-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pani Profesor
-
to mój najwyraźniej powinien mieć jajka :roll: a nie ma :roll: będę się przyglądać, może odrosną :diabloti:
- 68 replies
-
i jeszcze jakaś szajska fotka z aparatu z epoki kamienia łupanego, ale przynajmniej widać, dlaczego nie można sznupa golić na łyso :diabloti: to jest mina pt. "no daj co tam masz, patrz jaki jestem biedny" :D [IMG]http://images65.fotosik.pl/195/a3a936364610206agen.jpg[/IMG] "patrz, sterczę. no wpuść." [IMG]http://images63.fotosik.pl/195/726fcf344537b702gen.jpg[/IMG]
-
[quote name='klaki91']Nie spychaj go na siłę bo sama widzisz że się stawia ;) najlepiej następnym razem "zmuś" go do zejścia jakimś smakołykiem, kiełbachą czy czymś tam. I tłucz komendę "na miejsce" i do tego komendę "złaź"/"zejdź"/wynocha"- czy jak tam sobie chcesz to ją nazwij :) I nie pozwalaj mu w ogole włazic na łóżko, chyba że w nagrodę za komendę, ale musi umieć też na Twoje żądanie podnieśc swój szacowny tyłek i zleźć. Najlepiej ćwicz na smakołyki póki co ;) Jeśli musisz z jakiegoś powodu go zostawic samego w pokoju to ja osobiście bym jednak go wiązała np. na czas wyjścia do łazienki żeby się nie wtrynił na łóżko bez zgody. I pamiętaj- bez spiny i nerwów, to jest do wypracowania :) masz po prostu psa który każde Twoje ustępstwo wykorzystuje- dajesz palec to bierze od razu całą rekę. Wprowadź mu wojskowy dryl na chacie i na spacerach, tłucz komendy kiedy się tylko da. Wprowadź zasadę, że nie ma niczego za darmo i nawet zwykłe wejście do innego pokoju poprzedzaj komendą, którą musi wykonać bo inaczej może zapomnieć o przekroczeniu progu. Musisz mu dobitnie pokazać, że nie ma kozaczenia i pokazywania rogów bo wszystko odbywa się na Twoich zasadach. Nie stosuj siłowych rozwiązań, nie ma sensu, to akurat typowa pokazówka w wykonaniu psa, lepiej podziałać dobrym żarciem niż darciem się na niego, tupaniem czy stosowaniem przymusu fizycznego :)[/QUOTE] kochana, na smaki próbowałam w pierwszej kolejności :roll: żeby wszystko załatwić po dobroci, ale z tą gnidą można się pochlastać, bo on w ten sposób wyłudza kolejne, na zasadzie "patrz, wlazłem, daj coś, to zejdę" :roll: oczadział chłop - nie rozumie komendy "do siebie" :crazyeye: ale już chyba doszłam, z czym to jest związane - nie mam jego wyrka, tylko prowizoryczny kocyk pod biurkiem, mimo tego, że ostatnio stało tam wyrko, to chyba nie kojarzy, że to jego miejsce, te właśnie "do siebie" :roll: sprawdziłam przed chwilą na wędlinie, za którą tańczy jak baletnica i zrobi WSZYSTKO - kazałam mu iść do siebie i wskakiwał na łóżko w oczekiwaniu na nagrodę, więc chyba strzeliłam sobie w stopę :D komenda "do siebie" widocznie oznacza "na miejsce w którym zazwyczaj śpisz", tak jak myślałam. zaczęłam więc wojnę pozycyjną - mam w ręku szynkę i mu rzucam po mikro kawałeczku, jak odejdzie na ten diabelski kocyk :diabloti: dzięki za rady! [quote name='Joanna-F']O, fajnie że macie własną galerię ;) Zawsze jak czytam o Patryku, to mi się śmiać chce z jego poczynań (no, może nie to włażenie na łóżko). [B]Mogę spytać czy zajmujesz się zawodowo pisaniem?[/B] :p Myślę, że wielu osobom czyta się świetnie Twoje posty ;)[/QUOTE] strzał w dziesiątkę ;) i witam w galerii!
-
ciooooooootki :roll: co ja dziś miałam w nocy,to moje... dajcie solucję na szybko. jestem w domu rodzinnym, pies śpi u mnie w pokoju (wymogi 'techniczne' :cool3:), pozwalałam mu czasem spać ze mną w łóżku, ale nie ładował się bez zaproszenia. od trzech dni mam z nim wojnę pozycyjną o to wyro, wpierdziela się non stop i... ogłuchł na komendę "do siebie" :shake: po prostu nie widziałam czegoś takiego, jakby zapomniał nagle jak idzie "siad" :placz: wygląda to tak - idę się np. wykąpać, wracam - pies w łóżku. chcę go zwalić/przesunąć, bo dla mnie nie zostawia już miejsca :roll: a on co? warczy. (nie lubi podnoszenia, zawsze burczy, ale to nie to samo) spycham go na chama, ręką, nogą (bo "zejdź" i "już do siebie", nawet stanowcze i głośne - NIE DZIAŁA!), to pokazuje zęby :roll: dziewczyny, musiałam pchać go wczoraj przez poduszkę...:oops: to jakaś abstrakcja, nie dał mi zasnąć calutką noc. odgoniłam go w końcu na posłanie, przychodził co godzinę - i teoretycznie by mi to nie przeszkadzało, bo czasem fajnie się z nim śpi, ale chodzi o zasadę - nie schodzi na komendę, więc dostał zakaz łóżka. no i co? od 1 w nocy do 8, co godzinę, miałam serenadę i wpychanie się na chama, zganiałam go "do siebie", a on patrząc mi w oczy wspinał się na łóżko. wiecie co zrobiłam? zapięłam go na smycz na noc...:oops::placz: miał w ciul miejsca, żeby się obrócić, nie było to niewygodne, no ale litości... uwiązywanie psa w domu na noc... dajcie mi jakąś radę, zanim coś spartolę jeszcze gorzej, bo szkoleniowiec i październik jeszcze za jakiś czas.. dodam, że był posłuszny przy "do siebie", jak tupnęłam nogą, albo zamachnęłam się ręką, to kulił ogon i uciekał. do wczoraj :roll: teraz patrzy mi w oczy i wpycha się na łóżko - zero respektu. ps. nie mam tutaj opcji na klatkę kennelową, jestem tutaj jeszcze tylko 5 dni, więc to raczej kwestia doraźnej pomocy, żeby całkiem nie położył na mnie lachy :roll: w moim i TŻ-ta mieszkaniu nie ma tego problemu,bo ma posłanie w salonie i nawet nie wchodzi do naszej sypialni. dodam jeszcze tylko, że ćwiczyłam z nim dziś cały ranek komendy za smaczki, robi wszystko elegancko, nawet bez smaczka niektóre ulubione, więc nie ma opcji, że nagle mnie olał całkowicie. żadna przemoc nie wchodzi w grę, bo on przy próbie złapania go za skórę gryzie bez ostrzeżenia - czasem lżej, czasem mocniej. i tylko mnie :roll: TŻ może nim miotnąć na posłanie bez problemu. HELP
-
oui, sarenka, na spółę z wilczurem i lessi, funkcjonuje nadal i ma się dobrze :cool3:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
u mnie "tśśśśś" działa identycznie jak "spoookóóóój...", czyli darcie mordy jeszcze głośniej. jak zaczyna burczeć, bo słyszy psie szczekanie z ulicy, a ja mu zrobię "tśśś", to mam pewność, że się w tym momencie rozszczeka. taki zapalnik. -
[quote name='klaki91']Moja po sterylce miała taki ciąg do wszystkiego co względnie jadalne, że myślałam że się popłaczę jak po raz kolejny mając mnie głęboko w d. latała z nosem przy ziemi wyszukując czegoś do jedzenia. Ponoć dla alergików najlepsza jagnięcina.[/QUOTE] jeszcze nie wiem, czy jest alergikiem, czy to jakaś łuszczyca/łupież. wet oceni, wtedy zmienię karmę. Patryka nie znałam przed kastracją, ale należy raczej do tych żebraczych psów, którym wypadają oczy, jak ktoś coś je. labrador TŻ-ta też 'patrzy', ale to jest raczej takie "o, co tam masz? może coś też dla mnie?", a mój pies ma minę pt. "jestem wygłodzony, słabnę, błagam, daj mi coś" i jest to - nie ukrywam - uciążliwe :D AAAALE nikt NIGDY nie daje nic psu ze stołu, ewentualnie jeśli coś zostanie, to po skończonym posiłku i odczekaniu chwili, żeby nie kojarzył, że jak ja jem, to on też coś dostanie. tym bardziej, że ludzkie żarcie średnio mu służy, ale jakaś żyła z mięcha nie zaszkodzi od czasu do czasu. dziś wyjęczał kanapę :roll: ale to tylko przez moje lenistwo :D bo leje deszcz, a on jak ma dyspensę na kanapę/łóżko, to przesypia cały dzień i nie jojczy, że chce na piłkę:D swoją drogą, Wasze psy to też księżniczki? bo Patryk bardzo chętnie wchodzi np. do jeziora, a potem biega po błocie, ale na spacerach omija kałuże a od dwóch dni zapiera się jak osioł pod klatką, bo leje jak z cebra:D w nocy wysikał się 10cm obok schodów od klatki i wbiegł na górę :D
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='sleepingbyday'] pani profesor - bo generalnie psy znoszą od ludzi mega dużo, mega niegrzecznych w ich mniemaniu zachowań. albo głupich. psy sa raczej przystosowujące sie i dużo łapią. np nie rzucają sie na nas hurtowo, jak się uśmiechamy,a przeciez to warczenie i podnoszenie fafli w ich mniemaniu, nie? a jednak kapują, że u tego gatunku to calkiem odwrotne znaczenie ma ;-).[/QUOTE] jak to, przecież domorośli szkoleniowcy uczą, że jak chce się uspokoić psa, to trzeba na niego warczeć i wtedy przestanie dominować :diabloti: [quote name='omry']Ten pies jej się w nic nie wgryzł, tylko właśnie ostrzegł, że przekroczyła granicę. Kto normalny obcemu psu podkłada twarz pod pysk? :lol:[/QUOTE] no, może przesadziłam, ale ugryźć - ugryzł, tzn. wiem, że mógł zrobić to mocniej, ale takie kłapnięcie pewnie zaszkodziło kobicie tak czy owak. -
Yoda "zaprojektował" sobie swój własny dom u Pana Jacka:)
Pani Profesor replied to asiuniab's topic in Już w nowym domu
Gdzie jest mój Yodzinek na podusi? Życzę sobie nowych zdjęć, bo te z uśmiechem już wyoglądałam tysiąc razy :D -
a mój pies to loteria - czasem ma tak, że w ciągu jednego dnia zaliczy mega długi spacer, ganianie za piłką, a potem jeszcze najazd znajomych i znowu ganianie, męczenie, bieganie z drugą suką, ale to czysty przypadek, czy akurat ma 'dzień mendy' i będzie na maxa pobudzony darł ryja na co popadnie, a są dni, że prześpi 20 godzin na dobę, a ruch ogranicza się do 3 spacerów na siku i wtedy po prostu wala się z kąta w kąt ospały. mam wrażenie, że się dostosowuje :D
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
ja wedle tego,o czym piszecie, powinnam była nie przeżyć dzieciństwa :diabloti: każdy podwórkowy burek był wytargany, wynoszony i wycałowany, ale z perspektywy czasu wiem, że warto było słuchać mamy :diabloti: bo mogło się nieraz źle skończyć. najgorzej skończyło się, gdy przywlokłam na sobie pchły do domu :multi: ale z nachylaniem się to rzeczywiście jest niebezpieczna sprawa. widzieliście fragment programu, bodajże z USA, gdzie prezenterka zaprosiła faceta z bodajże dogiem argentyńskim (chyba w ramach 'ocieplania wizerunku') i babeczka miziała psa po łbie nachylając się nad nim, na co on wgryzł jej się w twarz bez ostrzeżenia? :shake: jest na yt, zaraz poszukam edit - o, tutaj [url]https://www.youtube.com/watch?v=YnyCyuPSbDs[/url] i to jednak byli policjanci :) -
po pasztetowej zasrałby całe mieszkanie :D słabo toleruje 'sztuczne i ludzkie żarcie', nawet moja kochana mama podetkała mu mielonego (bez mojej wiedzy :diabloti:) to była tragedia. obecnie jestem na etapie kombinowania z karmą, bo zeżarł prawie 15kg brita light jako kastrat (weterynarz w schronisku mówiła, że tak będzie najlepiej, bo się nie spasie), ale kiedy karmiłam go wg. dawkowania, to się słaniał :shake: i wyjadał rzeczy absolutnie niejadalne, więc dostaje 2x tyle, niż powinien, a nadal jest chudziutki (teraz bez futra to widać). teraz przejdziemy na jakąś bardziej odżywczą karmę, bo na gotowanym tył piękniutko, zaokrąglił się, futerko odrosło, ale co z tego, jeśli co pare dni miał biegunkę i to znienacka :shake: a testowałam i wołowinę, i kurę, i indyka, nawet niepolecaną wieprzowinę. spróbuję z bardziej energetyczną suchą karmą, choć w zimie nie mam pojecia, kto ma zamiar z nim biegać :diabloti: aha, pasozytów żadnych nie stwierdzono, ale idę go odrobaczyć jeszcze raz na dniach i zbadać pod kątem łuszczycy :roll: bo coś nieciekawego zrobiło mu się ze skórą, ale może to alergia. obecnie jojczy pod kanapą, żeby go wpuścić :diabloti: ale ma karę za darcie mordy pod drzwiami, więc się sobie najęczy :D
-
właśnie menda :roll: obecnie żałuję, że mu poluzowałam i pozwoliłam pospać ze mną kilka razy w domu rodzinnym, bo właśnie mi jojczy, że chce na kanapę... że chce na ręce w autobusie... że w pociągu na kolanka... a jak już się zgodzę i wlezie, a mi się zrobi niewygodnie i próbuję go przesunąć/usadowić, to mnie gryzie w rękę :loveu: oczywiście nie mocno, to ledwie kłapnięcie (w zabawie gryzie mocniej), ale sam fakt, że drze na mnie mordę/warczy i szczypie - tragedia :shake: motyleqq, guzik tam nie postępy :D tzn. barowanie trochę pomaga, ale jednak decyzja o szkoleniowcu podjęta na październik, bo wrzesień był/nadal jest w rozjazdach. czasami mam ochotę go zamordować :shake: np. teraz leży na posłaniu i jęczy, piszczy, wymusza, żebym do niego zeszła/pogłaskała/wzięła do łóżka, no po prostu apokalipsa. a jak już wezmę,to wtedy 'WAL SIĘ MAMUSIU, ugryzę cię w rękę, bo jakim prawem przesuwasz moje dupsko o centymetr' :razz: nie no, ogólnie są lepsze i gorsze dni, dziś jest gorszy :roll: pies chwilami mnie w ogóle nie słucha, są dni, że jest obrażony na cały świat albo wredny bez przyczyny, a czasem jest cudowny, miły i do rany przyłóż... dopóki ktoś nie dotknie go pod paszkami :diabloti:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='zmierzchnica']Ja jechałam ostatnio TLKą 6 i 5 godzin z moimi dwoma średniej wielkości psami. Tam są wagony z przedziałami, w przedziale mieści się 6 osób. Jechałam z moim TZem. Raz fajnie się udało - zajęliśmy miejsce przy oknie, ja po jednej stronie, on po drugiej, między nogami rozłożyliśmy kocyk i psy się tam położyły :) Potem ludzie się dosiadali, ale nie było problemu. Psy nie miały kagańców na pysku, żaden z 4 konduktorów się nie czepił. Jakby ktoś poprosił to pewnie bym polemizowała, bo jednak kaganiec przez tyle godzin dla leżącego i śpiącego psa to mała wygoda... Tylko moje psy nie wąchają ludzi, nie wstają, nie łaszą się, nie jęczą. Były wybiegane, więc spały ;) W drodze powrotnej też tak robiliśmy, tylko akurat siedzieliśmy nie przy ścianie, tylko w środku, między ludźmi. To jest mniej wygodne, bo jak ktoś chciał do łazienki, to musiał łazić nad psami... Ale nie było z tym problemu ;) Wiecie, to pewnie niepopularne, co powiem, ale ja nie pytałam współpasażerów o zdjęcie kagańca. Jeśli dasz komuś możliwość wyboru, to część osób zaraz sobie przypomni czy uświadomi, że pies POWINIEN mieć kaganiec. Dużo osób przepisów nie zna i tego nawet nie wie ;) A jeśli mój pies leży i śpi pod nogami to nie widzę powodu, by komuś mógł przeszkadzać brak kagańca. Po przesiadce do regio miałam taką sytuację, że weszłam z psami i babka zaczęła wrzeszczeć... "Zwierzyna jedzie! Spójrzcie, zwierzyna jedzie! Kundle lepiej niż ludzie się mają!". Zapytałam się, czy ma jakiś problem. Odpowiedziała: "Tak! Nie lubię psów! Nie życzę sobie!". Mówię, że za ich bilet zapłaciłam i mnie nie obchodzi, że ona sobie nie życzy i usiadłam. Cośtam do swojego faceta marudziła, ale zauważyłam, że coś z nią jest nie tak... Mieliśmy czwórkę wolną, potem dosiadły się dwie dziewczyny, psy pod naszymi nogami. Całą podróż leżały, więc wrzeszcząca kobieta nawet ich nie widziała. Kątem oka zauważyłam, że wyciąga kisiel w proszku, wsypuje do słoika i wylizuje... :diabloti: o i ciągle na cały głos strofowała swojego partnera, wrzeszczała na niego, miała pretensje o jakieś głupoty - a jak widziała, że ktoś na nią patrzy to jeszcze głośniej :diabloti: Gwiazda ekranu :p Gdyby ta kobita wiedziała, że pies musi mieć kaganiec, miałabym przekichane, bo dla samej chęci przywalenia mi, wymagałaby, żeby moje miały. Wolałam więc nie pytać, czy komuś nie przeszkadza jego brak :eviltong: PS. TLKi są tak zapchane, że ja bym nie ryzykowała brania dużej klatki dla psa.. I tak zwykle jest problem, żeby się przecisnąć z dużym plecakiem i psami :roll: Czasem ktoś idzie korytarzem w jedną stronę z walizką, ja w drugą z psem i plecakiem... I koniec. Nie da się minąć w korytarzu. Nie ma szans po prostu, to jest fizycznie niemożliwe :diabloti: Trzeba zrobić odwrót, ale za mną masa ludzi chce iść tą samą stronę... Aż mi skóra cierpnie jak o tym myślę :eviltong:[/QUOTE] uwzględniając powody, o których piszesz, właśnie dlatego teraz wybraliśmy wagon bezprzedziałowy,z prostego powodu - nikt mnie stamtąd nie wywali. bałam się, że psu może odbić, więc nie wyobrażam sobie 8 osób w zasranym TLK a do tego mój pies :shake: , z resztą nie było miejsca od okna, więc...kicha, poza tym z przedziału konduktor może przesadzić "gdzie indziej", jeżeli współpasażerom przeszkadza pies. odnośnie kagańca zrobiłam dokładnie to samo, co Ty :diabloti: dopiero jakby ktoś zwrócił uwagę, to ok, jednak sama nie miałam zamiaru pytać ludzi wokół w bezprzedziałowym, bo nigdy nie wiesz, kogo spytasz :Poland: jako ciekawostkę dodam, że wzięliśmy bezprzedziałowy ze względu na - minimalne, ale jednak - ryzyko spotkania innego psa w przedziale (apokalipsa) i jak na złość, do bezprzedziałowego wsiadł facet z goldenką, a siedzenia miał OBOK NAS :diabloti: jak jeżdżę pociągami non stop co najmniej 5 lat, to widziałam psa z 3 razy...ale na szczęście sunia olała Patryka i poszła w kimono, a on po dwuminutowym ujadaniu też ją olał... -
ja też od zawsze marzę o aście :roll: ale to chyba nie w tym życiu :diabloti: chociaż jak się ustabilizuję, to pewnie i tak przygarnę jakąś suczynkę...
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Majkowska']Dziś miałam śmieszną sytuację i nie wiem jak to ziterpretować..... Spotkałam na łące kobietę z dwoma małymi pieskami. Gdy mój się z nimi witał postanowiłam go puścić ( pani zresztą też spuściła swoje psy ze smyczy i powiedziala że chce żeby się oswajały bo są bojaźliwe) bo pieski wyglądały na mlode i fajne. Gdy spuszczałam powiedzialam mu coś w stylu " tylko baw się ładnie", ale piesek się przestraszył i zaczął z piskiem uciekać,a mój za nim radośnie gonić:roll:. Złapałam go na smycz, wołając wcześniej "Waldek, stój, nie wolno". A pani mi na to " do psa trzeba mówić jak do psa, a nie jak do człowieka, bo to pies, a nie...." Zdębiałam, ale nie odpowiedziałam nic. Na to pani wskazała na swojego pieska palcem, wydając krótkie fuknięcia "pssssszzzzz" i powiedziała " nie wolno"... ( chyba się Cesara Milana naoglądała....). Całą drogę zastanawiałam o co jej mogło chodzić. Czy o to ze użyłam wobec mojego psa zdań pełnych a nie krótkiej komendy czy może chodzilo o jego imię...??[/QUOTE] hahahaha, te "pszszszszsz" domorosłych zaklinaczy widziałam na żywo nieraz :D jak taki ceasaromaniak syczał na psy ujadające zza płotu,o dziwo :crazyeye: nigdy nie milkły! :diabloti: ja do Patryka też paplam całymi zdaniami, czasem jest zabawa niezła, jak przyjdzie i się gapi, a ja paplam, paplam, na co pies kręci głową co jakiś czas, kiedy wyłapie słowo, które zna :D typu "pójdziemy". podobno do psa trzeba mówić krótko i zrozumiale, ale mój nie reaguje np. na krótkie "spacerek", a jak mu powiem "Patryyyk, a wiesz gdzie pójdziemy?" to jest euforia od razu. tak samo z żarciem - jak powiem "jedzonko", to tylko przekręci łeb, a jak dostanie wiąchę "Patryk, a chcesz jedzonko?" to euforia z marszu. może chodzi o intonację, bo zawsze nakręcam go na wszystko maksymalnie, coby potem wykorzystać na spacerze ;) -
niekoniecznie!l lab TŻ-ta jest wybitnie zabawowy i świrnięty, typowy durnowaty lab, a nie zawsze pozostaje bierny po 'dąsach' mojego pieska. raz dał mu w łeb porządnie, to się Patryk na chwilę uspokoił, a lab dodatkowo się czasem boi, jak mój zacznie serenadę nienawiści :cool3:
- 68 replies
-
[quote name='Robokalipsa'] Najgorzej jest jak wychodzę z klatki i spotkam się z innym psem na schodach lub w drzwiach często wtedy nie mam czasu na reakcję ze smakiem... No nic uczymy się od dzisiaj na każdym spacerze ,bez wyjątku.[/QUOTE] o, to też mój problem - walczę z moim agresorem od paru miesięcy i jak już są małe efekty, to mi psują yorki z klatki, które wybiegają znienacka, jak wchodzę z psem do domu... albo inne małe burki wyskakujące znikąd, ostatnio bezpański pinczer mi zepsuł cały spacer, bo pies już względnie ułożony, nagradzany za olewkę, a ten wyskoczył z ujadaniem i koniec, mój uwieszony na obroży, ledwo oddycha, ale drze mordę w najlepsze... a powiedz mi, ta "świetna zabawa" ma symptomy agresji? tj. że suka jak dopadnie psa, to go gania na zasadzie 'chodź, gnoju, poganiamy się, no dawaj', czy to raczej przepłoszenie zwierzyny? bo u nas czasem to wygląda tak - próbuję zapoznać z jakimś znajomym psem, to Patryk po jakimś czasie przestaje drzeć ryj, podchodzą, wąchają się... i są dwie wersje: 1. albo sztywnieje, i wtedy mam ułamek sekundy na reakcję, bo będzie gryzł 2. albo zachęca po swojemu, a kiedy drugi pies się skusi, to go przegania kłapnięciem :shake: miałam wrażenie, że on po prostu nie umie się bawić z innymi psami i jest sfrustrowany, że tamte nie rozumieją, o co mu chodzi (bo tak było na początku), ale psia koleżanka nauczyła go zabaw (najpierw się przed nią kładł i nie kumał NIC, teraz podgryzają się po łapach, ganiają - standardowo), więc nie powinien mieć problemu z przełożeniem tego na inne psy...
- 68 replies
-
Robokalipsa, u mnie jest to samo - identyczna reakcja, próbuję wypracować ją barowaniem, czasem się udaje, a czasem jeszcze nie. Gorzej, że mój pies również tak chętnie by podbiegł, w kontrolowanych warunkach próbowane, jednak u niego ta 'zabawa' nie wygląda tak, jak u Ciebie :shake: on ma jakiś error w głowie, ten mój pies - nieraz podbiega z zamiarem zabawy, WIDAĆ to po sygnałach, wypina dupke, macha ogonem, szczeka zachęcająco (tak robi, jak się bawi z jedyną psią koleżanką), a kiedy już drugi pies przełamie opory, to mój dopada go zębami... nie jakoś mocno, ale skutecznie przegania. idiota! miałby tylu fajnych kolegów na co dzień :shake:
- 68 replies
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Unbelievable']ale cena biletu nie zależy od pani z okienka :) tylko od firmy przewozowej[/QUOTE] wiem, już mi ktoś napisał wyżej, że zależy od spółki, regio raczej nie jeżdżę, ale wiem, że kiedyś było coś takiego (właśnie chyba również w TLKach), że pies 'w torbie' jechał za friko, ale nie sądzę, że przez np.8 godzin, jakiś york siedział w transporterze non-stop... ciekawe jak to działa z większymi psami. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='klaki91']w pociągu się raz do mnie przyczepili, że pies ma jechać na podłodze podobną sytuację widziała moja znajoma inna sprawa, że tak na prawdę wszystko zależy do konduktora. Ja raz trafiłam na takiego który mi przyniósł wodę dla rudej i mówił żebym ją wzięła na ręce żeby sobie patrzyła przez okno. Nikt nigdy nie kazał mi założyć jej na mordę kagańca, ale na wszelki wypadek ze sobą wożę. [/QUOTE] no i udało się, dotarliśmy, jechał trochę na podłodze, trochę w kagańcu, ale większą część na kolanach. konduktor sprawdzał 3x, żaden nawet nie spojrzał, czy pies ma kaganiec, ani nie zareagował, że siedzi na kolanach, więc luzik :) [quote name='Asia&Kleo'] Bilet w pociągu dla psa? Kupujesz jako bagaż, za 4,50zł ;)[/QUOTE] [quote name='evel']I jak facet to umotywował? Bo przepis jest taki, że pies nie może znajdować się na miejscu do siedzenia, więc niby zasadne jest wywalanie psów z siedzeń, nawet przykrytych kocem, ale Twoje kolana to Twoja sprawa i możesz sobie na nich trzymać co chcesz :evil_lol: W regio owszem. W intercity bilet kosztował do tej pory 15 pln, podobno miała być podwyżka na 20, ale nie wiem jak ostatecznie to wyszło.[/QUOTE] pies siedział na kolanach przykrytych kocem ;) nie było uwag - żadnych. a bilet w TLK kosztował 15,20zł, taki mi wydała pani w okienku, następnym razem zapytam, czy nie mogę dostać tego za czwóraka, bo mój 'bagaż' nie zajmował dużo miejsca, na dodatek na moich nogach :) -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
ja wyczytałam, że psi bilet kosztuje 15zł w przypadku trasy, którą jadę, to nie jest duża suma w przeliczeniu na kilometry :cool3: trzymajcie kciuki, bo ZGUBIŁAM kaganiec, idę mu na szybkości po nowy, a on go nienawidzi i będzie robił cyrk w pociągu :shake: jeszcze jest łysy, ale będzie atrakcja... -
to se przypomniałam po dwóch miesiącach :siara: proszę, oto Neska z moim dzikusem: [IMG]http://images64.fotosik.pl/178/30843ac26c0b971d.jpg[/IMG] i tutaj: [IMG]http://images61.fotosik.pl/178/7cebdfd5fdba0768.jpg[/IMG] i tutaj z moim psem mordują skarpetę: [IMG]http://images61.fotosik.pl/178/783702d5352e0252.jpg[/IMG] przepraszam za jakość :oops: póki co takim dziadostwem robię zdjęcia. Neska ma się świetnie!
-
i jeszcze jedna dzisiejsza jakościowo koszmarna focia, widać to, co mu zrobiliśmy na łbie :diabloti: [IMG]http://images65.fotosik.pl/179/66a95b1fb1411422.jpg[/IMG] a w zasadzie nie my, a pani Gabrysia z krakowskiego Pet-Spa, której też nie oszczędził podczas zabiegów :diabloti: Patryś jest wilkiem w owczej skórze, ale potrafi w przekonujący sposób zawojować człowiekiem, szczególnie, kiedy człowiek coś przeżuwa. Strasznie jest kochany, sztuczki robi na zawołanie, a jak ma motywację (jedzonko) to zrobi absolutnie wszystko. Przymierzamy się do jakichś semi-sportowych zabaw typu agility albo przynajmniej frisbee, bo jak się go nakręci, to potrafi biegać do upadłego. Ma niby półtora roku, ale kto by tam wiedział :cool3: słyszeliśmy ze 3 różne wersje, tak więc jest to uśredniony wynik. z cyklu "co już przeskrobałem" mamy tylko wyżarte obiady z kuchenki/blatu (jak tatuś zapomni schować :shake:), wszamanego mentosa z opakowaniem (wyszedł u weta jeden za drugim, raibow poo :evil_lol:) i gumkę do ścierania. Więcej strat NIE MA, pies idealny, tylko brać! Ktoś chętny? :diabloti: