Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. A ja wczoraj wieczorową porą dostałam zaproszenie od bardzo dziwnego typka do jego mieszkania NA GOLONKĘ, bo i piesek by podjadł, i jego pani też :placz: Nie ma jak podryw na polską kuchnię...no ale w końcu która kochająca pańcia odmówi psu GOLONECZKI... A dziś pies mi napędził wstydu - NIGDY nie obszczekuje ludzi, zawsze psy, a dziś wydarł ryja na przejeżdżającą kobietę z dzieckiem na wózku inwalidzkim...oczywiście ryja darł na dziecko, a w zasadzie na wózek...ale było mi tak głupio, że myślałam, że go uduszę :shake:
  2. [quote name='paula_t']I w tym jego urok Pani Profesor :D Dla jednych jest ładny, inni uznaliby go za brzydkiego, ale na pewno uwagę swoją zwraca wyglądem :D Yodzinka ma, z tego co pamiętam, 10 latek. Zawsze można wziąć towarzysza dla swojego psiaka ;)[/QUOTE] [quote name='zebrazebra'][B]Pani Profesor[/B] - bierz to ciacho, będą dwa :evil_lol:[/QUOTE] [quote name='asiuniab']i to jest super puenta:) tak, tak Pani Profesor, ależ by się Pani wysnobowała z takim Yodziną:) ps. Pani Profesor to pokaż tego swojego pospolitej urody psiaka oczywiście w porównaniu do Yody;) [/QUOTE] Błagam, nie piszcie mi o wzięciu Yody :placz: bo mi to przeszło przez myśl nie raz i nie dwa, ale TŻ jak usłyszał,to myślałam, że mu żyłka pęknie :D i tak serio-serio to nie mam warunków na dwa psy póki co :shake: poza tym mój młody się rzuca na wszystko co szczeka, a finansowo i mieszkaniowo absolutnie się nie uda wziąć Yody :( póki co pokazuję go, komu popadnie, może ktoś się skusi! Nie jestem snobką, przecież ten nick to farsa :D a mój piesek wygląda tak: [IMG]http://www.schronisko.krakow.pl/files/objects/44905/10/misteri_IMAG0668.jpg[/IMG] miałam wziąć brzydactwo, ale nie w celach snobistycznych :evil_lol: a ze względu na niskie szanse w porównaniu z innymi psami. Okazało się po strzyżeniu, że jest prześliczny :) [quote name='Gusiaczek']Normalnie Jagielonka się nam zrobiła :evil_lol: [/QUOTE] Proszę się nie śmiać z mojego nicku :razz: to tylko taki żarcik, ledwom licencjat wypłodziła ;) Dziś robię remanent dla Yodzika, trzymajcie kciuki.
  3. [quote name='klaki91']Ja bym na Twoim miejscu dom traktowała jako miejsce odpoczynku. Pies w domu śpi, a nie się nakręca bez sensu. Zabawy, szaleństwo- wszystko na dworze.[/QUOTE] O cholera, dziewczyny,to on mi oszaleje - jest domatorem, na spacerach zajmuje się wszystkim, tylko nie zabawą (no, piłeczką, ale nie zawsze jest go gdzie spuścić) - jak mu skasuję skarpetę, to będzie się walał osowiały z kąta w kąt, zupełnie, jak teraz :shake: bo nie biorę od niego zabawki od rana i nie ma co robić. Nie wyobrażam sobie żadnego 'zachowania zastępczego', bo co ma robić w domu? Caaaały dzień, poza czasem spacerowym, przespać? :confused: (a nieraz zdarzy się dzień pt."3x siku wokół bloku i chwila z piłką"). Wczoraj go przymierzałam do niby-konga, z którego wypadają smaki w trakcie turlania - trochę ogarnął, więcej, niż zazwyczaj przy zabawach logicznych :D ale nie wiem, czy to może być jako zajęcie w domu zamiast skarpety.
  4. [quote name='evel']Iza, na pewno prędzej czy później będą sukcesy i dopiero z perspektywy czasu zobaczysz wielkie różnice w psie :) Ja w wielu sytuacjach na dzień dzisiejszy sobie uświadamiam, że rok czy dwa lata temu byłoby tak i tak, a teraz jest spoko luz. Pani Profesor, a piłka na sznurku czy polarowy szarpak? Można się szarpać nie puszczając smyczy, moja suka się szarpie z warkotem (tego jej nauczyłam specjalnie akurat, bo wcześniej była niema, a dzięki zezwoleniu na warczenie zabawowe wydaje mi się, że wzrosła wartość tej nagrody ;)) i wtedy cały świat przestaje istnieć. Co do barowania, wystarczy wpisać w google'a "barowanie szkolenie psa" :)[/QUOTE] Prędzej piłka na sznurku, bo to zawsze piłka ;) a szarpak to ma w domu i to jest wspomniana skarpeta do mordowania. Nawet teraz mi wciska w nogi, żeby się z nim pobawić :D O barowaniu wczoraj czytałam ile wlezie, już rozumiem, próbujemy :) dziś nie spotkaliśmy jeszcze żadnego psiura, ale sprawdzę tę metodę na pewno.
  5. [quote name='PaulinaBemol'] a ja chce żeby mojego pieska jakiś piesek szybko nauczył odrobiny dystansu :eviltong: i nie prześladowani psich kupli. Przyznaje kiepsko mi to idzie chyba muszę zmienić technikę...kuście a w końcu puszcze go i niech się dzieje wola nieba...[/QUOTE] I właśnie z taką cichutką nadzieją puszczałam Patryka do laba TŻ-ta... że może w labie odezwie się honor i nie pozwoli na te kopulowanie, warczenie, przeganianie...niestety, marzenia :roll: a mój pieseczek dalej nie dostał od nikogo sugestywnej 'uwagi', że powinien trochę zejść z tonu. Oczywiście nie jestem chora psychicznie i nie puszczę go na obcego agresora, wiedziałam, że lab to pipka, ale nadzieja, że go lekko sprowadzi na ziemię jako starszy pies na swoim terytorium była... była :D
  6. A jak chcesz się całkiem pogrążyć,to wyjaśnij, dlaczego użyłaś słowa "chodzili" w kontekście walk (a nie "organizowali z kolegami między psim rodzeństwem"), a także wspomniałaś, że TŻ kiedyś był "dresem"? (co w kontekście psich walk i błędów młodości brzmi bardzo jednoznacznie). Po co w to brniesz dalej i bez sensu bronisz ludzi, którzy faktycznie skrzywdzili tego zwierzaka?
  7. [quote name='Gelisia']Gdzie napisałam że te walki psów są do momentu zagryzienia?Albo w ogóle że psy się gryzą?Nie widziałam tego na własne oczy,nie widziałam też nigdy walki w waszym tego słowa rozumieniu!Idąc waszym tokiem rozumowania mogę [B]sprostować to do ustalenia hierarchii.[/B][/QUOTE] :lol::lol::lol::lol::lol: chyba nic już nie trzeba dodawać. psy się zatem nie gryzły, więc te 'walki psów' to tak naprawdę była szkółka groomingu, a uważasz to za błąd młodości - bo tak. a my jesteśmy "TĘPE!" bo nie rozumiemy znaczenia słowa "walka!" cofam się do podstawówki, dziękuję za zmotywowanie.
  8. A, to przepraszam, że moja definicja "walki psów" odbiega od Twojej i że tak naprawdę to tylko "ćwiczenie charakteru" między psami, a nie kretyńska rozrywka dla plebsu. chylę czoła, jak mogłam tak przeinaczyć Twoje słowa, szczególnie, że informację o 5 zagryzionych psach podałaś bezpośrednio po wspomnieniu o walkach (przepraszam, "ustawkach"). Mimo tego, że z tym polem to bzdura, to i tak nie stawiałoby opiekunów tego psa w nawet minimalnie lepszym świetle,więc naprawdę sądzę, że lepiej w to nie brnąć głębiej.
  9. bzdura totalna, to tak tylko w ramach osłonięcia się przed faktem, że przyznała, że jej facet brał udział w nielegalnych psich walkach. też bym żałowała, że coś takiego napisałam.
  10. jasne, chciałam tylko spróbować kolejnej opcji, bo póki co testuję wszystkie :)
  11. [quote name='Gelisia']Chodzili z nim nawet na walki(chyba głupota wieku nastoletniego)zagryzł 5 psów w swoim życiu.[/QUOTE] [quote name='Gelisia'] Walki były ustawiane między rodzeństwem i to do czasu kiedy pies miał 2 lata,nie zagryzali się wtedy. Psy zagryzione to okoliczne bezdomne psy,kiedy teść nie potrafił psa upilnować na polu.[/QUOTE] ok. najpierw chodzili na walki, potem jednak to nie były walki, tylko rodzeństwo między sobą się gryzło, a tak naprawdę, to wcale się nie gryzły tylko bawiły. i nie zabił, tylko pogonił, i nie psów, a jednak wiewiórek. Trzymaj się chociaż jednej wersji i bierz odpowiedzialność za to, co piszesz. podobno pies nie wychodzi za ogród, a nagle 5 psów zginęło podczas spaceru? Poza tym człowiek, który ma psa, który to zagryzł 5 innych psów też nie jest osobą kompetentną do posiadania psa i powinien zostać ukarany. Daruj Ty już sobie lepiej i nic nie pisz.
  12. Nie oceniam Ciebie,tylko ludzi, którzy krzywdzą te zwierzę (i wiele innych, w tym te, które rzekomo zamordował). A do słownika nie będziesz mnie odsyłać - doskonale wiem, co znaczy "patologia" i pamiętaj, że to nie tylko "pijący i bijący własne dzieci rodzice". Przeczytaj dokładnie jeszcze raz, co napisałaś - "rodzina, która kocha psa, lecz nieświadomie go krzywdzi" i odpowiedz sobie na pytanie, czy to nie jest właśnie patologia? To tak, jak pedofil, który również podkreśla, że "kocha dzieci". Koniec tematu, bo się zagotuję i napiszę za dużo. Dla mnie to jest niewybaczalne. I pamiętaj, że na tym forum siedzą inspektorki TOZ-u i innych organizacji, którzy walczą z takimi przypadkami.
  13. [quote name='asiak_kasia']I kto by się miał takim psem zajac? W Pl gdzie ilośc psów bezdomnych jest tak ogromna, gdzie bezproblemowe psy gnija w schronach? Abstrakcja, owszem własciciele idioci i nawet chomika miec nie powinni, ale mimo wszystko bądźmy realistami. Taki pies nie ma szansy na resocjalizacje i dom. Chyba, że jakimś cudem dotrze do obecnych posiadaczy psa, jaka krzywdę mu robią. Dla mnie jest jedno rozwiązanie problemu... No i uśpienie takiego psa to najlepsze co można mu zaoferować. A ludziom,którzy do takiego stanu psa doprowadzili jakiś zakaz posiadania żywych zwierząt? :roll:[/QUOTE] asiak, "odebranie psa" w sensie "pozbawienie zabawki", jestem realistką i domyślam się, że pewnie nikt by nie zechciał takiego psa i droga jest dla niego jedna. Ale odebranie natychmiastowe, a także pociągnięcie do odpowiedzialności za te psie igrzyska. Dla mnie to jeden z najbardziej wzburzających wątków EVER, trzęsą mi się ręce ze złości, jak o tym słyszę. Gdybym dorwała taką szajkę to nie zostawiłabym na nich suchej nitki, obojętnie, jakie bym miała z tego tytułu problemy. Dziwię się, że Gelisia pisze takie rzeczy na forum i jeszcze podkreśla, że to 'błąd młodości' TŻ-ta, że zabierał psa na walki. Dla mnie to patologia, to tak, jakbym powiedziała TŻ-towi że kilka lat temu przez "błąd młodości" zarabiałam na życie dupą.
  14. [quote name='klaki91']Skoro pies ma fizia na punkcie jakiejś zabawki to warto to wykorzystać na spacerach ;), w domu zabawka niech będzie schowana, ale zmieniaj co jakiś czas miejsca żeby pies nie wiedział gdzie ona może być- co najwyżej możesz robić mu kilka razy dziennie krótkie sesje nakręcające -wyciągasz zabawkę znienacka, wołasz psa, machasz mu tym przed nosem, nie pozwalasz dosięgnąć, nakręcasz go mocno, chowasz zabawkę pod dywan, koc, przerzucasz sobie z ręki do ręki itd ;) możesz się z nim trochę poszarpać i w pewnym momencie nagle, tak żeby pies nie zdążył się skapnąć chowasz zabawkę (np. do kieszeni, pod koszulkę- gdziekolwiek, byle nie widział samego momentu chowania) i udajesz że nic nie masz. Niech się wścieka, szuka jej, szczeka czy warczy- o to właśnie chodzi. Pies nie ma widzieć poza nią świata w momencie gdy trzymasz ją w dłoni. U mojej suki mega to pomogło, po prostu mijając straszny obiekt, innego psa, gdy widziałam że już się zaczyna robić spięta nagle wyciagałam zabawkę i jej rzucałam- od razu wszystko inne przestawało istnieć. Do tego bardzo pomógł nam szkoleniowiec i teraz nie narzekam już na jej zachowanie ;) wyskakuje z mordą do zbyt nachalnych psów, ale nie ma w tym już takiego gnębienia, raczej stara się uciekać warcząc ostrzegawczo i szukać pomocy u mnie. przestała atakować szczeniaki, wręcz ma do nich o wiele więcej cierpliwości niż do nachalnych dorosłych psów czy psich podrostków Moim zdaniem psy które mają silny popęd łupu łatwo można wyprowadzić na prostą, pomyśl jaki problem mają osoby których psy olewają smakołyki i zabawki, a przemówienia swoich właścicieli mają głęboko w d. :)[/QUOTE] Piłka jest tak schowana, że nie wie gdzie jest - a z tym nakręcaniem w domu i chowaniem uważałam, że to drażnienie i męczenie psa, ale - jak widać - myliłam się :) ponakręcam go na piłkę od jutra,bo dziś fizycznie takowej nie posiadam, jako że miś uznał, że ją rozszarpie :cool3: ale to na pewno się przyda, bo rzeczywiście - jak zobaczy, że chowam piłkę do nerki i schodzimy na dół, to całą drogę patrzy mi na ręce i odwraca się, czy może "to już" i będzie biegał. A odnośnie rzucania, kiedy idzie pies - masz na myśli, że mam mu rzucić ją w krzaki i pobiec razem z nim? Bo chyba nie sugerujesz, że mam go puścić wolno za zabawką, licząc, że nie rzuci się jednak na psa? :razz:
  15. To co piszesz, Gelisia, to dla mnie skrajna patologia i jeżeli podałabyś dane tych osób albo jakąkolwiek informację mogącą pomóc zlokalizować te zabawy, to jeszcze dzisiaj złożyłabym doniesienie o popełnieniu przestępstwa i dołożyła wszelkich starań, żeby pies został odebrany, a ludzie organizujące psie walki - ukarani. Nawet nie będę tego komentować.
  16. jak czytam o tych psach, które są odwoływalne, spokojne, zrównoważone, a potem spojrzę na swojego potwora jak przewraca oczami, to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać :D w przyszłym miesiącu nie jem, a tresera skombinuję!
  17. ej, u asta TŻ-ta takich sytuacji z wgniataniem było więcej (jak pies podpadał, nie to, że "dla rozrywki") i nigdy w życiu żadnego psa nie pogryzł ani się nie rozochocił w tych instynktach! był odwoływalny w 100%, tylko kota zawsze jeszcze sekundę dłużej musiał pogonić :cool3: więc chyba to nie reguła, że jak TTB "poczuje krew", to mu to się spodoba.
  18. Czemu go jeszcze nikt nie zechciał? Ja gdybym go złapała 3 m-ce temu, to byłby mój, bo chciałam wziąć rekordzistę w "nietypowej urodzie" :D no i mój okazał się jednak bardzo typowym psem w porównaniu do Yody :D myślałam, że jest więcej amatorów 'oryginalności' :cool3: a przepraszam, może się powtarzam, ale ile ten przystojniak ma lat? To staruszek?
  19. Nie doczytałam, że pies został odwołany, a nie odciągnięty - jeżeli tak, to gratuluję :-o marzę o psie, którego da się odwołać, kiedy się zapędzi emocjonalnie. TŻ miał asta kilka lat temu (padł na babeszjozę i gronkowca :shake:) i to był pies-marzenie (mimo tego, że kupiony przez rodzinę od "dziada na bazarze", pseuduch jak nic, ale wyglądał wzorcowo, charakter cudowny). Brutek miał dokładnie tak samo, jak Twój TTB - nie rzucał się, ale kiedy coś mu się nie spodobało, albo pies podpadł, to nie atakował jak dzikus, tylko przygniatał i czekał na komendę mojego TŻ. Raz jakiś mikrus wlazł przez bramę do ogrodu, Brutek go dorwał, przycisnął klatką piersiową w kąt domu i czekał, aż TŻ mu wyda komendę. Dostał "zostaw", maluch zwiał w popłochu i po zabawie. Ponadto, kiedy TŻ raz na dziko trafił na sforę psów (pewnie lazły za suką z cieczką), to na miękkich nogach wydał psu komendę "spokój", a następnie zaczął biec na wszystkie psy naraz - 6 czy 7 sztuk uciekło w popłochu. Gdyby Brutus się nie kontrolował i zaczął szczekać/rzucać się,to miałby małe szanse z tyloma psami, TŻ również :shake: Czemu niby nieszkolony pod kątem obrony pies ma atakować sam z siebie? Jak dla mnie, agresja u TTB to minus straszny, nie mówię, że jakoś wyjątkowo się na nich znam,ale lubię i cenię ich charakter - agresor jest niebezpieczny, bo silny - to chyba oczywiste. Z resztą kto by chciał, żeby ast agresywnie 'dogadał się' z bezdomniakiem? :shake: Rozlew krwi? Psia walka? Po co takie igrzyska!
  20. [quote name='Pauletta'][URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/152329-Pani-Profesor?"][B]Pani Profesor[/B][/URL] - powiem Pani szczerze, że posiadam identyczny przypadek w domu :) Pies jest z nami jakieś pół roku. W schronie mieszkał z psem podobnym do siebie (rozmiarem i wyglądem). Nasz był sporo starszy i wydawał się stateczny i taki tatuś dla tamtego. Tamten żywiołowy i szalony, a nasz spokojny, indywidualista. W schronisku nie rzucał się na psy. Dwa tygodnie w domu zmieniły go nie do poznania. Ma ADHD, z którym usilnie walczymy :) Uwielbia aportować, ale nie mamy możliwości spuszczenia go ze smyczy (tylko teren zamknięty). Agresywnie reaguje na psy, większe od siebie (suczki spoko). Napisze Ci, co my stosujemy i jakie komendy wprowadziliśmy - co w naszym wypadku zadziałało, albo raczej powoli zaczyna działać :) - uwielbia zabawy, ale w domu się nie bawimy - piłka to karta przetargowa na napotkane psy! To prawda, że jak się bardzo nakręci to żaden smak nie jest interesujący, jak obok jest pies. Dochodziło to tego, że brał smaka i ze złością wypluwał i szczekał. Przede wszystkim wszystko małymi krokami. Psy z daleka, jak zobaczy go - odwracasz uwage. Nie możesz doprowadzić, żeby się zafiksował, zapatrzył. Siad i Patrz! nasz się wierci, podszczekuje, ale walczy ze sobą i wykonuje. (no i tu piłka jako nagroda, jesli smaki wypluwa) - dobrze na niego działa komenda - Czekaj. Stosuje ja na wyjście z domu, przy jedzeniu, przy zabawie. Spacer to zawsze euforia i niepotrzebne nakręcanie. wychodzimy na spacer spokojnie. Siad, zakładam szelki, smycz, mówie - czekaj. Otwieram drzwi, pies siedzi i czeka. Ja wychodze przez drzwi, on siedzi i czeka. Jest niecierpliwy - to fakt. Ale robi mu to dobrze na głowe. Mówie - ok. Wychodzimy. - na spacer staram się chodzić ciągle innymi drogami. Z opisu wynika, że twój pies też ma silny terytorializm. Niech po prostu nie czuje, że tylko on tam może chodzić! - no i komendy na spacerze. Niech się meczy fizycznie i psychicznie. Ps. byliśmy z nim na schronisku jakiś czas temu. Zupełnie inna psina. Strachliwa, niezdecydowana. Ciągle na nas zerkał, żeby sprawdzić czy jesteśmy. Na spacerze pod domem mogę nie istnieć. Sam sobie poradzi - pewny siebie, indywidualista! :) Ps.2. a z tą zabawą w domu w "zarżnij skarpetę" - ja bym się w to nie bawiła ;) Życze sukcesów! Ciężka harówka :) Pzdr, Paulina[/QUOTE] jeeeju, jakbym czytała o swoim burku :shake: wszystko identycznie. nawet to, że w domu jest zakaz zabawy piłką i sam jej widok to nagroda, jemu aż tylne nóżki drżą, jak wyciągam piłkę a on siedzi pod drzwiami :) i powiem Ci, że cieszę się, że jednak nie spartoliłam na całego, bo wszystko to, co piszesz, stosuję u swego psa - identycznie. czeka przed spacerem, na sam widok smyczy ostentacyjnie siada, otwarte drzwi - zostań, pod klatką zanim otworzę - zostań i dopiero wychodzimy. nie ma podniecania spacerem, chociaż trochę się ekscytuje, jak usłyszy klucze :) spacery absolutnie inną drogą, nawet okołoblokowe siku zawsze inaczej, trochę w lewo, trochę w prawo. komendy na spacerze znienacka - wprowadzone, typu "wskocz na klomb" albo "siad na desce". powiem Ci, że piłki też próbowałam jako odwracacza uwagi, działa trochę lepiej niż smak, ale również na krótko - trzeba odbić ją od ziemi, wtedy on się szczęśliwy odwraca, no ale czeka, aż mu rzucę :shake: a jak widzi, że to tylko "prezentacja" i nie spuszczam go ze smyczy, to wraca z uwagą na przechodzącego psa. No, ale skoro u Ciebie to działa, to może i u mnie w końcu pęknie jakaś granica :) a zabawa ze skarpetą to jego hobby, on nie lubi innych zabawek/zabaw, konga nie ogarnia, więc to jedyna rozrywka w domu, nie mam pojęcia, czy się od tego odzwyczai, bo właśnie teraz memła ją w gębie i chyba zaraz mi przyniesie :D Dzięki za rady!
  21. ja wracam do mieszkania jutro i zabieram się za research tej biżuterii, którą podeślę do stworzenia bazarku,więc pewnie jakoś w przyszłym tygodniu będzie! Trochę fantów mam nadzieję się przyda:D niech Yodusia ktoś pomizia po krzywej mordce ode mnie :loveu:
  22. [quote name='dog193']No nie wiem, czy w przypadku TTB to jest zbyt mądre :roll:[/QUOTE] no, ale w kagańcu, więc w zasadzie interwencja nie polegałaby na rozszczepianiu szczęk u takiego misia :) a odciągnięciu (tak jak zrobiła autorka) choć przyznam, że nie zdecydowałabym się chyba na to z bezdomniakiem, którego 'możliwości' do końca nie znam. ja też parę razy puściłam swego gnoja na żywioł, bo z labem TŻ-ta zwyczajnie MUSIAŁ się dogadać, przebywam chwilę w rodzinnym mieście i trudno, żebym nie odwiedzała TŻ z którym mieszkam 5 rok :shake: a że labrador jest "na stanie", a poza tym jest ogród i idealne miejsce, żeby mój młody się wyszalał, to musieliśmy zaryzykować. podchody "po bożemu" nie dały nic (czyli TŻ na smyczy z labem z pewnej odległości, ja też z młodym na smyczy), bo jest serenada wrzasku mego psa a tamten wyrywa ręce z zainteresowania. a puszczenie luzem zaryzykowałam, bo wiem, że lab ma tak miękki pysk że nawet w dzikiej zabawie kąsa jakby nie miał zębów, a poza tym jest uległy i łagodny, a mój Patryk bardziej straszy i cwaniakuje, niż rzeczywiście atakuje. no i suma sumarum, jakoś się dogadały - chociażby na tyle, żeby się dziko ganiać co jakiś czas, ale miłości z tego nie będzie (chyba, że gejowska, bo mój kastrowany chłopczyk bardzo chętnie "dosiada" laba, a on sobie z tego nic nie robi :razz:) choć czasem zdarzy się im poprztykać, ale to kwestia jednego WRRR i spokój. chętnie za to współpracują, jeżeli chodzi o wyżeranie jabłek z ogrodu :cool3:
  23. [quote name='omry']Najważniejsze, że jesteście na dobrej drodze. Potrzeba Wam czasu i ciężkiej pracy, czekają Was gorsze i lepsze momenty, ale nie zrażaj się, w końcu się dotrzecie. Nie pierwsi i nie ostatni :eviltong: A marzenia trzeba spełniać, ale wszystko w swoim czasie, ja tak myślę :razz:[/QUOTE] cieszę się, że trzeźwo pomyślałam przy astach w schronie :cool3: chociaż chęć zabrania jednego już była...ale Patryk się trafił wcześniej, więc przypadło mu pierwszeństwo ;) ogólnie to jest fajny pies, jakby znajomi zobaczyli, jak tu demonizuję, to by się zdziwili, że mowa o tym samym psie :evil_lol: no ale mi jego agresja przeszkadza strasznie,bo męczymy się oboje.
  24. a odnośnie tematu, to moją wymarzoną rasą jest ast, ale że nie potrafię póki co sobie poradzić z trudnym niby-sznupem ,to tym bardziej wolałam nie ryzykować z astem (bo miał być tak czy siak ze schronu, "w typie"). jakby mi się trafił taki agresor do psów, tyle że 3x cięższy i silniejszy, to chyba bym oszalała :shake: patrząc jednak trzeźwo, to najlepszy byłby dla mnie mops :evil_lol:
  25. [quote name='sachma']dawno nie spotkałam się z chamstwem, zawsze chodziłam w miejsca uczęszczane przez psiarzy i jakoś problemów nie miałam.. do dziś. Chcę nauczyć psy biegania przy rowerze, pojechałam najpierw z Odiem, ścieżką rowerową, przez nowe osiedle - swoją drogą bardzo ładne, ładna ścieżka, która zaczyna się niedaleko mnie, więc trasa marzenie :) trochę krótka, bo robiąc kółko miała ledwie 5km, to jednak fajnie, bo cały czas miałam ścieżkę rowerową, dość szeroką, dzięki czemu byłam z psem bezpieczna, zwłaszcza że oba się dopiero uczą i jeszcze potrafią mnie pociągnąć, albo stanąć w miejscu jak wryte :P Z Odiem nie było kłopotu, wróciłam do domu, wzięłam Lennego i wyruszyłam tą samą drogą. Lenny chudszy, bardziej wysportowany, więc i tempo o wiele lepsze niż z Odiem, tylko że Lenny bardziej narwany, ale daliśmy radę, przejechaliśmy obok szczekaczy, Lenny tylko warczał, nie rwał się. Wjechaliśmy na ścieżkę rowerową i tak sobie jechaliśmy, po jakimś czasie z naprzeciwka szła kobieta z zapasionym ONkiem, serio, tak wielkiego psa nie widziałam już dawno i to wcale nie komplement.. trochę zwolniłam, żeby mieć większe panowanie nad Lennym, złapałam smycz w rękę, tak na wszelki wypadek - robiłam tak za każdym razem jak mijaliśmy kogoś.. im byliśmy bliżej tym bardziej ONek się zasadzał.. nie miałam gdzie i jak uciekać, bo ten fragment ścieżki szedł między wałem a tzw "obwodnicą" miasta, może nie droga szybkiego ruchu, ale jednak samochody pędzą tamtędy dość szybko.. Byliśmy może 20m od kobiety i ONek zaczął szczekać -[B] co zrobiła jego pani? rzuciła smycz! po prostu ją rzuciła i zaczęła się drzeć, że on nic nie zrobi[/B] - to na kiego grzyba puściła psa? Onek wyrwał w naszą stronę ujadając, ja się zatrzymałam, dojście do Lennego zablokowałam przednim kołem i dobrze, bo pies się w koło prawie wbił o.O machnęłam przednim kołem i ONek dostał nim mocno w pysk - a co jego pani? z mordą do mnie, że jej pies przecież nic nie zrobił o.O w tym czasie ja go odganiałam nogą, bo próbował się do Lennego dostać - aż dziwne, że mnie nie ugryzł o.O' oczywiście Lenny ani myślał mi pomagać, bo jak to Lenny, stwierdził, że żaden pies mu podskakiwać nie będzie i próbował się przedostać do ONka (czasem myślę, że ten mój pudel nie ma w ogóle instynktu samozachowawczego..) w pewnej chwili ONek dostał z kopa w pysk aż jęknął i odpuścił.. w sumie nie do końca, bo wybiegł na ulicę i chciał nas okrążyć z drugiej strony - nadjeżdżający samochód ledwo wyhamował i przepłoszył psa trąbieniem.. Oczywiście właścicielka onka do mnie z mordą, że to moja wina (!!) i że co ona teraz ma zrobić, że głupia, niepoważna i ogólnie jeszcze jakieś wiązanki (zamiast gonić albo chociaż wołać psa, który się spłoszył i pognał przed siebie drogą!!). Powiem szczerze, za bardzo nie wiem co tam do mnie wrzeszczała, bo odstawiłam rower i zaczęłam sprawdzać czy Lenny cały, później oględziny sprzętu. Pani się odczepiła i pobiegła za psem, dopiero jak zapytałam czy mam wzywać policję czy oddaje mi 300zł za nowe koło, bo jej pies mi szprychy wygiął - oczywiście na to dostałam kolejną wiązankę, więc wyciągnęłam telefon i zaczęłam dzwonić - zanim się dodzwoniłam to kobieta mi znikła.. okazało się że monitoring jeszcze tam nie działa i oni mogą przyjechać, ale nie wiele zrobią.. więc odpuściłam i po 15min palenia fajki i tulenia psa, ruszyliśmy do domu.. miejsca nie odpuszczę, bo to jedna z dłuższych tras rowerowych w moim mieście, po za tym jak wypatrzę tą babę to zrobię jej zdjęcie, niech dzielnicowy docieka kto to, ja zgłosiłam sprawę, jest nagranie, może się idiotka nauczy trzymać psa na smyczy..[/QUOTE] :crazyeye::crazyeye: u mnie non stop podobne apokalipsy z podbiegaczami, ale puszczenie psa jeszcze mi się nie zdarzyło. urwałabym babie łeb.
×
×
  • Create New...