Gabrysiu,obie przez to przechodziłyśmy i martwiłyśmy się,czy decyzja podjęta została słusznie....Ale na całe szczęście jednak intuicja nie myliła i Cindunia ma wspaniały domek! :) Ja bym jej nigdy nie pozwoliła skrzywdzić i gdyby okazało się,że domek jednak nie spełnia oczekiwań,to bym pojechała i zabrała ją do siebie.Myślę,że ta alternatywa pomogła i Tobie i mnie :) Komuś się wydaje,że bez sensu "wlec" psa set kilometrów,w nie znane,skoro mozna mu szukać domu na miejscu.Ale to nie tak!Gdy okazuje się,że ktoś zakocha się ujrzawszy zdjęcie i mając wcale niezachęcające wiadomości o charakterze nie zniechęca się,a wręcz przeciwnie dąży do spełnienia celu,to warto!
Warto pokonać tą milowa drogę by móc cieszyć się szczęściem Cinduni i Pani Ani :) Obie za sobą przepadają!