Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20271
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    57

Everything posted by mari23

  1. Najgorsze, że jeśli nie my, to NIKT ich stamtąd nie wyciągnie.
  2. Ten czekoladowy chyba był na zdjęciu, albo inny podobny. Serce się rozrywa
  3. A ten ? Czy on jest na jednym ze zdjęć? Czy wciąż w ukryciu? Jest "czekoladka", który kikou się podobał, jest sunia prawie jak Suvi, jest także "Batonik".... tyle ich czeka....
  4. Bardzo dziękuję za tą pomoc "na starcie", przed Gajeczką leczenie i kontrolne badania, więc ta pomoc na początku to naprawdę duże wsparcie. Dziękuję
  5. elik, stanowczo protestuję przeciw umieszczaniu Twojej wpłaty na końcu pod kwiatkami - Tobie podziękowania podwójne się należą, bo nie tylko wpłacasz, ale i czuwasz nad finansami myślę, że wszyscy się ze mną zgodzą Raczej kikou wie najlepiej Kochana Pani Ania - z całego serca dziękuję!!!
  6. Rabarbarku...... być może te 4 lata to twoje jedyne szczęśliwe....a teraz szczęśliwy jesteś już na zawsze..... W tej smutnej wiadomości mamy to właśnie jedno, jedyne pocieszenie - Dobrze, że poznał prawdziwy dom i troskę wspaniałych ludzi. A teraz pobiegł do wszystkich innych naszych zwierzydełek, które są w lepszym świecie I to jest "namacalny" dowód na to, że warto pomóc tym, które bez nas są skazane na dożywocie, na cierpienie i samotne umieranie.
  7. No właśnie....czy dałoby się taką "inwentaryzację" zrobić w tych boksach ogólnych? Może jednak uda się pomóc któremuś z nich.... wiem, głupia, naiwna, marzycielka....i jeszcze parę innych, mocniejszych określeń mi się należy, ale może jednak cokolwiek by drgnęło, może jakoś udałoby się pomóc... może szczęśliwy nigdy już nie będzie, ale jeśli chociaż strach byłby mniejszy, to dla niego zmiana ogromna... i czas oprócz zmiany miejsca to jedyne "lekarstwo". Gaja i Niunia też szczęśliwe nie były przy zabieraniu ze schroniska... to są bardzo skrzywdzone psy, z wieloletnią traumą.... zostały te najbiedniejsze, najbardziej pomocy potrzebujące.... i najbardziej trudne w ewentualnym pomaganiu....
  8. Gaja kaszle mniej, ale przedwczorajsza burza z deszczem/gradem jakby cofnęła tę poprawę, na szczęście nie mocno. Mam wrażenie, że pogorszenie stanu jest powiązane z wilgotnym, deszczowym powietrzem (zaczęła kaszleć wieczorem, czuć było już w powietrzu nadchodzące kilkudniowe opady). Za to psychicznie naprawdę coraz lepiej, drobne, malutkie, ale bardzo pozytywne zmiany cieszą mnie bardzo, mamy całe lato na stopniową zmianę miejsca - czyli na domową kanapę Dzisiaj "wielki dzień" Misia, zabieg kastracji. A wczoraj dotarła do nas ( już ze zrzeczeniem się psa) suczka westie, szukamy domku. Akcja szukania nowego domku dla owczarka australijskiego też nabiera tempa. No i Bieduś dostał wózeczek - wszystko pięknie, kiedy stoi, niestety każdy krok kończy się do góry kołami i to prawie dosłownie. Ataksja nasiliła się u niego ostatnio i ten wózek miał być podporą, zabezpieczeniem przed wywrotkami. Spróbuję jeszcze małych zmian - szerzej kółka, może i z przodu jakieś kółeczka dodatkowe się uda zamontować albo hamulec, bo jak tył lekko "idzie", to przód się przewraca. Wiedziałam, że to proste nie będzie, ale jest gorzej, niż się obawiałam, przez tą ataksję.
  9. Więc przysłowiowy grosik wpłacam choć chciałabym conajmniej 10-krotność tego...
  10. Aż się serce cieszy i oczy mokre się robią. To dowód na to, że nawet tym najbardziej wycofanym można (i trzeba!!!) pomóc (kolejnym przykładem są Gaja i Niunia). Oby zdrowo i długo cieszył się tą wolnością!
  11. Poproszę przybornik nr 11 i Lenor nr 19F. Przy moich pieskach szycie i pranie to pasjonujące "hobby" choć czasem można już tylko wyrzucić...
  12. bluzeczkę nr 8 i spodnie nr 12 - po 10 zł/szt. poproszę
  13. Dostałam prośbę ale muszę na razie przełożyć planowaną większą wpłatę na późniejszy termin (drobną i tak do bazarku dorzucę), pilnie musiałam zakupić wózeczek dla "mojego" Biedusia.
  14. Nie tylko nie przepraszaj, ale to ja Tobie dziękuję za prowadzenie tych rozliczeń i czuwanie nad finansami Niuni. Dziękuję z całego serca Tobie za pomoc a także wszystkim, którzy okazali WIELKIE SERCE pomagając swoimi wpłatami odmienić smutne życie tej biednej istoty. Troszkę nam narozrabiała, w efekcie jej ataku pogryziona Róża jednak straciła oczko. Mam nadzieję, że już nic złego się nie wydarzy. To naprawdę kochana sunieczka i oby nie chorowała, bo jej finanse raczej mizerne - wciąż brakuje 95 zł deklaracji.
  15. Jest dużo lepiej, ale jeszcze kaszle. Nie odkrztusza tej paskudnej wydzieliny. Psychicznie też coraz lepiej, już nie tylko krzywy ogonek się cieszy, ale i oczka radosne na mój widok, dotyk wprawdzie wciąż jeszcze z ostrożnością, ale powoli postępy coraz większe. Odczekam jeszcze kilka dni i jeśli kaszel nie minie, zabiorę ją do wetki.
  16. Ja poproszę narzutkę - nr 51 Na dobry początek "utarguję" na 20 złotych
  17. Wczoraj wieczorem Gaja zaczęła kaszleć i to dość mocno. Natychmiast skontaktowałam się z wetką, sunia dostała już leki i mam nadzieję, że wszystko znów będzie dobrze (bo tak było do wczorajszego wieczora).
  18. Kasiu, jak Niunia się sprawuje ? Mam nadzieję, że nie sprawia więcej problemów, że był to jednorazowy incydent spowodowany jakimś przypadkowym impulsem. I jaki jest stan pogryzionej Różyczki?
  19. U Gajusi coraz lepiej Nie tylko cieszy się na mój widok ale też wychodzi ze swojego kojca na większy wybieg, gdzie wychodzą pieski prosto z domu. Inkę i inne psiaki ignoruje, spojrzy, powącha i rozgląda się wokół. Po chwili wraca "do siebie", tam się chyba czuje bezpiecznie. Zdrowotnie też ok, kaszle sporadycznie, nie rzęzi, choć kiedy jest bardzo blisko mnie, słyszę jej oddech taki lekko chrapliwy. Bieduś też dobrze, wyniki trzustkowe mu się poprawiły po karmie LOW FAT, za to parametry nerkowe trochę podwyższone. No i wózeczek zamówiony, Bieduś jeszcze nie wie, ale ja już nie mogę się doczekać I dwie ważne sprawy: Pilnie ( na prośbę właścicieli) szukam domów dla rasowych (jedno i drugie z rodowodem, zapewne pseudo) 1. suczka westie 1,5 roczna 2. niebieskooki owczarek australijski blue merle 6-letni
  20. mnie też trafił do serca... smutno patrzy, choć paniki nie widać. Jak Gaja i Niunia - głaskanie i kontakt z człowiekiem ok, a o spacerze na smyczy mowy nie ma... i nie o sam spacer chodzi, a o choćby najzwyklejsze szczepienie u weta... one wszystkie potrzebują czasu i spokoju, stałego, cierpliwego "oswajania". ....a ja powinnam mieć zakaz zaglądania na ten wątek....
×
×
  • Create New...