Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

egradska napisał(a):
Jaki zabieg ma miec Szaruś:oops:
My ostatnio juz prawie mieszkamy w lecznicy, Ram ma kroplowki rano i wieczorem, jak jeszcze troche posłuchamy weterynarzy podczas pracy, bedziemy mogli otworzyc własny gabinet... Kiepski to żart, ale w sumie musimy sie z czegos smiac, by nie zwariowac przy tych mocznikach i kreatyninach...
Trzymajcie sie ciepło, pozdrawiam:loveu:


Prawdopodobnie o ile zdrówko Szarika pozwoli bedzie narkoza i usuwanie zębów :eek:

Narkozy bardzo się boimy ze względu na wiek i problemy zdrowotne :-( ale nie możemy obojętnie patrzeć na ciągle cieknącą ropę i to jak próbuje sobie językiem wypchnoć zęby co świadczy o bólu co potwierdzają problemy przy jedzeniu :placz:
Ciągłe faszerowanie lekami które już praktycznie przestały działać nie ma sensu, nie jest to też obojętne dla organizmu.

Posted

O rany, skąd my znamy takie sceny łóżkowe... :lol:
Toż co rano u nas to samo...
A szczególnie stosowane są:
- na początku pad przez bark (technika judo) ;) - czyli gwałtowne przejście ze stania do leżenia
- potem, juz w leżeniu, ruchy wężowe na plecach (nasza dziewczyna wijąc się jak węgorz potrafi się przemieścić z jednego końca łóżka na drugi) oczywiście z kołami do góry...
- na koniec przytulanie na tysiąc sposobów i oczywiście tysiące całusów!
Pozdrawiamy serdecznie
kasia i krzysiek

Posted

O kurcze, zapomnieliśmy :oops: ale mamy nadzieję egradska, że wiesz, że ciągle trzymamy strasznie kciuki za Rama.


~~~~~~~~~~~~~~

Kasia, Krzyś -> dokładnie :lol:


My się zastanawiamy, jakim cudem koty nie nabrały jeszcze rozumu :roll:

U nas to wygląda tak (przykładowo):

Leżę sobie na łóżeczku (ja/Grześ - bez znaczenia) - śpię.

opcja 1 :
jeśli Grześ/ja zauważy to stara się ratować/zaalarmować chociaż zazwyczaj nikt nie zdąża :cool1:

opcja 2 :
nikt nie zdąży zauważyć/zareagować...

W pewnym momencie człowieka przeszywa ból - taki nieokreślony, ale ogromny (szczególnie, jeśli to jestem ja i moje jelitka :roll:), szybka pobudka i orientacja, że wbijają się w człowieka pazury.
Jako, że Szarek wykonuje większość pracy przednimi łapami to siłę ma w nich ogromną...
A więc pazury wbijają się na przykład w brzuch i podnoszą całą resztę ciała, (czyli między innymi mało sprawne nogi). Jak już uda mu się wgramolić staje (z reguły nie ruszając przednich łap z miejsca) i uwala się właśnie taką metodą o jakiej wspominacie - łapy się podnoszą a cielsko z całym impetem spada... oczywiście tam gdzie stoi, (czyli na człowieka) :evillaug:

Kiedy człowiek wydaje ze swej zmiażdżonej piersi okrzyk bólu i rozpaczy :Help_2: on zaczyna podejrzewać, że będzie próba zdjęcia go z danego miejsca i nagle jakimś nadprzyrodzonym sposobem zamienia się w coś na znak ogromnych, ciężkich zwłok, których nijak nie da się przesunąć :no-no-no:

Przelewa się wtedy chłopak przez ręce i nawet jak uda się go jakimś cudem oderwać od podłoża to naprawdę ciężko jest zrobić cokolwiek -> dodam, że wtedy zaczyna z reguły wierzgać łapami i okładać "okrutnego przeciwnika"
- Jedyna szansa jest taka, że uda się człowiekowi jakoś spod niego wytoczyć :rolleyes: (marzenie)

Robi tak praktycznie zawsze, do tego ma w zwyczaju włazić i złazić, co chwilę, (diabli wiedzą, po co), więc korzystanie z łóżka jest w naszym domu cholernie ekstremalnym i niebezpiecznym sportem.

My staramy się tyrana unikać jak się tylko da -> z różnym skutkiem...

- Jedyną rozumną czworonożną jednostką w naszym domu jest Ronko.

Ma chłopak przeogromny instynkt samozachowawczy i unika Szarka ile wlezie.
Nie dziwimy się, bo naprawdę jest on niebezpieczny - niejednokrotnie wlazł na Młodego a nawet zeskakiwał na niego z łóżka, (Jesteśmy pełni zachwytu nad zachowaniem Roniego, nad tym, że Szarek nie został jeszcze pożarty - nasz syno jest wyjątkowo wyrozumiałym psiskiem :shiny:)
- No i Ronko nie pozwala się mu do siebie zbliżać, ale koty...

Niejednokrotnie zostały zadeptane, zgniecione, skopane, itp... a mimo wszystko popatrzą się tylko tak jak to koty potrafią, (czyli jak na skończonego palanta) i dalej robią swoje.

Powinny uciekać jak tylko zbliża się do nich a one nic :-?

Niepojęte

Zastanawiamy się zawsze, kiedy potarga je doszczętnie, bo w końcu nawet nas prawie morduje a to jednak my jesteśmy ci więksi - przecież te ich małe ciałka nie powinny mieć szans na wyjście z tego bez szwanku... - hmmm

Chociaż podobno koty mają 7 żyć... Tylko czy aby im się kiedyś nie wyczerpią :evilbat:

Posted

Justynko i Grzesiu, macie ogromnie dużo serca i wyrozumiałości dla tego starego, biednego Szariczka :loveu:
Jakie on miał szczęście, że stanęliście na jego drodze :loveu:
A co do zachowań łóżkowych, to masza sunia ma jeszcze metodę na kickboksera - leżąc spokojnie na boku od dłuższej chwili, nagle wykonuje gwaltowne wierzgnięcie tylnym łapskiem :evil_lol: Można dostać w ryło lub żołądek - w zależności od sytuacji...
Pozdrowionka.

Posted

A może to właśnie Szarik ma ogromne serce i wyrozumiałość w stosunku do nas - w końcu trzeba mieć nie lada nerwy i przewspaniały charakter żeby tolerować kogoś na swoim łóżku a przecież czasami próbujemy mu kawałeczek łóżeczka zająć... Tak też to można odbierać :evil_lol:

A gdybyście widzieli z jakim tempem i zapałem, (wręcz obłęd w oczach), biegnie na łóżko jak tylko wyda mu się, że ktoś zmierza w jego kierunku...
MUSZĘ BYĆ PIERWSZY... MUSZĘ...

Nikt go z łóżka nie wywala a mimo to zachowuje się jakby musiał łapać każdą chwilę, którą może na nim spędzić.
My co najwyżej próbujemy go zdjąć z siebie, albo odrobinkę przesunąć... nic więcej - no chyba, że już chcemy się położyć to trzeba użyć podstępu i Szaruś sam biegnie w celu pożarcia jakiegoś smakołyka :diabloti:

A może po prostu próbuje sobie odbić wcześniejsze lata - może nie miał takiej możliwości a zawsze to było jego "celem w życiu" ;) i teraz na wszelki wypadek robi co może żeby się należeć na podusiach... :hmmmm:

Posted

No i dogo na złość padło :mad:

Ale jesteśmy i żyjemy - kciuki trzymaliście perfekcyjnie :multi:


Ps. Troszkę się wszystko pomieszało a do tego jeszcze jutro (już) będziemy potrzebowali kolejnej dawki Waszych kciuków ;) :nerwy:

Ps2. Dogo szaleje - nie wiemy kto pisał, nie widzimy postów, wątków, itp - na głównej była informacja o poście quasimodo a tu go nie widać - widmo :hmmmm: :shock:

- Buziaczki dla wszystkich od całej rodzinki :calus:

Posted

deer_1987 zdjęcia obejrzeliśmy - super :loveu:

Mamy gorącą prośbę.
Słyszeliśmy a nie udało nam się tego dokładnie sprawdzić, że po przyjeździe do Szwecji trzeba obowiązkowo zgłosić się ze zwierzętami na przegląd weterynaryjny.
Wiesz coś o tym lub mogłabyś się dowiedzieć czy tak jest faktycznie, a jeżeli tak to ile mamy na to czasu i jaki jest koszt takiej wizyty.

Z góry bardzo, bardzo dziękujemy :buzi:




Dziękujemy wujkowi Peterowi za odwiedzinki i zapraszamy ponownie ;)

Posted

Chcieliśmy mniej więcej pokazać Wam jak wygląda nosek Szarka, ale Szaruś się ciągle wierci dzięki czemu aparat cholernie Go nie lubi :roll:
No ale i tak wybraliśmy coś do pokazania...

Na tym zdjęciu widać mniej więcej ranę jaka się robi pod strupami z ropy :shake:
Tak naprawdę wygląda to gorzej - kawał nosa pozbawiony jest dość grubej warstwy "wierzchniej"... Gdy zerwie sobie ropę to zostaje ślimacząca się rana :-(



Ps. Co prawda akurat tutaj ropy prawie nie ma, ale i tak taki stan Mu nie służy... Nawet jak przez chwilkę jest lepiej.

~~~~~~~~

Na tym zdjęciu widać jak zaczyna Mu się zaklejać dziurka w nosku.




Dzisiaj było już naprawdę źle - obudził nas Jego oddech (był tak głośny), nie potrafił sobie poradzić z odetkaniem nosa więc dusił się strasznie... Miał już zatkane doszczętnie obie dziurki :-(

Było strasznie słychać mimo, iż był w innym pomieszczeniu :placz:


Najgorsze jest to, że nie ma zbytnio szans czyścić tego nochala, bo każdy dotyk czy to nosa, czy kufy sprawia Dziadziowi ból i ucieka od nas :-(
Nie możemy nawet ulżyć... Chociaż tak czy siak samo czyszczenie na niewiele się zdaje bez wyeliminowania przyczyny.
Zębów praktycznie nie mamy jak obejrzeć bez przytrzymywania kufy więc nie zaglądamy zbytnio... Ale tam jest dużo gorzej :placz: :placz: :placz:

Posted

To faktycznie boli - już sam nos a gdzie tam dopiero zęby -> ojjj, rozumiem Go :shake:

Grześ na spacerku spróbował pstryknąć zdjęcia noska i Szaruś oczywiście znowu się wiercił....
A to efekt:






Te przebarwienia to blizny i rany...
Widać nawet ząbków troszeczkę.


Czy się da coś z tym zrobić ?
Owszem, tak.

Tylko, że tutaj właśnie jest to ryzyko, bo jedyne co możemy zrobić to poddanie Go narkozie i usunięcie/wyczyszczenie/itp, wszystkiego co się da...
I pytanie czy da radę przejść następną narkozę, w końcu to już 15-sto latek i do tego osłabiony :-(

I co robić ?
Co byśmy zrobili gdyby się nie obudził ?

Przecież to jest prawdopodobne niestety :-(

Ale z drugiej strony nie robić nic i patrzeć jak cierpi ?
A jeśli następnym razem gdy nos się zatka a my nie usłyszymy... I po prostu się udusi ?
Przecież nie możemy zagwarantować, że zdołamy się obudzić, że zdołamy pomóc... A jeśli nas nie będzie w domu ?...


Ps. Jeśli wykażecie się cierpliwością to postaramy się ją wynagrodzić i wkleić "wieczorkiem" troszkę zdjęć :razz:

Posted

Rzeczywiście trudna sytuacja...
A jak lekarze oceniają ryzyko związane z narkozą?
Bardzo Wam współczujemy, bo naprawdę niełatwo znaleźć tu dobre rozwiązanie :shake:
Wiadomo - chciałoby mu się pomóc z całego serca, a jednocześnie ten lęk przed najgorszym...

Posted

Bardzo lubimy nasze osiedle, można w nim znaleźć to czego niewiele już znajduje się w tym betonowym mieście - zieleń...

Miło jest pochodzić po trawie, wśród drzew...
Jednak ostatnio zbyt często mamy łzy w oczach...

Nie potrafimy pojąć tego, że w czasach, w których większość uświadamia sobie, że bez natury nie da się żyć i zaczyna dążyć do zwiększenia jej ilości w Polsce ciągle rozumu brak :-(

To nasz dzisiejszy spacerek :

Tu były jeszcze zupełnie niedawno drzewa...
To, które widać obok słupa, zresztą młodziutkie i zdrowe również jest przeznaczone do wycięcia...



Tu gdzie stoimy i na skarpie z tyłu również były drzewa...



To drzewko jeszcze stoi... Ciekawe kiedy już go nie znajdziemy... :-(



Zostały resztki natury, które zapewne ktoś zapragnie pokryć betonem...



Ano pewnie, przecież dla niego jeszcze jakoś tlenu wystarczy a przyszłe pokolenia niech się martwią same :-(

Człowiek ten najprawdopodobniej mieszka sobie w swojej willi z wielkim ogrodem i rzecz jasna nawet nie zamierza sobie myśli zaprzątać innymi...

Przykre

Posted

Na reszcie zdjęć drzew jest sporo -> Tylko do kiedy ? :shake:

Tak przeglądam zdjęcia i przeglądam i nie wiem, które wybrać...
Ale doszliśmy do wniosku, że chyba się nie pogniewacie jak wstawimy ich dużo, więc wklejam pomalutku fotorelację spacerkową :razz:



Buszujący w trawie :loveu:



Trzeba rozruszać kości...



Szarko goni pańcia...



Za to biegnący Młody wygląda zazwyczaj tak ;) ...



cdn.

Posted

Wracam do Was...



No i lecę spowrotem... do pańcia i Szarka...



Fajnie jest tak sobie pochodzić...



Tym razem Szarko leci do nas...
Ale się nieelegancko ustawił do obiektywu :diabloti:



Powiedzcie sami czy nie jest pięknie gdy są drzewa ?
Dlaczego ludziom to przeszkadza ?
:-(



cdn.

Posted

O TAK, SZNURECZEK :multi:



Coś się ten Szarko za nami kręci...



Kurcze, wiedziałem... Próbował się podpiąć pod mój sznureczek :crazyeye:
Wystarczyła chwila z pańcią a ten już kombinuje...
Nie ma co, wracam...



Dobra, jednak chłopak nie jest zagrożeniem dla sznureczka więc wracam do pańci ;)
O jacie, czy Wy widzicie jaki ja jestem niewyraźny ? :-o



Niby zagrożeniem nie jest, ale tak czy siak warto Go mieć na oku :cool1:



cdn.

Posted

Cioteczko egradska ślicznie dziękuje za życzonka :loveu:


Ale masz odemnie :mad: bo biedna żonka siedzi przy komputerze i wkleja zdjęcia po spacerku a tu cisza :shake:

No i oczywiście :mad: :mad: za brak wieści jak się miewa Ram oj nie ładnie nie ładnie.
Czekamy na informacje czy wysyłanie pozytywnych fluidów przynosi jakiś efekt

Posted

No ładnie, pałą mi groża na Urodzinkach:evil_lol: Zdjecia przefajne, tylko mi smutno , kiedy o drzewach piszecie, bo osobiscie walcze z facetami z piłą (ostatnio zwiewali, kiedy ich obfotografowalismy przy pracy, watpie, czy mieli na to papiery)...
Za dobre fluidy bardzo dziekuje:loveu::loveu::loveu: i prosze o jeszcze, Ramus wciaz chory, dzis po raz pierwszy od 7 lutego nie dostał kroplowki, zyły musza troche odpoczac:shake:

Posted

[quote name='Justysia i Grześ']deer_1987 zdjęcia obejrzeliśmy - super :loveu:

Mamy gorącą prośbę.
Słyszeliśmy a nie udało nam się tego dokładnie sprawdzić, że po przyjeździe do Szwecji trzeba obowiązkowo zgłosić się ze zwierzętami na przegląd weterynaryjny.
Wiesz coś o tym lub mogłabyś się dowiedzieć czy tak jest faktycznie, a jeżeli tak to ile mamy na to czasu i jaki jest koszt takiej wizyty.

nic nie wiem, ale zaraz poszukam. kosztu wam nie podam bo to zalezy gdzie sie mieszka, takie ceny.. ale wet drogi sam w sobie...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...