Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. Bo Albin to bardzo fajny psiak :) Oby ludzie się na nim poznali, jak tylko ruszycie z ogłoszeniami.
  2. Cudowne wieści :) Kora czekała na taki domek!
  3. Zamawiałyśmy mu ostatnio pakiet ;)
  4. Miksio jaki wpatrzony na ostatnim zdjęciu :)
  5. Zadziwiasz mnie swoim optymizmem, ja z dnia na dzień coraz bardziej popadam w pesymizm. Wszystko idzie nie tak. Naprawdę nie wiem czy zdążymy przed porodem. A porodu sobie nie wyobrażam, szczeniaki są już widoczne w ciele suni - te kulki w jej brzuchu są ogromne! Jutro się rozwiąże sprawa. Wiem, że piszę ciągle "jutro, jutro", wiem jak to musi wyglądać, ale ciągle okazuje się, że to "jutro" przynosi złe wieści i trzeba szukać dalej. Uważam podobnie jak Ty - zbierajmy deklaracje dla Murzynka. Suczka swoją drogą, u niej jednorazowe. Ale Murzynek szuka stałych deklaracji. Na hotelik. Niestety, filmiku nie dołączę. Okazało się, że dwa programy do obróbki filmików nie czytają video z mojego telefonu. Tzn. jeden program nie czyta, a drugi coś dzisiaj odstawia cyrki i nie chce ze mną współpracować, wyłącza się w najmniej odpowiednim momencie, zacina i wyskakuje błąd. Może muszę kupić jego zaktualizowaną wersję, sama nie wiem. Dlatego postaram się jutro nagrać coś aparatem. Bo zdjecia nie oddają tego, co spotykam codziennie. Chcę tylko dodać, że Murzynek pozwala z sobą zrobić niemal wszystko, dzisiaj wyszukałam w jego sierści kleszcza. Na słowa "chodź" przybiegał do mnie szybko. Zadziwia mnie też, że na słowo "domek" wyraźnie się ożywia... Sunia dzisiaj podeszła jeszcze bliżej niż ostatnio, niemniej jednak jest bardzo czujna i jeden gest w jej stronę, jedno spięcie mięśni, jedno złe spojrzenie i ona odskakuje bardzo szybko. W tej chwili nie jest do złapania, choć tak - powoli przekonuje się do człowieka. Może za parę miesięcy solidnej pracy dałaby się bez problemu złapać. Teraz bez pomocy fachowca nie damy rady - więc jutro idę zawalczyć o tę pomoc do gminy. Trzymajcie kciuki, bo inaczej marnie widzę łapanie ciężarówki... Lisek chytrusek wygląda tak, jakby miał cofkę - ma bardzo, bardzo smutny wyraz pysia, podchodzi, ale nie merda ogonem, jest jakby przygaszony... i te jego oczy są coraz bardziej smutne, przeszywają mnie na wylot... Martwi mnie też mocno rudy. W ogóle od paru dni nie przychodzi na jedzenie, ciągle śpi, jest jakby przybity... Od mojego wpisu o tajemniczym zaginięciu psów i o tym, że Rudy jest "jakby wystraszony, już nie kozakuje" jest coraz gorzej... z tym swoim obecnym stanem przepraszam, że żyję przychodzi, trzyma ogromny dystans, po czym zmęczony, głodny zasypia... wydaje mi się, że może być chory. Coś musi go boleć. :( A Murzynek faktycznie bardzo rzuca się na jedzenie... wyjada wszystkim. To straszne, ale przez niego inne psy nie dojadają albo nie jedzą wcale, bo nie zdążą.
  6. Mam filmiki, jak je połączę w jeden i zgram to Wam później pokażę... ale oznajmiam - po nich raczej nie da się spać spokojnie :( Chciałabym założyć psiakom wydarzenie na fejsbuku, ale boję się, że ktoś nieodpowiedni je znajdzie, skojarzy psy i sami wiecie... nie chcę dokładać kłopotów. Chyba że założę jedynie Murzynkowi, na którego od pobytu elficzkowej czasami wołam pomyłkowo Elfik (na filmiku sami zobaczycie), ale widzę że psiaczek i tak bardziej reaguje na Murzynek. Więc czarnuszek niech będzie na razie Murzynkiem, nie będę mu mieszać w łebku. I tak zastanawiam się czy założenie tylko jemu wydarzenia na fejsbuku ma sens. Skoro od paru miesięcy mieszka na ulicy i nikt się nim nie interesuje to może nikt nieodpowiedni nie zwróci na niego uwagę i po założeniu wydarzenia...
  7. By zrobić krok do przodu, musimy zrobić dwa w tył, a dla mnie są to dwa milowe kroki w tył :(. Siedzę i ryczę... Pan polecony przez Havankę i Tolę nam nie może pomóc. Osoby z naszej gminy, które mogłyby pomóc (i w sumie powinny) nie odbierają telefonów, choć ze znajomą dobijamy się od poniedziałku... Jutro idziemy tam osobiście i będziemy błagać o pomoc. Choćby o klatkę. Jak nie załatwimy, to chyba przywiążę się do budynku gminnego w ramach protestu... a tak poważnie to będziemy zmuszone wówczas skontaktować się z lecznicą zamojską. Jeśli niestety padnie na Zamość to: - koszt sterylki będzie wynosił ok 300zł - pobyt suni w klatce przez 2tyg ok 200zł - do tego koszty dojazdu, w jedną stronę jest to 40km, a takich kursów będzie trzeba zrobić cztery (2x w obie strony) = 160km... Strasznie, strasznie dużo... A jeszcze nie wiadomo czy zdążymy ze złapaniem i sterylką... Czemu to wszystko idzie tak cholernie ciężko? Jeszcze czuję na sobie oddech czasu. Jest to straszne uczucie...
  8. Konto dostałam, dziękuję ;) I przepraszam za kłopot :D
  9. Ale pięknie to świadczy, że chce objąć Polę wirtualną adopcją :) Trzymam kciuki!
  10. Też tak uważam :) I za to kciukuję!
  11. Jak długie te spacery i jak mają wyglądać? Jakie masz preferencje odnośnie charakteru psa?
  12. Witamy, Pani Olu. Nawet Pani nie wie, jak się cieszę z obecności Rysiowych właścicieli na jego wątku :)
  13. Wspaniałe wieści :) Ja również poprosze o taki domek dla moich dzikusków.
  14. Dziewczyny, czytam uważnie Wasze posty, za wszystkie cenne rady dziękuję. Obiecuję, że napiszę dzisiaj lub jutro wiecej. Masz rację. W sprawie suni nadal walczymy, czekam na odpowiedź od paru osób (które miały mi dac namiary gdzieś dalej), myślę że dziś albo jutro rano będzie jasne, co z nią dalej. A przynajmniej czy nie szukać pomocy, gdzie indziej. Kiedy tylko dostaniemy zielone światło, szczególnie od weterynarza, wówczas zaczniemy akcję łapania suni. Wtedy też podeślę wszystkim zainteresowanym nr konta i napiszę wstępny kosztorys - co i jak. Na razie przy suni jest akcja - oswajanie. Chcemy też z elficzkową zbierać stałe deklaracje dla czarnuszka. Marzy nam się dla niego hotelik albo DT i to jak najszybciej. Nie chcemy czekac na niego z pomocą tylko ze względu na niepewny los suni. Jej sprawa jest priorytetowa, ale nie zapominajmy, że za niecały miesiąc mnie tu nie będzie. Do czasu mojej przeprowadzki marzy mi się, by i czarnuszek był już w bezpiecznym miejscu, on sobie raczej nie poradzi zimą w tym miejscu :(. Sunia, oczywiście też ciachnięta. Te dwie sprawy to dla mnie priorytet, sprawy niemal równorzędne. Więc jeśli się zgodzicie, to zbieramy deklaracje dla czarnuszka. Do końca tygodnia chciałabym też go porządnie poogłaszać, on nie może tam być dłużej...
  15. Dostałam namiary na wetów w Zamościu, za opłatą również mogą przetrzymać, ale właśnie... to też rozbija się o kasę. No i jak pisała elficzkowa, dla mnie łapanie tej suni na razie jest abstrakcją.
  16. Wet Murkowy to kwestia ponad 100km... jeśli nie więcej... :( Rozważamy różne opcje... będziemy jeszcze błagać tutejszych wetów. Ale również dziękujemy. Dopytam się kogoś z Zamościa, już tam bliżej... Dziękuję Ciocie za chęć wsparcia. Nie wiem czy na razie jest sens wpłacać i czy na moje konto, czy elficzkowej czy czyje - bo ja nie wiem nawet czy uda nam się złapać tę sunię teraz... Możemy umówić się, że wpłacicie jak już suczkę złapiemy? Nie lubię trzymać nieswój grosz na koncie. Chyba, że ktoś się zgłosi jako skarbnik psiaków i udostępni swoje konto, to bardzo chętnie... jaguska, jeśli możesz poszukać żywołapko to byłabym wdzięczna. W ogóle to jest bardzo dobry pomysł, dziękuję, podpytam jeszcze raz znajomych, bo wydaje mi się, że ktoś z nich miał żywołapkę... tylko nie pamiętam kto... POKERKU, Tobie bardzo, bardzo dziękuję za Wszystko. Za zgłoszenie suni również. Kochani, wszyscy którzy tu jesteście - jesteście wielcy, naprawdę. Psiaki nawet nie wiedzą, ile Ludzi stoi za nich murem... Mnie brak słów. A słowo "dziękuję" to za mało...
  17. Ciocie, wróciłyśmy. Elficzkowa pewnie doda coś ode siebie, ja postaram sie w miarę krótko. Suczki niestety nie złapałyśmy. Dużo czasu minęło w ogóle, nim się pojawiła - myślałyśmy już, że urodziła. Ona się już toczy, niestety złapać na razie będzie ją bardzo ciężko. BRAKUJE NAM POMYSŁÓW, BRAKUJE NAM RĄK DO POMOCY, BRAKUJE NAM DOMU TYMCZASOWEGO! Muszę tylko dodać, że elficzkowa zaczarowała psy, bo podchodziły dzisiaj bardoz blisko. Sunia po raz pierwszy podeszła tak blisko. Naprawdę blisko. Niemniej jednak jej stan wywołuje totalny płacz i niemoc. Na razie nie umiemy jej pomóc, a zegar tyka... Nie mamy nadal, gdzie ulokować suni. Oczywiście szukamy na CITO! Ta pani, o której wspomina Olena nie odezwała się potem ani razu... A szkoda, bo mogłaby dać DT czarnemu. Właśnie, czarny. Dzisiaj uświadomił mi, że musi natychmiast znaleźć DT. To totalnie domowy psiak, jadł mi dzisiaj z widelca, siedział koło nas, elficzkowa go czochrała za uszkiem. Widać było, że w łebku mu się przypomina coś, że jest spragniony człowieka. Na słowo elficzkowej "nie rusz", pozwolił zjeść ciężarnej jedzenie, mimo że czarny to głodomor - i podobno rzuca się na Rudego podczas wspólnego posiłku (info od Karmicielki, do zweryfikowania w sumie, bo nigdy nie zauważyłam takiej sytuacji, dzisiaj tylko odgonił długowłosego liska, Alfę, ale bez większego spięcia, jedno burknięcie i już). Czarny jest totalnie wpatrzony w człowieka, siedzi blisko ludzi, reaguje na nasze słowo, nie narzucał się, ale wlepiał te swoje oczka - na wołanie elficzkowej przybiegał do nas tak, że omal sobie łap nie połamał... no serce się kraje, że musi tu być. Spokojnie założylibyśmy mu obrożę już teraz, spokojnie może wg nas zamieszkać w cierpliwym DT, nawet blokowym. On powinien raz-dwa się otworzyć. W ogóle nie jest stąd, karmicielka za nim nie przepada (bo wyjada niemal wszystko), a i on nie czuje się tu komfortowo. Chcemy z elficzkową znaleźć mu DT przed zimą... ale czy się uda? (żałuję, że jego zachowanie nie nagrałam, naprawdę porusza serce). To proludzki, kochany, inteligentny, posłuszny psiaczek. Długowłosy psiaczek, którego niefortunnie nazwałam Alfą również dzisiaj był blisko nas, za niedługo też może trafić do DT. On już teraz chodzi za nami, już teraz przy znanych ludziach czuje się swojo, wystarczyło że elficzkowa chwilę z nim porozmawiała i się zrelaksował, leżał blisko nas, najedzony, szczęśliwy choć przez chwilę. Z tym, że jak czegoś się wystraszył, to uciekł tak jak inne psiaczki - a tylko czarnuszek nawet się nie ocknął, leżał nadal przy naszych stopach. Jak się rozeszłyśmy z elficzkową, pojawiła się Karmicielka - szybko pobiegłam do Niej i błagalam... ale Pani mimo ogromnych chęci nie może nam pomóc, powiedziała mi "ja mogę tylko je karmić", bo mieszka w bloku, a ona choć los tych psów nie jest jej obojętny, to tych psów się boi. Nie pomoże nam też przy łapaniu, bo się boi. Kibicuje, przeprasza, ale nie może. Powiedziała, że gdyby mieszkała w domu z ogrodem to co innego, a tak... Dowiedziałam się też kolejnej cząstki historii tych psów. Tak, jak pisałam w pierwszym poście - była tu suka czarna, jamnikopodobna - jej już nie ma. Nie żyje od jakiegoś czasu. Ta suka wg Karmicielki odeszła ze starosci, to matka tej ciężarnej i tego długowłosego liska, Alfy. Rudego najprawdopodobniej ktoś przywiózł tutaj, a czarny się przypałętał niedawno i za nim Karmicielka nie przepada za to, że wyżera innym psom, nie umie się dzielić.( oczywiście krzywdy mu nie zrobi - ale ucieszyłaby się, gdyby czarny znalazł dom jak najszybciej). Pani przyjeżdża tu od 2003r! od tego czasu jest na emeryturze! A wcześniej tu pracowała. Mówi, że zawsze tu były psy, nie wiadomo skąd... bo nikt się do nich nie przyznaje... wczesniej był jakiś rudy, czarny, brązowy i potem ta jamnikopodobna, no a teraz jej dzieci... i te dwa: Rudy (który dzisiaj nie jadł nic, nei było go) oraz Czarny Murzynek. Boże... pomyśleć ile to czasu... :( Mnie dzisiaj serce krwawi jeszcze mocniej... Każdy wypad w to miejsce kosztuje mnie dużo... Błagam, pomóżmy chociaż Czarnemu znaleźć dom i wysterylizować sunię (więc i znaleźć jej DT). O niczym innym nie marzę.
  18. Jeśli możesz ją zgłosić, to byłabym wdzięczna - ja nigdy tego nie robiłam i nie wiem na czym to polega. Cała nadzieja w Karmicicielce - gdyby zgodziłaby się przechować sunięw zamian za pokrycie wszelkich kosztów czy nawet drobnej wspomogi to byłoby zdecydowanie łatwiej - nawet, gdybyśmy nie zdążyli, to łatwiej będzie dostać się do szczeniąt...
  19. Dziękuję za Wasze wsparcie... Na razie sytuacja jest tak patowa, że totalnie nie wiemy nic. Wiem, że wychodzę na strasznie nieudolną, bo naprawdę nie udaje mi się nic załatwić. Przepraszam Was za to. Ta sprawa się ciągnie długo, mi idzie jak krew z nosa... Jutro wieczorem łapiemy sunię - ale nie mamy nawet, gdzie jej umieścić - ani na czas przegłodzenia, a co dopiero mówić o 2tyg posterylkowych... Cała nadzieja jeszcze w Karmicicielce - jak ją złapię, będę chyba błagała na kolanach... Nasi weci nie podejmują się aborcyjnych. Musimy szukać dalej - a to wiadomo: koszty, koszty, koszty... Skąd na to wszystko brać pieniądze? Nie mamy też totalnie pomysłu jak łapać sunię - wiemy jedynie, że to będzie bardzo, bardzo ciężkie. I szczerze mówiąc, mam ogromne obawy przed tą łapanką... Innego psa byłoby łatwiej. Ta nie dość, że najbardziej dzikawa, to teraz ciężarna. A ciężarne, to wiadomo - mają inne priorytety niż bierne poddawanie sie woli ludzkiej... Jutro (miejmy nadzieję) napiszę wiecej - trzymajcie kciuki. I jesli ktoś wpadnie na pomysł, który mógłby nam pomóc - proszę o sugestie na PW albo tutaj. Na razie jestem załamana...
×
×
  • Create New...