Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20470
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    61

Everything posted by mari23

  1. Kiedy cudowna owczareczka, która w swoim życiu dopiero teraz poznała, co to psie szczęście i miłość człowieka zaczyna chorować i ten dobry czas, który na koniec dostała zaczyna się kurczyć - wszystko w człowieku krzyczy: nie! tak nie może być! nie powinno! ona powinna długie lata cieszyć się życiem! Przeszłam przez to w październiku i wciąż się nie pogodziłam ze śmiercią Niusi, choć sama "decyzję" podjąć musiałam.... Jagna - przytulam i całym sercem Ci współczuję Trzeba się cieszyć każdym dniem....
  2. Umaszczeniem bardzo przypomina moją zamojszczankę Gaję. Śliczny jest. I tak poczciwie, rozczulająco wygląda.
  3. Ciekawe, czy na Miau pomagają też pieskom? Dostali budynek w złym stanie, remonty tam to konieczność. Miała wielkie szczęście, że tak wspaniale trafiła
  4. No ewidentnie widać, że to "Miskonosz" ! Heban Orion Miskonosz - jak to brzmi dumnie, szlachcic nasz kochany I coraz bogatszy, są wpłaty: 30,- elficzkowa - lipiec (15.07.) 50,- Ania W. (15.07.)
  5. Większość yorkowatych to "gadziny" pod względem szczekania, ale tym określeniem tak mnie rozbawiłaś, że trochę rozwiały się "chmury" z mojej głowy. A Mikuś u mnie chodził na spacery, był bardzo grzeczny, choć piesków nad Odrą zazwyczaj trochę spaceruje. Nie szczekał na pieski, nie wiem czemu aż tak mu się odmieniło pod tym względem. Tak mi się teraz skojarzyło - piesek mojej wnuczki strasznie szczeka na inne psy ale tylko, kiedy idzie z nią właśnie, kiedy idzie z kimś innym (np. zamieniają się smyczami z kolegą-sąsiadem) - nie atakuje. To duże miasto i sporo psów w parku, więc i problem spory. Dziwne to, wnuczka wybiera się do behawiorysty. Bieduś wciąż dzielnie trzyma się życia, choć nie jest to na pewno komfort... zawsze nosił piłeczkę, choć za duża do jego pysia, kupiłam mu malutką czerwoną, śliczną...ale ona już go nie cieszy. Stoi przy miskach, zje i pije sam, chodzi, jeśli to kicanie chodzeniem nazwać można.... wiem, że zbliża się czas pożegnania.... wiem....
  6. Zaciekawiła mnie książka o śmierci Sikorskiego i zaczęłam czytać...po kilkunastu stronach zapał zgasł
  7. Przelałam 130 złotych na jedną sesję chociaż. A z 1,5% mam nadzieję, że "mój" urząd skarbowy sporo Wam "odda" tym, którzy nie przynosili razem z PITem karteczki "dla chorego dziecka" nie pytając o nic wpisywałam ZEA Swój odpis (tylko tym razem) przekazałam wrocławskiej EKOSTRAŻY, bo akurat wtedy odebrali od mojego okropnego sąsiada onkę, którą od dawna chciałam stamtąd uwolnić (na jej "szczęście" poważnie zachorowała, dziad nie chciał leczyć i sam się zrzekł). Weszłam na ich stronę żeby zobaczyć co z Sarunią, a tam prośba o 1,5% na remont budynku azylu... a byłam tam niedawno, zawoziłam rannego jeża, remonty idą "pełną parą".
  8. Ten starszy piesio nie ma źle, choć pewnie pani nie kupi mu suplementów na stawy i nie zdiagnozuje przyczyn jego dziwnego chodu. Ale jeśli gdzieś jedzie, to zawsze z nim, piesio z nią śpi ( i je ;)). Bieduś na tyle lepiej, że chcę dzisiaj spróbować raz jeszcze z wózeczkiem, trochę przerobiłam "kombinezon" i może jednak się da.... A jeśli przestanie padać (choć deszcz potrzebny), to może spróbuję Gaję na smyczy zabrać choć kilka kroków na "spacer". Ma jeszcze taki odruch lęku, ale już naprawdę mi ufa i nawet jakby cieszy się trochę, czeka na podrapanie za uszkiem, pomizianie pod brodą ( wszystko z boku, nie od góry). To takie "małe kroczki" w stronę domu
  9. Wszystkie psy tak uważają ( czasem nawet i koty!), ale co innego deser przy stole, a co innego "dieta zlewkowa" przy budzie... Wożę do wetki koty z naszego osiedla, mają tam budkę i karmę kupioną przez mieszkańców ( dwie osoby), niestety część osób (oby nie pozostałe 20) woli odpadki wyrzucić tym biednym, chorym kotkom zamiast do śmietnika, choć to tylko kilka kroków dalej
  10. zazwyczaj pieskom pomagam, więc teraz kiciunię czas wesprzeć
  11. Pewnie "człowiek od Bartusia" kiedy za dużo wypije to zapomina, że Bartuś też pić i jeść potrzebuje.... A ten dokarmiany psiak to wcale nie musi być bezdomny, być może jakiś z sąsiedztwa niezbyt zadbany, a zasmakowało mu Bartusiowe jedzonko. Niektórzy niestety uważają, że "resztki z pańskiego stołu" to najlepsze jedzenie dla ich psa
  12. Dokładnie to samo pomyślałam. Już powoli "z górki" idzie wszystko ku dobremu, pieski zobaczyły, że poza kratami ten "inny świat" jest jednak dobry, przyjazny.... i ta micha w zębach, i to spojrzenie bez leku, prosto na Kasię.... sama radość i mokro pod powiekami Jest kolejna wpłata dla "miskonosza" 20,- agat21 (10.07.)
  13. To najprawdziwszy "pies obronny" albo zaczepno-obronny: on zaczepia, a pańcia go potem broni Mój czarny staruszek wrócił do właścicielki, koleżanka jej syna powiedziała im, gdzie jest piesek. Dom może nie najgorszy....ale i nie z tych najlepszych, pani trochę nadużywająca alkoholu ale piesio zadbany, szukała go dwa dni, chodząc po Malczycach.... Mam dobre wieści o tych najbiedniejszych moich: Bieduś naprawdę dużo lepiej, oby ta poprawa się utrzymała, bo poprzednia szybko minęła. A Gaja - dzisiaj odważnie zaglądała w zakamarki, zwiedzała, ostrożnie, ale bez paniki, wypuściłam ją dzisiaj po raz kolejny, jest postęp i to ogromny
  14. Dotarły wpłaty: 20,- elik (06.07.) 100,- Anita (06.07.) 50,- Ania (06.07.) Bardzo dziękuję !!!
  15. Upałów nie ma, pogoda u nas deszczowa, więc chyba nadal "dama chrapie na kanapie" albo "rządzi" szefowa
  16. W pokoju Kazika jest chłodniej w upały, a cieplej w niepogodę dobrze, że ma takiego przyjaciela - łatwiej mu funkcjonować w tym nieznanym "świecie".
  17. Coś ostatnio sporo ich, czyżby wakacje znów oznaczały pozbycie się psa? Tamten rok nie był zły pod tym względem. Mam nadzieję, że znajdzie się właściciel. To dziadeczek, bardzo się bał, próbował gryźć. Już jest ok, choć nie jest to radosny psiaczek jak Mikuś. W pierwszym kontakcie bardzo nieufny, ale już chyba zrozumiał, że nic mu nie grozi. Poszliśmy nad Odrę rano, wrócił mocno kulejąc, a to naprawdę blisko. I podobnie jak Mikuś - "oznakował" sprzęty w domu Mam nadzieję, że na tym Nivalinie trochę potrwa poprawa stanu Biedunia, na razie naprawdę jest dobrze (jeśli w jego wieku i stanie zdrowia można tego słowa użyć). Bieduś nie tylko sam potrafi wstać i dreptać, ale też stać (chwiejnie, jak zawsze) przy misce z wodą. Dziadeczek przez ponad godzinę łaził za dziewczyną, która w końcu go do mnie przyprowadziła, znaczy on przydreptał za nią. Być może wróciłby do domu, ale nie mogłam takiego kulawego staruszka na noc na ulicy zostawić, choć trochę się bałam, że mnie pogryzie. Na szczęście rozlewu krwi nie było I mam nadzieję, że ktoś go szuka....choć podobny jest do psa takiego pijaka, to chyba jednak nie ten...
  18. Na razie jest dużo lepiej po Nivalinie, oby jak najdłużej było dobrze. Dzisiaj ( pół godziny temu) w strugach deszczu przyprowadzili mi zmokniętego, kulawego dziadeczka. Był bardzo nieufny, musiałam użyć podstępu ( i kiełbasy ;)) żeby go złapać i zabrać do domu.
  19. Bieduś dostał wczoraj Nivalin, zareagował prawie natychmiast, już w drodze powrotnej próbował wstawać, dreptał po ogrodzie....dzisiaj i jutro jeszcze zastrzyki i od ich efektu będzie zależało, co dalej.... Wiem, że zbliża się TEN moment,... wiem, że podejmę tą najtrudniejszą z decyzji jeśli tylko stan się pogorszy....ale wciąż mam nadzieję, że jeszcze trochę czasu będzie nam dane...to już 1,5 roku jak "pies do eutanazji" pobiegł za piłeczką i "wykupił się śmierci". On ma w sobie ogromną wolę życia...
×
×
  • Create New...