Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. To już 3tyg? :)
  2. Cudowne wieści :) Dużo zdrówka, elik - dbaj o siebie!
  3. Ciocie, przepraszam, moje milczenie wynika z tego, że niewiele więcej wiem, a i na dogo bywam okazjonalnie. elficzkowa, karma jeszcze jest. Staram się oszczędnie nią gospodarować, więc myślę, że do końca sierpnia spokojnie powinna wystarczyć. Jak się będzie kończyć, to napiszę - ale dziękuję za Twoje serce i zainteresowanie :). Co do psiaków, staram się bywać codziennie, jednak o różnych porach. I niestety, na chwilę obecną spotykam jedynie dwa psiaki i to naprzemiennie: rudaska i tego najmniejszego, najbardziej wystraszonego "Cienia". Nie widzę ani czarnuszka, ani suni - czyli najbardziej proludzkich psiaczków. Nie chcę snuć teorii, ale mnie to martwi. Zwłaszcza, że o ile rudasek zaraz podejdzie i zje, to nie wiem jak jest z malutkim - czy je, gdy odchodzę, czy jednak nie. Co prawda, znowu ktoś im daje wodę, widzę codziennie dolewaną wodę, ale jednak nie jestem tak hiphurrastycznie nastawiona w temacie bezpieczeństwa psów tam...
  4. Może to lepiej, że nie znamy jego przeszłości :( Teraz czeka go cudowna przyszłość. I te rany się neidługo zagoją, i pojawi się uśmiech na psim pysku. :)
  5. Nie wiem, jak Wy, ale mnie najbardziej cieszy opis relacji między Sindi a królem, mądra dziewczynka :)
  6. Te maszowe uszka skierowane do tyłu, cudności <3
  7. Moja kocica oraz pies lubią dzieci. Kurzeł się ich jednak obawia... :(
  8. Mój braciszek prowadzi nocne życie, więc w dzień śpi i też nie ma żadnego z niego pożytku.
  9. I ja mam taką nadzieję, jak doris. Dla mnie to nieprawdopodobne, by komuś nagle zaczęły przeszkadzać psy (ja o nich wiem od 2lat, ale one są zdecydowanie dłużej), niemniej jednak na razie ich nie widzę... a uprzedzona doświadczeniami kotów ciężko mi o niepoprawny optymizm. Najbardziej widoczne były na olxie (choćby przez zdjęcia), ale też nie ogłaszałam ich na nasze miasteczko - nie jestem taka głupia, na siłę nie chciałam ich pokazywać. W ogłoszeniach lokalnych z kolei była krótka informacja, która nic nie mówiła ani co to za pies (wygląd), skąd, no nic co by dawało informacje, że mowa o takich i takich psach - nie chciałam, by ktoś te psy skojarzył. Jedyne co, to to że poszukiwany człowiek z kojcem albo dobrze ogrodzonym ogrodem, który zaoferuje swoją pomoc dla małej suczki na 2tyg. Tyle. Wszystkie istotne informacje miałam podać dopiero po rozmowie telefonicznej i upewnieniu się, że mogę komuś zaufać. Przy czym w życiu nie podałabym miejsca przebywania i tego, co nie jest konieczne. Taki błąd popełniałam przy kotach (za szybko ufałam ludziom) i ten błąd dużo kosztował koty. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że jestem niedoświadczona, a stałymi porami karmienia czy swoim plecakiem itd. wzbudzałam zainteresowanie, mimo że nie chciałam zwracac na siebie uwagi. Wiem też, że nie każdemu pasuje, że ktoś karmi psy, a od niedawna zaopatrzyłam psiaki w miseczki - chowałam je po krzakach, ale jednak... Od paru dni byli ludzie, którzy byli wyraźnie zainteresowani tym, co robię, zachowywałam ostrożność, ale nie mogłam też popaść w paranoję. Z kolei wczoraj miałam spotkanie bliskiego stopnia z paroma ludźmi, którzy - mówiąc delikatnie, nie stanęli przede mną, by zawrzeć nową przyjaźń. Cała ta sytuacja zmusza mnie do tego, by obrać nowy plan działania. Wierzę, nadal wierzę że psy się odnajdą. Co prawda, NIGDY nie opuszczały tego miejsca na dłużej niż dobę i ZAWSZE przybiegały na jedzenie bez względu czy upał, czy zimno, czy inne licho, ale może faktycznie ktoś je wystraszył i pierwszy wrócił rudas - przecież i on pierwszy wychodził zawsze na patrol... A może, nie daj Bóg, suczka z racji, że zabrali jej prowizoryczną "budę" (zakrycie deskami starą przyczepę) szuka nowego miejsca na poród... A za nią, jej wieczny bodyguard, czarnuch. Sama nie wiem, mam w głowie milion możliwości, ale łudzę, że te psy nie dały się tak łatwo... i że za parę dni je odnajdę.MIałam wczoraj ew. nowe miejsce pobytu zlokalizować, ale byłam tak roztrzęsiona, że nie miałam ochoty włóczyć się po zmroku po tej okolicy... Jednak to miejsce pełne zakamarków, moje poszukiwania równie dobrze mogą spełznąć na niczym do czasu aż psy nie wrócą... Możecie być pewni, że moja pomoc tym psom NADAL będzie trwać, a ja będę starała się robić wszystko, by te psy odnaleźć i ulokować je w bezpiecznym miejscu. Jednak przestałam mieć ochotę opisywać wszystko i wszędzie - usunęłam ogłoszenia profilaktycznie (pamiętając o tym, jak tutejsi ludzie mogą uprzykrzyć życie pomagajacym), liczę więc że pocztą pantoflową razem coś uradzimy. PS: Poddaję też w wątpliwość, by ktokolwiek nieodpowiedni odnalazł ten wątek na dogo. Ani nie została podana nazwa miejscowości, ani jakiś znaków rozpoznawczych, psy są bez imion, więc wątpię, gdy ktoś wpadłby na taki pomysł i zadałby sobie trud odnaleźć każdy możliwy ślad po tych psach... Nikomu nie podsyłałam też wątku poza dogo, więc wiecie, szanse są tym bardziej nikłe.
  10. Dobrze, że masz czujne oko, Murko. Łatwiej będzie wyleczyć, za co trzymam kciuki.
  11. Widocznie to nie był ten domek dla Kajetanka... Czekamy na lepszy.
  12. Figa jeszcze nie wie, co jej się szykuje :)))
  13. A to spryciura, nawet telefon, który łączy z psami wynalazł :D
  14. Aaa ok, to faktycznie czekamy na odpiowiedź Dziewczyn... choć pewnie najszybciej uzyskasz jak zadzwonisz do kudlataja.
  15. Havanko, bardzo Ci dziękuję, opis jest cudowny. Dzisiaj psów dalej nie było... jedynie wystraszony rudasek... A mnie spotkała mocno nieprzyjemna sytuacja... :( Obawiam się, że to wszystko jest łądnie powiązane: ja psy ogłosiłam bardziej intensywnie, psy nagle zniknęły, a ja miałam sytuację, jaką miałam... Więcej nie moge napisać... :( Jeśli psom się coś stanie, sobie nie daruję tego. Musimy obmyślić nowy plan, ale na pewno w grę nie wchodzi publiczne szukanie DT. Ogłoszenia od razu po powrocie do domu skasowałam...
  16. Słuchajcie, zrobiłam taki opis dla czarnuszka, którego roboczo do ogłoszeń nazwałam Murzynek. Potrzebuję jednak pomocy w ocenie, bo ja swoich podopiecznych nie umiem krótko ogłaszać, dostaję słowotoku. A przecież słynę z opisów treściwych, rzeczowych, krótkich. Co poprawić, co zmienić? Murzynek to nieśmiały psiaczek, który przyszedł nie wiadomo skąd. Nie wiemy, dlaczego rodzina przestała go kochać i dopuściła do tego, by pies tułał się z miejsca na miejsce. Jedno jest pewne - Murzynek miał kiedyś swoich ludzi i nie rozumie obrotu rzeczy. Nie rozumie, czemu nikt go już nie kocha i dlaczego od pół roku nikt nie zwrócił na niego uwagi. Z nieba leci skwar, deszcz, pioruny, a on bez dachu nad głową i ze złamanym serduszkiem znalazł swoje miejsce wśród innych bezdomnych psiaków - czasem dostanie jeść, a czasem kopniaka... Do Murzynka przychodzimy od paru tygodni. Za każdym razem rozdziera nas serce, bo widzimy w jego oczach pewien żal i tęsknotę za tym, co przeminęło - za domem. On tak chciałby pokochać... patrzy na nas tymi swoimi mądrymi, ale przeraźliwie smutnymi oczkami, jakby chciał zapytać dlaczego tak go dotknął los i czy kiedyś się odmieni... Szukamy mu chociaż Domu Tymczasowego, choć marzeniem byłby Stały. Jesteśmy gotowi wesprzeć DT karmą oraz pokryć wszelkie koszty. Chcemy, by Murzynek dostał szansę od losu, by zdążyć przed zimą... Murzynek nie jest starym psem, jeszcze wiele lat przed nim. Jest średniej wielkości (waży ok. 12kg, ma ok. 40cm w kłębie), a wygląd też ma niebanalny - przy opiece jego długa, krystalicznie czarna sierść będzie robiła naprawdę wrażenie. Murzynek za grosz nie ma w sobie agresji, odznacza się jedynie nieśmiałością spowodowaną najprawdopodobniej doświadczeniem psa porzuconego. A jednak od pół roku nie zwrócił niczyjej uwagi... Murzynek to pies zdystansowany, spokojny i nieśmiały, potrzebuje czasu, by zaufać, ale przy odrobinie miłości i cierpliwości, na pewno stanie się cudownym przyjacielem. Na nas spogląda z zaciekawieniem, chętnie podchodzi do jedzenia. To inteligentny psiaczek, szybko się uczy. Świetnie dogaduje się z innymi bezdomnymi psami, które traktuje jak swoją rodzinę. Strzeże ją, wygrzewa ciałka najsłabszych, gotów jest zawsze je obronić, osłaniając je swoim ciałkiem. Ma wielkie serduszko. To prawdziwy przyjaciel. Byłoby wspaniale, gdyby trafił do cierpliwego domku, w którym jest już inny piesek. Będzie niesamowitym przyjacielem i stróżem kochającej go rodziny. Murzynek przebywa w woj. lubelskim, ale znajdziemy drogę do Ciebie. Czy tylko się nam uda odmienić los przed nieszczęściem?
  17. Moje wiedzą, że niedługo będą futrami studenta, więc nie mogą narzekać :D Haha
×
×
  • Create New...