Jump to content
Dogomania

nikolinka

Members
  • Posts

    15
  • Joined

  • Last visited

nikolinka's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Przemyślałam sobie wszystko na spokojnie i wyszło mi tak : Zostawić jej w tym stanie i czekać aż sama odejdzie nie można bo byłoby to okrucieństwo, a więc pozostaje operacja ..... Wszystko w rękach weta i Najwyższego. Kłopoty z trawieniem mogą wynikać ze zmiany karmy, nawet młodym psom nową karmę wprowadza się stopniowo mieszając przez jakiś czas ze starą, żeby żołądek się przyzwyczaił. Pipi Ty wiesz najlepiej co się z Kają dzieje! Pozostawienie jej tak jak jest to pewna śmierć, a operacja nawet gdyby babka na dwoje wróżyła to szansa na życie .... Wszystko w rękach Boga.
  2. [quote name='roma_121']a czy tylko z jednego guza się sączy ? może by tylko jego usunąc... eh... sama niewiem... nie jestem wetem ani nie mam doświadczenia z usuwaniem listwy mlecznej... Pipi a czy masz takiego zaufanego lekarza ? takiego który patrzy na dobro psa a nie na zysk.. przepraszam za to pytanie ale to też jest ważne jak wet podchodzi do zwierząt...[/QUOTE] Dokładnie o tym samym pomyślałam tzn. o wycięciu przynajmniej tego sączącego się guza, bo chyba z tym jej zostawić nie możemy ..... Matko, jaki dylemat i tak źle i tak nie dobrze :-( Dziewczyny, znalazłam na dogo wątek onki w podobnym wieku jak Kaja i z sączącym się guzem na listwie mlecznej z tym, że onka miała już przerzuty do płuc. Dlatego suczce wycięto tylko sączący się ropą i krwią guz, bez sterylki nawet bo sunia źle zareagowała na narkozę. tu wątek tej onki : [url]http://www.dogomania.pl/threads/200483-Nowotw%C3%B3r-za%C4%87ma-i-ok-10-lat-na-karku-DON-ka-RADOM-potrzebne-finanse[/url]!!!
  3. [quote name='doris66']Dr Rudobielska leczyła i operowała moja Maję 2 lata temu. Analogiczny przypadek. Niestety Maja umarła 4 miesiące po operacji i te cztery miesiące to był już dla niej tylko strach.[/QUOTE] Tak jak pisałam wcześniej, z czystym sumieniem mogę polecić dr. Jaroszewicza i tylko jego, o dr. Rudobielskiej wiem tylko ze słyszenia.
  4. Ja, jestem jak najbardziej za wizytą Kai u dr Rudobielskiej. Miałybyśmy pełniejszy obraz zdrowia suni i można by było postanowić co dalej. Powtórzę jeszcze raz [B]Pipi jesteś wielka[/B] [B]!!![/B]
  5. Pipi, kochana Skoro są osłuchowo zmiany w płucach, to być może jest to przewlekłe zapalenie oskrzeli, czego efektem jest właśnie rozedma płuc. Może wystarczyłoby wyleczyć płuca i byłoby w miarę dobrze .... sama nie wiem. Może któraś cioteczka poleciłaby dobrego weta w naszym zasięgu. Ja swoją 10 - letnią suczkę leczyłam u dr. Jaroszewicza na Wesołej, moja mała miała nieoperacyjny guz w osierdziu .... dzięki opiece dr. była ze mną jeszcze ponad 8 miesięcy od stwierdzenia choroby. Biegała, ganiała koty i cieszyła się każdym dniem a pomyśleć, że w dwóch innych lecznicach proponowano mi uśpienie jej bez postawienia jakiejkolwiek diagnozy. Cioteczki radźcie
  6. [quote name='Pipi'] Przed chwila dzwonil wet i powiedzial, ze przerzutow do pluc na rtg nie widac, ale jest rozedma, powiekszone serce. [B]Operacja ryzykowna, ale guz nieoperowany moze zaczac rosnac i wtedy trzeba bedzie juz tylko usypiac. Jesli podejmiemy decyzje ze operowac, to jeszcze krew do badania, zeby zobaczyc jak nerki i watroba, w jakim sa stanie. Musimy podjac decyzje.[/B] Ja mowie operowac, jestem za. Zoperowalam moja Sasze i zyje, poprawila sie, ma sie dobrze, nawet jeszcze biega. Wet powiedzial, ze przedluzylam jej zycie o pol roku, ale juz wlasnie mija to pol, a ona jest zdrowa. Na poczatku po operacji bylo zle, bo nie wstawala sama, miala bole okropne, ale wszystko sie dobrze skonczylo. Mojej mamy sunia kiedys byla w takiej samej sytuacji i w 13 roku zycia zoperowana, zyla jeszcze 3 lata. Moja Maja, w wieku ok 11 lat przeszla to samo i po operacji minelo juz 6 lat i zyje calkiem dobrze. Decydujmy co robic.[/QUOTE] Moim zdaniem należałoby zasięgnąć opinii jakiegoś innego weta jeszcze, żeby spokojnie można było podjąć decyzję o operacji. W tej chwili taka decyzja jest zbyt ryzykowna i uważam, że Kaja mogłaby ( tfu, tfu) jej po prostu nie przeżyć, a chyba nie oto nam chodzi. W necie znalazłam parę informacji na temat rozedmy płuc i powiększonego serca : Rozedma płuc dotyczy głównie starszych psów i związana jest z przewlekłymi stanami zapalnymi w oskrzelach i płucach (np. przewlekłe zapalenie oskrzeli). U starszych psów nie ma znaczenia klinicznego i nie wprowadza się leczenia innego poza leczeniem choroby podstawowej (przewlekłego zapalenia oskrzeli). Dużo częściej u starszych psów można spotkać się z odczynami śródmiąższowymi itp. co związane jest z problemami sercowymi (kardiomiopatia rozstrzeniowa, endokardioza itd), co objawia się napadami kaszlu w trakcie ekscytacji czy wysiłku. Leczenie konieczne, ze względu na gromadzące się wysięki w świetle oskrzeli i pęcherzyków co znacznie zmniejsza wydolność oddechową. Przed podjęciem decyzji o operacji trzeba by było zdiagnozować Kajowe płuca i serce, operacja teraz jest jak rosyjska ruletka, albo się uda - albo nie. Ja osobiście w ciemno nie podjęłabym decyzji o operacji tym bardziej, że dwóch wetów osłuchowo stwierdziło zmiany w płucach. Stwierdzili, że taki fakt ma miejsce i nie postawili żadnej diagnozy o powiększonym sercu już nie wspominając.
  7. [quote name='bbgm']Ona nigdy nie umawia się w miejscu zamieszkania,zawsze wyjeżdża w umówione miejsce.Trudno powiedzieć,co tam jeszcze ma.Ogłasza zwykle po jednym psie i kłamie okropnie.Ludzie się nabierają na jej opowiastki,bo kobieta jest inwalidką:bardzo niska z zniekształconymi okropnie plecami.Mąż jest kierowcą zawodowym,dużo jezdzi więc mogą mieć psy z różnych rejonów Polski.[/QUOTE] Gdzie można znaleźć te jej ogłoszenia ? Może w jakiś sposób udałoby się je prześledzić i zorientować się jakie psy do niej trafiają. Bo to że są kradzione raczej nie ulega wątpliwości, no i ten mąż jeżdżący po całej Polsce mógłby je bez problemu przewozić. W listopadzie zeszłego roku z kilku miejscowości w pobliżu Łomży zniknęło w ciągu dwóch dni 6 psów, a przynajmniej o sześciu wiadomo, bo tylu właścicieli zgłosiło kradzieże psów na policję. Wszystkie wyglądały jak rasowe i były dorosłe, setery, terier czarny, terier walijski, łajka syberyjska i tego ostatniego nie pamiętam. Właścicielka setera kradzież psa przypłaciła pobytem w szpitalu, tak bardzo to przeżyła .... Przepraszam za zaśmiecanie wątku suni, ale być może uda się nam zdemaskować złodziei zwierząt.
  8. Pipi jesteś wielka !!! Jak to dobrze, że sunia znalazła miejsce u Ciebie. Ci ludzie, którzy Kaję przetrzymali od początku mi się nie podobali. I tak sobie myślę, że gdyby Kaja była labradorką, to pewnie i tak wylądowałaby w garażu ( ten garaż to jakieś fatum normalnie ), bo ich suka nie zaakceptowałaby innej suki i któraś musiałaby być odseparowana. Czekam na numer konta i tak po cichutku mam nadzieję, że uzbieranych pieniędzy starczyłoby na weta, bo ten guz i brzydki brzuch bardzo mi się nie podobają. Dyszenie może być objawem bólu albo stresu, ale jeżeli sunia je to może nie jest tak z nią źle.
  9. Ma facet tupet, nie ma co :angryy: ! Czy coś wiadomo o stanie zdrowia Kai, czy była szczepiona, odrobaczana, leczona ? Może zapytać faceta (jak będzie dalej dzwonił) o ten rzekomy paszport gdzie powinny być wpisane szczepienia, adres lecznicy w której leczył sunię ...... itp. może tego typu pytania skutecznie go odstraszą ? Sunieczka nie może wrócić do tego garażu, przecież dla niej to była najgorsza tortura ..... płakała ile tylko miała sił w płucach błagając o ratunek. [B]Pipi[/B], jestem z Białegostoku, tak jakoś zapomniałam wpisać w profilu ....
  10. [quote name='doris66']Patmol, Buniaaga dzięki za deklaracje. Gdyby ktos jeszcze dorzucił mogłabym zacząc szukać hoteliku dla Kai.[/QUOTE] Witam, bardzo mnie poruszył los tej biednej suni, łza się w oku kręci ..... Dam suni 100 zł jednorazowo i deklaruję 30 zł stałej co miesiąc.
  11. [quote name='bbgm']W Siemiatyczach jest baba,która ciągle ma jakieś psy na sprzedaż.Zwykle są to pojedyncze sztuki,mało kiedy szczenięta.Niedawno miała właśnie taką sukę.[/QUOTE] Witam, Mam takie pytanie, czy u tej baby były widziane dorosłe setery ? Chodzi o Setery Irlandzkie i Gordony, bo takie psy zostały skradzione z posesji w ok. Łomży zeszłym roku w listopadzie i słuch o nich zaginął. Po dzień dzisiejszy właściciele bezskutecznie ich poszukują i każda wskazówka byłaby bardzo dla nich cenna.
  12. [quote name='Felka z Bagien']Jestem pewna,że kwalifikacji do psich sportów powinien dokonać i kardiolog,i ortopeda,i może nawet behawiorysta itp. Samemu, to można tylko psu krzywdę zrobić.[/QUOTE] Dokładnie tak, jak się chce uprawiać sport z psem to najpierw trzeba zasięgnąć opinii fachowców. Tak ogólnie, to do około 1.5 roku życia psa, czyli do zakończenia jego rozwoju i wzrostu, nie wolno ,,spacerować na rowerze" z uwagi na ryzyko uszkodzenia rozwijających się stawów i kośćca. Dorosły, zdrowy ( przebadane stawy i serce ) pies może biegać przy rowerze, ale nie po twardych nawierzchniach jak np. chodnik czy asfalt. Leśne ścieżki doskonale się nadają do tego celu, a jeżeli nie mamy dostępu do naturalnych nawierzchni, to lepiej w ogóle zrezygnować z takich spacerów. Chyba, że chcemy mieć w przyszłości kalekiego psa..... Zbyt duży, wymuszony i jednostajny wysiłek może się dla psa skończyć dramatycznie. Nie każdy pies jest chartem predysponowanym do długodystansowego biegu. Ale nawet z naszymi „miejskimi” chartami trzeba postępować ostrożnie, bo z reguły nie mają odpowiedniej kondycji. Słyszałam o przypadkach, kiedy nagły, duży wysiłek kończył się u psa omdleniem lub nawet zawałem. Monotonny bieg za rowerem jest nie tylko wyczerpujący, ale i nudny. Pies – nie automat, nie potrzebuje określonego przebiegu kilometrów, ale wrażeń. Wrażeń węchowych, słuchowych i wzrokowych, oraz nauki poprzez zabawę. Wracając do sunieczki, bardzo wątpię aby była eurodogiem. Moim zdaniem jest to wyżeł, a niebieskie oczy wcale nie świadczą o tym, że ma w swojej krwi domieszkę krwi hasky. Tak się składa, że niebieskie oczy mają też inne rasy psów np. wyżeł wejmarski, wyżeł słowacki szorstkowłosy, dalmatyńczyk, border collie (merle), owczarek szkocki i czasami szczenięta innych ras psów. Mała wygląda jak wyżeł i zapewne wyżłem jest, bez względu na kolor oczu, moja seterka angielska jak była mała to też miała niebieskie oczy, które z czasem stały się brązowe..... Powtórzę jeszcze raz, wyżeł jest psem myśliwskim z wielką wrodzoną pasją do polowań, kochającym swobodny ruch na otwartych przestrzeniach, w żadnym wypadku nie jest psem pociągowym ! Bardzo proszę nie zmuszajcie tej cudnej sunieczki do robienia tego, do czego w żadnym razie nie została stworzona. Oficjalnie taka rasa jak eurodog nie istnieje ( FCI odmówiło rejestracji). Eurodogi to podobno mieszanki : hasky i pointera oraz hasky i charta.....
  13. Uśmiechnęłam się czytając o rozrabiającym w domu seterze po wybieganiu go przy pomocy roweru. Kocham setery za ich niezależność, poczucie wolności, inteligencję i radość życia...... mogłabym opowiadać o nich godzinami.... Zazwyczaj wszystkie problemy z tymi psami wynikają z ludzkich błędów niestety, choć zdarzają się i w śród nich również egzemplarze wyjątkowo uparte . Seter i każdy inny wyżeł nie wybiega się przy rowerze, ponieważ dla niego będzie to tylko ruch wymuszony, zmęczą się łapy, ale nie zaspokoi się w ten sposób jego zmysłów i naturalnego, wrodzonego instynktu - pasji. Nawet godzinne bieganie takiego psa w otwartym terenie jest więcej warte, niż 3 godziny biegania np. przy rowerze. Fizyczne zmęczenie nie załatwi sprawy, bo te akurat pies zregeneruje niemal natychmiast np. po pół godzinnej drzemce. Wstanie i będzie się nudził, a jak się nudzi to rozrabia i może być dla właściciela prawdziwym utrapieniem. Wyjściem z takiej sytuacji jest znalezienie jakiegoś terenu, gdzie będzie można puścić psa luzem. Nie wszyscy przyszli właściciele psów myśliwskich zdają sobie sprawę, że psy te w terenie nigdy nie będą chodzić przy nodze pana. Wręcz przeciwnie, biegają daleko i bardzo szybko, tropiąc, wystawiając i goniąc zwierzynę czy ptaki, wystarczy moment aby stracić psa z oczu np.na łące, dlatego bardzo ważna jest nauka przywoływania rozpoczęta jak najwcześniej. Nie jest łatwo ułożyć młodego setera, choć są bardzo inteligentne i uczą się w lot to trzeba pamiętać, że złego także. Potrzebna jest ogromna cierpliwość i żelazna konsekwencja w szkoleniu, te psy znajdą w lot każdą naszą słabość i wykorzystają do własnych celów tzn. do okręcenia nas sobie wokół ogona ;) Piszę o seterach, ale z tego co wiem to tak samo wyglądają sprawy z pozostałymi wyżłami. Przede wszystkim [B]są to psy z pasją[/B], i chodzi o to by właściciel miał tego świadomość i wiedział z czym to się wiąże. Te wyżły w krajach skandynawskich, najpierw pracują w zgodzie ze swoją naturą ( polują ), a dopiero później ciągną sanie, niejako na zakończenie polowania. To jest dla mnie zrozumiałe, natomiast gdyby wyżeł miał być tylko i wyłącznie przeznaczony do zaprzęgu, to jest to nieporozumienie. Taki pies na pewno nie będzie szczęśliwy i próżno u niego szukać blasku w oczach........ nie do tego zostały stworzone.
  14. Słuszna uwaga. Bardzo dziękuję za przypomnienie Afryka :) Zapomniałam o tym napisać, ponieważ my z naszą seterką jeździmy do zaprzyjaźnionej leśniczówki i dopiero z leśniczym i jego psami spacerujemy po leśnych ścieżkach. Z taką obstawą nic nam nie grozi, bo myśliwi nas dobrze znają ( 10 lat tam jeździliśmy z naszą pierwszą seterką ), a ponadto wszystkie psy na spacerze noszą odblaskowe kamizelki. W opinii leśniczego żaden prawdziwy myśliwy nigdy nie strzeli do psa myśliwskiego, choćby z tego powodu, że widząc takiego psa prędzej pomyśli, że jest własnością innego myśliwego, który w okolicy poluje, niż że jest bezpański i należy go odstrzelić. Ale wiadomo różnie to bywa i coraz więcej jest w lasach tak zwanych pseudo- myśliwych (często pod wpływem alkoholu), którzy strzelają do wszystkiego co się rusza. Tak jak napisałaś, samotny wypad do lasu z psem jest bardzo ryzykowny i tego nie polecamy.
  15. Witam wszystkich serdecznie i z góry przepraszam, że wtrącam do sprawy swoje trzy grosze. Jestem nowa na dogomanii, ale o wyżłach mam trochę wiedzy i chciałabym podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Czytałam tutaj o ogromnej potrzebie ruchu tych wspaniałych psów i ich niespożytej energii. Tak to wszystko prawda, ale wyżły to przede wszystkim psy myśliwskie, o czym jakoś nikt tutaj nie wspomniał..... Co to oznacza ? Otóż psy tej rasy (wyżły brytyjskie i kontynentalne ) mają ogromną potrzebę swobodnego i nieskrępowanego niczym okładania pola i możecie mi wierzyć, nic im tego nie zastąpi. Najważniejsze jest to, aby właściciel wyżła był człowiekiem aktywnym i lubił spędzać czas na wolnym powietrzu. Wyżeł potrzebuje dużo ruchu codziennie i to jest sprawa zasadnicza. Jeśli nie lubisz chodzić na spacery, jeździć rowerem, zbierać grzybów lub w inny aktywny sposób spędzać wolnego czasu na dworze, to daruj sobie posiadanie takiego psa bo oboje będziecie nieszczęśliwi. Minimalna dawka ruchu dla tego psa to dwa spacery ,,biegane" dziennie (najlepiej rano i wieczorem) w tym jeden dłuższy. Pies tej rasy bardzo przywiązuje się do swego właściciela, co nie oznacza, że będzie demolował dom pod jego nieobecność (nauka zostawania w domu rozpoczęta jak najwcześniej, najlepiej od pierwszych dni psa w domu). Wyżeł to pies, który najlepiej czuje się w otwartym terenie, w polu, na łące albo w lesie, jest to przecież pies z natury służący do polowania. Jakoś nie wyobrażam sobie wyżła biegającego w zaprzęgu..... wszak ten pies nade wszystko kocha wolność. Sama jestem posiadaczką wyżła brytyjskiego - setera o bardzo silnym instynkcie myśliwskim i niespożytej energii. Nie jestem myśliwym i o zgrozo (jak mawiają ,,znafcy" rasy) mieszkam w bloku w niedużym mieszkaniu, co zapewniam zupełnie nie przeszkadza mojej seterce, bo pies odpowiednio wybiegany w domu głównie odpoczywa. Codziennie chodzimy na przynajmniej jeden ok. 4 godz długi spacer, taki od 10 do 20 km ( czasem dłuższe ), za miasto na łąki czy do lasu, gdzie mała biega luzem, tropi, pływa i tapla się w błocie ile tylko chce. Wymaga to dużej samodyscypliny od właściciela, bo czy świeci słońce, czy pada deszcz albo śnieg, to nie ma zlituj i iść trzeba, i po błocie i w śniegu po kolana. Spacery po blokowisku służą nam głównie do załatwiania potrzeb fizjologicznych i zabaw z innymi psami. Mieszkanie w bloku nie jest żadną przeszkodą w posiadaniu wyżła, wręcz uważam, że psy w domach z ogrodem rzadziej (albo wcale nie) wychodzą na spacery, bo właściciele uważają, że jak pies biega po ogrodzie to już spaceru nie potrzebuje. Ogród nie jest dla wyżła żadną atrakcją, będzie się tam po prostu nudził (czyt. kopał dziury, wyrywał rośliny i uciekał na różne sposoby ) no chyba, że człowiek będzie się z nim tam bawił, ale w ten sposób nie rozładuje się energii psa a raczej dopiero się ją rozbudzi. Piszecie, że to mix wyżła, jednak wyżla krew w małej płynie choć być może z domieszką (nie jestem pewna), to jednak jest to wyżeł - wolny myśliwy, król wolnych przestrzeni, a nie pies zaprzęgowy.
×
×
  • Create New...