w porządku!
Gdy atak jest silniejszy, to wszystkie łapki są tak bardzo naprężone, razem z paluszkami i macha nimi dookoła, jakby próbował złapać się czegoś /trzeba wtedy uważać, żeby nie podrapał - ja oczywiście zawsze jestem przy nim i trzymam, żeby sobie nie zrobił krzywdy!/. Ten atak jest dłuższy, ale 15 minut po ataku już chyba o nim nie pamięta!
Na szczęście te ataki nie są częste - raz na 1,5 - 2 miesiące
Daję mu cały czas leki /10 dni 1 dzień przerwy/: Luminal i Phenythoinum

Aha! Jeszcze jedno - mam wrażenie, że u Łapy atak następuje /nie zawsze, ale najczęściej/ gdy bardzo się wybiega -wymęczy na spacerze...

Jest wiele rodzajów padaczek - miejmy nadzieję, że u Maciusia, jeżeli to jest padaczka - to jest ona tą jedną z najlżejszych!
Musicie zaobserwować jak często się to powtarza i przy jakich okazjach - i dalej niech lekarz działa!
Będzie dobrze!!!

Posted

Solito, dzięki, MUSI być dobrze z nszym kochaniem. Dziś podobno miał kilkusekundowy atak znów, tak twierdzi mój mąż. Słuchajcie, a czy to możliwe że padaczka się nasila gdy jest deszcz? Zaczęło się od deszczu i teraz dużo pada. No nic, zobaczymy.
Poza tym Macinio czuje się dobrze, biega szczeka, dalej prześladuje płytkarza i żebra o jedzenie.
Jest tak jak pisałam wcześniej niesamowitym psem, ułożonym, mimo że nie umie komend zawsze przybiega tymi krótkimi tłustymi nóziami, z wyjątkiem gdy jest zbyt podniecony zapachem królików lub wojną z Maxem.
Pozdrawiam!!

Posted

Majka, najgorsze że ten weterynarz niestety nie jest pewien co to i stwierdził że nic mu nie da obejrzenie psa. Wiesz jak to jest z małomiasteczkowymi wetami :(
To dobrze że nie wiedziałaś w sumie, bo nie wiem czy nie przeraziłaby nas na początku taka informacja i czy by mi Tż nie doradził innego biedulca, ale mniej wymagającego. A tymczasem jak już jest z nami to po pierwsze że go kochamy nieskończenie, a po drugie to nie aż takie straszne, po prostu obserwacja, pomoc i ewentualnie leki.
A co do drugiej Twej wypowiedzi, to nie wiem czy to takie straszne byłoby, czy nie lepsze niz padaczka, bo on zdecydowanie prze tym nie cierpi w sensie fizycznym, tzn. nie boli go to, wiem bo w czasie ataków oglądaliśmy go szczegółowo, mocno uciskaliśmy, w końcu go prezenosiliśmy na rękach. Poza tym, tak jak wcześniej pisałam, on usnął za każdym razem (czyli 2 razy), pod wpływem masowania. Więc nie cierpi przynajmniej.
Majko, napisz coś więcej o tych zmianach oczywiście jak będziesz miała chwilę czasu.
Pozdrawiam Cię szczególnie, bo to dzięki Tobie możemy się kochaniem puchatym opiekować!

Posted

:-(
Dziś Maciuś znów miał atak i do tego prawdopodobnie zrobił nieładną kp-kę. Było to coś ciemnobrunatne i po prostu paskudne. Wychodziłam do pracy i zdążyłam tylko go przenieść w zabudowaną niszę pod balkonem gdzie mu ustawiłam kosz i kocyk. Wg relacji płytkarza atak potrwał trochę, pewnie doszedł stres że mnie nie było przy nim.
Nie panikuję, ale naprawdę nie podoba mi się fakt że nie wiem co to. Jazda do Lublina na specjalne badania odpada, bo ten diabelny remont. Dalej trzeba obserwować, ale łatwiej byłoby jakbym była w domu non stop.
Pociesza mnie fakt, że już niedługo będziemy cały czas razem bo wakacje!!!!!!!!!!!!!!
Ale słuchajcie to naprawdę dziwne, żę cały m-c po przyjeździe było ok, a teraz nagle dzień po dniu, nie? Wet stwierdził że tak bywa że nic nic a potem nagle po kolei, no ale u licha czemu?!
śpi sobie teraz cudaśko koło mnie, szczęśliwe przy mamusi.
Jutro największa dlań próba, po kltórej nas chyba na krok nie opuści. Wieczorem jedziemy do Wawy i dopiero wracamy w sobotę późnym wieczorem albo niedzielę południe. Pewnie to pierwsze, bo nie wytrzymam bez niego tak długo. Dziś była moja mama, uczyłam ją jak wstawiać małego do domu na noc, ale niestety Maciuś jej kompletnie nie słucha. Ale stwierdziła że będzie go przekupywać kiełbachą. Trzymajcie kciuki..:cool1:
Cały piątek, cała sobota. Ech......................:placz:

Posted

Jejku ... co się dzieje z Maciusiem??? :placz: :placz: :placz:
Już nie wiem co napisać ...... Biedna psina
Bardzo Wam dziękuję, że jesteście z nim i że tak bardzo go kochacie !!!!

Kciuki trzymamy za Mamę ;) , bo Maciek jest u siebie , a Mama nie ;)

Posted

solito, przejściowe raczej nie, te ataki MUSZą z czegoś wynikać.

Jeśli mojemu Tż uda się zmienić pracę na bardziej dochodową (trzymajcie kciuki) to Maciejka pojedzie do Lublina na operację oczek, już postanowiliśmy. :)
Tak strasznie bym chciała... Bo wiecie, jeszcze dochodzą następne możliwosci jego ataków - mianowicie może to przez ślepotę, np. spadł skądś z wysoka i może się uszkodziło mu coś?
Moja mama z kolei rozsiewa czarnowidztwo i gdyba że może Filip (głupie to młode a wielkie i silne) wpada na Maćka w celach zabawowych i może go męczy?
Moja mama jest zakochana w nowym wnuniu i już nawet pytała naszego kuzyna który jest świetnym specjalistą okulistyki czy nie przeprowadziłby operacji malucha. On oczywiście powiedział że jakby to był człowiek to choćby dziś (he he) - a ona naprawdę wierzyła, że może zrobi to.

Pozdrawiam dziewczyny, i trzymajcie kciuki za nasze prawie 2 dniowe rozstanie. (zdecydowaliśmy się poświęcić i jedziemy dopiero jutro raniuśko, wymiziałam małego, preprosiłam i odbyłam poważna rozmowę zapewniającą go o powrocie. Ten Puchacio Musi beze mnie wytzymać tyle... buuuu

Posted

Tak jak temat postu wskazuje o mały włos...
Otóż Maciuś przez 2 dni nieobecności nie pozwolił się tknąć nikomu. Biedny płytkarz chyba odszkodowania od nas zarząda za krzywdy mu wyrządzone :cool3:. Maciek znów po podgryzł. Mało tego, na moją mamę też się sadził.

Wczoraj ostatnio był przez nią widziany o 16, czyli właśńie wyjeżdzaliśmy z Wawy. Maciuś leżał sobie podobno w koszyczku pod balkonem. My przyjeżdżamy po przygodach ok.21 i... MAćKA NIE MA!!!!!:placz:
jA W ryk, wylecuiałam w koszulce z krótkim rękawkiem w okolicę, Mąż z Filipem w przeciwnym kierunku. Wołam biegam, szukam, a tu nic.
Wreszcie jakieś 300 metrów za posesją w krzakach siedzi to kochanie, na mój głos szurało w moją strone. Przygarnęłam go rycząc, a on szczęśliwy ogoneczkiem macha, drżące maleństwo i wtulił się we mnie. Donieśliśmy go do zejścia, bo wszedzie samochody jeździły jak głupie a tam już Maciuszka odzyskała werwę i siłki całkowicie. Jak on zaczął wariować!!!!Piszczał, skakał po nas, tulił się. W związku z tym dostąpił wyjątkowo zaszczytu noclegu w sypialni. Rano co chwila podłaził to do mnie to do męża i trącał nochalkiem łokcie by go głasiać.

Tak więc tak to było...

Za 2 tyg znów jedziemy, ale teraz tylko na sobotę, ew. w niedzielę rano wrócimy. Jak radzicie, wziąć go ze sobą?? To długa podróż, jakieś 4 godziny albo więcej z nim, czy to nie będzie za duży stresik? Radźcie..
Pozdrawiam

Posted

Zapominałam o najważniejszym : JAK MAciucha się wydostała.

Otóż w ramach tęsknoty mały przypom,niał sobie o umiejętnościach ogrodniczych i elegancko zrobił wystarczający otwór pod siatką by jego grube włochate ciałko szybko się przecisnęło.
Dziś mu to nawet nie w głowie :)

Posted

Rodzice Maciusia :) napisał(a):


Za 2 tyg znów jedziemy, ale teraz tylko na sobotę, ew. w niedzielę rano wrócimy. Jak radzicie, wziąć go ze sobą?? To długa podróż, jakieś 4 godziny albo więcej z nim, czy to nie będzie za duży stresik? Radźcie..
Pozdrawiam


Możecie w międzyczasie zabierać go na krótkie przejażdżki autem, żeby wiedział, że nawet jadąc autem, to z Wami mu się krzywda nie stanie! A jeżeli dobrze znosi podróż, może zaśnie, to co za różnica czy będzie spał 4 godziny w domu czy w samochodzie?! Wydaje mi się, że dla niego to najważniejsze: z Wami czy bez Was! A dla Maciusia pewnie wybór jest prosty...!

Posted

Maja pewnie powie jak Maciejka dojechała do Was - więc jak po drodze nie było "haftowania" a psiak bedzie się wybierał na pusty brzuszek w drogę ?
Ale ja sama nie wiem:oops:

Posted

Yewciu, to biedactwo było na proszkach, otumanione, bo nie dawał się wziąć (moja mama coś o tym wie), był w transporterku, więc podejrzewam że to może być inaczej niż normalna podróż. Zresztą ja i tak cały dzień niestety jestem na uczelni. No jeszcze zobaczy się, teraz już na pewno inaczej byśmy się zabezpieczyli, znając możliwości synusia.

Posted

No to widać teraz, jak świetny wpływ macie na Maciusia!
Stracha Wam napędził pewnie!
Myslę, ze Solito ma rację! Lepsza wycieczka z Wami niż dzień bez Was!
Drogę Maciek przebył bez żadnych problemów. Fakt był na prochach, ale nie spał całkowicie! Nie miał żadnych odruchów wymiotnych

Rodzice Maciusia :) napisał(a):
Moja mama jest zakochana w nowym wnuniu i już nawet pytała naszego kuzyna który jest świetnym specjalistą okulistyki czy nie przeprowadziłby operacji malucha. On oczywiście powiedział że jakby to był człowiek to choćby dziś (he he) - a ona naprawdę wierzyła, że może zrobi to.

I Mama Twoja ma rację !! Znam "ludzkich" okulistów, którzy operowali psy niejednokrotnie Zazwyczaj problem jest z miejscem gdzie można taki zabieg wykonać.
Ale jeśli macie okulistę zaprzyjaźnionego to dobrze by było żeby zajrzał Maciejowi do dna oka Napewno lepiej oceni stan niż weterynarz nawet najlepszy a nie wyspecjalizowany w okulistyce
Wiem to z doświadczenia!

Posted

Kurczę, Maja, naprawdę to mówisz??Ja serio myślałam że to tylko żarty, ale skoro tak mówisz to zacznę wiercić dziurę żeby go przynajmniej obejrzał. Problem w tym że on ma strasznie mało czasu, bo jest świetny, ale dla rodziny zawsze znajduje czas. Pogadam z mamą.
Pewnie że nam strachu napędził i to takiego że hej. Wyobraźcie sobie nas, zmęczonych nieziemsko, marzących tylko o senku,biegających po ciemku pół godziny po okolicy, ja w podkoszulku, mąż w najlepszym swetrze, wrzeszczących Maciek we wszystkich odmianach tego imieni i tonacjach!!
Ech, żeby to się już nie powtórzyło...

Posted

Rodzice Maciusia :) napisał(a):
Kurczę, Maja, naprawdę to mówisz??Ja serio myślałam że to tylko żarty, ale skoro tak mówisz to zacznę wiercić dziurę żeby go przynajmniej obejrzał. Problem w tym że on ma strasznie mało czasu, bo jest świetny, ale dla rodziny zawsze znajduje czas. Pogadam z mamą.

Naprawdę warto !
No i trzymam kciuki żeby nigdy Maciejowi nie przyszło do głowy podkopy robić!

Posted

Otoz moge wam opowiedziec jak ja przyzwyczajam swojego mini pudelka do jazdy samochodem. Oczywiscie jezdzilismy we dwojke, bralam poduszke jaska i sadzalam ja sobie na kolana, na poczatku dosc dobrze trzeba bylo ja trzymac bo sie bala, ale stopniowo bylo coraz lepiej az w koncu kladlam jej jaska obok mnie czyli kierowcy i juz jezdzilam z nia sama
po 600km. a ona sobie spala spokojnie obok mnie. Zas astkowi kupilam na poczatek kosc taka ze sklepu zoologicznego siadalm z nim z tylu a on sie zajal gryzieniem kosci, i tez bez problemu nauczyl sie jezdzic.
Moze moje sposoby przydadza sie wam do nauczenia Maciusia jezdzic samochodem. Pozdrawiam.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...