Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dziewczyny doczytałam, że psiak ma numer z bydgoskiego oddziału ZKwP. Czy ktoś się już kontaktował z tym oddziałem? Jakby był jakiś problem i panie nie były zbyt chętne do współpracy, to mam znajomą, która tam pomaga, myślę, że mogłaby pomóc.

  • Replies 710
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

To ja napiszę, że wasza wiara może zostać wystawiona na próbę i zamiast wierzyć w tatuaż, zacznijcie wierzyć w super tymczas dla Rewizora.
Kochający właściciel szuka psa, nawet jak nie ma neta, zawsze są osoby, które mają. Wystarczy kilka ogłoszeń, chociaż jedno. Ten pies nie miał i nie ma ani jednego. Nikt go nie szuka.

Pies potrzebuje tymczasu, a najlepiej od razu super domu. Czego mu życzę z całego serca.


Może ma ktoś feromony psie i podarowałby pieskowi, bo biedak jest w stanie czuwania :(

Posted

Nadzieję o właścicielu wypłakującym oczy za psem mozemy porzucić. Tożsamośc psa udało nam sie w zasadzie ustalić już wczoraj a własciwie hodowlę.
Dziś po rozmowie z hodowcą przypomniało mi sie że dwa lata temu ten pies szukał już domu. Ponoć właściciele mieli z nim kłopoty pies miał silny lęk separacyjny a oni mieszkali w bloku. Nasza fundacja wtedy by pomóc a pies mógł zostac u włascicieli którzy przeciez bardzo go kochali, podesłała im behawiorystkę mieli z psem pracować. informowali mnie że że go strasznie lowiu nie oddadzą ze jest lepiej że wykastrowany itd.

To jest własnie ten pies i zapewniam że jajka ma nadal. Nie wiem czy go komuś oddali czy im się zgubił i szczerze powiem nie chcę wiedzieć. Widziałam ogłoszenie tego psa na allegro i na dwóch portalach -zdjęcia ukradzione ze strony hodowli. Był do sprzedania za 1500zł. Ogłoszenie było wystawione przez kogoś innego nie przez tych ludzi i z innego rejonu 14 września czyli wtedy pies musiał być jeszcze w posiadaniu tego człowieka. Wniosek z tego że już wtedy wyglądał nieciekawie bo do takiego stanu pies nie dochodzi w tydzień nawet jak się błąka poza tym nie kradliby zdjęc ze strony hodowli tylko wstawili własne.
Facet gdy się zadzwoni w sprawie ogłoszenia informuje że pies został sprzedany wczoraj (sic!) i jest niaktulane nie chce rozmawiac odkłada słuchawkę.

Dla mnie jest jasne że szukamy nowego domu.

co do samego Rewizora.

Byliśmy ze wszystkimi na krótkim spacerze. Naprawdę krótkim. Psiak wrócił tak zmęczony że szok. Zjadł koninę (wczoraj specjalnie zakupiliśmy dla niego) i śpi. Tzn udaje że śpi bo on nie śpi wcale, ani w nocy ani w dzień.
Cały czas jest na czuwaniu jest śmiertelnie zmęczony i nie może wyluzować, jego organizm przyzwyczaił się do tego że musi byc aktywny nie czuje się jeszcze bezpiecznie.
Ma mocny uraz jeśli chodzi o obrożę.
Moje psy wyskoczyły z samochodu on też chciał, Łukasz przytrzymał go za obroże. Pies wpadł w panikę ugryzł go (a własciwie chapnął bezboleśnie) wyrywał się nie wiedział chyba sam co się dzieje. Wystarczyło że poczuł uścisk na szyi.
Dziękuję wszystkim ze dobre serce że się przejęliście jego losem. Dzięki za dostawy kurczaków probiotyków i innych rzeczy. Stopniowo daję mu coraz więcej ale jeszcze nieduże ilości a często. Ryżu tyle co kot napłakał głównie gotowane drobno pokrojone chude mięsko.

W zyciu nie zebrałam tylu nienawistnych spojrzeń co na dzisiejszych spacerach. Jak widzę że ktoś ma pingle na szyi to zanim się odezwie wyjaśniam że to nie ja go zagłodziłam hehe. Nawet mnie to cieszy że ludzie zwracają uwagę coś się zmienia.
Rewizor dośc taki warczący jest. Boi się albo coś mu się nie podoba. Trudno powiedzieć czy to ze strachu bo raczej nie pęka. Coś na zasadzie chciałbym a boję się. Owszem boi się gwałtownych gestów jak nie zdąży załapać co się dzieje to się wystraszy no i obroży zapinania smyczy itp. wszystko co w obrębie szyi.
Mnie bardziej ufa, Łukasza się boi ale też burczy na niego, przy patrzeniu w oczy burczenie się wzmaga ale w końcu odpuścił. Raz dostał liścia w pysk bo się zapomniał i rozburczał zbyt mocno. Nie wiem jak to ująć w słowa, niby czuje respekt przed Łukaszem a raczej mu nie ufa, ale to jego burczenie wynika chyba z takiej próby sił bardziej a nizeli ze strachu. Jakby się bał to by odszedł nikt mu nie ogranicza przestrzeni a on twardo stoi i chce na swoim postawić.
Dziwny jest trochę. Chyba trzeba dać mu czas i niestety nie roztkliwiać się nad nim mimo całej jego nędznej psiej doli.

Jak trafi do kogoś kto boi się psów kaplica.
Dzś oburkał koleżankę na spacerze. Jedna się cofnęła druga ;podeszła i od razu pogłaskała nic nie powiedział. Jest bardzo niepewny i straaasznie zagubiony.

Mój mąż dzisiaj postanowił rozwiązać mój problem przy miskach. Ja stwierdziłam że wychodzę bo to nie na moje nerwy ale nie poszłam :smile: . Podlazł zbyt blisko Brygidy gdy miski się szykowały. Szczurki wiedzą że stanie blisko to tylko jej przywilej Rewizor zaś wlazłby na głowę. Zaczęło się od burknięcia jako że mąż stanowczo zabronił mi ingerencji ( Rewizor boi się Brygidy czuje respekt przed nią) Widziałam że się coś szykuje ale odpuściłam. Brygida go pogoniła co teoretycznie powinno załatwić sprawę. Teoretycznie.
Dostają jedzenie z ręki wszystkie na raz siedząc na dopkach. Musi czekać dostaje na końcu uczy się cierpliwości i tego że to my rozdzielamy żarcie choćby nie wiem jaki był głodny. Trudne to dla niego dla nas też ale póki co żyje w stadzie i musi przyjąc jego warunki. Nie ma że boli.
Jeżdzą w samochodzie wszystkie 5 na kupie bez zgrzytów. Ogólnie zgrezytów nie ma nawet do innych psów.
Trochę czasu będzie dobrze

Posted

Normalnie, jak porządnemu właścicielowi zginie pies lub kot,to rozpoczyna się poszukiwania. Chyba, że pan Rewizora popadł w totalną depresję i leży jak kłoda w szpitalu psychiatrycznym /są depresje o bardzo ostrym przebiegu/.
Tu raczej pan dał dyla, gdzieś na stacji.
No bo, gdyby właściciel był w porządku, to na trasie D.G.- Zawiercie, na wszystkich dworcach, wisiałyby ogłoszenia. Pan by pewnie dzwonił w różne miejsca i pewnie dał ogłoszenie w internecie.
Należałoby go odnaleźć, założyć sprawę o znęcanie się, porzucenie i mieć nadzieję, że go sprawiedliwie osądzą i nałożą karę

Posted

A jeśli chodzi o reakcje ludzi, kiedy Ty go wyprowadzasz na smyczy, a oni się czepiają, że za chudy to doprawdy jakaś paranoja. Jak Rewizor był na peronie, to uwierzcie mi, było bardzo dużo ludzi i tam pies był NIEWIDZIALNY /tzn. był facet który podzielił się z psem bułką/. Nikt inny go nie widział, tam był NIEWIDZIALNY. Natomiast jak wychudzony pies idzie z osobą fizyczną, to fajnie jest się powyżywać , a dzień później znowu nie widzieć bezpańskich zwierząt. Chyba Mark Twain powiedział, że im bardziej poznaje ludzi, tym bardziej lubi zwierzęta - kiedyś bym z tym polemizowała ale dziś przychylam się do tej myśli.
Długo bym tu mogła pisać o ludzkiej głupocie bez granic ale to nie miejsce i czas.

Posted

U mnie pod blokiem zdychał pies, owszem widziano go, że jest, że chudy, że kuleje, że się pokłada w krzakach, że nie ma siły chodzić. Po co sobie robić problemy. Miski ginęły, jedzenie rozsypywane. I chcieli go wysłać do schronu, gdzie by dostał zastrzyk i za TM.
A wszystkiego dowiedziałam się jak już chodził ze mną na smyczy, jak bardzo chcieli mu pomóc i wysłać....

Ciekawe, ze nikt nie zapytał dlaczego pies jest taki chudy i czy ci w jakiś sposób nie pomóc.

Posted

ehhhh................

Co do mojego pytania o gotowosć do ds, to dlatego ze z reg najpierw było sprawdzanie,podpasanie,kastrowanie-ale rozumiem sytuację gdy brak dt i Glucia musi kolejnego czworonoga w domu wcisnąć..troche znam ten ból....

Ja bym bardzo chetnie i w ogóle ale....ja juz mam tymczasa który siedzi jak zaklety plus 2 swoje dogi plus wiecznego tymczasa kundelka czyli 4 sztuki w malutkim domku....

reakcje Rewizora sa mi bardzo dobrze znane-mam 2 burczące potworki-Rakije i Melmana-każde w innych momentach ale oboje potrafią się rzucić z takim samym ostrzegawczym ugryzieniem jak Rewizor...rzeczywiście nie daj boże zdygać -mój tz ma taki własnie do Mela respekt-w efekcie Mel usiłuje go co chwila ścignąć jak jego zdaniem przeszkadza kochanej pańci, plus zupełnie niemal go ignoruje w kwestiach posłuszeństwa,co logiczne-bo ja sama widzę w ruchach tz strach,a co dopiero pies...no ale usiłujemy pracowac nad tym. Tak że moge tylko kciuki trzymać za "tego o nie dającym się zdrobnić imieniu",bo u siebie to wcisne juz tylko parkę wiewiórek ale nie doga:)

Posted

dorobella napisał(a):

Kochający właściciel szuka psa, nawet jak nie ma neta, zawsze są osoby, które mają. Wystarczy kilka ogłoszeń, chociaż jedno. Ten pies nie miał i nie ma ani jednego. Nikt go nie szuka.

Pozostawiając sprawę Rewizora na boku, to nie zgodzę się z tą tezą. Ja przed zaznajomieniem się z dogomanią ( a było to ok.1,5 roku temu) nie wiedziałam o takich możliwościach jaki daje internet. Nie znałam dogomanii, a wszelkie dodatkowe fora, w tym allegro są mi do tej pory obce. Nie miałam czasu i nadal nie mam na buszowanie po necie. Oczywiście teraz jestem świadoma, że są przeróżne możliwości informowania, ale wierzcie mi, wiele ludzi nie szuka swych pupili w necie. Moje poszukiwania zakończyły by się na wywieszeniu ogłoszeń w okolicy i poszukiwanie w bazie nr czipów i w schroniskach.

Posted

Allu dziękuję!! jesteś niezastąpiona!!

Przybiegłam się pochwalić. Duże chude psisko złapało mnie za rękę i delikatnie pomemlało. Widziałam iskierke radości!! To zaczepka do zabawy, nieśmiała bardzo ale jak cieszy!!

Posted

docha napisał(a):
Pozostawiając sprawę Rewizora na boku, to nie zgodzę się z tą tezą. Ja przed zaznajomieniem się z dogomanią ( a było to ok.1,5 roku temu) nie wiedziałam o takich możliwościach jaki daje internet. Nie znałam dogomanii, a wszelkie dodatkowe fora, w tym allegro są mi do tej pory obce. Nie miałam czasu i nadal nie mam na buszowanie po necie. Oczywiście teraz jestem świadoma, że są przeróżne możliwości informowania, ale wierzcie mi, wiele ludzi nie szuka swych pupili w necie. Moje poszukiwania zakończyły by się na wywieszeniu ogłoszeń w okolicy i poszukiwanie w bazie nr czipów i w schroniskach.


Docha ale skoro pan na tyle jest świadomy że moze psa wystawić na aukcji za 1500 to z równym powodzeniem moze go w ten sposób szukać. No chyba ze go sam wyrzucił na tym dworcu bo kupca nie znalazł

Posted

Glutofia napisał(a):
Allu dziękuję!! jesteś niezastąpiona!!

Przybiegłam się pochwalić. Duże chude psisko złapało mnie za rękę i delikatnie pomemlało. Widziałam iskierke radości!! To zaczepka do zabawy, nieśmiała bardzo ale jak cieszy!!


NIezastąpiona to jesteś TY!!!

Posted

Glutofia napisał(a):
Docha ale skoro pan na tyle jest świadomy że moze psa wystawić na aukcji za 1500 to z równym powodzeniem moze go w ten sposób szukać. No chyba ze go sam wyrzucił na tym dworcu bo kupca nie znalazł

Moniko, ja chciałam zwrócić uwagę abyśmy nie wrzucali wszystkich do jednego wora. W sprawie Rewizora, tak jak piszesz chyba sytuacja się wyjaśniła.

Posted

Cioteczki, Rewizor i jego historia już na moim blogu :) Link do bloga - gdyby ktoś chcial zobaczyć - w moim podpisie. Bardzo chciałabym, żeby chociaż kilka dobrych serc przelało parę złociszy dla niego. Fundacja robi naprawdę wielką robotę. Jak zajrzałam dzisiaj na Waszą stronę i zobaczyłam, ile już dogów i dogopodobnych umieściłyście w nowych domach - a przecież strasznie trudno znaleźć dom dla takich olbrzymów - to jestem pod wielkim wrażeniem i pokłony aż do ziemi biję przed Wami. Ja przelałam dzisiaj skromne 50 złotych.

Posted

Glutofia napisał(a):
Allu dziękuję!! jesteś niezastąpiona!!

Przybiegłam się pochwalić. Duże chude psisko złapało mnie za rękę i delikatnie pomemlało. Widziałam iskierke radości!! To zaczepka do zabawy, nieśmiała bardzo ale jak cieszy!!



Super, ze się ciutkę wyluzował.

Posted

Dziś Rewizor wstał w zopełnie innym nastroju. Przyprowadziłam krety ze spaceru to przywitał je...machaniem ogonem! Chyba się przespał w nocy bo nie słyszałam żeby się kręcił po domu. Rano była kontrola instalacji wodnej to tylko szczekał na panów nie warczał. Szczekać może, wręcz powinien.
Rano przy misce warczał na Brygidę. Zabrał mu Łukasz miskę, wygonił z kuchni dał Brygidzie do jej miski, ona zjadła i wtedy zaprosił Rewizora i już nie było burczenia.
Jaki on dzisiaj fajny taki weselszy. Głowa poszła do góry nie chodzi już tak z opuszczoną i ogon też w normalnej pozycji.

Wczoraj byli znajomi i byli zdumieni że on w ogóle chodzi. Fakt dzień wcześniej wszystkie nogi mu drżały z wysiłku ale był to wynik raz niedożywienia dwa odwodnienia. Przestał już pić wodę co chwilę i już nie muszę chować miski żeby sobie krzywdy nie zrobił. Pije kiedy potrzebuje i tyle co normalny pies.
Rano zjadł gotowana pierś a teraz się położył.

na spacerze wycisnął jakieś szczątkowe ilości kupy ale już bez śluzu i tylko raz próbował a nie co parę kroków więc może i problemy z jelitami zaczynają przechodzić

Posted

Wstyd mi za Zagłębie :-(
Duży psiak wałęsa się w opłakanym stanie a ludzie udają że nie widzą:angryy:
Z forsą krucho ale jak ktoś będzie robił bazarek to służę fantami /sama nie zrobie bo jak to mówią "jestem pierwotniakiem technicznym";)/

Posted

Rany przestańcie! Normalna rzecz. Pies potrzebował pomocy to nie można było go tak zostawić. W fundacji mamy wiele innych psów i kotów konie i kozy, szacun dla tych którzy codziennie ogarniają ten zwierzyniec ja naprawdę ciągle się zastanawiam jak jeszcze dają radę. Pomagam na tyle ile mogę, czasem żałuję że nie mam klona. Może i lepiej..? :evil_lol:

Zagłębie jak Zagłębie. Są ludzie dobrzy i źli - jak wszędzie.

Posted

Łapię się na tym że słowa Maraka Twaina chodzą mi po głowie choć wcześniej ta myśl pisarza jakoś mi umknęła. Pracuję z ludźmi i pomagam im i coraz częściej bywa, że wolę ze swoimi psami pogadać albo pomóc jakiemuś zwierzakowi. Myślę czy ja mogę pomóc, nawet zasatanwiałam się nad wzięciem go, tylko boję się, bo mam swoje stadko też 4 i wiem jakie to koszty no i moje musza trochę zostawać same, a trudno przewidzieć reakcję 4 dorosłych psów, konieczne jest wtedy zapewnienie całodobowej opieki przez jakiś czas dopóki się stado nie ustawi. W dodatku mam Terierowatą znajdę która codzinnie musi z każdym zadrzeć. Haski go olewa, a dogi łapą do ziemi przyciskają aż się uspokoi, on się kiedyś doigra bo stratuje zwłaszcza do dużych psów. Własnie Tosiek (adoptowany dog spod Opola) zrbił przmeblowanie i przywlókł posłanie bliżej mnie, nie dawał mi pisać trącał rękę, odesłałam go na posłanie to przyszedł razem z nim. Niedawno skończył rok i 5 miesięcy.

Posted

Poczuł biedak, że mu się krzywda u Was nie stanie. Pomalutku do przodu :)

Zimą chłopak będzie musiał chodzić w ubranku :lol:

U mnie największe zwierzę to kot, który waży 7 kg. Jeden z psów lubi leżeć na biurku, obok klawiatury :evil_lol: Dog by się też zmieścił, bo biureczko ma ponad 2 metry długości ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...