Jump to content
Dogomania

Ty$ka

Members
  • Posts

    15994
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Ty$ka

  1. [quote name='magdabroy']No i co teraz ze Stefką??[/QUOTE] Szczerze NIE WIEM. Będę rodzinie marudzić, by ją przechować (już jej nie oddam :eviltong:) no i ogłoszę... Myślę nad wydarzeniem na fejsie, ale żeby znów nie było tak, że mieszkańcy miasta mojego "dla żartów" jak znajdzie się nowy dom ją gdzieś wywieźli lub ukryli... jak było swego czasu z jednym psem... [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-I3D5UjpTRvg/U4Yi25iq-AI/AAAAAAAACDU/kYToT43DLUo/w441-h331-no/P1160291.JPG[/IMG] Znów cholera skacze na M. :evil_lol: Boska jest. [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-udQ6Ag78I7M/U4YjJ4smTFI/AAAAAAAACDk/4VamQ_8sFM4/w441-h331-no/P1160294.JPG[/IMG] Po parku... można odnieść wrażenie, że się lubią. :diabloti: [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-b1jF9RFFwOw/U4Yjr_z7twI/AAAAAAAACD8/dCMkmRoQ8HA/w441-h331-no/P1160297.JPG[/IMG] :mdleje: Adoptujcie mnie z nią... [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-HHlNyWzVV1c/U4YkN26rYkI/AAAAAAAACEU/z4FPt6J7U8Q/w441-h331-no/P1160300.JPG[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-E9icqueG_EM/U4YkhCTs4RI/AAAAAAAACEk/5i4PXSOQZDo/w441-h331-no/P1160303.JPG[/IMG]
  2. Morus chodził za mną i mówił całym sobą "mamo zabierz to gówno ode mnie...", bo przecież 3miesięcznemu scylowi i to suczce nic nie zrobi... a ta szczekała, atakowała go z ukrycia i go wepchnęła w wodę :evil_lol: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-JdVrH335j7k/U4YiCXhovSI/AAAAAAAACCs/EyRMNAjmqt0/w441-h331-no/P1160278.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-uDe3hYVL140/U4YiNF9mKvI/AAAAAAAACC0/cDMzgb1Y3H8/w441-h331-no/P1160279.JPG[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-ZRrZPvdrork/U4YiY4TeZqI/AAAAAAAACC8/0VEZRZVhMk0/w441-h331-no/P1160284.JPG[/IMG] Kiedy małą szkoliłam, duży poszedł się paść :eviltong: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-4ozJIpBEbZs/U4YilGKne1I/AAAAAAAACDE/gt0ZKq3ZrF4/w441-h331-no/P1160287.JPG[/IMG] Szukała kontaktu z moim braciszkiem [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-v5G67654sM8/U4Yitu5bbVI/AAAAAAAACDM/Dh-OaEmyRtw/w441-h331-no/P1160288.JPG[/IMG]
  3. [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-DhvTJ4SBee8/U4YhSjstZuI/AAAAAAAACCE/YV4OKNJH-QM/w441-h331-no/P1160270.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-d0LtMmKx6mU/U4YheatZirI/AAAAAAAACCM/DNh7-Gn_Ccg/w441-h331-no/P1160271.JPG[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-z53pIDJJKBw/U4Yhg05ZqII/AAAAAAAACCU/ka0qmJniOJw/w441-h331-no/P1160273.JPG[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-kdii_vZ7Fc4/U4YhqiElmsI/AAAAAAAACCc/_NRPVNootKg/w441-h331-no/P1160274.JPG[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-2OMP_aETaiI/U4Yh4RezFHI/AAAAAAAACCk/iwgYz6oy6RA/w441-h331-no/P1160275.JPG[/IMG]
  4. Taaaa... tej zrobić zdjęcie to cud :lol: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-i5chLPIr5cY/U4Yfor7HyqI/AAAAAAAACBU/wCkhs_ZFGJM/w441-h331-no/P1160264.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-rqR5nB_6x58/U4YgDzObOrI/AAAAAAAACBk/C2e4ZHrKD9g/w441-h331-no/P1160265.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-Rt720QUKNZs/U4YgAK6-M6I/AAAAAAAACBc/nG7xOV4AKs4/w441-h331-no/P1160266.JPG[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-u8gZ92M2L74/U4YgSqXzOYI/AAAAAAAACBs/bMn-PPkrVdU/w441-h331-no/P1160267.JPG[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-FZu5xndZVtQ/U4YgwQijcxI/AAAAAAAACB0/9KNeBEctCM4/w441-h331-no/P1160268.JPG[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-TjVSqdc0K8c/U4YhB7uRCBI/AAAAAAAACB8/9oE7_dNLNeM/w441-h331-no/P1160269.JPG[/IMG]
  5. Jak pewnie większość osób już wie, odnalazła Stefana. Właściwie Stefę. I jak każdy pewnie już wie, bo fejs mówi wszystko suczka jest moim spełnieniem marzeń. Po prostu to C U D O. Rzecz jasna wziąć jej nie mogę :placz: Jest mega kontaktowa (ona przez połowę spaceru szła przy mnie na kontakcie! co u Morusa nawet nie jest tak wyrobione!), otwarta, pojętna i inteligenta. A i aportująca. Pocieszna, gadatliwa, upiorna, ale jednocześnie słodka. Matko, pies moich marzeń, dalej nie wymieniam ich cech :placz: Sucz nie ma domu, lata po ulicach i jeśli nie trafi jak naleśnik pod kołami samochodu, to trafi na łańcuch lub do schrona, marna przyszłość. :roll: Co więcej - właśnie dotarłam do jej siostry. Jakiś czas temu mówiłam Wam o ogłoszeniu, że do oddania są dwa pieski z jednego miotu. Właśnie. Pewnie nikt się nie zgłosił, bo teraz podrostki latają po ulicy. Co prawda sis Stefy jest u kogoś, ale z rozmowy z ADT [Awaryjnym DT] wynika, że długo zostać nie może. Podobno jest tak samo zajebista jak Stefani. Matko... idę się zabić... :shake: Sis: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-lYJKoU21MvI/U4YpM_1M_fI/AAAAAAAACFc/tYa_qIAvtIM/w248-h331-no/Zdj_cie0347.jpg[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-TK2R9Q0by9Q/U4YpL9V255I/AAAAAAAACFU/3owTgkGiktI/w441-h331-no/Zdj_cie0348.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-cl-bBj7iIk0/U4YpN47792I/AAAAAAAACFk/54clY-N_YZM/w441-h331-no/Zdj_cie0349.jpg[/IMG] I "moja" Steeef :loveu: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-3iFfnDyZ2aU/U4YfBVPbg9I/AAAAAAAACBE/9Hn5PydZPy0/w441-h331-no/P1160256.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-Mz3Y8wWcLuY/U4YfgG0amjI/AAAAAAAACBM/xE8NG3g4oUc/w441-h331-no/P1160263.JPG[/IMG]
  6. [B]chounapa[/B], to faktycznie w przypadku szczurów ma to sens. To nie jest tak, że ja neguję wizyty, bo sam ich cel, zamiar rozumiem i szanuję, ale sama nie zdecydowałabym się, by ktoś mi wszedł do domu. Zaraz by wyszło, że się nie nadaję, bo mam złe warunki. Za brudno/za czysto, są dywany/nie ma ich, nie dałam dobrego ciastka, więc nie umiem piec ani gotować, bo za biednie... Wiem, że zdarzają się normalni wyadoptywujący, ale często nie wiesz na kogo trafisz. Poza tym nie lubię mieć obcych u siebie w domu i czułabym się spięta, sprawdzana, lałabym w gacie czy egzamin na właściciela zdam. :eviltong: [B]Majka[/B], uprościłam - moja wina. Napisałam, że zazwyczaj są zbyteczne, nie zawsze. Aczkolwiek w żaden sposób nie zweryfikujesz czy ktoś psa wprowadza na długie czy krótkie spacery, to tak samo jak z tym łańcuchem na max 12h - punkt martwy. Pewnie, że wraz z szukaniem domku ostrzegasz, że pies potrzebuje tyle i tyle ruchu... ale nie sprawdzisz czy ktoś się dostosował do zaleceń, zwłaszcza jak pies zamieszka sto km od Ciebie - bo jak? To też prawda. Zobaczymy jak zareaguje mój domek... No ja nie mam czystego sumienia, biję się w pierś... no ale nic już nie zrobię. Umowa już utworzona na takie sytuacje wg mojego widzi-mi-się, leży na zaś. [B]Dexowa[/B] bo wizyty są ok o ile trafisz na normalnych, równych sobie ludzi. A często jest tak, że patrzą na Ciebie spode łba i czujesz się osaczona. Wizyta powinna być przeprowadzona w miłej atmosferze a nie na zasadzie przesłuchania na policji :eviltong:. Są fundacje i fundacje. A psa z dogo nigdy nie chcę, o nie. Nawet gdyby mi dawali :diabloti: Mam nadzieję, że mała też trafiła do takich ludzi. Więcej nie będzie adopcji na raz-dwa-trzy. Już nawet brata zaangażuję do tego, by podpisał umowę zanim nie osiągnę tych tajemniczych 18lat życia i nie będę mogła, z prawnego punktu widzenia, jeszcze zajmować się adopcjami psów. [B]marta1624[/B], o proszę. Też myślałach o studiach zaocznych,a to dlatego, że od razu musze iść do pracy. Nadal nie wiem jak pogodzę studia, pracę i psa... ale nie mam chyba wyjścia ;] [B]rashelek[/B], mam podobne podejście do tego wszystkiego. U nas nie ma fryzjerów, jest jedna babka u weta, ale podobno kilka psów zacięła i choć niektózy zadowoleni, to podobno brzydko opitala :shake:. Zdania są o niej podzielone, więc jak nie znajdę do końca tego tygodnia kogoś z maszynką to wybiorę się do groomera w Zamościu, ale krzyczą sobie sporo. No i ten dojazd liczący 40km :shake: [B]dOglOv[/B], nagadane no nagadane... zaraz też będzie, bo przyszłam się wyżalić...
  7. [quote name='magdabroy']W sprawie adopcji jestem zielona, więc się nie wypowiadam :) Ale powiem chociaż "dobry wieczór" :)[/QUOTE] Dobry wieczór :) [B]Majkowska,[/B] dubel? ;) Bo komentarz identyczny jak wyżej. :D
  8. [quote name='marta1624']Nie ma czego, ja w szkole tylko w weekendy :eviltong: W lipcu mogę pochodzić :D[/QUOTE] Przepraszam, że pytam, ale do jakiej Ty szkoły uczęszczasz? [quote name='chounapa']Ja nie mam nic do ludzi którzy mają niekastrowane zwierzęta i pilnują by zwierzęta te się nie mnożyły. Jednak gdybym miała psa na DT w wieku odpowiednim do kastracji, sama bym go ciachnęła dla pewności. Gdybym oddała młodego psa, raczej wpis taki w umowie by się znalazł. Z reguły ludziom nie ufam, więc wolę jak najlepiej się zabezpieczyć :). Lilo będzie wykastrowana dla jej spokoju, mojego spokoju, bezpieczeństwa i by zminimalizować ryzyko chorób układu rodnego. Chyba że przed kastracją pojawią się jakieś przeciwwskazania. Ten wymóg rozumiem, ale niektóre faktycznie niestety bywają jak z kosmosu :roll: Mimo wszystko umowa i wizyta przedadopcyjna to coś, czego bym nie podarowała, bo ktoś nie lubi obcych w domu. Zawsze się tego pilnowałam w przypadku szczurów, które oddawałam. Mam cały segregator umów o szczurki, z których wiele już dawno nie żyje i czuje się z tego powodu pewniej. Zdarzyło mi się również powołać na umowę i odebrać 2 szczury z domu który średnio wypalił. Fakt, że ta osoba prawdopodobnie by nie robiła problemów z odbiorem bez umowy, ale umowa była i się na nią powołałam. W Twoim przypadku akurat czas był wrogiem, więc oby nie było przykrych niespodzianek. Ja trzymam kciuki :)[/QUOTE] To myślę, że mamy podobnie. Ja zawsze byłam zwolenniczka sterylizacji wszystkich niehodowlanych suk, ale ostatnio sporo czytam o złych wpływach ciachnięcia na zdrowie suki i szczerze mówiąc, mój entuzjazm oklapł. OK, akurat tu mamy inne podejście. Dla mnie wizyta jest po prostu czymś zbędnym, zamiast tego wolałabym właśni wspólny spacer, podczas którego zobaczą zachowanie psa. Z kolei spotkałam się w niektórych fundacjach, że specjalnie nie zabierają psa do adopcji na wizytę przed/a do zainteresowanego, zupełnie tego pojąć nie umiem... Tak, wszystko przez ten czas. Nie miałam czasu myśleć o czymkolwiek. Nie chciałam by trafiła do schrona, bo tam - też niesterylizowana - mogłaby trafić na łańcuch i już kompletnie nie wiedziałabym kto jest jej właścicielem... Tak btw. podobno ten domek zaglądał regularnie do tego schrona, do którego miała trafić i podglądał jego stronę w celu znalezienia dla siebie suczki husky. I faktycznie od przez ostatnie 2 miesiące tam nie było ani jednej. Dlatego myślę, że i tak by natrafili na młodą i ją adoptowali. Z tą różnicą, że wtedy nie wiedziałabym kim jest DS. Teraz przynajmniej wiem. Żeby nie było - ja nie chcę się tłumaczyć. Uważam, że głupio zrobiłam, bez namysłu itd. Jednak cała ta sprawa byla pokręcona, a dziewczyny z fundacji tak naprawdę nie ruszyły palcem oprócz udostępniania suki i rzucaniem złotymi radami już po adopcji, że mogłam się wstrzymać aż wyślą umowę, ale przecież one mają własne życie i nie miały czasu... I nagle pojawiły się pytania do mnie dlaczego wybrałam ten domek, na jakiej podstawie... To smutne, poczułam się głupio, tym bardziej, że wiedziały dobrze, że mnie czas goni. Dlatego na chwilę obecną stwierdzam jedno - dopóki się nie przeprowadzę, nie będę DT, choćby awaryjnym. No błagam, jestem jeszcze głupim dzieckiem, skąd mam wiedzieć jak od A do Z poprowadzić adopcje! Zwłaszcza, że rodzinie zależało by wypchnąć psa komukolwiek i przeszkadzała zamiast pomagać :( Nadal uważam, że suka fajnie trafiła. Młodzi, kontaktowi ludzie, którzy są pozytywnie zakręceni.
  9. [quote name='rashelek']No niestety, ale teraz już nic nie poradzisz, pilnuj DS jak tam się małą zajmują, tylko im nie wejdź na głowę :eviltong: Sporo fundacji ma chore warunku adopcji psów. Ja np. nigdy w życiu nie zgodzę się na wizyty przed- i poadopcyjne, co w 90% wyklucza mnie z tego typu adopcji ;) Tak samo nie rozumiem tego ingerowania we wszystko, że pies ma nie być spuszczany, musi dostawać wodę w ceramicznej miseczce i robić dwie kupy dziennie :shake: Liczę, że będą jakieś fotki z borderkiem! :grins: To zapisuj się szybko do tego fryzjera, ciekawe jak Morus będzie wyglądał :D[/QUOTE] Nie no, kontakt mamy mieć zapewniony. Podesłałał im forum haszcze, więc myślę, że zajrzą. O toto. Dla mnie wizyty przed adopcyjne są bez sensu, zwłaszcza jeśli je robi ktoś bez psa, którego chcę adoptować albo go na oczy nie widziała :p. Równie dobrze mogę sobie porozmawiać z kimś przez telefon. Co do poadopcyjnych - jestem na tak, o ile robione są rzadko i nie na zasadzie wchodzenia komuś w dupę, a tylko sprawdzenia czy dalej jest OK, ale właśnie w miłej atmosferze: najlepiej wspólny spacer zakończony pójściem na kawkę i ciastko do domu DS. Natomiast oprócz zakazu oddawania psów (tzn. oprócz ochrony przed porzuceniem psa), trzymania go na łańcuchu i zakazie rozmnażania, reszta warunków jest często zbędna. ;) Też na to liczę ;p Zapisujemy, zapisujemy. Na razie boję się, że źle trafię, więc dopytuję psiarzy, ale mam dwóch fryzjerów, których biore pod uwagę ;p [quote name='chounapa']Ja robiłam wizyty i wymagałam wizyt przedadopcyjnych dla szczurów :P[/QUOTE] I czy to powodowało, że te szczury na 100% miały na zawsze dom? Bo u psów nie jest to żadna weryfikacja. Ludzie są wspaniałymi aktorami tak naprawdę. [quote name='Majkowska']Moim zdaniem jeśli ktoś się decyduje adoptować psa to musi się z tym liczyć że osoby które się nim opiekowały chcą mieć pewność że mu dobrze, są pewne wymogi które trzeba spełnić. To tak jak czasem ludzie nie chcą podać swoich danych czy cokolwiek o sobie powiedzieć - sory ale to juz wzbudza we mnie podejrzenia, osobiście jestem z dużym dystansem i w te i w te. Jeśli wydam psa do adopcji i nigdy go już nie odwiedzę ani nie zainteresuję się jego losem, nie będzie mnie obchodziło czy jest wysterylizowany i gdzie mieszka to trochę też źle o mnie świadczy. Fakt że poniektóre cioteczki zakładają od razu klęskę i inwigilują nawet brudne majtki w pralce, ale jest zbyt dużo tragedii w psim świecie żeby ufać ludziom. Nawet w hodowlach zdarzają się tragiczne scenariusze, gdzie ludzie kupują psa i stwierdzając że zapłacili robią z nim wszystko co najgorsze. Dla mnie np bardzo ładne jest ze strony hodowcy że interesuje się losem psa, zawsze jest , pomoże. To samo z domami tymczasowymi - jeśli chcą zobaczyć gdzie zwierze będzie mieszkać ok, do mnie przyjechała dziewczyna na kawę i tyle, nic mi się nie stało złego. Nie mam ani luksusu, ani nie sprawiam chyba dobrego pierwszego wrażenia, w wielu miejscach sądzę ze psa bym nie dostała wcale. Choć ostatnio znajoma miała dośc śmieszną sytuację - wizytowała piękny duży dom, bogatych ludzi, uświadomionych o potrzebach psa, stać ich na sprzęt , szkolenie itd...Przy kolejnej kontroli z zaskoku okazało się że pies nie poszedł do nich - oni tylko podstawili się żeby psa zdobyć, pies zamieszkał w melinie u biednej patologicznej rodziny, która tylko porosiła sąsiadów żeby udawali właścicieli. Wiedzieli że nie dostaną psa do takich warunków a jednak go zdobyli podstępem i są podejrzenia że za jego sprawą chcieli sobie wzbogacić żywot...:roll:[/QUOTE] No ok, mogę się zdecydować na pewne warunki, ale bez przesady. Ja adoptuję samego psa, a nie psa z nadopiekuńczymi cioteczkami... Mam nadzieję, że nie pijesz do mnie, bo naprawdę interesuję się losem tej suki, telefony mam stałe z domkiem i obiecałam im pomóc w razie jakikolwiek problemów. Mnie nie obchodzi czy sucz będzie wysterylizowana, ważne by nie była rozmnażana. Pewnie, że ciachnięcie da mi tutaj 100% pewności, że nie zajdzie w niechcianą ciążę, ale bez przesady - gdyby upilnowanie suki byłoby problemem, to by hodowle nie miały racji bytu. Nie wykluczam też głupich pomysłów, ale co jak co, nigdy się nie jest pewnym czego można się spodziewać po ludziach. Na razie jesteśmy w dobrych stosunkach ze sobą i mamy obiecane wspólne wypady gdzieś, obiecali czasem wpaść do nas. I uważam to za ok. Moja intuicja podpowiada, że będzie dobrze, a ona akurat mnie jeszcze nigdy nie zmyliła ;) Widzisz, taki przykład pokazuje, że wizyty nie są odnośnikiem tego, że pies dobrze trafi. Ludzie są cwańsi niż wszystkie restrykcyjne zasady fundacji. Nieraz byłam świadkiem różnych takich sytuacji: ktoś na wizycie był cudowny och i ach, a potem nagle bach! coś się odmieniło i pies na ulicę. Co więcej - umowa spisana też nie uchroniła przed tym. Tak naprawdę można by takich ludzi ukarać, ale wiele osób do tego nie dąży, bo wtedy pies jest dowodem w sprawie i jest zupełnie nieadopcyjny. Dlatego umowa w pewien sposób chroni, ale nie do końca. Jeśli ktoś chce dostać psa, to go dostanie. A jeśli chce się go pozbyć - zrobi to. Tak naprawdę przyszłe DS są bezkarne, bo nikomu nie chce się bawić w chodzenie po sądach skoro zazwyczaj wynik jest ten sam: niska szkodliwość społeczna i pies bez domu przed długie, długie miesiące jako ten nieszczęsny dowód w sprawie. Nie mówię, że teraz w ogóle oddajmy bez żadnej kontroli psy, nie! Pierwsza weryfikacja to przez telefon. Potem rozmowa w 4 oczy z domkiem, ustalenie warunków no i kontrola przez telefon, wizyty. Umowa też może wystraszyć i jest podstawą prawną, by psa odebrać, ale prawda jest taka, że nie ma jedynej skutecznej metody na ustrzenie się przed debilami.
  10. [B]chounapa[/B], właśnie o to chodzi. To jest całkiem bez sensu, bo wiadome jest, że ludzie jak dostaną odmowę to zwrócą się do pseudo. Wiele zasad wielu fundacji jest dla mnie niezrozumiałych, ale nie będę z nimi na ten temat dyskutować - nie mój cyrk, nie moje małpy. Ja rozumiem te wszystkie działania itd., rozumiem, szanuję i zgadzam się z nimi, ale dla mnie kastrowanie wszystkiego jak leci jest całkiem głupie. Swojego psa nie wykastruję, bo nie widzę potrzeby. I pomyśl, że ktoś mi zarzucił warunek, że jednak muszę go pozbyć jajek, a ja się pytam - po co? Pewnie, że wtedy bym go ciachnęła, bo ustalenia są ustaleniami, ale prawda jest taka, że nie każdemu psu taki zabieg idzie na dobre. Sterylizacja psów wydawanych do adopcji jest zrozumiała i ją całkowicie popieram. Nie popieram natomiast tej całej akcji wszechobecnej, żeby każdy swojego psa ciachał. [B]Majkowska[/B], nie no, ja punkt o sterylce całkiem rozumiem, żeby nie było. Choć mam inne podejście do rozmnażania w przeciwieństwie do wielu osób. Dla mnie termin "pseudohodowla" poszerza się także o większość hodowców w związku kynologicznym, którzy rozmnażają dla samego rozmnażania i wyglądu. Natomiast nie uważam, by osoba, która rozmnaża psy świadomie i oddaje w dobre ręce jest kimś gorszym od hodowcy, który sprzedaje nieprzebadane psy z hodowli, ale o tym tutaj dyskusja była nie raz, nie dwa. Tak czy inaczej niczego nie popieram. Tak jak pisałam, obowiązuje nas umowa słowna. Zgodnie z art. 353 KC istnieje właśnie coś takiego i możemy ją zawrzeć. W praktyce oczywiście jest trudno udowodnić, że dane ustalenia miały miejsce, ale świadkowie umożliwiają to, zwłaszcza Ci neutralni. Generalnie cała umowa słowna jest ryzykowana, ale istnieje w świecie prawa. Jedyne co teraz mogę zrobić, to spisać sobie na kartce nasze ustalenia w formie umowy i podjechać do domku, by mi ją podpisali. U nas wizyty są zapowiedziane i będę tego akurat pilnować. Wspólne spacery też mają być. [B]marta1624[/B], to współczuję ;p
  11. Zdjęcia basenowe super, Theoś to naprawdę mega wodolubny jest, no ale co się dziwić - od małego basenowany :D Ej, kalosze świecące są MEGA :loveu:
  12. Cześć. U nas też nadchodzi burza, oby przebiegła w miarę spokojnie.
  13. Zazdroszczę wszystkim dzieciom, które mają takie bliskie relacje z psami :loveu:
  14. [quote name='magdabroy']Ja nie wiem co to kleszcz, od ponad 3 lat :p[/QUOTE] Naprawdę?! O matko... u nas w tym roku to TRA GE DIA.
  15. Nie wierzę, nie zrobiłaś z nich jeszcze smalca... :mdleje: :loveu:
  16. Jakaż duża panna :loveu: Pliiiis, dawaj większe fotki dla takiego ślepca jak ja ;p
  17. Łuhuhu... gratki :D
  18. Jaka fajtłapa :p. Oby nie było to nic poważnego.
  19. Wymiękłam, jak słodko śpią :loveu: Moje się lubią, ale w życiu by razem spały. Co to to nie ;p
  20. No tak, bo rasy wysysają mądrość z mlekiem matki przecież, nie wiecie o tym? 8) Moi Rodzice są widzę bardzo podobni do Waszych. Faktycznie koty "tylko dopóki nie znajdzie domu" zostawały u nas na zawsze, ale z psem by to nie przeszło. Przykład choćby z soboty - haszczak mógł być tylko po awanturze i tylko do poniedziałku. No cóż, rodzice mają swoje poglądy, swój świat, ich się nie ogarnie :D
  21. [quote name='Ana :)']i zaczyna się sezon mojego ubolewania, nad tym, że Otto nie chce pływać :(:([/QUOTE] Łączę się w bólu. Jaka zadowolona z kąpieli :D E tam, co to jest linienie krótkowłosego psa ^^
  22. Wspaniałe fotki. Tak patrzę na te wodne i zazdroszczę. I cholernie mi przykro, że moja babcia w imię dobroci za szczyla wrzuciła mojego lękliwego psa do wody. Od tamtej pory lipa, choć i tak jest postęp, bo już spokojnie przejdzie przez kałużę, a ostatnio nie robił kilometrowego łuku od stawów :p Piękne łączne fotałki. A te na urwisku... ja pitolę, na zawał bym padła. ;p Jak on zszedł stamtąd?
  23. Jak zwykle nagadane i musiałam nadrabiać :p Zazdroszczę bliskiej plaży i psów wodolubnych :D Leda wcale nie wygląda na taką, co ma nierówno pod sufitem. Co do chodzenia w lesie. Paradoksalnie, sama chodzić po nim się w nocy nie boję, ale z psem już tak - to panikarz jest i na byle ruch, powiew wiatru chce uciekać. A ja mam sporą wyobraźnię i hmmm, od razu sobie wymyślam Bóg wie co :lol: Zwłaszcza, że moje to takie chuchro, że to ja mam go obronić, a nie on mnie :D
  24. Jak tam jej zdrówko? ;) Ależ ona lewituje nad hopką, nad Twoją nogą... :D
  25. Ty$ka

    Bull Reaktywacja

    A psem mogę się zaopiekować :siara:
×
×
  • Create New...