malagos Posted October 15, 2012 Posted October 15, 2012 Jakoś mi się wydaje, że przed zimą jest wiecej podrzutków - u nas całe lato był spokój, nic w polu widzenia się nie błąkało. Teraz koszmar.... Quote
Diegula Posted October 15, 2012 Posted October 15, 2012 Hm.......... ale tych psiaków z Rozogi nikt nie widział?? Kurde nam się nie udało w tym tygodniu podjechać :( może w przyszły damy radę Co raz zimniej i coraz więcej psików bezdomnych :(:( Quote
Miki Posted October 15, 2012 Posted October 15, 2012 Diegula napisał(a):Hm.......... ale tych psiaków z Rozogi nikt nie widział?? Kurde nam się nie udało w tym tygodniu podjechać :( może w przyszły damy radę Co raz zimniej i coraz więcej psików bezdomnych :(:( Wczoraj też w Rozogach psiaków nie widziałam, ale to nie znaczy, ze ich nie było. Autobus był pełny, ludzie stali w przejściu, więc tylko jedną stronę widziałam.:shake: Quote
tanitka Posted October 15, 2012 Posted October 15, 2012 ja tez po ciemku jechałam, nic nie widzialam zza okna :( Quote
malagos Posted October 16, 2012 Posted October 16, 2012 muszą się gdzieś chować wieczorem?......... Quote
Miki Posted October 16, 2012 Posted October 16, 2012 Tak większość się chowa, ale to są kryjówki np. w rogu budynku albo pod ławką. Chronią chyba tylko przed wzrokiem :shake:. A jak już mają całkiem dosyć, leżą jak Didier na środku, obojętne na wszystko.:-( Quote
Diegula Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 (edited) Dzisiaj jechaliśmy znów ta trasą. Widziałam w Rozrogach te psiaki z tym że ten łańcuchu jest ale na ogrodzonym terenie, a mały siedzi przy szosie . One są jak się jedzie do Warszawy ze Spychowa kawałek za tabliczką Rozrogi siedzi pod znakiem informującym o końcu ostrych zakrętów po prawej stronie ulicy troszkę dalej jak jest taki bar( jest po lewej stronie a psiaki zaraz są po prawej -jadąc DO wARSZAWY)) który ma logo piwa Łomża. Psiak podobno jest tam od 3 tyg :(:(:(. Jak sie zatrzymaliśmy to podbiegł do samochodu jak by myślał ze to pan wrócił, ale jak zobaczył że nie to odbiegł. Dałam mu troszkę jesć ale nawet to go nie skusiło aby podejść więcej niż na metr. Każdy mój ruch to on tył zwrot więc nawet fotek nie zrobiłam chociaż miałam aparat przy sobie. Najgorsze jest to że nie wiem czy tylko przy mnie czy on tak zawsze robi ale jak jedzie samochód to wylatuje na ulicę i próbuje jakby opony łapać . Jemu trzeba pomóc gdzieś umieścić bo zaraz pod kołami skończy . Jest małym fajnym kundelkiem fajnych krzywych przednich łapkach. Widać że chciałby podejść ale strach mu nie pozwala. Najwidoczniej go tam ganiają :(:(. W Myszyńcu widziałam tylko znów tego Rudego dużego psiaka ale ten wydawał mi się starszy od poprzedniego ale może to efekt 2 tyg tułaczki. Edited October 23, 2012 by Diegula Quote
Miki Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 To teraz wiem, gdzie szukać w tych Rozogach. Myślalam wcześniej, że to bardziej w "centrum". Dzisiaj piesków tam nie widziałam. Był nowy rudy i jamnikowaty w M. I ten mały kudłacz w Kadzidle. One wszystkie mogą skończyć pod kołami:placz: Quote
Neris Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 Nie zdążyłam podziękować kochanej Miki za transport przebiednej jamniczki z Kętrzyna do Warszawy, sunia jest już pod opieką Fundacji Jamniki Niczyje, po pierwszej operacji i ma świetny DT pod Warszawą:) Bardzo biedna, uczuciowa sunia, którą jej właściciel oddał bez żadnych emocji, wręcz naciskając na jak najszybszy odbiór bo "do końca tygodnia sprawę załatwi". Taja reaguje na nowe, chińskie imię TAJTAJ, ona naprawdę ma skośne oczy! Z plusów- absolutnie nie próbuje uciekać ani na spacerach ani z ogrodu, nie wspina się na siatkę. Zawołana do domu wraca biegiem. Troszkę się nauczyła bawić z psami, chociaż czasami wygląda to dziwnie, dzisiaj usiłowała podnieść Żuczka za tylną łapę do góry. Minusem jest jazgotliwość i naprawdę ogromna chęć upolowania każdego kotka, którego widzi. Quote
Diegula Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 Świetnie że TAJTAJ sie klimatyzuje :):):). A ten psiak z Rozrogi to też można podpiąć pod jamnika ,, troszeczkę" bo jest czarny chyba podpalany krótka sierść ( taka jak jamnika prawie) też troszkę długi jak jamniki i z krzywymi łapkami :):) jest tylko troszeczkę większy i mordkę nie ma jamnikowatej . Jak się zatrzymaliśmy i próbowałam go przekonać do siebie to ludzie ze wsi patrzyli się na mnie jak na wariatkę. Quote
Miki Posted October 31, 2012 Posted October 31, 2012 Okropna jestem. Neris tak ładnie napisała, a ja nic. Jazda z jamniczką to była sama przyjemność. Teraz śledzę jej leczenie na fb. Co do jazgotliwej Tajtaj - opłaciłam jej bazarek ogłoszeniowy ( i tem białemu jakiemuś też). Potrzebne teraz ogłoszenia. Nad Tają będę myśleć, chociaż mojej schorowanej głowie sprawia to duży ból.:evil_lol: Nie pisałam o mojej ostatniej jeździe. Chyba mnie jakaś znieczulica opadła. Rozogi przespałam, Myszyniec - 3, Kadzidło - kudłatek, Szelków - przejechany mały rudzio:-( Jak tu żyć? Quote
Miki Posted November 12, 2012 Posted November 12, 2012 Nikt do was biedaki nie zagląda :shake: a zima za pasem. Jutro jadę. Quote
malagos Posted November 12, 2012 Posted November 12, 2012 Ja ogarniam naszą wieś, w porozumieniu z urzędem gminy - już piąty pies w tym roku trafił do nas, w piatek przytargalismy sunię, która od 4 tyg.siedziała koło przystanku PKS. Musiałam wyadoptować 2 spośród 3 tymczasowiczów, by móc ja wziąć. Dziś miała sterylkę, mnie o 7 bezdomniaków.... Quote
Neris Posted November 18, 2012 Posted November 18, 2012 Mały Tajtaj poluje na pływające liście: Paulinka nadała jej nowe imię, M-E-N-D-A, za szczekanie i zadymiarstwo. Pierwsza przy bramie, pierwsza do darcia japy, pierwsza do oszczekiwania się z kojcowymi. Quote
Miki Posted November 18, 2012 Posted November 18, 2012 Oj no co? Tyle czasu musiała stać ze spuszczonymi uszami, żeby ktoś rzucił jakiś ochłap a teraz ma dom. Nie wie przecież, że to tymczas. Myśli, że trafiła do raju! Quote
Miki Posted January 2, 2013 Posted January 2, 2013 Na wątku cisza kompletna. Nie oznacza to jednak, że psów nie ma. Są i potrzebują pomocy. Jak przejeżdżam samochodem daję im jeść. Najgorzej wyglądała sytuacja tego małego chudziaka z przystanku w Kadzidle. Mrozy -18, a on na śniegu. Zresztą nie tylko on. Wczoraj go nie było, zostawiłam mu jednak jedzenie. Mam nadzieję, że przyszedł. Poprzednio chciałam mu zrobić zdjęcia, ale tak mie oszczekał, że nie chciałam go bardziej denerwować. Tylko dredy fruwały na łysym ogonie. Może dzisiaj będzie? Quote
Miki Posted January 3, 2013 Posted January 3, 2013 Małego chudziaka nie widziałam Widziałam za to naszą hotelową Tajkę. To wulkan szczęścia jest. Bardzo za to dziękuję kochanej Neris. Z takiego zalęknionego smutniaka wydobyć takie szczęście! Cudowne! Ale życie jest brutalne, domu trzeba szukać koniecznie!!!!! Quote
Neris Posted January 5, 2013 Posted January 5, 2013 No wulkan się nie popisał ani kulturą ani wychowaniem, uprawiał skakanie po gościach. Quote
Neris Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 Taja znalazła zatkane kijkami wejście do nory bobrów: No to powyjmowała kijki i postanowiła poszerzyć wejście... Na szczęście jest posłuszna więc dała się odwołać, ale nie wiem czy bobry będą zadowolone z nowej wentylacji Niech mi powie woda czyja to uroda czy odbija woda mnie czy to jestem ja - czy nie Quote
Miki Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 Taja jest piękna i pracowita. A bobry - wiosna idzie, niech się powentylują troszkę. Quote
Miki Posted March 6, 2013 Posted March 6, 2013 W dzisiejszym Kurierze Ostrołęckim są ponoć zamieszczone dwa zdjęcia bezdomnych psów z Kadzidła. Oto jedno z nich. Taki kudłaty piesek jak ten na pierwszym planie od maja koczuje na dworcu autobusowym w Kadzidle. Jest tam zawsze kiedy przejeżdżam autobusem. Przez całą zimę zostawiałam mu jedzenie. Siedział na śniegu w największe mrozy przytulony do budynku. Latem były dwa te pieski, później już tylko jeden. Być może to jest właśnie ten drugi. Ten na dworcu wydawał mi się odrobinkę wyższy. Od dłuższego czasu chodzi mi po głowie myśl, żeby zabrać go z tego dworca. Tam jest bardzo duży ruch, a pies biega po szosie. Niestety najpierw tylko szczekał i nie dał do siebie podejść. Póżniej kiedy jechałam samochodem pieska nie było. Bałam się, że już go nie zobaczę, ale jeszcze wczoraj był. Sama też robiłam mu zdjęcia. Spróbuję je znaleźć. Wiem, że znalezienie mu tymczasu graniczy z cudem. Wiem, że nie mam go dokąd zabrać. Wiem, że Tajka jest cały czas w hoteliku. Ale czy temu psu nie należy się dom za jego wierność. Że tak tkwi w tym jednym miejscu i cierpliwie czeka na swojego wlaściciela. A może rzeczywiście czeka. Może ktoś wysadził go na tym dworcu i odjechał, by nigdy po niego nie wrócić. Ani po niego ani po jego brata czy siostrę. Bo jak inaczej wytłumaczyć sobie obecność dwóch jednakowych szczeniaków na przystanku autobusowym? Quote
martasekret Posted March 6, 2013 Posted March 6, 2013 neverending story........pomyśleć, że w każdej polskiej wiosce, w każdej mieścinie kilkanaście-kilkadziesiąt psów wiedzie taki smutny żywot... :( Quote
Diegula Posted March 6, 2013 Posted March 6, 2013 A ten biszkopcik to labek??? Jeśli tak to trzeba dać info fundacji labków. Ktoś coś wie więcej o tym psiaku?? Quote
Miki Posted March 6, 2013 Posted March 6, 2013 Tego biszkopcika nigdy nie widziałam. Potrzebny ktoś z Kadzidła. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.