Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

DORA, a to właśnie paradoksalnie brak przywódcy jest bardziej stresogenny. A Zahir nie ma żadnych zakazów tak naprawdę! Poczuł, żem Pani i sam zachowuje się przyzwoicie.
Dziś znów spotkaliśmy psa, który już raz miał styczność z Zahirkiem (na szczęście jest łagodny) i Zahir mimo, że tamten nie miał smyczy zachował się w miarę kulturalnie. Dwa razy warknął, ale dawanie mu kuksańców baaarrrdzo delikatnych i poszarpywanie smyczy oraz pewny krok na przód dały niesamowite rezultaty.Zahirek już teraz chodzi na luźnej smyczy i chodzi z lewej przy nodze. Jak wyjdzie za daleko to zaczyna już sam bez przypominania wracać. Teraz jego celem jest spacer z Panią, a nie szukanie zaczepki, czy wyszukiwanie samochodów, których się na początku baaaardzo bał.
Cezar czyni cuda, naprawdę i zwykł mówić, że nie ma psa, którego nie da się zresocjalizować. Chyba, że jest chory psychicznie.
Ale trzeba mieć też na to czas, poza tym niektóre psy niewychowywane nie są tak uciążliwe.
Zahiruś nie byłby takim słodziakiem, gdyby nie miał przywódcy i sam się nim stał, bo jest tak uparty i krnąbrny jak mało który psiak:D.
Ale kochany przy tym też jest i zero agresywności w stosunku do ludzi, ani krzty!

POZDRAWIAMY!

  • Replies 226
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ale jestem zaskoczona,ze Zahirek jest agresywny w stosunku do innych psow.
Dlugo mieszkal na ulicy zanim go zabralam.Nie przejawial zadnej agresji,a i w DT rowniez.
To bardzo lagodny psiak.Moze obawia sie,ze jakis psiak zabierze mu jego pancie:eviltong:
madra psinka:p:lol:

Posted

Myślę, że to nowy teren tak na niego podziałał kolejna zmiana właściciela i do tego to, że nie wiedział, czy On ma być górą:).

Kocham Go bardzo. Czasami ma takie zabawne zachowania, że aż nie można wytrzymać, żeby nie zaśmiać się w głos.
Dziś też już siedział na balkonie przypięty i bardzo mu to odpowiadało.

Posted

Ja jednak radzę uważać na rady Cesara... źle stosowane mogą wyrządzić więcej szkody niż pożytku. A zamiast dawania psu kuksańców, kiedy widzi pobratymca, ćwiczyłabym nad skupianiem uwagi, odwrażliwianiem i przeciwwarunkowaniem ;). Ogólnie to chodzi o to, że nim Zahir wypatrzy psa, Ty skupiasz jego uwagę na sobie, każesz wykonac komendy które zna lub pokazujesz smaczek... I jeśli będzie na Tobie skupiony to nagradzasz. Jeśli się odwróci do psa do odchodzisz ;),. To tak krótko. Jak trzeba napiszę więcej.

Posted (edited)

A jednak znalazłam więcej czasu i napiszę o co mi chodzi, i co z tą nieszczęsną dominacją, całkiem ogólnie.


Pies to istota rozumna, myśląca, czująca. Nikt tutaj tego nie zaprzeczy. Potrzebuje jasnych granic, jasnych reguł i konsekwentnego i świadomego właściciela, który bez użycia przemocy, ale i bez rozpieszczania psa; pokaże mu, co jest dobre, a co złe i co psu wolno, a czego nie. Jednak, żeby porozumieć się z psem i nauczyć go, jak być najlepszym przyjacielem człowieka - wcale nie potrzeba uciekać się do teorii dominacji, wystarczy przestać traktować go jak wilka, albo jak małego człowieczka przebranego w futerko - po prostu należy traktować go jak psa. No, właśnie: czyli jak?
Zacznijmy od tego, że psu potrzebne są zasady, których wybór zależy od samego właściciela. Jeśli wybieramy jakąś zasadę to się jej trzymajmy. Tu jest jeszcze coś ważnego... psy akceptując nasze zasady i się ich trzymając nie dość, że mają poukładane życie to dodatkowo akceptują naszą przewagę nad nimi. Kiedy kontrolujemy zasoby jak zabawka, jedzenie, czas spędzony z nami; kiedy wydajemy mu komendę i wymagamy jej wykonania; kiedy karzemy psu siadać na widok innego psa i czekać na nas sygnał, choć on chciałby od razu polecieć się bawić; kiedy zmieniamy kierunek spaceru, choć pies chce w prawo, a my idziemy w lewo; kiedy oczekujemy od psa spokojnego witania nas bez zbędnych strat energii, np skacząc; kiedy.... można tak wymieniać bez końca, bo praktycznie non stop w ten sposób psa dominujemy. Oczywiście nie należy rozumieć tego na opak: czyli jak pies chce w prawo mimo naszej woli to nas dominuje! Bo tak nie jest :)

Jest jeszcze jedna kwestia. Albo ktoś ma predyspozycje przywódcze, albo nie. Pies nie jest idiotą i wie jak kogo podejść. Zna nasze słabości i je skrzętnie wykorzystuje. Jeśli ktoś na to pozwoli, to pies go zdominuje... psychicznie i nawet nie będzie wiedział kiedy, jak... Bo psy nie dominują w sposób fizyczny (chodzi tu o człowieka, bo dominacja pies-pies jest bardziej złożona), ba! nie stoją w kolejce od najwyższego rangą do najniżej ustawionego w drabinie hierarchicznej tylko po to, by... przejść w drzwiach w tej kolejności jak nakazuje hierarchia :cool3: A są takie osoby, których bez wahania psy się słuchają. Ta osoba ma podejście, traktuje psa jak psa, nie wywyższa się, psy jej się nie boją... ale o dziwo wszystkie wykonują polecenia wydane przez tą osobę. W czym tkwi sedno? Ano w tym, że ta osoba zna mowę ciała psa, umie kontrolować swoją... gestami, mimiką oraz operowaniem głosem (jego natężeniem, tonem) potrafi przekazać psom polecenia w sposób jak najbardziej psi, pokazując jednocześnie, że to jest nie do podważania. I pewnie sporo osobom zaraz przyjdzie na myśl osoba krzycząca, nerwowa, bo takie mamy właśnie wyobrażenie osoby dominacyjnej... a przewodnik tak naprawdę jest spokojną, rozważną osobą, która ma w sobie coś... co powoduje, że wszyscy się słuchają. Ona wyznacza granice, wyznacza szlak, po której porusza się pies, ona jest takim przewodnikiem dla psa :) . Ta osoba nie musi nawet podnosić głosu. I ja znam takie osoby. Nie poznałam jeszcze psa, który po krótkim zapoznaniu się z tymi osobami nie chciał ładnie współpracować. Co ciekawe niejednokrotnie to były psy, o których właściciele mówili "głupi", bo się nie zawsze słuchały. Magia? A skądże znowu :D Użycie odpowiednich metod dopasowanych do psa, odpowiednia motywacja, pewna doza sprytu i... odpowiednie operowanie głosem, nagrodami, mimiką to jest właśnie droga do sukcesu. : )
Taka postawa jest do wypracowania, ale uwierzcie mi, że praca nad kontrolowaniem swojej mowy ciała, poznanie mowy ciała psów, poznanie samego psa, z którym się pracuje oraz operowanie głosem... to jest dużo pracy, która nie zawsze przynosi oczekiwane rezultaty.

Aha, jest jeszcze coś. Do "zdominowania" psa nie trzeba używać siły fizycznej... ja swojego psa "dominuję" szepcząc ;).
Jeśli chcemy, by pies zszedł z łóżka - rzucamy mu zabawkę na podłogę, tam karmimy, siadamy obok niego... po prostu pokazujemy, że mu to się opłaca ;). Za to jeśli wejdzie, non stop jest odsyłany na swoje miejsce. Nie trzeba go zrzucać bo i po co? Tylko pokażemy mu, iż warto walczyć o łóżko - bo to coś jest cennego... sami prosimy się o agresję ;). Na jakiś czas można mu uniemożliwić wchodzenie na łóżko, np. rozstawiając na nim krzesła lub najzywczajniej w świecie zamknąć drzwi do pokoju. Owszem, pies może wchodzić na łóżko, byleby na komendę "zejdź" (uczy się ją tak, jak już wyżej wspomniałam) natychmiast wróci do siebie na legowisko ;).
Jeśli chcemy by nie szarpał na smyczy wystarczy uzbroić się w smaczki (zabawki, dobre słowo, nagradzać można również środowiskiem), dobry humor, cierpliwość i poczytać o metodach (pozytywnych!) oduczania ciągnięcia. I tyle. Szybciej lub później przyjdą efekty, wszystko zależy od tego jak długo zachowanie się utrwaliło, jakie mamy umiejętności wychowawcze, ile i jak pracujemy, no i od samego psa =).
Kiedy jakieś zachowanie nam się nie podoba zawsze działamy tak samo: czytamy o problemie, czytamy o pozytywnych metodach radzenia sobie z ów problemem, pytać też możemy (wszak kto pyta nie błądzi ;)) i bierzemy się do pracy... pozytywnie. Bez zbędnego negatywnego stresu, w dobrym humorze i z nagrodami... naukę traktujemy jak zabawę, jako świetną okazję do głębszego zrozumienia psychiki naszego psa. I o dziwo, problemy nagle przestaną być problemami, będziemy znać psa niemal na wylot, a w oczach psa staniemy się przewodnikami. Przewidywalnymi i wartymi zaufania. A chyba nam o to chodzi, no nie? ;)

(a tak w ogóle to temat jest bardzo obszerny, to tylko takie wprowadzenie... no, ale myślę, że dość istotne. Podkreślam, że to tylko moje zdanie. Bo może racji nie mam? A teraz idę napisać artykuł)

[SIZE=3]A tak w ogóle to cieszę się, że Zahir trafił do tak świadomych właścicieli :).Naprawdę... trafić lepiej nie mógł, świetnie sobie radzicie :D

Edited by Ty$ka
Posted

Dziękuję za rady. Na pewno przemyślę!
Ani razu nie użyłam słowa dominacja, bo to pojęcie bardzo względne.
Kuksaniec, to nie kopniak, ani uszczypnięcie itd. mam na szczęście własny rozum (Cezara lubię oglądać i naprawdę kilka metod bardzo mi pomogło) i robię wszystko zwracając uwagę na mojego i tylko mojego psa, bo każdy ma inny charakter.
Zahirek nie je żadnych smakołyków, nakupowałam tego nie wiadomo jakie ilości, a on ze smakołyków akceptuje tylko szynkę:), a nie chcę go do tego przyzwyczajać, bo to niezdrowe.
Chwalę go za skupianie uwagi na spacerowaniu i nie zwracaniu uwagi na auta i zwierzęta po prostu go głaszcząc, bo widzę, że to dodaje mu skrzydeł. Z czasem sama może zacznę mu gotować szynkę, żeby dawać mu smakołyk w nagrodę, a na razie póki był całkowicie nieokrzesany stosuję metody, które wydają mi się słuszne i nie krzywdzące dla psa.
Zahiruś mieszkał na dworku i nie miał tylu wrażeń, co w Warszawie, gdzie jest hałas i szum, na smakołyk nie zwróciłby teraz nawet uwagi. Kiedy już zauważę, że dostatecznie jest zrelaksowany na spacerach, wtedy będziemy próbować.
Zero z mojej strony agresji:). Gdybyś widziała, jak mojej reszcie przyjaciół (3 szczurzyczki i szynszyla) podaję morelki do pyszczka to zrobiłoby się różowo;).

Robię sporo intuicyjnie, tak by nie zranić psa w jakikolwiek sposób, ażeby pomóc mu w dostosowaniu się do życia w rodzinie.

Masz świetne podejście. Zgadzam się z Tobą. Widzę też, że metody, które staram się stosować są przez psiaka odbierane bardzo pozytywnie, czasami sam prosi się o pochwały. To jest bardzo mądry i przebiegły pies:). Normalnie uwielbiam go, stanowi dla mnie duże wyzwanie, wiem też, że potrzebuje silnego człowieka. Aczkolwiek w żaden sposób nie wykorzystuję tego.

P.S Ani razu nie zrzuciłam psa z łóżka, chociaż na początku właził, a jak starałam się go pozbyć w różnoraki sposób to kładł się na plecy i udawał idiotę:D. Teraz jakimś cudem sam wie, że nie będzie żadnego pożytku jeśli wejdzie na łoże.

Mało składni w tym, co piszę, ale postaram się jeszcze sensownie dopisać następnym razem.

Pozdrawiam i dziękuję za porady. Na pewno wybierzemy coś odpowiedniego dla Zahirrozy:)

Pozdrawiamy

Posted

Widzę, że myślimy podobnie. Cieszę się :)

Też Cezara lubię, choć jak pisałam - z jego metodami trzeba dość ostrożnie, bo on jednak jest osobą doświadczoną, a my - zwykli psiarze możemy coś zrobić źle ;P. Oczywiście nie tylko smakołyki są nagrodą, dlatego też wymieniłam też inne. Ja pisałam ogólnie, akurat moje słowa nie były skierowane bezpośrednio do Ciebie ;).
Jaką masz szynszylkę? (ja też jestem właścicielką szynszyli ;P)

Masz rewelacyjne podejście. Naprawdę cieszę się, że Zahir tak trafił. I uważam, że wcale nie przesadziłam, pisząc w tytule, że trafił do raju. Bo trafił. Jestem tego pewna :)

Posted

Zajrzałam i widzę, że nie ma posta, którego pisałam przed wpisem o szynszylku. Tak nawiasem szynszyl zwie się Puchałkę - śmieję się za każdym razem, gdy wypowiadam jego imię... (z bratem 11-letnim wybierałam to imię). Teraz czekam na klatkę dla Puchałki, bo ta, która jest, nie jest wystarczająca, ale dużo biega wieczorami, więc nie ma tragedii. Zresztą szczurzyny też, od kilku dni nie mają spodu z prawdziwego zdarzenia, bo musiałam rozdzielić dwie połączone klatki, żeby zmieścić szyla i szczurki.. Jak tylko dostanę tę klatę to te, co mam będę mogła z powrotem połączyć.
Pisałam chyba w tym poście widmo, że jutro wrzucę zdjęcia z szalonych zabaw brata z Zahirem z wczoraj i że dziękuję za dobre słowa:).

Padam z nóg, dobranoc:)!

Posted

:wolfie::bye::bye::Dog_run:Zahirkowa panciu , jak cudnie ze macie kochani szynszylcia i szczurenki:loveu:u nas w domenku byly dwie szczurenki- Pyrtunia i Parana Brazil , ktora byla szczurenka borsucza , o mam-tenkooooo, jakiez one wyczynialy cuda z nasza sunienka , ktora je kochala ponad wszystko:loveu:jakie skoki , jakie tance , spaly czasem razem i jadly tez razem:evil_lol:znaczy , nasza sunieczka pomagala wsycko wyjesc najszybciej :evil_lol:i mielismy w tym samym czasie dwa myszolki- Pyrtus Urwis i Pyrtus Misio- te 2 myszoenki , istotki cudne i b rozumne , mialay swoj czas codzienny do latania po domeczku , a z nimi oczywiscie nasza sunieczka , ktora wedlug nich byla ogromnaja , i tez razem z nimi jadal , lataly jej po calem cialku jak sie ulozyla kolo nich:loveu:w tym samem czasie - nasze szczurenki panienki musialy byc oczywiscie schowane , bo myszolki umarlyby ze strachu , a myszokli wielkosci malego paluszka , tak utyly , ze jako dwie malunie baryleczki byly i rozrabialy co niemiara , ku naszej radosci , przez prawie 2 lata .... zanim odeszly ...:-(ale tak jest los stworzony . Myszolenki zostaly kupione w skl zoologu , dla pewnego kotka , na pozarcie .... zdazyl tylko nadgryzs uszka maliznom :shake:sasiadka mojej kolezanki ma kotka , odwiedzil ich jakis stary znajomy i wlasnie z myszenkami dla kocika ech ..... sasadka zaczela krzyczec ogromnie po czym wyrzucila 2 myszolki na korytasz z krzykiem :shake::shake: moja kol zaraz poleciala , chwycila malizny i chodu do domku i tel do nas , i tak znalazly sie u nas , ranne , tr zakrwawione , nasza sunienka wsysztko zaleczyla , one wprost nie wierzyly:crazyeye::loveu:ze maja kocyk i podelenko , za maja klatunie z wybiegami , ktora kupilismy , uszenka po tyg juz bylu bielunkie i same myszolki sie nastawilay do czyszczonka przez psia mamunke:multi:dzis niema juz z nami naszej krolini , naszych szczureniek , i myszolek , ale na zawsze w sercu pozostana , krolinia cudnaja nasza odeszla w zeszlym roku w wieku 8 latek .. ze starosci i choroby ,
ciociuniu Zahirkowa panciu - dziekujemy stokroc tobie ze masz Puchalka:loveu:cudne imie i szczurenki:loveu:i cudne serce Zahirka:iloveyou::iloveyou::modla:te wszystkie stworzenia , ci nasi bracia - wnosza zycie i ogromne radosci w zycie , i choc czasem czlek chory , i klopotow milion , to dzieki nim sie dzwogamy , dzieki sercom zwierzunkowym, sciskamy was mocno i na zdj czekamy:multi:

Posted

O, takim imieniu jeszcze nie słyszałam :)

Ja też mam standard.

Wow, masz ogromne serce - szynszyla też z adopcji. Podziwiam Cię coraz bardziej :)

Posted

To na dokładkę dodam, że 3 szczurzyny też z adopcji:) Dwie z niechcianego miotu przyjechały do mnie aż z Krakowa, a jedna uratowana spośród 55 szczurków z laboratorium Warszawskiego, gdzie miały zostać uśpione. Jest maleńka w porównaniu do dwóch sióstr potworzyc:).
Siostry to Dymka i Pudzia (od strongmenów), a mała to Niunia, bo nie sposób inaczej jej nazywać, jest tak krucha.

Potwornie mądre zwierzaki.

Puchałke wczoraj pierwszy raz nadstawiał się sam do drapania. Musiał się przyzwyczaić, a adoptowałam go dwa dni przed pojawieniem się Zahira.

Kończę, bo czas na upragniony spacer:).
Zdjęcia wrzucę jakoś później, jak nie zapomnę.

Hej!

Posted

[quote name='Ty$ka']:crazyeye: To teraz trafiłaś mi prosto w serce :cool3:.

Dasz się sklonować, cooo? :lol:

przyłączam się do pytania ;)

a tak przy okazji to nie potrzebujecie np basenów do kąpieli dla szynszyli i innych rzeczy bo wystawiam je na bazarku ale jakoś nie mogę ich sprzedać :( tu przykładowy bazarek zakończony
http://www.dogomania.pl/threads/222849-baseny-domki-i-inne-r%C3%B3%C5%BCno%C5%9Bci-dla-gryzoni-do-20.02.-dla-2-suczek-w-tragicznym-stanie

Posted

Na razie nie potrzebuję, a i tak mam już 6 zwierzaków, które jednak pochłaniają troszkę pieniążków. Wiem, że jak tylko będę mogła to wesprę finansowo jak najwięcej potrzebujących.

A tak poza tym, jednak oszukałam Was! MIałam po Zahirku nie adoptować już zwierząt, ale niestety mój Puchałke(szynszyla) zrobił się osowiały, a wcześniej mieszkał z wielką szyszkową rodzinką.
Znalazł się ktoś, kto odnalazł moje stare ogłoszenie i teraz od 3 dni mam drugiego szyszka. Pierwszego dnia zamieszkały już razem.
Zaobserwowałam zupełnie inne zachowanie Puchałka:). Zwierzaki, które są trzymane w klatkach powinny mieć pobratymca obok siebie.
Teraz już chyba pas:). Ewentualnie mogę dobrać na DT jakiegoś gryzonia. Gdybyście coś wiedziały to dawajcie znać.

  • 3 weeks later...
Posted

Wariatki:)
Zahir siedzi właśnie z wyboru na balkonie i wciąga nosem wiosenny chłodny wiatr:).

Raz mieliśmy niezła przygodę.
Jakaś głupia baba wykłócała się ze mną, czy pies w zimie może siedzieć na balkonie. On sam chce tam być. Tym bardziej, że na początku męczył się niemiłosiernie w domu, wiadomo.
Teraz jest uśmiechnięty i zadowolony.

Od 5 dni wydrapuje sobie futro, czeszę go, ale i tak mega kłęby (chyba) podszerstka szaleją po podłodze:).
WIOSNA DZIEWCZYNY - WIOSNA!!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...