Sunia miała u mnie niewielkie kłopoty zołądkowe; tzn wyprózniała się przez pierwsze dni po zabraniu ze schroniska 2 razy dziennie ale były to rzadkie kupki. Byłam u weta, dostała lek, wszystko mineło po 2 dniach. Przy tym wszystkim sunia miała olbrzymi apetyt, wprost połykała jedzenie. W ciągu tygodnia pprzybyło jej 0.5 kg O tym wszystkim informowałam przyszłą włascicielkę. Prosiłam, aby zastanowiła się, czy jest gotowa zabrac sunię po przezyciach i zająć sie nią. Zupełnie nie niepokoiło nas to jej wypróznianie, bo wiem ze po zabraniu ze schroniska takie kłopoty występują czesto. Sunia u mnie załatwiała sie na spacerach, raz siusiu przytrafiło sie w domu...Po przyjezdzie suni do Warszawy (odwieziona na miejsce), dostawałam info, ze sunia jest za chuda(pewnie chora), za cicha(pewnie chora), za smutna(pewnie chora), nie szczeka, ma gazy, czuc jej z pyszczka, pewnie ma robaki, itd. Wczoraj przyszła info, ze wymiotuje i nie chce jeść, załatwia się w mieszkaniu, mąz jest zły. Dzisiaj pani oskarzyła mnie, ze dałam jej chorego psa, a parę minut temu przyszła wiadomośc, zebym sobie sunie zabrała!!! Zaznaczam, ze sunia pojechała z ksiazeczka zdrowia, z wpisanym lekiem, który brała u mnie na brzuś, z wpisem, ze była odrobaczona.