No cóz, własciwie nie wiem co napisać... Dobrze, ze padło to slowo "smród", bo ono tylko potwierdza to, co wczesniej pisałam. Ja tez posiadam cała korespondencję. Nie jestem wolontariuszką i pisałam o tym Monice. Moja pomoc psom z zamojskiego schroniska polega na tym, ze prowadze z własnej inicjatywy strone schroniska i pomagam psiakom szukając im domów adopcyjnych. Nic zlego nie ukryłam przed Moniką, o problemach psa pisałam (rzadsze kupki ale nie biegunka!!!), które ustapiły po podaniu leku. Wytłumaczyłam Monice, a potem tez na forum, dlczego nie pisałam o nieprzyjemnym zapachu z pyszczka - nie wiedziałam, ze bedzie to taki problem, bo dla mnie nie jest to problemem w kontakcie z psem. Nigdy nie sądziłam, ze taka spokojna chudzinka moze sprawiac dyskomfort psychiczny...I faktycznie tutaj muszę przyznac się do błędu. Chyba za mało znak ludzi...Teraz więc, skoro Monika odmawia informacji o Zulce w prywatnej korespondencji, czekam na nie na forum. Do momentu, dopóki sunia nie będzie znowu u mnie.