wilczy zew Posted April 15, 2012 Posted April 15, 2012 Watach ja tak nie umiem teoretycznie,rozwiązuję konkretny problem. Dobre efekty daje chwalenie sznauca za drobnostkę ale szczerze. Gdy ukradła kiełbasę to ją jej odebrałam mimo,że strasznie warczała i była gotowa ugryź,nie mogła mieć korzyści z kradzieży nawet gdyby mnie ugryzła. Te wszystkie ugryzienia nie dały jej zwycięstwa bo i tak została wykapana,wytarto jej łapy,odebrano nakrętkę. Dużo z nią rozmawiam tłumaczę,jeśli coś obiecam to dotrzymuję. Obiecałam,że już nie złapę jej za kark i muszę dotrzymać. Ćwiczenie na panowanie nad sobą,je dopiero gdy usłyszy hasło. Quote
evel Posted April 15, 2012 Posted April 15, 2012 Sorry, że tak się wpraszam między wódkę a zakąskę, ale poraziły mnie foty siniaków. wilczy zew napisał(a):Broniła zasobów a ja chciałam jej zabrać i przytrzymałam za kark,nie wiem jak sięgnęła? To przez rękaw. Nie boję się jej,bo ona jest kochana :loveu: tylko lubi sama decydować o pewnych sprawach a ja nie pozwalam i jest konflikt ale będzie lepiej. Ciesz się, że dostałaś tylko tak. To było ostrzeżenie. NIGDY w sytuacji konfliktowej nie łap psa z góry, za kark. A już na pewno nie psa broniącego zasobów. No chyba, że znudziły Ci się np. palce ;) Myślałaś o wizycie jakiegoś dobrego szkoleniowca, który by ocenił Wasze relacje? Bo coś tu jest bardzo nie tak, skoro suka sobie pozwala na tyle, a Ty powtarzasz, że "jest kochana, ale...". I te frazesy o łamaniu psa - kto mówi, żeby łamać? Żeby ustalić, kto w parze człowiek - pies jest ważniejszy i ma większe wpływy, nie trzeba psa nawet palcem dotykać. Choćby wprowadzić parę zasad typu "nie ma nic za darmo", spalanie miski, karmienie tylko z ręki, pracowanie nad obroną zasobów, komendą wypuszczania czegoś z ryjka i tak dalej i tak dalej. Każda konfrontacja z człowiekiem, zwłaszcza udana (= człowiek odpuszcza), umacnia psa w spostrzeżeniu, że człowiek jest słaby, że zawsze można go odgonić, odstraszyć, a jak się bardziej stawia to można pójść "na ostro". Tylko widzisz, psy noszą zęby zawsze przy sobie, a człowiek niekoniecznie ma się jak obronić czy wycofać w krytycznej sytuacji. I nie odbieraj tego proszę jako atak. Po prostu jestem w szoku trochę, jak sobie można pozwoli na to, żeby pies dyscyplinował człowieka zębami. P.S. To nie jest dziecko. To pies. To, że jej wygłosisz elaborat o tym, że trzeba wycierać łapki, nie sprawi, że ona to zrozumie, zaakceptuje czy polubi. NAUCZ ją znaczenia słów, konkretnych komend oznaczających konkretne czynności. Będzie Wam łatwiej, naprawdę. Quote
evel Posted April 15, 2012 Posted April 15, 2012 wilczy zew napisał(a):Gdy ukradła kiełbasę to ją jej odebrałam mimo,że strasznie warczała i była gotowa ugryź,nie mogła mieć korzyści z kradzieży nawet gdyby mnie ugryzła. I co to wniosło? Oprócz świadomości psa, że jesteś nieobliczalną wariatką i wyrywasz na siłę "jej" zdobycz, zamiast choćby zaproponować coś na wymianę? Czy gdyby ta suka była np. 50kg samcem cane corso, to też byś łapała "za karczek" i tłumaczyła? wilczy zew napisał(a):Te wszystkie ugryzienia nie dały jej zwycięstwa bo i tak została wykapana,wytarto jej łapy,odebrano nakrętkę. Ale każde działanie na siłę powoduje, że pies, zamiast Tobie zaufać, spina się przy kolejnych czynnościach i traktuje je poniekąd jako naruszenie własnej "strefy osobistej". Dlaczego, zamiast jej coś "tłumaczyć" (co ona odbiera jako bezsensowną paplaninę), nie weźmiesz smaczków, nie pokażesz jej, że za każde dotknięcie jej mokrej łapy jest pochwała (choćby "dobry pies!") i nagroda? Ile razy jeszcze musi użyć na Tobie zębów, żeby pokazać, że sprawiasz jej przykrość i dyskomfort, a ona nie umie inaczej tego zakomunikować? wilczy zew napisał(a):Ćwiczenie na panowanie nad sobą,je dopiero gdy usłyszy hasło. To jest stanowczo zbyt mało, jak na psa, który odważył się strzelić zębami człowieka. Quote
sacred PIRANHA Posted April 15, 2012 Posted April 15, 2012 (edited) wilczy zew napisał(a):Te wszystkie ugryzienia nie dały jej zwycięstwa bo i tak została wykapana,wytarto jej łapy,odebrano nakrętkę. i to jest właśnie łamanie psa...warczysz? strzelasz zębami? boisz się? A ja i tak postawie na swoim...to jest właśnie pokazanie: nie ciskaj się, bo i tak zrobie swoje...efekt? pies albo się podda/ulegnie albo będzie się starał strzelać zębami nastepnym razem szybciej/mocniej w nadzieji, ze w koncu dasz mu spokoj, tak czy siak konkretna czynnosc (kąpanie,wycieranie łap, odbieranie ukradzionych rzeczy) nie będzie się kojarzyć napewno pozytywnie, chyba ze probe sił i udowadnianie kto postawi na swoim jest pozytywne. Zastanawia mnie zawsze, dlaczego w przypadku psów gryzacych włącza się w nas ludziach tryb udowadniania na siłe kto jest silniejszy, czyżbysmy byli zakompleksieni? pies ma zęby, ale ja pokaze ze jestesm silniejsza i tak sie nie boje? Nie jestem absolutnie fanatykiem uzywania tylko i wyłącznie metod pozytywnych, ale stosowanie siły w przypadku psa strzelającego zębami nie przyniesie efektu psa wyluzowanego, ufającego właścicielowi, bo niby jak? Skoro rozmawiasz z psem jak z dzieckiem, to czemu nie podchodzisz do niego konsekwetnie jak do dziecka? Jak dzieciak sie boi myc glowe, to myjesz mu na siłe? Zeby mu udowodnic, ze to nic strasznego? przestanie sie bac? czy bedzie sie bał jeszcze bardziej ale albo bedzie urzadzac cyrki w łazience, albo zamknie sie w sobie i z pozornym spokojem a raczej uległością bedzie znosił mycie glowy a po nocach będzie to przezywał i sikał pod siebie? Nie odbierz prosze mojego posta jako ataku, to całkowicie nie tak...chciałabym tylko żebyś zastanowiła się chwile nad swoimi metodami i moze sprobowała więcej pozytywów suce wprowadzić... Ja mam właśnie u siebie suke po przejsciach, trafiła do mnie na dt i została na stałe. Urządzała cyrki ze wszystkim, rzucała się do mojego dziecka, strzelała zębami przy strzyżeniu, przy czyszczeniu uszu, przy misce, przy zabieraniu jej czegokolwiek, przy zapinaniu/odpinaniu smyczy, jak spała na łóżku a ja siedząc niedaleko się ruszyłam itp itd Po 3 miesiącach pracy z nią jest psem z ktorym moge zrobic wszystko, z moja córcią spi w lozku, na widok smycy cieszy się jak wariatka a do wanny sama wskakuje...nigdy nic jej nie zabrałam nie dając nic w zamian, przy pierwszych kąpaniach zużyłam więcej karmy nic szamponu i wody;-) a pierwsze strzyżenie miało miejsce po 2 tyg udawanie ze strzyge drugiego psa w jej obecnosci...da się, tylko innych sposobów trzeba. Agresją nie zlikwidujesz agresji... Edited April 15, 2012 by sacred PIRANHA Quote
zerduszko Posted April 15, 2012 Posted April 15, 2012 evel napisał(a):Sorry, że tak się wpraszam między wódkę a zakąskę, ale poraziły mnie foty siniaków. Ciesz się, że dostałaś tylko tak. To było ostrzeżenie. NIGDY w sytuacji konfliktowej nie łap psa z góry, za kark. A już na pewno nie psa broniącego zasobów. No chyba, że znudziły Ci się np. palce ;) Myślałaś o wizycie jakiegoś dobrego szkoleniowca, który by ocenił Wasze relacje? Bo coś tu jest bardzo nie tak, skoro suka sobie pozwala na tyle, a Ty powtarzasz, że "jest kochana, ale...". I te frazesy o łamaniu psa - kto mówi, żeby łamać? Żeby ustalić, kto w parze człowiek - pies jest ważniejszy i ma większe wpływy, nie trzeba psa nawet palcem dotykać. Choćby wprowadzić parę zasad typu "nie ma nic za darmo", spalanie miski, karmienie tylko z ręki, pracowanie nad obroną zasobów, komendą wypuszczania czegoś z ryjka i tak dalej i tak dalej. Każda konfrontacja z człowiekiem, zwłaszcza udana (= człowiek odpuszcza), umacnia psa w spostrzeżeniu, że człowiek jest słaby, że zawsze można go odgonić, odstraszyć, a jak się bardziej stawia to można pójść "na ostro". Tylko widzisz, psy noszą zęby zawsze przy sobie, a człowiek niekoniecznie ma się jak obronić czy wycofać w krytycznej sytuacji. I nie odbieraj tego proszę jako atak. Po prostu jestem w szoku trochę, jak sobie można pozwoli na to, żeby pies dyscyplinował człowieka zębami. P.S. To nie jest dziecko. To pies. To, że jej wygłosisz elaborat o tym, że trzeba wycierać łapki, nie sprawi, że ona to zrozumie, zaakceptuje czy polubi. NAUCZ ją znaczenia słów, konkretnych komend oznaczających konkretne czynności. Będzie Wam łatwiej, naprawdę. Dobrze gadasz... ale teoretycznie ;) Ja miałam Swissa 5 miesięcy i dzień przed wydaniem go do nowego domu ugryzł mnie dokładnie w te same miejsce co Kera Wilczą, bo mu się coś przypomniało. "Tylko" on nie gryzł tak mocno. I to nie jest tak hop siup z psem po przejściach, który ma "ciut" więcej niż te kilka lat. To o czym piszesz, to wszystko robiłam i co się okazało... że to mogło tylko pogarszać sytuację. Tak mi zasugerował po rozmowie telefonicznej znany szkoleniowiec, z którym neistety nie było dane mi się spotkać i jednoznacznie określić co i jak. Trzeba się liczyć z tym, że na Kerę trzeba będzie już zawsze uważać. Ale oby nie, trzymam kciuki. Na odkręcenie takiego zachowania u psa w tym wieku trzeba masę czasu. Ja się z WZ nie zgadzam jeśli idzie o wychowanie psów, ale chyba nikt lepiej od niej nie wie co tak się dzieje i jak u nich wygląda. A to czasem idzie o niuansiki. Zobaczcie sobie jaką brodę ma Swiss, jak przyjechał do mnie ze schroniska. On po roku dalej nie pozwala czesać się swojej ukochanej Pani. Quote
evel Posted April 15, 2012 Posted April 15, 2012 zerduszko napisał(a):Dobrze gadasz... ale teoretycznie Ja miałam Swissa 5 miesięcy i dzień przed wydaniem go do nowego domu ugryzł mnie dokładnie w te same miejsce co Kera Wilczą, bo mu się coś przypomniało. "Tylko" on nie gryzł tak mocno. I to nie jest tak hop siup z psem po przejściach, który ma "ciut" więcej niż te kilka lat. To o czym piszesz, to wszystko robiłam i co się okazało... że to mogło tylko pogarszać sytuację. Tak mi zasugerował po rozmowie telefonicznej znany szkoleniowiec, z którym neistety nie było dane mi się spotkać i jednoznacznie określić co i jak. Trzeba się liczyć z tym, że na Kerę trzeba będzie już zawsze uważać. Ale oby nie, trzymam kciuki. Ale na to trzeba masę czasu. Zobaczcie sobie jaką brodę ma Swiss, jak przyjechał do mnie ze schroniska. On po roku dalej nie pozwala czesać się swojej ukochanej Pani. Każdy pies musi być traktowany indywidualnie, jasne. Każdy pies pewnie ma swoje za uszami ;) Nie twierdzę też, że to, co opisuję, zadziała na zasadzie PUFF! *magiczny dymek* i gotowe. Bo pewnie nie. Dla psa problemowego trzeba masy cierpliwości, konsekwencji i czasu. Był czas, ale nadal czegoś brakuje w tym równaniu, bo pies nadal gryzie. Pozwoliłam sobie przejrzeć wątek i fajnie, że suka się uspokoiła choćby przy wychodzeniu z domu czy przy czekaniu na zwolnienie do miski. Ale zupełnie od czapy jawi mi się to "dyskutowanie" z psem i "tłumaczenie". A pies jak gryzł, tak gryzie. W listopadzie 2011 WZ pisała: Szybko się uczy ale nie zawsze chce wykonać plecenie i wtedy jest próba sił. Wynika z tego, że ta nie do końca wyjaśniona "próba sił" nasila problem. Dalej, koniec listopada: Wczoraj próbowałam Inie przesunąć zadek,wcześniej powiedziałam co zrobię. Warczała i chciała mnie udziabać ale nie trafiła w ucho tylko uderzyła zębami w czaszkę obok. Nie wiem czy to kwestia braku zaufania czy jak księżniczka leży to nie wolno ruszać? To, co pogrubione - już opisywałam. To pies. Nie ludzki pięciolatek. Dalej: Grudzień: Za to w poczekalni był obciach: siedział mały pies na kolanach swojej pani a ona musi do pieseczka jak nie to jest piszczenie,szczekanie i wyrywanie się. Trochę ją uspokoiłam ale piszczała,to pani poleciła mi Cezara Millana. Mam nadzieję, że nie wzięłaś sobie porady pani do serca, WZ? :roll: Koniec grudnia: właśnie chciałam ją przesunąć i menda dwa razy mnie dziabnęła PO CO wchodzić z psem gryzącym w konfrontację? Lepiej nauczyć komendy - zejdź, wejdź, wyjdź, posuń się itp. Mojej suki nikt obcy nie dotknie, żeby ją przesunąć, bo pewnie by został bez palców. Jednak kiedy jej powie, żeby zlazła, suka złazi. Z psami niepewnymi trzeba szukać jakiegoś rozwiązania, kompromisu. Umacniać w nich przekonanie, że ludzie są OK. Styczeń: Wczoraj mnie udziabała A czemu? A temu: chciałam na grzbiet ją przewrócić i obejrzeć rankę ale i tak dopiełam swego Luty... nie można jej przesunąć jak leży,powarkuje przy podnoszeniu łap do wycierania; pilnowanie zasobów jest najgorsze-dziabnęła; w wielu sytuacjach jej warczenie jest prewencyjne; ZAWSZE OSTRZEGA I DAJE CZŁOWIEKOWI MOŻLIWOŚĆ WYCOFANIA SIĘ A gdyby tak... Gdyby jej pokazać, że to ona może wybrać inną opcję niż użycie zębów? Hm? Marzec: Wczoraj chciala mi odgryź prawe ucho :mdleje: wilczy zew napisał(a):Z psem chowanym od szczeniaka to inna bajka,taki nie gryzie swego ludzia!! Jeśli ludź ma rozumek w złym miejscu a także marne pojęcie o psach to nawet pies odchowany od gluta "przy cycku" będzie gryzł, jeśli ma predyspozycje. wilczy zew napisał(a):Kupiłam Mordziastej kaganie-wielkość na spaniela ale jutro wymienię na lapka chyba będzie lepszy. Kaganiec nam się nie podoba :-P To podziałaj smaczkami. Pokazujesz kagan - pies spojrzy - pochwała/klik - nagroda. Chowasz. I znowu, i znowu, i znowu. Po jakim czasie pies pewnie poszerzy swoje zachowanie o podchodzenie do kagana, może zacznie go trącać nosem. Każdy ruch w stronę kagańca nagradzasz (słowo/klik + żarcie), możesz też wkładać smaki do kagańca stojącego na podłodze, żeby sobie musiała powybierać. Możesz też podawać smaki między krateczkami (choć nie wiem, czy będzie w stanie zjeść, mając wiadro na nosie - w fizjologu albo plastiku dużym da radę, jak w innych - nie wiem). Może nie powinnam się wypowiadać, bo nie widziałam psa. Ale z opisu jawi mi się dojrzała suka z ukształtowanym charakterem i pewnymi nawykami, oraz właścicielka, która na przykład nie ma pojęcia o psiej mowie ciała, sygnałach uspokajających czy grożących. Suka ostrzega (warczy), czuje się niepewnie, ale człowiek dalej naciska, więc następuje ostrzeżenie zębami. Wywalanie psa na grzbiet? Niezbyt mądre. Nie lepiej nauczyć np. "pokaż brzuch"? Albo choćby jakiejkolwiek innej komendy, która by sprawiała, że pies się sam kładzie na bok? Fajnie, że suka ma dom. Ale to się może skończyć tragicznie, jeśli nic się nie zmieni. Bo ona gryzie. I będzie gryźć. Chyba, że ktoś da jej wybór. Quote
zerduszko Posted April 15, 2012 Posted April 15, 2012 Niepotrzebnie się tak spinasz :P WZ ma swoje podejście do psów i z moich obserwacji wynika, że ciężko ją będzie przekonać, że jest inaczej ;) Typu właśnie, że pies rozumie ludzką mowę i da się mu coś wytłumaczyć ;) Aleeeee co dla mnie najważniejsze, to WZ specyficznie pisze i co nieco może się nam jawić inaczej. Mam nadzieję przynajmniej, że to nie wygląda tak, ze WZ chce sukę np. przewrócić na grzbiet, ta się "opiera", WZ świadomie nie odpuszcza i suka ja dziabie. Quote
malawaszka Posted April 16, 2012 Author Posted April 16, 2012 ja myślę, że coś jest na rzeczy bo to gryzienie za długo trwa i za często się powtarza - jak mnie Zbynio gryzł to nie dopuszczałam do sytuacji w których mógł to zrobić i dopiero jak sobie ufaliśmy bardziej niż na początku to pozwalałam sobie na więcej - widocznie do Iny trzeba by inne metody, może coś zmodyfikować, żeby to się nie powtarzało bo to są mocne ugryzienia - myślałam, że tylko złapała zębami i puściła, ale zdjęcia mnie deczko przeraziły - tak nie może być jeśli ma być zaufanie między dziewczynami :kciuki: Quote
evel Posted April 16, 2012 Posted April 16, 2012 (edited) zerduszko napisał(a):Niepotrzebnie się tak spinasz :P WZ ma swoje podejście do psów i z moich obserwacji wynika, że ciężko ją będzie przekonać, że jest inaczej ;) Typu właśnie, że pies rozumie ludzką mowę i da się mu coś wytłumaczyć ;) Aleeeee co dla mnie najważniejsze, to WZ specyficznie pisze i co nieco może się nam jawić inaczej. Mam nadzieję przynajmniej, że to nie wygląda tak, ze WZ chce sukę np. przewrócić na grzbiet, ta się "opiera", WZ świadomie nie odpuszcza i suka ja dziabie. Spinam? Chyba mam taki styl wypowiedzi :roflt: Ale wiesz, tak szczerze, to mnie tam lata, bo nie mój pies, ale widząc fotki pogryzionego ucha i kończyny WZ trochę się zmartwiłam, że suka wreszcie sobie pozwoli na krok za dużo i może trzeba będzie szyć? A może oberwie ktoś inny niż WZ i będzie afera? malawaszka napisał(a):ja myślę, że coś jest na rzeczy bo to gryzienie za długo trwa i za często się powtarza - jak mnie Zbynio gryzł to nie dopuszczałam do sytuacji w których mógł to zrobić i dopiero jak sobie ufaliśmy bardziej niż na początku to pozwalałam sobie na więcej - widocznie do Iny trzeba by inne metody, może coś zmodyfikować, żeby to się nie powtarzało bo to są mocne ugryzienia - myślałam, że tylko złapała zębami i puściła, ale zdjęcia mnie deczko przeraziły - tak nie może być jeśli ma być zaufanie między dziewczynami :kciuki: Właśnie o to mi chodzi. Ja rozumiem, na początku - nowe miejsce, ludzie, pies, suka się czuła niepewnie itd. Ale mamy kwiecień, a ona nadal gryzie? Prawie pół roku minęło, a pies nadal czuje się na tyle niepewnie, że używa zębów. Coś jest nie tak chyba. Edited April 16, 2012 by evel literówka Quote
Tekla64 Posted April 16, 2012 Posted April 16, 2012 wlasnie ta nieprecyzja w opowiadaniu-pisaniu nas mocno wprowadzila w blad bo wedle mnie dzabniecie co innego a pogryzienie cos innego , ucho i reka sa ewidentnie pogryzione a nie dziabniete a to jest problem bo jak sie okazuje ona juz nie ostrzega ino walczy i rzeczywista juz troche czasu to trwa a nie oslabia sie ale jak juz wczesniej zostalo powiedziane wilczy zew ma swoje metody i przekonania moze znajdzie odpowiednia metode i tym razem skuteczna i szybka Quote
zerduszko Posted April 16, 2012 Posted April 16, 2012 Gdyby mój pies mnie gryzł, to bym była przerażona. Albo psem, że jest popier..., albo moim sposobem prowadzenia psa. Ja poniekąd patrzę na to inaczej, przez pryzmat Swissa i wiem, że czasem się nie da odkręcić szybko - inaczej niż u psa młodszego. Powtórzę - WZ ma swoje podejście i chyba to lubi skoro tak się i nas raczy zdjęciami ;) w przeciwieństwie do zdjęć psów. To przecież nie pierwszy pies pod jej opieką, który jest w stosunku do niej agresywny. Ale po prostu daremne nasze gadanie. Quote
WATACHA Posted April 16, 2012 Posted April 16, 2012 [quote name='zerduszko']Gdyby mój pies mnie gryzł, to bym była przerażona. Albo psem, że jest popier..., albo moim sposobem prowadzenia psa. Ja poniekąd patrzę na to inaczej, przez pryzmat Swissa i wiem, że czasem się nie da odkręcić szybko - inaczej niż u psa młodszego. Powtórzę - WZ ma swoje podejście i chyba to lubi skoro tak się i nas raczy zdjęciami ;) w przeciwieństwie do zdjęć psów. To przecież nie pierwszy pies pod jej opieką, który jest w stosunku do niej agresywny. Ale po prostu daremne nasze gadanie. To znaczy? Wilczy zaczynam mieć podejrzenia, że Ty jednak lubisz to ;) Quote
jambi Posted April 17, 2012 Posted April 17, 2012 dobra, żeby nie było - ja też wyraziłam radośc z tego że Ina - Kera zostaje u wz na stałe, tylko wzięło i znikło... więc wyrażam jeszcze raz ;) Quote
wilczy zew Posted April 17, 2012 Posted April 17, 2012 Tekla64 napisał(a):wlasnie ta nieprecyzja w opowiadaniu-pisaniu nas mocno wprowadzila w blad bo wedle mnie dzabniecie co innego a pogryzienie cos innego , ucho i reka sa ewidentnie pogryzione a nie dziabniete a to jest problem bo jak sie okazuje ona juz nie ostrzega ino walczy i rzeczywista juz troche czasu to trwa a nie oslabia sie ale jak juz wczesniej zostalo powiedziane wilczy zew ma swoje metody i przekonania moze znajdzie odpowiednia metode i tym razem skuteczna i szybka To był najgorszy incydent. Siniak jest mocny bo mam ostatnio problemy z naczyniami i byle ucisk powoduje imponujący siniak. Do reszty postów odniosę się później,gdyż od paru dni żle się czuję i kiepsko mi się myśli. Quote
Tekla64 Posted April 17, 2012 Posted April 17, 2012 rutinoscorbin i arnica na takowe rzeczy , polecam, znaczy na problemy z siniaczeniem ale ja tam widze dziury po zebach nie tylko siniaki no i szybkiego powrotu do formy Quote
wilczy zew Posted April 17, 2012 Posted April 17, 2012 dzięki,to problem leków,które teraz przyjmuję Quote
Saththa Posted April 17, 2012 Posted April 17, 2012 wilczy zew napisał(a):dzięki,to problem leków,które teraz przyjmuję dziury po zębach ?? :razz: Quote
Tekla64 Posted April 17, 2012 Posted April 17, 2012 rutinoscorbin nie powinien kolidowac z innymi lekami dlatego o innych lekach nie mowie a ciupinke wiem bo mam maloplytkowosc Quote
WATACHA Posted April 17, 2012 Posted April 17, 2012 Mnie jak na razie żaden wirus nie ruszył w tym, ani w tamtym roku.Dzięki Bogu :).Ale ostatnio zaczęłam dbać o zdrowie i jem dużo zdrowotności :).Tylko kości już nie te ;) i przy co niektórej pogodzie łamie tu i ówdzie :( Quote
Saththa Posted April 17, 2012 Posted April 17, 2012 WATACHA napisał(a):Mnie jak na razie żaden wirus nie ruszył w tym, ani w tamtym roku.Dzięki Bogu :).Ale ostatnio zaczęłam dbać o zdrowie i jem dużo zdrowotności :).Tylko kości już nie te ;) i przy co niektórej pogodzie łamie tu i ówdzie :( kurde Ty weź Kości nie jadaj kurde :eek2: Quote
WATACHA Posted April 17, 2012 Posted April 17, 2012 Saththa napisał(a):kurde Ty weź Kości nie jadaj kurde :eek2: Śmieszne :boom: Quote
Saththa Posted April 17, 2012 Posted April 17, 2012 WATACHA napisał(a):Śmieszne :boom: a zebys wiedziała :evil_lol: Nie jedz ;) Quote
wilczy zew Posted April 18, 2012 Posted April 18, 2012 Saththa napisał(a):dziury po zębach ?? :razz: no :eviltong: Quote
wilczy zew Posted April 18, 2012 Posted April 18, 2012 To teraz pochwalę się moją Mordziastą :cool1: Pamiętacie tę kradzież kiełbasy....ostatnio talerz z kawałkiem ciepłego kurczaka z rożna zostawiłam w pokoju-stał nisko,jeszcze głowę by musiała pochylić-bo musiałam wyjść. Miałam myśl,że mogę zostać bez kolacji. Wracam a Mordziasta na legowisku jak przyspawana. Pochwaliłam ją a ona westchnęła sobie. Jestem z niej dumna :loveu: Wiadomo,że Kera gania koty.Wczoraj wieczorem wytropiła jednego pod samochodem(była luzem) i chciała go wygonić ale kot miał inne plany i nie ruszał się z pod auta.Psiasta biega z jednej strony na drugą i ...dała się odwołać :loveu: Przyznaję lekko spuchłam...z dumy... Quote
malawaszka Posted April 18, 2012 Author Posted April 18, 2012 wilczy zew napisał(a): Przyznaję lekko spuchłam...z dumy... noo! zdecydowanie wolę taki puchnięcie niż od ugryzienia! ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.