Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
Ja grilla ostatnio miałam... też dawno :D Aż smaka mi narobiłyście (nie, wcale nie na grillowanego bf :p)
-
Martwi mnie to, że pomoc się zatrzymała... wszystko idzie jakoś nie tak... Tinusia się wycofała niestety, wczoraj jej nie było na jedzonku. Nie przyszła, mimo że tiutiałyśmy, wołałyśmy i zaglądałyśmy w różne zakamarki. Ona tak miała z początku, gdy była bardzo dzika... Potem przy Rudym się odważyła i dostrzegałam gdzieś jej ślepia. Z czasem zaczęła podchodzić coraz bliżej aż ostatnio witała nas tak, jak na powyższym filmiku. A teraz znowu na widok człowieka zaszywa się gdzieś w kącie. Wczoraj oczywiście towarzyszyły mi najróżniejsze myśli, ale dzisiaj dostałam smsa od elficzkowa, że widziała Tinusię wtuloną do Liska i Murzynka. Ciekawe czy dzisiaj się odważy do nas podejść... ale to wycofanie totalnie mnie załamało. Obawiam się, że sunia bardzo przeżywa rozstanie się z rudym przyjacielem - przecież on i Tinusia zawsze byli razem... wszędzie... Lisek stał się wybredny i Animondę je niechętnie - za to posmakowało mu Terra Faelis (bardzo smaczna, ale i jakościowo dobra kocia karma), którą pogardziły moje koty. Gdy polałam sosem troszkę poprzednią mokrą, to Lisek wylizał do czysta - dał się oszukać, ale śmiejemy się z elficzkowa, że z niego robi się królewicz ;) Można go pochwalić za to w innej dziedzinie: jak wiecie, on pierwszy zawsze wypatrzy "swoich" i idzie im naprzeciw. I można śmiało powiedzieć, że elifczkowa już kopnął ten zaszczyt "zakumplowania się z Liskiem", tzn. Lisek rozpoznaje już Ciocię elficzkowa i jak Ją widzi, to pierwszy wyrusza na przywitanie. Murzynek już nie rzuca się tak na jedzenie, tzn. jak jest najedzony, to nie wyjada Liskowi. Wczoraj pokazał też, że ludzie powoli stają się ważniejsi od jedzenia (do tej pory było na odwrót ;) ) - mimo, że akurat jadł z łyżeczki elifczkowa, na mój widok przybiegł i zaczął wokół mnie skakać z radości. Łał, wygrałam z jedzeniem, sukces :) Obaj widać, że się zżywają coraz bardziej. Wszędzie widać ich razem, bardzo lubią swoje towarzystwo. Z racji, że czas zwolnienia się miejsca u Murki to czas nieokreślony, napisałam (idąc za sugestią elficzkowa) do szafirki. Szafirka od nas jest bardzo, bardzo daleko, ale jest zaufanym hotelikiem. Czekam na odpowiedź czy są miejsca, ile kosztuje doba itp. Jedno jest pewne: nie mamy zebranych deklaracji dla Murzynka. Mamy obecnie ok 140zł/msc, to za mało. Jednorazowe wpłaty są rozwiązaniem jakimś, ale tylko jakimś - tylko na ten pierwszy miesiąc: szczepienia, odrobaczenie, badania łapki i morfologii, kastracja, dojazd... to tylko się mówi, że mamy pieniądze. A jeszcze na miejscu zostają przecież dzikuski - je też trzeba karmić. Mam nadzieję, że jeszcze uda nam się zebrać deklaracje stałe, chociaż połowę. Wiem, jak to wygląda: proszę ciągle o pieniądze. Ale to nie tak, że próbuję Was naciągnąć,stali deklarowicze mogą wpłacić dopiero, jak Murzynek pojedzie do hoteliku. Ja to wszystko piszę, bo nie lubię najzwyczajniej w świecie długów i się martwię. Ot, ten typ tak ma :)
-
Wydaje mi się, że będzie mała, ale takie psiaki potrafią zaskoczyć ;)
-
Hej Aga. Obejrzałam filmiki - genialny Fabian :D :D Ja teraz śpioch się zrobiłam... wstać wczesniej niż o 9 nie umiem, mimo że nastawiam sobie 10 budzików xD
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Tyśka) replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Hej! Torę chętnie sama bym wzięła, hahha :D ale ja nie po drodze. Koty razem wyglądają super, coś czuję że kotce będzie brakowało towarzystwa Lumpka :D PS: Aga, ten malman jest okropny. FUUUJ! -
Fantastyczna ekipa :))) A zdjęcia naprawdę super!
-
O raaany! Fantastyczna!
-
GIGA w DS Trzymajcie kciuki !!!. To już grzeczna sunia.
Tyśka) replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Dla niej takie najazdy to prawdziwa lekcja, brawo Gigunia, że robisz postępy :) -
Trzymam kciuki za kociaki. Nie wiem czemu, ale ludzie szaleją za rudymi kocicami, więc wyczuwam urwanie telefonu ;)
-
Tuni wyklarowało się źycie czyli Klarusia w swoim Domu.
Tyśka) replied to Anecik's topic in Już w nowym domu
Faktycznie zakochana po uszy w Panu :) -
Niestety, nasza gmina nie lepsza :( Strasznie smutne, że takie są praktyki...
-
Psiaki nie przebywają na terenie należącym do jednego właściciela. Na tej ulicy są jakieś zakłady, hurtownie, parkingi - każda część należy do innego właściciela. Miejsce, gdzie sunia urodziła należy do właściciela, do którego elficzkowa dotarła i od którego otrzymaliśmy wsparcie. Buda jest na najbardziej przygnębiającym terenie, tuż obok "szczeniakarni" - jest tam największy syf, nie wiemy do kogo to należy... i wydaje mi się, że to ten właściciel nie chce tych psów na swoim terenie - co potwierdziła zawsze Karmicielka, że nie jest tu mile widziana... Tuż obok tego miejsca "budowego" jest z kolei parking tirów i magazyn nie wiadomo czego - ten teren znowu ma innego właściciela: to tu był schowany sznaucerek, to tu pracują "nasi" robotnicy (ci, co wybudowali budę i szukali domów szczeniakom)... I to przy tej bramie zazwyczaj siedzą dzikuski. Chociaż tam, gdzie jest buda też lubią być - zwłaszcza Tinusia, bo tam jest masa, masa kryjówek....Przy terenie "budowym" przylega jakaś kolejna hurtownia, gdzie dostępu nie mamy - ta hurtownia jest w głębi tego terenu oddzielona płotem - ale za płotem widać liczne żelastwo. Dalej jest myjnia samochodów, jakieś hurtownie i Bóg jeden wie co - wszędzie jest bałagan. Po drugiej stronie ulicy są kolejne bramy i kolejne miejsca wyglądające na opustoszałe - bo wszędzie jest brud, walące się pudełka i butelki... I tu też czasem się chowają dzikuski.... one przeciskają się przez każdą dziurę w płocie. Ten teren naprawdę jest ogromny, brudny, zaśmiecony i zarośnięty przez krzaki, trawę - słowem zaniebdany, najgorsze że odnalazłyśmy tylko właściciela terenu, gdzie sunia rodzi... Do innych nie mamy namiarów. Całość jest na takiej ulicy, która kończy się lasem... i jest to koniec miasta... i nie ma tutaj latarni, w nocy świętują tu menele, podejrzane typy się przemieszczają... Totalnie nieprzyjemna okolica. Ciężko opisać to wszystko... ale chciałam jakoś Wam zobrazowac to wszystko... ---------- kiyoshi, ależ działamy - Murzynek ma zaklepane miejsce u Murki, ale czekamy aż będzie mógł jechać - na razie są kolejki.... Nie mam pojęcia, gdzie indziej możemy Murzynka ulokować - Murka jest sprawdzona i cudowna, mam do Niej zaufanie. Wiem też, że pobyt Murzynka w tym strasznym miejscu strasznie się przedłuża, ale brak mi pomysłów co mogę więcej zrobić. :(
-
Przepraszam najmocniej... U psiaków rzecz jasna byłyśmy. Niestety, wszystko idzie znowu jak krew z nosa. Sznaucerkowatego już nie było. Obawiamy się z elficzkowa że poszedł za kimś albo ktoś go pacnął przed nami. Nikt go nie szukał, bo w dzień przeglądałam ogłoszenia, sama też go ogłosiłam na spotted, który ma największą skuteczność, jeśli chodzi o zagubione psiaki. Na oko maluch miał niespełna rok albo niewiele więcej... Był tak ufny, że raczej ktoś go wypatrzył, zwłaszcza że inne psy go nie akceptowały. Wcześniej raczej był łańcuchowy. Wątpię, by znalazł się w tym miejscu przypadkiem, jestem niemal pewna, że ktoś go porzucił. Był na terenie parkingu tirów, przed bramą śpią dzikuski, które nie wypuszczały psiaka, przeganiały go z powrotem do środka. Mnie się wydaje, że jakiś pracownik pozbył się psiaka - inne psy tutaj też brały się w ten sposób... ale jeśli spotkam "swoich" pracowników to się dopytam, może wiedzą coś więcej: czy np. widzieli wcześniej błąkającego się psiaka... ale kurcze, paręset metrów dalej jest przechowalnia psów, nie wierzę, że by tego psa nie wzięli, gdyby wcześniej widzieli, że się błąka. No ale to wszystko gdybanie. Tego psa raczej już nie ujrzymy... Będę wypatrywać po łańcuchach, przejdę się też do punktu przetrzyman psów, bo chyba nic innego nie pozostało. Ja się załamałam, bo tak czułam, że trzeba było go pacnąć wczoraj... ale nie miałyśmy dokąd, naprawdę... Nie znalazłam również nikogo do wizyty, jest to ciężki teren. A my się zastanawiałyśmy dzisiaj z elficzkowa nad domkiem. Z jednej strony: szansa dla Murzynka, z drugiej mamy wątpliwości. Tam są bardzo małe dzieci... wieś, konieczna jest wizyta. Same nie wiemy, co robić, ale jeśli nikt się nie znajdzie do wizyty, będziemy musiały pomyśleć nad innym rozwiązaniem. Oprócz tych 3 telefonów, nie było nowych. :( Rudego nie ma w dalszym ciągu. Szukałyśmy go, ale to abstrakcja że go znajdziemy... znalazłyśmy za to budę, którą panowie pracownicy skonstruowali psiakom... jest naprawdę cudowna, ale nie wiedzieć czemu schowana z tyłu terenu, tam brzydko pachnie, jest mocno zarośnięte i nie widziałam nigdy by psiaki tam przebywały dłużej... nic dziwnego że nie korzystają... może uda sie nam namówić właściciela terenu, by jednak wyjął budę i postawił w dogodniejszym miejscu. Buda jest naprawdę super, z podestem i przedsionkiem, wejście w sam raz dla dzikusków i Murzynka. Przygnębiające jest też zachowanie dzikusów. Po radosnym witaniu nie ma śladu. Tinusia znów się wycofała, na widok człowieka ucieka, gdzie pieprz rośnie :(. Nie chce jeść, Lisek tez nie ma apetytu. Niby radośnie bawi się z Murzynkiem, ale jest taki... inny. W ogóle dzikuski się dziwnie zachowują, mam nadzieję że to tylko brak Rudego, a nie jakaś choroba... Murzynek kuleje coraz bardziej na swoją chorą łapkę, jest też coraz bardziej smutny... Cieszy się na nasz widok, ale chyba stracił nadzieję, że go stąd kiedykolwiek zabierzemy :(. Ja jestem przytłoczona tym widokiem... Jeszcze parę dni temu psiaki witały nas radośnie i wyglądały na szczęśliwe na swój sposób, teraz widać że przeżywają dramat... Najgorsza to ta świadomość, że nie da się na razie nic więcej zrobić, by psi los był lepszy :(