yewcia1 Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Rodzice Maciusia a ja proponuję ograniczyć jedzonko/ Po pierwsze Maciuś to grubasek i kocha jeść Po drugie wiecznie obciążony zołądek i cała reszta Wiem, ze ciężko odmówić pupilowi gdy błagalnie patrzy, no ale....... Proponuję połowę porcji i dietka z tydzień Quote
Rodzice Maciusia :) Posted April 25, 2007 Posted April 25, 2007 :multi: Yewciu, tak jak temat postu. My też jesteśmy już o tym przekonani. Wczoraj moja mama przyszła nas po raz pierwszy odwiedzić, zgodnie z zasadą że przez jakiś czas na początku nie powinno się psini ze zbyut dużą ilością ludzi zapoznawać, i stweirdziła, że 1. jest przesłodki, 2. jest przeeeegggrrruuubbbyy!!!:evil_lol: Faktycznie, Maciuch ma z tym problem i od tego zaczynamy. Staramy się nie dawać mu dużo jeść: czy mała miseczka dziennie kaszy warzyw i mięska + 2 małe kostki wieczorem (kurczaka) to dużo? Chyba nie... Plus fakt że Maciuś ma teraz bardzo dużo ruchu, bo ogromny ogród po którym oba chłopaki harcują. Już się nie martwię jego problemem, bo też od początku podejrzewałam że o to chodzi. Poza tym zaobserwowałam że Maciuś nie może jeśłi go się dusi w brzuszek i pod gardziołkiem (przy przenoszeniu na początku go dusiłam i wtedy faktycznie był problem żygaczkowy) Tak wiec nie martwimy się już w ogóle i wierzymy że po jakimś czasie Mańka (:evil_lol:) przestawi się na dobre. Poza tym nic nowego, psiak jest coraz cudowniejszy i oboje go kochamy strasznie!!! Pozdrawiam, wszystkie serdecznie!! Quote
Majaa Posted April 25, 2007 Author Posted April 25, 2007 Anitko Zabij, ale zapomniałam zapytać weta o to wymiotowanie ... zrobię to jutro. Obiecuję !! Widzę, zę Maciuś już na dobre się zaaklimatyzował. Powiedz jak zareagował na obcą mu osobę ? Aha i nie dawajcie kości z drobiu psom! To jest bardzo niebezpieczne! Choć w przypadku kurczaków hodowlanych nie tak bardzo jak w przypadku "swojskich" Ale zasada powinna być zawsze taka sama - nie podaje się kości z drobiu psom! Kości drobiowe "łamią się" na ostro i istnieje ogromne ryzyko poranienia się psa tak w mordce jak i dalej w całym przewodzie pokarmowym . Już raz widziałam psa rozcinanego któremu kawałek kości wbił się w przełyku .... Okropne .... Quote
yewcia1 Posted April 25, 2007 Posted April 25, 2007 [quote name='Rodzice Maciusia :)']:multi: Yewciu, tak jak temat postu. My też jesteśmy już o tym przekonani. Jestem teraz mądra ( mamy dwa psiaki 7 letnia sunia onek i psiak onek roczny znajda od marca u mnie) Sunia nie miała sterylki i co cieczka ciąża urojona, wtedy je jak smok i tyje, a tuż przed jej urojonym rozwiązaniem żołądek się buntuje no i mamy awarie na dwa końce, i wtedy dietka, ale rok temu tak się przejadła, ze wet musiał interweniować i to parę wizyt. Wiem, ze ciężko się odmawia jak pupilek błagalnie prosi ale to dla jego dobra Nasza sunia właśnie kończy ciąze i juz nie ma głupot w głowie - cycek maleje ( trzeba było smarowac sutki - jodyna bo gorzka i nie lize sobie, a wiec nie pobudza do produkcji) Zmienia się jej usposobienie, jak była w urojonej to tylko jadła i spała, a dziś nawt raczyła zabawiać się patyczkami. Nie chcę się wymądrzać ale ja mam obawy co do kości z kurczaka - podobno te kości są zle dla psów i jak pies je to łamie sie to to na ostre szpikulce i moze jelita przebić, nie, ze starszę, ale moje nigdy nie dostawały, zaś teściów dobek jadł i mu o dziwo nic nie było Zyczę dobrej nocy:loveu: Quote
Rodzice Maciusia :) Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 Kurczę, no to mnie zmartwiłyście tymi kośćmi. Całe życie dawaliśy psiakom kości z kurczaka, one je uwielbiają!!Mało tego, wszyscy znajomi też zawsze to robili i NIGDY nie było takiej sprawy!!!Czy to nie jest trochę jak z ziemniakami?Kiedyś dawałam je psu, potem usłyszałam, że nie wolno i od tej pory nie daję, a teraz znów słyszę że wręcz trzeba od czasu do czasu. Tak samo moi dziadkowie kiedy jeszcze mieszkali w domku całe życie karmili psy tymi dwoma rzeczami (m.in) i psy były piękne, dorodne, wesołe... Co do mej mamy Majko to Maciejka jest obojętny perfekcyjnie. Tak chyba już zostanie że on zawsze przede wszytkim mnie będzie uwielbiał, bo to ja cierpliwie z nim byłam na początku.Pamiętam jak pierwszy raz przyszło mi do głowy że on chyba machnął ogonkiem, potem znów, i potem szok bo okazało się że on coraz bardziej macha!! Wy sobie po prostu nie wyobrażącie jaki ten pies jest przekomiczny i przewspaniały!!!!! A najlepszy dowód to moja mama, która nie lubi bardzo psów, a szczególnie Filipa, zobaczyła Maciejkę i na drugi dzień zadzwoniła i stwierdziła że musimy przywrócić oczka małemu, ona zasponsoruje operację!!!Nazwała go słodką owieczką i jest niepocieszona bo Macijas nie zwraca na nią uwagi, wręcz jest jej nieco niechętny... :) Pozdrowionka!!! Quote
Majaa Posted April 26, 2007 Author Posted April 26, 2007 Rodzice Maciusia :) napisał(a):Kurczę, no to mnie zmartwiłyście tymi kośćmi. Całe życie dawaliśy psiakom kości z kurczaka, one je uwielbiają!!Mało tego, wszyscy znajomi też zawsze to robili i NIGDY nie było takiej sprawy!!! Ja całe życie słyszałam że nie wolno dawać kości drobiowych włąśnie z powodu ich łamliwości! Wiem, że są właściciele, którzy swoje psy karmią głównie kośćmi drobiowymi, ale ja wolę nie ryzykować Zresztą nieraz słyszałam od wetów taką opinię, jak również to, ze kości kurczakó hodowlanych nie są tak groźne, jak nawet małą kosteczka porządnej wiejskiej kury! Anita pytałam weta o wymioty, ale jak zaczął mi wylicząć możliwe przyczyny, to wymiękłam Zadał mi sto pytań jeśli chodzi o okoliczności na które nie umiałam odpowiedzieć ... A czy Maciejka dalej wymiotuje? Quote
Rodzice Maciusia :) Posted April 27, 2007 Posted April 27, 2007 Majko, Maciej nie wymiotował od mego alarmowqego postu. Jesteśmy przekonani, że chodzi o dietę. Maciejka dzisiaj różki pokazała :) Przyszedł pan płytkarz, rozmawiał z mężulkiem i nagle pisnął. Okazało się, że absolutnie nie spodobał się pewnej puchatej owieczce, która jednakże uprzedzała o swym nieukontentowaniu przez ciągły i upierdliwy szczekot. Kiedy nikt nie zwracał na nią uwagi, ząbki znalazły się zdradziecko na nodze płytkarza. Nic dodać nic ująć... :) Dziś psy wściekłe, bo upał i gorąco im strasznie, chowają się w cieniu. Pozdrowionka!! Quote
KamaG Posted April 27, 2007 Posted April 27, 2007 Ja się wtrącę do tych kości drobiowych, też słyszałam, że niebezpieczne ale tylko te długie z udek i to po gotowaniu albo pieczeniu. Podobno na surowo są raczej miękkie-jak dla psa- i nie takie groźne. Moje wszystkie psiaki jadaja (z wyjątkiem tych długich) kości i nic im nie było, na surowo to wszystkie. Ale ku przestrodze ostatnio znajonych sunia-bernardynka-zakorkowała się właśnie kośćmi. Był poważny problem otarło się o usuwanie jelita, na szczęście upór koleżanki, która robiła lewatywy litrami suni, uratował psiaka od operacji. Tak, że te kości to wogóle niebezpieczne są przynajmniej w dużych ilościach. Pozdrowienia, niech się psiaki zdrowo chowają! (tylko nie przed Wami;) ) Quote
yewcia1 Posted April 27, 2007 Posted April 27, 2007 Czyli dietka, dietka:lol: Pewnie jak straci Pączuś pare kilo to bedzie mu znacznie lepiej. Dobry pies pilnuje domku;) Quote
Rodzice Maciusia :) Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 oTO NIECO wczorajszych fotek piękności: Z Filipą: Oto Maciejka Menda, pasożytujący w poszukiwaniu przegryzki, która niestety jest zakazana (nie dostał mu się ni kęs :evil_lol:): Bliskie spotkanie trzeciego stopnia: Quote
Rodzice Maciusia :) Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 Bliskie spotkanie trzeciego stopnia...Maciejki... ...i Filipy: A teraz nieco powiewu maja i wiosny: Quote
Rodzice Maciusia :) Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 Hej, dopiero teraz zajrzałam i ... nie ma wszystkich zdjęć które powklejałam, dlaczego???!!! Quote
yewcia1 Posted April 29, 2007 Posted April 29, 2007 Rodzice Maciusia :) napisał(a):Hej, dopiero teraz zajrzałam i ... nie ma wszystkich zdjęć które powklejałam, dlaczego???!!! Bo dogo fiksuje i zdarza się , ze posty wcina - już były takie awarie:cool3: Quote
KamaG Posted May 5, 2007 Posted May 5, 2007 to poprostu szok - jak wypiękniał ten nasz Szok zdecydowanie na dobre mu wyszło to przeMaciusiowanie!!! Quote
Rodzice Maciusia :) Posted May 6, 2007 Posted May 6, 2007 Słuchajcie, nie chcę zapeszać, ale kto wie czy we wrześniu jeszcze jedna istotka nie znajdzie u nas schronienia...Na razie cicho sza, bo mój Tż jak wy to ślicznie nazywacie, się krzywi, ale jak widzi słodyczkę leżącą w koszu pod kaloryferem, okrytą kocykiem, to mina mu mięknie. :cool3: Ale teraz to byłaby już na pewno ostatnia psinka (3 wystarczą) i do tego sunieczka i jakaś mała (bo Filip i Maciejka to nie maleńkie psinki :eviltong:) (no i najlepiej jakby wykastrowana), bo nie sądzę że Maciuś by psa zaakceptował (jest mocno wredny dla obcych he he).:evil_lol: No i słyszałam że podobno jakaś pani poszukuje dużego psa, siedziałby niestety dużo w kojcu, ale i tak lepiej niż w schronie, bo pani bardzo by go też kochała. Ale to też na razie pogłoski, jak tylko się ona skontaktuje to mają po mnie zadzwonić i może ją przekonam do jakiegoś,ale pewnie z pobliskiego schroniska i my byśmy jej przywieźli. Pozdrawiam wszystkie was wspaniałe działające ratowniczki psiaczeńków!!! Całusy gorące od terytorniaka Macieja O. :razz: (na Majkę pewnie też by teraz szczekał szczekota jedna!) I jeszcze gorętsze od jego przybranego braciacha Filipucha!! :loveu: Majka: w przyszły czwartek już na pewno jedziemy do Wawy i weżmiemy ten transporterek. Przepraszam Cię że tak długo na niego czekasz, ale do tej pory miałam labę na studiach i nie jeździliśmy. :p Quote
Ada-jeje Posted May 6, 2007 Posted May 6, 2007 Kochani rodzice Maciusia jak ogladam wasze foty tych waszy pociech to az geba sama sie w usmiech wykrzywia a jak jeszcze doczytalam sie o nastepnych psinach jeden dla was a drugi dla znajomych, to tak sobie mysle czy wy czasem cos wspolnego z czarodziejstwem nie macie. A moze jestescie w posiadaniu jakiejs czarodziejskiej rozdzki? Jesli tak to podzielcie sie wiadomoscia gdzie taka mozna nabyc, chetnie stalabym sie tez posiadaczka takiej rozdzki. Quote
Rodzice Maciusia :) Posted May 6, 2007 Posted May 6, 2007 Ada-jeje, ech chciałabym żeby każdy tak chciał i kochał psiaki...Ale uprzedzałam, że co do tej pani to jeszcze nie wiadomo, wiecie jacy są ludzie, nie rozumiem tego, najpierw decydują się na psiaczki, robią smaczek a potem rezygnują. Dlatego nie podekscytowujcie się. Ale tą sunię chcemy bardzo wziąć (szczególnie ja, he he), ale we wrześniu bo na razie mamy remont przeogromny domu. Idę pisać magisterkę, ech :( Quote
yewcia1 Posted May 6, 2007 Posted May 6, 2007 Oj tak miło się tu zagląda - do psiego raju:loveu: Dziewucha pewnie przejmie stery i bedzie miała władzę jak się u Was zjawi:lol: Kiedyś podnosząc Maciusia ( w czasie bezdomnosci tak po cichutku prosilam w sercu i w myślach, ze pomimo iż nie widzi, aby trafił mu się bardzo dobry domek) I ktoś mnie wysłuchał i Pączek trafił do Was:lol: Myśl to energia - jak to ktoś kiedyś powiedział:lol: Quote
Majaa Posted May 6, 2007 Author Posted May 6, 2007 Jejciu! Jakie fajne fotki!!!!!!!!! :multi: :multi: Maciuś już na całego się zaaklimatyzował u Was widzę ...... Kompletnie inny to pies !!!! Klatką sie nie przejmujcie Nie byłam i tak w W-wie od czasu wyjazdu do Was ! A jak myślicie o psiakach kolejnych lub kogoś macie chętnego to proszę pamiętajcie o naszych bidach! Tu w pierwszym poście zawsze są aktualne psiaki http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=36972 a z transportem też pewnie by się udało nam to jakoś zorganizować ! Quote
Rodzice Maciusia :) Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 :placz: Boże wczoraj się prawie popłakałam!!!!!!!!!!!!!!!! Wiecie, jaka wczoraj była pogoda, lało cały dzień, a nam wypadła krótka, no ale jednak godzinna podróż. Akurat przestało padać i wydawało się że już będzie ładnie, więc chłopcy jak zwykle zostali na zewnątrz. Gdy wróciliśmy lało jak z cebra, a te głupolki nie pochowały się tylko cały czas bawiły się w deszczu. Ale i tak niby wszystko ok, Maciejka radosna, skakała, szczekała itd itp. A po 21 idę by go zgarnąć, a tu pisk i Maciuś z końca działki nie może do mnie przyjść!!! Nie może się ruszać!! Ja przerażona wołam męża, przytrzymał Filipę rozbawioną a ja powoli doprowadziłam małego do domu, szedł jak pijany, przewracał się, widać że niesprawne miał nóżki. Nie mógł wejść na stopień. Wynieśliśmy kosz, włożyliśmy go i wnieśliśmy do kuchni. Mój instynkt podpowiedział mi że Maciejka cierpi na reumatyzm!!! Mieliśmu kiedyś pieseczka, zgarniętego z ulicy, był z nami 13 lat i właśnie miał takie napady. Maciuś został ulożony w koszyczku, okryty kocem, przysunęliśmy go do gorącego kaloryfera (taki był ziąb że cały dzień na szczeście paliliśmy w piecu) i masowaliśmy go. :cool3: Bardzo zdecydowanymi ruchami, bardzo mocno go masowaliśmy po łopatkach i buźce z jednej strony i po 10 minutach mały nie kontrolując się usnął chrapiąc ciężko. :eviltong: Po 15 się obudził i dalejże hasać po domu!! Skakał po mnie szczęśliwy, te masaże jeszcze nas zbliżyły. Ach to Pączunio nasz maleńki. A już panikowałam, dzwoniliśmy do naszego super weta, który jednakże miał wyłączoną komórę, na stacjonarny do lecznicy, nikogusieńko. :shake: Ale to dobrze suma sumarum. Następna rzecz o Maciuniu, mały staruch ma reumatyzm, he he :evil_lol:. Po prostu w zimno i deszcze ten maluch musi grzać tył w domku... Filip tego nie rozumie i podekscytowany łapie krople deszczu i gania jak głupi. Pozdrowionka Quote
Rodzice Maciusia :) Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 Majka, jak będziemy brać to możesz być pewna że weźmiemy taką która już długo czeka i ma maleńkie szanse na adopcję. Aby do września, wcześniej nie wchodzi niestety w grę... Quote
Rodzice Maciusia :) Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 :placz: Dziewczyny...było za pięknie by mogło trwać.... Dziś jakieś 20 min ten sam atak co wczoraj... Zadzwoniłam do weta. i podejrzewa, a właściwie jest prawie pewien że to PADACZKA!!!! nASZE bidusiństwo ma padaczkę... Choć jak jednocześnie poczytuję info o padaczce to nie do końca jestem pewna. Objawy: sparaliżowanie ruchu, pies nie może się podnieść, 2.Wykrzywia się to raz na jeden bok to na drugi, nie panuje nad tym, 3. Chodzą mu gałki oczne na boki bardzo szybko. To tyle co zaobserwowałam. Ten dzisiejszy drugi atak trwa dłużej: już jakieś 25 minut... Dziewczyny, jeśli coś wiecie na temat jakiejś innej możliwej przyczyny to piszcie. Jak nic się nie zmieni i będzie kolejny atak to Maciejka jedzie do weta i będzie przyjmować leki. Biedna psinina... :shake::placz::shake::placz::shake::placz::shake::placz: Quote
Rodzice Maciusia :) Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 wszedzie piszą że padaczkowce się ślinią!! A mAciuś nie, może to jakaś nadzieja???Możę to nie padaczka jednak? Bardzo proszę, jak ktoś ma kontakt z dobrym wetem to niech zapyta... Quote
yewcia1 Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 Może ten wątek pomoże dla porównania objawów. Elik pies Noemik też ma padaczkę wzięty ze schronu. Pierwsze 2 tyg były koszmarne ale po lekach ataki ustały i nie ma ich juz prawi 5 miesięcy. http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=33570&page=33&highlight=elik od tej strony zaczyna się choroba elika. Quote
Rodzice Maciusia :) Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 yewciu, nie mam na razie czasu by czytać,ale pierwszy jej przerażony post przeczytałam. U Maciejeczki naszej biedniusiej występuje łagodna odmiana (oczywiście zakładając że to padaczka), którą trzeba tylko obserwować. nIE MA ślinotoku, absolutnie nie traci kontaktu z rzeczywistością, przytulam go do siebie mocno i masujemy mu mięśnie, on się wtedy od razu bardzo odpręża i zasypia na krótki czas. Nawet nie jest wskazane podawanie leków: http://www.vetserwis.pl/padaczka.html : "jeśli ataki występują co 3 4 m-ce lub są petit mal, czyli łagodne, bardzo często nie ma sensu podawanie leków, ponieważ ich skutki uboczne będą groźniejsze dla zdrowia niż same napady". Tak więc pozostajemy na razie pod obserwacją, choć jeśli się zaostrzą nie daj Boże to pobiegniemy do weta, który na moment obecny sam do końca nie jest pewien co to, każe obserwować. A swoją drogą jakie to psiaczeńki wymęczone...Nie dość że nie widzi to jeszcze to. I jeszcze bardziej okrutni ludzie (czy raczej pseudo ludzie) którzy go wyrzucili. To jest serce nie pies.To takie cudo, przytulanka, grzeczniuszek i w ogóle. Tak strasznie nam zapadło to bieductwo w serca. Tylko boję się żę robię się przewrażliwiona na jego punkcie. Biegam do okna kilka razy, ledwo któryś piśnie podczas zabaw i chciałabym go ciągle trzymać w domu. Na szczeście Tż jest rozsądniejszy i roztłumacza, zresztą prawdziwie, że piesek jest przede wszystkim szcześliwy gdy biega z Finuchą, obszczekuje przechodniów, drakuje się z psem sąsiada. A już za 2 m-ce Maciejak będzie miał już swój własny własny kąt w domu - niedługo dobudowa ganku z ocieplaną podłogą w którym będzie wydzielone miejsce pod kosz z jego elegancką choć nieco śmierdzącą znów po harcach z przyszywanym bratem zawartrością. I już nie będzie musiał sypiać biedulinek przy wyjściu na podeście schodów. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.