feliksik Posted January 10, 2012 Author Posted January 10, 2012 no niestety, pieska nie ma. Już wiem, że miał legowisko też pod kładką dla pieszych przy samej ulicy:crazyeye:, tak więc jeżeli możecie powiedzieć znajomym, którzy tam mieszkają, bo niektórzy z was pisali o takowych, to niech tam zaglądają w miarę możliwości. a ja idę się:grab: z żalu Quote
Iljova Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 feliksik napisał(a):no niestety, pieska nie ma. Już wiem, że miał legowisko też pod kładką dla pieszych przy samej ulicy:crazyeye:, tak więc jeżeli możecie powiedzieć znajomym, którzy tam mieszkają, bo niektórzy z was pisali o takowych, to niech tam zaglądają w miarę możliwości. a ja idę się:grab: z żalu Żałuję że nie mogę pomóc i boli mnie to, bo widzę jak nie daje Ci to spokoju :( Quote
Awit Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 Miał bidulek swoje miejsce.... Czyli pozostaje nadzieja, że za kilka dni może się pojawić... Oby tak się stało. Quote
feliksik Posted January 11, 2012 Author Posted January 11, 2012 Iljova napisał(a):Żałuję że nie mogę pomóc i boli mnie to, bo widzę jak nie daje Ci to spokoju :( masz rację - bezradność mnie dobija Quote
Stevie Rae Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 feliksik - Wiem, że teraz już nic nie możemy zrobić - ale w którą stronę psiak pobiegł PO potrąceniu? Jadąc z Mikołowa do Katowic, na prawą (w stronę piekarnii) czy na lewą (od piekarnii)? Podejrzewam, że z powrotem ulicy nie przeszedł ... Nie martw się, chociaż to dużo nie da. Zrobiłaś dla niego tyle, ile się dało. Najwięcej. Maxiumum. Więcej nie można było. :shake: Teraz tylko czekać, czy mu się udało i wyzdrowiał - wtedy wróci jak każdy psiak do legowiska. Pomyślałam sobie, może a nawet na pewno w tej chwili głupio, aby dać mu imię. To bezdomny psiaczek, który zapewne marzył o kochającym domku i właścicielu ... Może chociaż tyle możemy mu dać, bo może jest już za późno, ale? :shake: Quote
daga31081980 Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 cioteczki a takiego psa znaleziono potrąconego http://www.dogomania.pl/threads/220507-Dziadziu%C5%9B-Filek-potr%C4%85cony-przez-samoch%C3%B3d.-Brak-funduszy-przebywa-w-lecznicy. Quote
Stevie Rae Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Klaudia, nie mogę sie do ciebie dodzwonić - gdzie dokładnie go znalazłaś? szukam podobnego pieska niestety już wiem, że to nie ten którego szukam, ale trzymam kciuki za tego biedaczka, żeby stanął na nóżki :( Quote
feliksik Posted January 12, 2012 Author Posted January 12, 2012 [quote name='Nat - Mare']feliksik - Wiem, że teraz już nic nie możemy zrobić - ale w którą stronę psiak pobiegł PO potrąceniu? Jadąc z Mikołowa do Katowic, na prawą (w stronę piekarnii) czy na lewą (od piekarnii)? Podejrzewam, że z powrotem ulicy nie przeszedł ... Nie martw się, chociaż to dużo nie da. Zrobiłaś dla niego tyle, ile się dało. Najwięcej. Maxiumum. Więcej nie można było. :shake: Teraz tylko czekać, czy mu się udało i wyzdrowiał - wtedy wróci jak każdy psiak do legowiska. Pomyślałam sobie, może a nawet na pewno w tej chwili głupio, aby dać mu imię. To bezdomny psiaczek, który zapewne marzył o kochającym domku i właścicielu ... Może chociaż tyle możemy mu dać, bo może jest już za późno, ale? :shake: popłakałam się, jak to przeczytałam. Już sama nie wiem, co mogę jeszcze napisać i zrobić. Chyba nic... pobiegł na stronę piekarni. imię... fajnie by było, ale codzienna myśl o nim jak jadę tamtędy do pracy mnie tak boli, że nawet nie mam pomysłu [quote name='daga31081980']cioteczki a takiego psa znaleziono potrąconego http://www.dogomania.pl/threads/220507-Dziadziu%C5%9B-Filek-potr%C4%85cony-przez-samoch%C3%B3d.-Brak-funduszy-przebywa-w-lecznicy. tak właśnie był podobny, ale poszłam z tymi zdjęciami do piekarni i to nie on. POza tym to za daleko było od miejsca potrąceniaa - już to analizowałam na wątku Klaudus [quote name='Nat - Mare']Klaudia, nie mogę sie do ciebie dodzwonić - gdzie dokładnie go znalazłaś? szukam podobnego pieska niestety już wiem, że to nie ten którego szukam, ale trzymam kciuki za tego biedaczka, żeby stanął na nóżki :( a to chyba mój wpis właśnie na wątku Klaudus, bo myślałam, że to on Quote
Iljova Posted January 12, 2012 Posted January 12, 2012 Nie trać nadziei bo to prawda że nie można nic więcej zrobić ....+Jeśli będzie zdrowy to wróci w znajome miejsce bo przecież tam dostawał jedzenie. Poza tym uważam że zrobiłaś bardzo dużo aby go odnaleźć żeby niektórzy zrobili choć niewielką część z tego co Ty, to byłoby dobrze.... feliksik on może wrócić w najmniej spodziewanym momencie ... Quote
sylwija Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 a ja sobie myślę, że może się ktoś nim zajął.. Quote
Jasza Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 Musimy mieć nadzieję, że wróci, jeśli mu nic nie jest.... Quote
Stevie Rae Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 a to chyba mój wpis właśnie na wątku Klaudus, bo myślałam, że to on Tak, skopiowałam Twój wpis :) Bo feliksik, przyznaj szczerze - zrobiłaś wszystko co człowiek zrobić może. Pisałam do znajomych, odpowiedzieli że psiaczka nie było, ale wszędzie widzieli ogłoszenia. W szkole mojej siostry dzieci przylatują i opowiadają że szukały psiaczka z ogłoszeń. Sama Go szukałaś. Przecież już więcej zrobić nie możemy, tylko mieć nadzieję - że ktoś się nim zajął, lub psiak się regeneruje sam. Ja wciąż mam taką świadomość, że on jest bezpieczny. Nie wiem. Bo jeżeliby się tak zastanowić to od piekarnii - sugerując się zasadą że NIE biegł do ludzi, to albo poleciał do Lasu kamionkowskiego, zwanego Skałką - ale tam dużo osób chodzi, albo aż do Zarzecza, bo od Kamionki jest tam przejście 10 minut pieszo. Napiszę do znajomej z Zarzecza. a ja sobie myślę, że może się ktoś nim zajął.. No właśnie, kurcze. Quote
ania shirley Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 On moze już nie wrócić w okolice piekarni. To potrącenie pewno bolało i boi sie tego miejsca. Quote
feliksik Posted January 15, 2012 Author Posted January 15, 2012 dziękuję wam kochani - to w takim razie czekamy na lepsze wieści. Quote
Iljova Posted January 15, 2012 Posted January 15, 2012 Nic innego w tej chwili nie pozostaje, ale jednak wierzę że pojawi się w najmniej oczekiwanym momencie ... Quote
feliksik Posted January 17, 2012 Author Posted January 17, 2012 Nat - Mare napisał(a): Pomyślałam sobie, może a nawet na pewno w tej chwili głupio, aby dać mu imię. To bezdomny psiaczek, który zapewne marzył o kochającym domku i właścicielu ... Może chociaż tyle możemy mu dać, bo może jest już za późno, ale? :shake: tak myślałam o tym co napisałaś i przyszło mi do głowy imię TOBI - może tak go nazwać, może chociaż tyle... Quote
sylwija Posted January 18, 2012 Posted January 18, 2012 Tobi - bardzo ładnie myślimy o Tobie, daj znak Tobi.. Quote
Awit Posted January 18, 2012 Posted January 18, 2012 Feliksik widziałaś jak go potrącił samochód, przeżyłaś bardzo i nadal przeżywasz. Ja kiedyś z mężem szłam w odstępstwie iluś metrów chodnikiem. On usłyszał, uderzenie i skowyt, z tyłu za nami, skąd przyszliśmy. Jak pobiegliśmy psiaczek leżał odrzucony na chodniku, jakiś facet widział co się stało, przejechał go samochód a autobus jadący za nim też go przejechał. Oczywiście żaden się nie zatrzymał z łobuzów. Biegliśmy z nim na rękach do weta, był już agonii, umarł na podłodze:-( Potem czekałam pod lecznicą, na przyjazd komunalnych, chyba ze dwie godziny, jak poszłam na chwilę do domu, akurat się zjawili. Długo nie mogłam dojść do siebie, gdybym wtedy widziała go na tej ulicy, zabrałabym go z nami. A kilka m-cy temu, na drodze leżał potrącony jelonek, NIKT się nie zatrzymał, nie wiem ile by leżał i się męczył, gdyby nie my. To co przeżyłam wtedy, to jak trauma, widzisz i nie możesz zrobić nic, tylko stać przed nim aby nic w niego nie wjechało, stać i czekać na przyjazd leśniczego, który ma go "odstrzelić":-( Tu możemy się pocieszać, liczyć, że Tobi gdzieś pobiegł, że doszedł do siebie, że może tu wróci, a może ma już dom. Quote
feliksik Posted January 20, 2012 Author Posted January 20, 2012 tak przeżywam jak piszesz Awit. widzę, że nie tylko ja w takiej sytuacji sie pojawiłam- to w sumie nie jest pocieszające. stąd tylko wiadomo, że dzieje się wiele takich sytuacji i właśnie ta bezradność mnie dobija. już nawet myślałam, że lepiej byłoby wiedzieć nawet o najgorszym, bo to zawieszenie i czekanie na sygnał jest nie do wytrzymania. Ale może to jest też szansa dla niego, że żyje. Quote
sylwija Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 (edited) przepraszam, ale w Warszawie zagineła sunia - chora i dzikawa: Edited January 20, 2012 by sylwija Quote
feliksik Posted January 20, 2012 Author Posted January 20, 2012 sylwija napisał(a):przepraszam, ale w Warszawie zagineła sunia - chora i dzikawa: nie widać zdjęcia Quote
sylwija Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 na plakacie? \ edit: a taki na dole, to sieć był.. Quote
Gosia85 Posted January 30, 2012 Posted January 30, 2012 p, li { white-space: pre-wrap; } Nic nie wiadomo w sprawie tego psiaka? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.