Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

no niestety, pieska nie ma. Już wiem, że miał legowisko też pod kładką dla pieszych przy samej ulicy:crazyeye:, tak więc jeżeli możecie powiedzieć znajomym, którzy tam mieszkają, bo niektórzy z was pisali o takowych, to niech tam zaglądają w miarę możliwości.
a ja idę się:grab: z żalu

  • Replies 208
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

feliksik napisał(a):
no niestety, pieska nie ma. Już wiem, że miał legowisko też pod kładką dla pieszych przy samej ulicy:crazyeye:, tak więc jeżeli możecie powiedzieć znajomym, którzy tam mieszkają, bo niektórzy z was pisali o takowych, to niech tam zaglądają w miarę możliwości.
a ja idę się:grab: z żalu


Żałuję że nie mogę pomóc i boli mnie to, bo widzę jak nie daje Ci to spokoju :(

Posted

feliksik - Wiem, że teraz już nic nie możemy zrobić - ale w którą stronę psiak pobiegł PO potrąceniu? Jadąc z Mikołowa do Katowic, na prawą (w stronę piekarnii) czy na lewą (od piekarnii)? Podejrzewam, że z powrotem ulicy nie przeszedł ...
Nie martw się, chociaż to dużo nie da. Zrobiłaś dla niego tyle, ile się dało. Najwięcej. Maxiumum. Więcej nie można było. :shake: Teraz tylko czekać, czy mu się udało i wyzdrowiał - wtedy wróci jak każdy psiak do legowiska.
Pomyślałam sobie, może a nawet na pewno w tej chwili głupio, aby dać mu imię. To bezdomny psiaczek, który zapewne marzył o kochającym domku i właścicielu ... Może chociaż tyle możemy mu dać, bo może jest już za późno, ale? :shake:

Posted

Klaudia, nie mogę sie do ciebie dodzwonić - gdzie dokładnie go znalazłaś? szukam podobnego pieska
niestety już wiem, że to nie ten którego szukam, ale trzymam kciuki za tego biedaczka, żeby stanął na nóżki

:(

Posted

[quote name='Nat - Mare']feliksik - Wiem, że teraz już nic nie możemy zrobić - ale w którą stronę psiak pobiegł PO potrąceniu? Jadąc z Mikołowa do Katowic, na prawą (w stronę piekarnii) czy na lewą (od piekarnii)? Podejrzewam, że z powrotem ulicy nie przeszedł ...
Nie martw się, chociaż to dużo nie da. Zrobiłaś dla niego tyle, ile się dało. Najwięcej. Maxiumum. Więcej nie można było. :shake: Teraz tylko czekać, czy mu się udało i wyzdrowiał - wtedy wróci jak każdy psiak do legowiska.
Pomyślałam sobie, może a nawet na pewno w tej chwili głupio, aby dać mu imię. To bezdomny psiaczek, który zapewne marzył o kochającym domku i właścicielu ... Może chociaż tyle możemy mu dać, bo może jest już za późno, ale? :shake:

popłakałam się, jak to przeczytałam. Już sama nie wiem, co mogę jeszcze napisać i zrobić. Chyba nic...
pobiegł na stronę piekarni.
imię... fajnie by było, ale codzienna myśl o nim jak jadę tamtędy do pracy mnie tak boli, że nawet nie mam pomysłu

[quote name='daga31081980']cioteczki a takiego psa znaleziono potrąconego
http://www.dogomania.pl/threads/220507-Dziadziu%C5%9B-Filek-potr%C4%85cony-przez-samoch%C3%B3d.-Brak-funduszy-przebywa-w-lecznicy.

tak właśnie był podobny, ale poszłam z tymi zdjęciami do piekarni i to nie on. POza tym to za daleko było od miejsca potrąceniaa - już to analizowałam na wątku Klaudus

[quote name='Nat - Mare']Klaudia, nie mogę sie do ciebie dodzwonić - gdzie dokładnie go znalazłaś? szukam podobnego pieska
niestety już wiem, że to nie ten którego szukam, ale trzymam kciuki za tego biedaczka, żeby stanął na nóżki

:(

a to chyba mój wpis właśnie na wątku Klaudus, bo myślałam, że to on

Posted

Nie trać nadziei bo to prawda że nie można nic więcej zrobić ....+Jeśli będzie zdrowy to wróci w znajome miejsce bo przecież tam dostawał jedzenie.
Poza tym uważam że zrobiłaś bardzo dużo aby go odnaleźć żeby niektórzy zrobili choć niewielką część z tego co Ty, to byłoby dobrze....
feliksik on może wrócić w najmniej spodziewanym momencie ...

Posted

a to chyba mój wpis właśnie na wątku Klaudus, bo myślałam, że to on

Tak, skopiowałam Twój wpis :)
Bo feliksik, przyznaj szczerze - zrobiłaś wszystko co człowiek zrobić może. Pisałam do znajomych, odpowiedzieli że psiaczka nie było, ale wszędzie widzieli ogłoszenia. W szkole mojej siostry dzieci przylatują i opowiadają że szukały psiaczka z ogłoszeń. Sama Go szukałaś. Przecież już więcej zrobić nie możemy, tylko mieć nadzieję - że ktoś się nim zajął, lub psiak się regeneruje sam. Ja wciąż mam taką świadomość, że on jest bezpieczny. Nie wiem.
Bo jeżeliby się tak zastanowić to od piekarnii - sugerując się zasadą że NIE biegł do ludzi, to albo poleciał do Lasu kamionkowskiego, zwanego Skałką - ale tam dużo osób chodzi, albo aż do Zarzecza, bo od Kamionki jest tam przejście 10 minut pieszo. Napiszę do znajomej z Zarzecza.
a ja sobie myślę, że może się ktoś nim zajął..

No właśnie, kurcze.

Posted

Nat - Mare napisał(a):

Pomyślałam sobie, może a nawet na pewno w tej chwili głupio, aby dać mu imię. To bezdomny psiaczek, który zapewne marzył o kochającym domku i właścicielu ... Może chociaż tyle możemy mu dać, bo może jest już za późno, ale? :shake:


tak myślałam o tym co napisałaś i przyszło mi do głowy imię TOBI - może tak go nazwać, może chociaż tyle...

Posted

Feliksik widziałaś jak go potrącił samochód, przeżyłaś bardzo i nadal przeżywasz.
Ja kiedyś z mężem szłam w odstępstwie iluś metrów chodnikiem.
On usłyszał, uderzenie i skowyt, z tyłu za nami, skąd przyszliśmy.
Jak pobiegliśmy psiaczek leżał odrzucony na chodniku, jakiś facet widział co się stało, przejechał go samochód a autobus jadący za nim też go przejechał. Oczywiście żaden się nie zatrzymał z łobuzów.
Biegliśmy z nim na rękach do weta, był już agonii, umarł na podłodze:-(
Potem czekałam pod lecznicą, na przyjazd komunalnych, chyba ze dwie godziny, jak poszłam na chwilę do domu, akurat się zjawili.
Długo nie mogłam dojść do siebie, gdybym wtedy widziała go na tej ulicy, zabrałabym go z nami.

A kilka m-cy temu, na drodze leżał potrącony jelonek, NIKT się nie zatrzymał, nie wiem ile by leżał i się męczył, gdyby nie my. To co przeżyłam wtedy, to jak trauma, widzisz i nie możesz zrobić nic, tylko stać przed nim aby nic w niego nie wjechało, stać i czekać na przyjazd leśniczego, który ma go "odstrzelić":-(

Tu możemy się pocieszać, liczyć, że Tobi gdzieś pobiegł, że doszedł do siebie, że może tu wróci, a może ma już dom.

Posted

tak przeżywam jak piszesz Awit. widzę, że nie tylko ja w takiej sytuacji sie pojawiłam- to w sumie nie jest pocieszające.
stąd tylko wiadomo, że dzieje się wiele takich sytuacji i właśnie ta bezradność mnie dobija.
już nawet myślałam, że lepiej byłoby wiedzieć nawet o najgorszym, bo to zawieszenie i czekanie na sygnał jest nie do wytrzymania. Ale może to jest też szansa dla niego, że żyje.

  • 2 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...