Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. [quote name='Instant'][B]Twój tok rozumowania zakłada, że wszyscy hodowcy danej rasy mają ustaloną jedną cenę - ale tak nie jest.[/B] Wahania cenowe w przypadku szczeniaków występują między hodowlami a nawet między poszczególnymi miotami w jednej hodowli. I ktoś, kto nie jest w stanie wydać na szczeniaka, załóżmy, 5 tyś. złotych, będzie szukał hodowli (też z ZKwP), która te szczeniaki sprzedaje w granicach 2-2,5 tyś - a w wielu przypadkach jest w stanie taką znaleźć. Masz naprawdę bardzo ciekawy tok rozumowania :) (Posłużę się tu hiperbolą, w żadnym wypadku nikogo nie porównuję!) I według niego takie stwierdzenie jest prawdziwe -[B] "złodzieje byli od zawsze, no to ja nie rozumiem, dlaczego ludzie jeszcze na nich narzekają, przecież wiadomo, że są!". [/B] Obama zauważyła, że szczeniaki z dobrej hodowli (więc widełki cen to ile? 2,5-4 tyś. złotych?) są drogie w porównaniu do zarobków przeciętnego obywatela. Nie powiedziała, że dany obywatel nie może sobie oszczędzać na psa rok, podała prosty fakt: w niektórych wypadkach koszt szczeniaka to cała wypłata z miesiąca, dwóch czy trzech. [B]Tylko czy hodowcy tak bardzo windują ceny?[/B] Jasne, są i takie wypadki, nie będę zaprzeczać. Ale odchowanie miotu to nie jest bułka z masłem, pochłania czas, energię i... pieniądze. A z wielu stron dochodzą wieści o świetnych hodowcach, którzy mogliby być wzorem do naśladowania dla tych innych, którym bardziej zależy na tym, żeby pies miał kochający, mądry dom, niż na kilkuset złotych więcej za szczeniaka. Rozkładają na raty, przetrzymują szczeniaki dłużej, jeśli przyszły właściciel nie ma możliwości ich odebrania, służą radą, pomocą. Więc nie demonizujmy. Dla przeciętnego Kowalskiego pies z pseudo jest drogi.[/QUOTE] Wyobraź sobie, że zdaję sobie sprawę z przekroju cen rasowych szczeniaków, interesuję się tym nie od wczoraj :D i gdybym chciała peta, to naprawdę wiedziałabym, jak za niego nie przepłacić. Odnośnie tego wniosku ze złodziejem, to muszę przyznać, że to wciąż doskonały przykład :D bo tak, uważam,że głupia demagogia pt. "jak to nienawidzę złodziei" jest jałowa, tak samo jak to, że w autobusach latem śmierdzi, rowerzyści przeszkadzają na drodze,a szczeniaki z ZK są drogie. To coś na modłę "pogadam, jak nie mam o czym", można narzekać, ale w istocie rzeczy - ciężko to zmienić :) Poza tym, odnośnie windowania cen, to powtórzę po raz n-ty - podstawą jest research i jeżeli ktoś da się nabić w balona i kupi przeciętnego szczeniaka za 3-4tys., to wina nie tylko chciwego hodowcy, ale też człowieka z przeświadczeniem, że "za porządne trzeba zapłacić". I jak dla mnie,to wielu Kowalskich się właśnie na to nabiera. Że 'prawdziwe, to drogie'. Mój szacowny ojciec, kynologiczna wiedza żadna, rzucił cenę 3tys. jako tą, którą uznał za prawdopodobną za beagla-peta, który jest w rodzinie, "bo to myśliwski". Pies kosztował tysiaka. Ale ojciec wyznaje też zasadę "pies to musi zjeść", a co to oznacza, to widziałam po tym, jak mi spasł zwierzaka dając porcję co najmniej trzydniową jako obiad :) tak więc populistycznie pies rasowy = drogi. A to, co oznacza "drogi", zależy od zasobności portfela, choć myślę, że i cena 800zł podchodzi pod "drogi" w obliczu psów za przysłowiowe 'co łaska'. Znam poza tym wiele osób, dla których podejrzana jest cena np. 500zł za labradora. Tak po prostu - bo słyszeli, że niektóre kosztują np. 3 tysie. I mówię po raz kolejny o Kowalskich, którzy nie czują różnicy między szczeniakiem wystawowym, a petem. Wspomniany wyżej tata - i jestem tego pewna, a jest człowiekiem bardzo 'typowym' - nie kupiłby takiego psa z pseudo, bo byłby podejrzanie 'za tani'. Tylko dlatego, że słyszał, że są o wiele droższe. Wypośrodkowałby cenę - zupełnie jak rodzina od beagla. Trafił do nich pet, ale z rodowodem, choć byli w pseudo, ale szczeniaki kosztowały bodajże 3 stówki. Naprawdę sądzicie, że ktoś z ulicy kupuje szczeniaka za - powiedzmy - 3tys.zł, wiedząc, że będzie to kanapowiec?
  2. [quote name='Obama']INawiązując do obuwniczego przykładu,nie przymierzę butów do biegania za 800 zł aby napawać się tym jakie są doskonałe technologicznie, jeśli na buty mam przeznaczone maks 200zł.Po co się zadręczać? :) [/QUOTE] idąc tym rokiem rozumowania - ja nie oglądałabym rasowych szczeniąt, żeby się nie napawać, skoro wiem, że są cenowo poza moim zasięgiem - wybrałabym wówczas mieszańca 'w typie', np. ze schroniska, a idąc torem obuwniczym - buty 'w typie', np. z lumpa :) a,i jeszcze coś - dziwi mnie uwaga, że rodowodowe szczeniaki są "za drogie" - odkąd pamiętam, to takie psy zawsze były "drogie" i może ceny się wahają, ale to zawsze była to raczej pokaźna suma. a odnośnie Twojej - Obama - uwagi, że większość normalnych ludzi uważa, że płacenie tyle kasy za psa to absurd, to uważam, że jest wręcz odwrotnie - populistyczna opinia, jak dla mnie, brzmi właśnie tak, że "rasowy, to drogi". i jakkolwiek to jest durne i nie ma przełożenia w rzeczywistości (np. w pseudo), to wg. mnie w umyśle Kowalskiego jest właśnie zapis, że "na takiego to trzeba kasę wyłożyć". a to, co dla kogo znaczy duża suma, to już inna bajka. niektórym 400zł z pseudo może być absurdem, skoro można sobie wziąć szczeniaka z ulicy.
  3. [quote name='Obama']Ja się nie dziwię,że nabywców interesuje przede wszystkim cena. Nie dajmy się zwariować,ale większość hodowli za szczeniaka życzy sobie średnio równowartość jednej czy nawet dla niektórych dwóch wypłat.Cena jest nieproporocjonalna do zarobków, więc naturalnym jest,że przy planowaniu takiego wydatku trzeba inaczej gospodoarować rodzinnym budżetem. Uważam,że przesadą jest cena szczeniaków ...i oburzenie hodowców,że są tańsze alternatywy (pseudo).Większość normalnych ludzi nie widzi zasadności w płaceniu za psa takiej forsy.Ja zresztą też.[/QUOTE] wiesz, jak to jest - równie dobrze ktoś może powiedzieć, że po co komu buty za 400zł, skoro można kupić "takie same" za 40zł. lwia część przypadków to rzeczywiście przepłacanie za markę, ale w przypadku psów - wg. mnie najłatwiej to porównać do kupna butów specjalistycznych - albo kupisz porządne trekkingi za 500zł, ale masz pewność, że nie odpadną Ci nogi po dwóch dniach, albo 'trekkingi' z bazaru za 50zł, ale tutaj - pełna loteria. rasowy, drogi szczeniak to (przynajmniej w teorii) pewniak pod względem charakteru, wyglądu i tak dalej - jeśli jest równowartością miesięcznego budżetu (a mojego jest), to albo zbieram na niego odkładając przez rok, albo biorę ze schroniska - wtedy nie wiem, co mnie czeka, ale nie płacę "takiej forsy". to prosty mechanizm popytu i podaży, gdybym miała wziąć rasowego, to też bym za niego 'przepłaciła' w hodowli, zamiast udawać się do pseuducha i wywalić 600zł za mieszańca w typie, a dodatkowo wesprzeć ten parszywy biznes. ludzie nie rozumieją często, że 'nie przepłacając', wspierają szarą strefę - choć ja bym ją nazwała 'czarną dupą', bo tak widzę te wszystkie hodowle - masówki, bez poszanowania jakiejkolwiek zwierzęcej godności.
  4. apropos tematu wątku - mój dominant-agresor mnie codziennie zadziwia. właśnie wróciliśmy z długiego spaceru, na którym standardowa sytuacja - ktoś idzie z psami, mój drze ryj, ja kończę barować (mam wrażenie, że mu to zwisa, że zamykam bar :shake:), wyrywa mi rękę, ja go wlokę na siłę - kabaret. facet mi się wyłania z drugiej strony, wyraźnie do nas idzie - Patryk szaleje, u faceta sznaucerka olbrzymka też szczeka, tragedia. no i co? oczywiście facet podchodzi bliżej "się przywitać", ja już zrezygnowałam z odganiania, niech się dzieje wola nieba :cool3: i co się stąło? Patryk przestał drzeć mordę i wyrywać się, jak tylko pozwoliłam mu się zbliżyć - nie skończyło się agresją, tylko na początku trochę suczkę przeganiał szczekaniem, ale suka pozytywna i wesoła - spuściliśmy ze smyczy i biegały po łące w najlepsze:roll: teraz zaczynam się wahać, czy aby na pewno każde szczekanie mojego psa w stronę innego to chęć zamordowania, czy może jednak on TAK BARDZO CHCE pobyć z innymi? ale w takim razie, skąd wbijanie kłów w kark innym psom - ot, tak, mimo, że podszedł do nich grzecznie? bo czasami nie szczeka, tylko wyrywa mi rękę, często się godziłam na to, żeby podszedł - a wtedy wąch, wąch i KŁAP zębami, drugi pies szaleje - makabra.
  5. widzicie, z tym planowaniem to nie jest więc jakaś tragedia, bo chyba logiczne, że lepiej wziąć szczena kiedy ma się wolne, żeby z nim pobyć, popracować, itd. jestem hipokrytką :D bo sama wzięłam psa miesiąc przed obroną, w trakcie sesji i różnego rodzaju wyjazdów :cool3: ale to dobrze, bo się szybko zaklimatyzował i przyzwyczaił do skrajnych warunków typu "pomieszkaj u cioci 2 dni" albo "jedź ze mną samochodem 6 godzin" :)
  6. ja mam np. jeszcze tak, że jak idę z Patrykiem po suchej, wysokiej trawie, i na coś nadepnę, albo nieraz nawet on sam, to też podskakuje i się rozgląda, a nie jest specjalnie lękliwym psem. lasy i łąki to kopalnie strasznych rzeczy :)
  7. pewnie,że niszczenie. lepiej niech nie biega wcale i siedzi w mieszkaniu :cool3:
  8. mój pies podrywa się i rozgląda, jak puści bąka :roflt:
  9. ja czekam na zdjęcie Yody na tych poduchach :D
  10. inna sprawa, że części osób może wydawać się, że sam fakt telefonu do PRAWDZIWEJ hodowli (zrzeszonej w ZK) automatycznie załatwia sprawę 'pobocznych' ;) cech jak eksterier, badania, itd. - stawiają to za pewnik, więc dopytują o kolor. tak to widzę. no, jest jeszcze wersja optymistyczna, tj. że chętny na szczeniaka zna hodowlę, sam sobie sprawdził, po jakich rodzicach są szczeniory, czytał o hodowli i wie, że mają dobre pieski więc wybiera sobie tylko maść, bo to jedyna 'niedogadana' w sprawie :)
  11. darunia, nienawidzę Cię :shake: zobacz, która godzina - tyle właśnie czasu zajęło mi przewalenie całego Twojego wątku i psiej historii, ale nie mogłam sobie odpuścić :evil_lol: żartuję oczywiście - super masz te psiaki, pochłonęłam ich życiorys jak całkiem niezłą biografię ;) jak z dominantem Shiro? dalej morduje co widzi? ja mam podobny problem, tylko mój waży 15 kilo i nie jest astem :D
  12. Twój Teemo jest po prostu z kosmosu :D (przejrzałam galerię) śliczności :loveu:
  13. mnie przeraża te stwierdzenie "były 3 mioty, zaraz będzie następny" :shake: a jako doraźne remedium widzę skarbówkę - oni akurat najszybciej się zajmą :cool3: nic jej pewnie nie udowodnią, ale się może przestraszy i kolejny rozpłód w celach zarobkowych rozważy 2x.
  14. a mi się marzył błękitny/merle/red nose ast, a mam niby-sznupa w stu kolorach, który z astem ma wspólny wyłącznie fakt posiadania ogona :diabloti:
  15. miej na uwadze, że psy słyszą lepiej, niż my - mój Patryk jak się kręci po domu i gapi się przestraszony w okno, a jest deszczowo, to wiem, że usłyszał już grzmot,bo idzie burza, a my usłyszymy dopiero następny - jak walnie bliżej. może rudzielec dosłyszał jakiś huk, jakiegoś zwierza leśnego? u nas atak paniki był właśnie na spacerze, kiedy leciutko grzmiało nad miastem, pies wyraźnie słyszał to lepiej i ciągnął przerażony w stronę klatki. ewentualnie widzi duchy :diabloti:
  16. mój pies też sygnalizuje piszczeniem, że coś nie gra - musisz poczekać, poobserwować sukę, a zrozumiesz, co oznacza piszczenie. mój pies, jeśli piszczy i się kręci niespokojnie po kątach - chce kupę jeśli piszczy i gapi mi się w oczy, a przy tym machnie ogonem albo warknie podenerwowany, to zaprasza do zabawy, pokazuje, że mu się piekielnie nudzi. jeżeli zaś piszczy u siebie na posłaniu, odesłany za karę, to to najzwyklejsze w świecie proszenie o przebaczenie i dyspensę na wyjście z kąta :D autorko, po tygodniu nie puszczałabym jeszcze psa bez smyczy na Twoim miejscu, szczególnie, że suka jest nieodwoływalna (albo Cię ignoruje, albo naprawdę ma problem z uszami). daj jej czas, to starsza suka, nowe warunki, przyzwyczai się :)
  17. Kubuś szybko dojdzie do siebie, bo młody, to pewnie w kochającym domu zapomni, co go spotkało. Gorzej, że patole ściągną sobie nową żywą zabawkę, coś mi się wydaje, że tak to się skończy :shake: widziałyście film "Trzynastka"? dokument o popegieerowskiej wsi i rodzinie, w której tak się właśnie zabawiają kotami, z nudów. problem polega na tym, że kurator ma wiele innych rzeczy do ogarnięcia w takiej rodzinie, a fakt, że np. pojawiło się kolejne zwierzę, będzie na szarym końcu wykrytych nieprawidłowości. ktoś zna tę rodzinę, żeby ktoś mógł przez jakiś czas przyfilować, czy się nie znalazła nowa, chodząca zabawka?
  18. spoko spoko, panujemy nad sytuacją :cool3: królewicz dostaje mniej, a do saszetki wędrują jego suche chrupki, bo mu to z grubsza obojętne, czym zostanie nagrodzony :D dziś uznał, że zbudzi mamusię po 6 rano (gdzie zazwyczaj wytacza się z posłania o 12-tej, bo ja siedzę bardzo długo w nocy a on ze mną, toteż odsypia), więc myślałam, że chce kupę/siku, bo piszczał jak nawiedzony. okazało się, że królewicz zdecydował się zacząć po prostu wcześniej dzień :p a jeszcze mi rozbebeszył śmietnik w nocy, więc dziś ma przekichane :D
  19. mój z kolei żre WSZYSTKO, prócz środka z sałaty lodowej, tego kaczana :D były przymiarki, ale olał, a chciałam dać do pochrupania. a poza tym warzywa wszelkiej maści surowe/gotowane, mięso - hoho, dupka od chleba też super, za wygryzienie łupiny arbuza dałby się pokroić, owoce jak widzi w swoim kierunku, to drżą mu tylne nóżki z radości :D i ogólnie jest łasy na cokolwiek. Maron86, przynajmniej pies tani w utrzymaniu :evil_lol: żartuję oczywiście! ;) wszystko z nim w porządku od strony zdrowotnej? to po prostu taki jego urok?
  20. [quote name='klaki91']Ja na początku mojej pchałam w mordę dzienną porcję żarcia (ona suche dostaje), potem przeskoczyłam na zwykłe parówki pokrojone w cienkie plasterki :) już dawno przestałam kupować jakiekolwiek przysmaki z przeznaczeniem na spacery, mam wrażenie że kase sie niepotrzebnie traci, parówki wychodzą taniej :) ale może to moje poznańsko-studenckie podejście wychodzi :evil_lol: Barowanie przynosi efekty, u mnie było pierwsze widać tak po tygodniu stosowania na każdym spacerze ;)[/QUOTE] ja mam 2kg smakołyków Boscha za 20zł z allegro, jeszcze jakieś inne przysmaki za friko do czegoś tam dostałam, więc cenowo to nie wychodzi taka tragedia, tylko gorzej, że to są dość pokaźne smaki, np. paszteciki, albo kostki, więc bonusowo się nażera jak nie wiem co :P może faktycznie zainwestuję w parówy następnym razem, ale on miewa różne gastro-problemy po 'ludzkim' żarciu, po szynce ma sraczkę każdorazowo, jak komuś 'spadnie' plasterek, nawet ostatnio po wątróbce z ryżem i marchewką miał armagedon :shake: no ale zobaczymy :D
  21. małe efekty, bo na yorka i jamnika wyskoczył tak samo nienawistnie, jak zawsze :shake: no ale jamnik darł ryja przez całą ulicę i na dodatek był na flexi, które babka skróciła, jak już podbiegł dość blisko, więc się Patrykowi nie dziwię. bardziej przeraża mnie to, że zeżarł całą saszetkę smakołyków, na spółę z tą beczką - ON-ką, jak tak będę musiała go karmić, to się spasie jak prosiak :evil_lol: chyba wynajdę coś bardziej ekonomicznego i mniej pasącego, miałam takie przysmaczki-mini, dla yorków, specjalnie do długiego szkolenia np. klikerem, ale szybko się skleił, że za taką pierdółkę nie warto się wysilać :diabloti:
  22. evel kochana :loveu: dzięki za barowanie! dziś mamy pierwszy sukces i to taki, jakiego się nie spodziewałam. w końcu udało się dziś barować w odpowiednim momencie i przy przechodzącym spanielu nie musiałam zamykać baru :D mój pies tylko odwrócił łeb i burknął i dalej wyżerał mi smaki z ręki. a potem sensacja, lezie baba z zapasioną, rudą, beczkowatą ON-ką, oczywiście bez smyczy, więc ja baruję psa i jednocześnie drę się, żeby ją zapięła, pada standardowe "ona się tylko przywita", u mnie agresor, ale nie panikuję, żeby pies się nie zdenerwował i żeby wszystkiego nie zepsuć. suka się zbliża z ogonem, u mnie najczarniejsza wizja, bo podchodzi do Patryka od tyłu, ten wstał, kazałam usiąść i...ON-ka usiadła obok. i oba gapią się na ręce. musiałam dokarmić jedno i drugie :D ale byłam w szoku, bo Patryk na nią nie zareagował WCALE, dopiero później się obwąchały, nawet machał ogonem - cud nad Wisłą, panie i panowie, pies jest REFORMOWALNY! nie muszę go oddawać do cyrku! Pominę, że właścicielka - chałupniczy kynolog :shake: 'tłumaczyła mi', że powinnam dać się psom przywitać, że suka nie ma złych zamiarów, no ale jak tu jej miałam opowiadać o agresywnym psie, jak przytulały się do siebie w najlepsze:D potem co prawda oszczekał yorka i jamnika, więc bar zamknięty, ale z tą suką to prawdziwy przełom!
  23. ja musiałam powalczyć ze sobą, bo z jednej strony tyle ładnych szczeniaków "w typie" do wzięcia, kasę na rasowego też bym odłożyła, od zawsze chciałam asta/stafforda, fajnie hodować od małego, ale wygrała empatia i wybrałam byle co z boksu :evil_lol: wyrzucałam sobie tylko kilka razy, na początku, ale to wynikało z mojego błędnego nastawienia i braku doświadczenia, teraz bym tego "byle czego" nie wymieniła na nic w świecie, bo jest cudny, tylko troszkę go trzeba wychować :razz:
  24. tę sunię sąsiadki widziałam dwa razy i nie wyglądała jakoś na specjalnie nieszczęśliwą, w domu ma kota i małe dziecko do towarzystwa, no ale litości - czyżby cziłka była w stanie przeistoczyć się w kota i nie mieć potrzeby wychodzenia na zewnątrz? nie wiem jak z nimi jest, wiem, że york to terrier i dla takiego psa to krzywda, a może jednak są cziłki, którym taki żywot odpowiada? :razz:
  25. a moja loteria ze schroniska się nie nadaje ani do sportu, ani na wystawy :D ale za to ładnie aportuje :D
×
×
  • Create New...