Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • 2 weeks later...
  • Replies 2.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

quasimodo :calus: cieszymy się bardzo z odwiedzin ;)

egradaska tak niespodzianka będzie tylko musimy jeszcze troszkę z nią poczekać- (problemy natury technicznej ) :cool3:



A oto kilka portretowych zdjątek naszej gromady :evil_lol:












Ps. Staramy się powoli nadrabiać zaległości w zdjęciach, więc prosimy o troszkę cierpliwości :oops:

Posted

Rany, jakieś koszmarne problemy mamy - wczoraj usiadłam żeby napisać i w przeciągu godziny 8 razy wyłączył mi się internet :mad: musimy jakoś uzdrowić komputer bo tak się nie da :shake:
Mam nadzieję, że tym razem będzie lepiej i uda mi się coś wstawić :roll:


Oczywiście witam wszystkich w tą ciemną noc :lol: - nieporozumienie jakieś żeby tak wcześnie było tak ciemno :crazyeye: Od 2 godzin czoooorno za oknem... brrr


No ale nic są straszniejsze rzeczy na świecie, między innymi czesanie jednego takiego Szarego stwora... Z pomocą drugiego biało-buro-czarnego stwora.... :evil_lol:

Ciężko bardzo się skupić na czesaniu bo widok tego "pilnującego porządku" Miałka jest wręcz przekomiczny...

;)























...

Posted

Nawet Szary w skupieniu obserwuje
co wyprawia się z elegancko jak do tej pory ułożonym
garniturem, który właśnie został mu zdjęty

:lol:












A na koniec oburzona mina Tedka :

"i co z tego, że jestem szurnięty ?!"





Oczywiście chciałam jeszcze raz (tym razem osobiście) podziękować za życzenia :loveu: :loveu: :loveu:

Posted

No co ja to widzę tyle futra :cool3::cool3::cool3: Kto został tak oskubany :eviltong::eviltong: dziękuję za życzonka , ale straszne mam teraz zaległości na Dogo , wiec przepraszam że wcześniej nie zauważyłem :oops::oops::oops: Ale ostatnio jestem zagoniony strasznie ;)
Pozdrawiam serdecznie całą waszą gromadkę , no i Marsika też :multi::multi:
Muszę się koniecznie na kawunie do was wybrać , wtedy pogadamy na spokojnie :evil_lol::evil_lol:

Posted

Czy może jest tutaj ktoś, komu marzy się cudowny, mądry, młodziutki psiak ???

Może akurat ktoś z odwiedzających nas tutaj chciałby pokochać tego dzieciaka ???

Może ktoś chciałby zobaczyć jaka tkwi w nim chęć współpracy ze swoim człowiekiem ???

Może...

Teraz właśnie na tym najbardziej nam zależy żeby nasz maluszek mógł uwierzyć w to, że można mieć swojego człowieka, który nie będzie od niego odchodził.

Być może właśnie Ty obdarzysz go miłością...
Być może właśnie Ciebie będzie mógł kochać już zawsze...

Prosimy, zajrzyj do Bryka

Posted

Tak, Tak :multi: Ta Pani tam powyżej dobrze mówi ;)
Trzeba pomóc słodkiemu Brysiowi znaleźć najcudowniejszy domek pod słońcem... Taki, który doceni jego zaangażowanie w pracę i oddanie właścicielowi :loveu:

Rany jak ja bym czasami chciała żeby Roni był takim łakomczuszkiem i można z nim było pracować bez problemu za zwykłe jedzonko :roll:

Chociaż pewnie to, że tego naszego potwora trzeba potrafić odpowiednio podejść daje bardzo dużo ciekawych i przydatnych doświadczeń trenerskich :lol:
W sumie to on lubi wszystko...Ale najbardziej wysiłek psychiczny swojego państwa :diabloti:

Za to ten mały brykacz byłby w stanie zrobić wszystko za chrupeczkę, pochwałę słowną i uśmiech na twarzy człowieka... Toż to balsam dla duszy układającego go :evil_lol:

A tak w ogóle to może ktoś mnie poratuje i powie czy coś się wyprawia z dogo czy to coś u nas pada ???
Bo ciągle mam jakieś problemy :roll:

Posted

Chwilę przed czwartą w nocy podeszłam do okna.
Spojrzałam na beznadziejnie ponury świat za nim…
Na tą szarość i błoto lejące się z nieba, bo nic innego to nie przypominało.
Na to, czego nie widziałam, ale tak jakby kłuło mnie w oczy…
To był okropny ziąb i strach
I automatycznie zaczęłam rozglądać się dookoła…
Wtedy też pomyślałam, że przecież powinnam dać sobie spokój, że chyba jestem szalona, że przecież gdybym faktycznie wypatrzyła tam jakiegoś biedaka to nie miałabym szans mu pomóc.
Ale uświadomiłam sobie, że to we mnie tkwi…
Że pewnie nie mogłabym się położyć gdybym tego nie zrobiła


A na końcu wylądowałam w ciepłym łóżku, wtulona w mięciutkie futerko psa, który na szczęście już nawet nie pamięta tej nicości i strachu, i zaczęłam rozmyślać nad beznadziejnością tego świata
Nad bezsilnością mimo ogromnych chęci
Nad tym, co przecież jest całkowicie niedorzeczne
Nad tym, czego pewnie nigdy nie zdołam pojąć


Ja wiem, że nie zmienię moich odruchów i tak naprawdę nawet nie przeszłoby mi to przez głowę, ale za nic nie mam pojęcia, co robić żeby to przynosiło jakieś większe efekty.

Czy ktokolwiek wie co takiego musiałoby się wydarzyć żeby ludzkość otworzyła wreszcie te swoje tak paskudnie zimne serca ?

Jeśli tak to z ogromną satysfakcją spróbuję to zrobić

~~~

Rozejrzałam się teraz na boki, popatrzyłam na całą czwórkę i po raz kolejny doszłam do wniosku, że ja nie chcę nic więcej poza tym żeby wszystkie zwierzaki mogły tak beztrosko drzemać nie martwiąc się o to, co przyniesie następna chwila


Wielkich kroków w tym kierunku nie uda nam się teraz zrobić, ale chciałabym żeby udało nam się znaleźć człowieka dla Brysia…

Żebyśmy mogli usiąść i pomyśleć, że chociaż On może już żyć bez tych trosk… Już na stałe w jednym miejscu…

Jego płacz, gdy zamyka się drzwi rozdziera serce
Niech ktoś pomoże mu zapomnieć o rozstaniach i uwierzyć już tak naprawdę w to, że już nigdy na stałe drzwi jego domu nie zamkną się za nim

  • 2 weeks later...
Posted

Witamy wszystkich miłośników naszego wesołego stadka :loveu:

Przepraszamy za opóźnienia w stawianiu zdjęć naszych futrzaków, mamy nadzieję, że szybko będziemy mogli nadrobić zaległości ;)

Teraz mamy kolejne 4 łapy na naszej głowie, staramy się na różne sposoby znaleźć dla niego wspaniały domek.
Ale momentami naprawdę człowiek może mieć wszystkiego dość i tutaj dziękujemy Wam bardzo mocno za pomoc w jego sprawie to naprawdę dodaje sił i nadziei na pozytywne zakończenie adopcji Bryka :roll:

Chociaż sytuacja zrobiła się tragiczna, ponieważ miejsce, w którym jakoś udawało nam się go przechowywać musi opuścić do jutrzejszego południa, a alternatyw brak :placz: :placz:

Posted

Cioteczko Seaside co do bazarków to sprawa wyglada następującą:
Zabieramy sie za przygotowanie bazarku, siadamy do komputerka z myślą o nich a następnie mamy kolejne 4 łapy na głowie ( Jakieś fatum czy coś :mad:)

Bazarki mamy nadzieję zrobić dość szybko więc prosimy o troszkę cierpliwości, Cioteczka Pitty przysłała dużo wspaniałych rzeczy za co jej dziękujemy :loveu:

Posted

Z tym fatum to ja bym się na Waszym miejscu moco zastanowiła ;)
Przyciągacie jak magnes :razz:
Z tymi bazarkami to ja wcale nie pośpieszam widże jakie yrwanie głowy ostatnio macie :) Ale jak już złapiecie dech to choaciaż tak po jednym ;) Umieram z ciekawości - wiem co Pitty kochana wysyła :loveu:

Posted

[SIZE="3"]Od jakiegoś czasu zaczęliśmy się zastanawiać, co musimy zrobić, aby zapewnić sobie lepsze życie.

Ze zdrówkiem jest różnie, ostatnie pobyty w szpitalach nie tylko przyniosły potwierdzenie rozpoznania choroby, ale pokazały też jak bardzo jest ona rozwinięta i ile pojawia się komplikacji. Były okresy, że stan był lepszy teraz znowu jest różnie a lekarze nie wiedzą, co robić dalej, jak wiecie już w szpitalu proponowali skalpel -> Na to nie chcemy się zgodzić, bo to nic dobrego nie wróży :-(
Medycyna w Polsce jest na takim poziomie, na jakim jest :shake:
Z jednej pracy tak naprawdę nie jesteśmy w stanie dociągnąć od wypłaty do wypłaty a co dopiero żyć. Gdyby nie pomoc rodziców to szkoda myśleć, co by było i za tą pomoc Bardzo a to Bardzo Im Dziękujemy :Rose: :Rose: :Rose:

Mamy możliwość zmienienia tego stanu rzeczy, ale wymaga to od nas poświęcenia i trudu, który musimy podjąć. Tą zmianą jest wyjazd i życie w Szwecji gdzie pomogą nam kuzynka z chłopakiem, za co również jesteśmy niezmiernie wdzięczni :Rose: :Rose:

My wiemy jedno żadnego naszego zwierzaka nie zostawimy nigdzie - tam gdzie my tam i one. Skłamalibyśmy, że to nie jest duże utrudnienie w wyjeździe, ale dla chcącego nic trudnego.


Gdy czytaliśmy o Szariku jak to jego „kochany Pan” zostawił go w schronisku z powodu wyjazdu za granicę to zalewała nas krew jak tak można – niestety ogrom ludzi tak właśnie robi :angryy:
Nie przypuszczaliśmy biorąc pod uwagę jego stan na początku, że będzie z nami tyle czasu a tu minęło już prawie 11 miesięcy:multi:
Wychodzi na to, że, „panu” się nie chciało mieć dalej psa i jeśli wyjazd faktycznie był prawdziwym powodem to okazuje się, że los jest strasznie przewrotny i tak czy siak pies wyjedzie… Jeśli tylko będzie mu dane przeżyć jeszcze te najbliższe, dzielące nas od tego miesiące to będzie mógł pobiegać po tych legendarnych, czystych trawach Skandynawii :evil_lol:

Szwecja jest jednym z krajów, które są uważane za wolne od wścieklizny, więc aby wjechać ze zwierzętami muszą być zachowane konkretne procedury… ciągle jesteśmy z nimi na bieżąco.
Zwierzaki muszą być zachipowane i zaszczepione muszą przejść po odbyciu „karencji” badania na przeciwciała wścieklizny ( jedno badanie to przynajmnej 250 zł :huh:), odrobaczone no i oczywiście posiadać paszport… Wszystko to musi być wykonane w określonej kolejności i odpowiednim przedziale czasowym.

Jedziemy tam z nadzieją na lepsze życie, wiemy, że choroba jest tam lepiej rozpoznawalna. Szwecja pomaga w leczeniu - chodzi choćby nawet o zniżki na leki i leczenie.
Oczywiście liczymy też na to, że czystsze powietrze będzie działać pozytywnie.
Mamy też nadzieję na to, że będzie nam się lepiej żyło i będziemy w stanie pomagać zwierzakom.

W chwili obecnej nasze stado zostało zachipowane oraz zaszczepione, co bardzo odbiło się na naszym budżecie domowym.
Naszą Uzkę musimy wysterylizować a z kasą u nas już jest tragicznie… Czekają nas te nieszczęsne badania, które też troszkę wyniosą - ale jesteśmy dobrej myśli, że wszystko nam się uda i niezmienionym składem będziemy mieszkać w Szwecji.


Dochód z bazarów chcielibyśmy przeznaczyć na sterylizację Uzy oraz na pokrycie części kosztów związanych z wyjazdem zwierzaków ( te nieszczęsne badania) dlatego też mamy pytanie do Pitty czy się na to zgodzi ?

Teraz mamy totalny problem, ponieważ doszedł nam jeszcze Bryk, który też przecież musi jeść itp. i już w ogóle nie wiemy skąd brać pieniążki :shake:

Szczerze mówiąc nie chcieliśmy opuszczać kraju, który jest, jaki jest, ale jednak jest NASZ i kochamy go…
Ale są takie momenty w życiu, kiedy trzeba usiąść i przeanalizować wszystkie za i przeciw.
Kiedy trzeba podjąć pewne decyzje, choć bardzo trudne.
Kiedy należy przełknąć łzy i postawić ten krok.

To wyjątkowo trudne dla nas, ale nie mamy wyjścia gdyż żadne starania o lepsze… hmmm, nawet nie tyle dobre, co tylko jakie takie życie tutaj nie przynoszą rezultatów.
A więc podsumowując…
Postanowiliśmy skorzystać z danej nam przez los szansy, tylko, że nam nawet przez myśl nie przeszło pozostawienie tutaj choćby jednej z naszych pociech…
Nie pojedziemy, jeżeli nie uda nam się zorganizować tego wszystkiego, dlatego prosimy Was po raz miejmy nadzieję ostatni o pomoc…

Prosimy, zajrzyjcie na bazarki, które mamy nadzieję, uda nam się w końcu jakoś założyć i pomórzcie nam nazbierać, chociaż część środków niezbędnych do wyjazdu…

My tak bardzo chcemy dać szanse nam a co za tym idzie – naszym zwierzakom :rolleyes:

Pozdrawiamy wszystkich naprawdę serdecznie :loveu:


PS. Bardzo dziękujemy egradska za wpłatę… Naprawdę bardzo, bardzo :Rose: :Rose: :Rose:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...